Gdybyśmy 37 lata temu, po upadku pierwszej komuny, a przed ustatkowaniem się drugiej, zaczęli budować realne, tradycyjne, autonomiczne, wolnorynkowe, kapitalistyczne ordynacje rodowe odzyskane w wyniku reprywatyzacji, to dziś by już skutecznie konkurowały i wygrywały z tymi globalnymi.
Wtedy książę Jan Lubomirski-Lanckoroński nie musiałby żenić się z córką Kulczyka, ale sam by był od niego wielokroć bogatszy. Jego rozproszona ordynacja byłaby potężniejsza niż księstwo Liechtenstein.
Wtedy Gdańsk by był potężniejszy od Hongkongu, a Stanisławów już od dawna byłby bogatszy niż Gurgaon. Wtedy każdy Polak żyłby na poziomie mieszkańca Monaco czy Luksemburga.
Jednak niestety mentalność psa ogrodnika niszczy nas do dziś i wybieramy starych komuchów, a nie naszą tradycyjną wolność i swobodę.
Dziś już wiadomo, że do realizacji libertariańskiej idei Tysiąca Liechtensteinów (co w polskiej tradycji można nazwać ideą Tysiąca Ordynacji Rodowych, czyli rozproszonych autonomicznych posiadłości ziemskich z licznymi enklawami i eksklawami), nie będzie potrzeba woli politycznej, nie będzie trzeba przekonywać tępego ludu omamionego sowieckim socjalizmem, zachodnim keynesizmem i ogólną biernością i bylejakością, którą nam zaszczepiły partie głównego nurtu, takie jak PiS i KO, bo to się zrealizuje samo na skutek rozwoju technologii i wzrostu wydajności pracy.
Grzegorz GPS Świderski
Kanał Blogera GPS
X.GPS65
PS. Notki powiązane: