Pojawia się dużo ściem co do skutków ataku dronów na Yandex, więc wyjaśniam, co wiadomo. Wszystko ponad to, to spekulacje i domysły.
W dniach 8–11 października ukraińskie drony trafiły w trzy z pięciu dużych centrów danych Yandexa: Sasowo, Kaługę i Włodzimierz. Sasowo i Włodzimierz stanęły całkowicie, w Kałudze padło kilka modułów. W Sasowie stały dwa z trzech superkomputerów, na których Yandex trenuje swoje modele AI.
Yandex to największa rosyjska firma technologiczna, nazywana rosyjskim Google. Założyli ją w 1997 roku Arkadij Wołoż i Ilja Segałowicz. Zaczynała od wyszukiwarki, a dziś przypomina raczej skrzyżowanie Google, Ubera, Amazona i chmury AWS na rynek rosyjski. Wyszukiwarka Yandexa obsługuje około 70% wyszukiwań w Rosji i wyprzedza Google.
Realne skutki:
- ✅ Yandex Cloud działa w trybie awaryjnym. Wstrzymano przydział nowych zasobów, a klientom kazano uruchomić plany awaryjne.
- ✅ Nie działały m. in. Yandex Go, Pay, Eats, Music, asystentka Alisa i Telemost, a także strony CIAN i Kolei Rosyjskich.
- ✅ Klienci uciekają do VK Cloud, Selectel i K2Cloud. Yandex dopisał ataki dronów do listy siły wyższej, akcje spadły o 3-4%.
- ✅ Sprzęt objęty sankcjami ma 2-3 miesiące dostawy i podrożał o 10-15%. Odbudowa superkomputerów może zająć ok. 2 lata.
A boty na X? Nagłówki o spadku rosyjskich botów do 0,4% opierają się na danych Cloudflare o automatycznym ruchu HTTP z sieci Yandexa. To głównie crawlery, czyli roboty indeksujące i spamowe, a nie konta na X. Farmy trolli działają przez proxy i telefony, nie z chmury Yandexa. Res Futura nie widzi spadku aktywności kont prorosyjskich w Polsce. Wpływ na X jest więc minimalny, a dane o AfD to wykres bez źródła.
Potwierdzone skutki dotyczą infrastruktury gospodarki cyfrowej i ośrodków mieszczących zaplecze AI. Dostępne dane nie pozwalają ustalić, czy i w jakiej skali ucierpiały rosyjskie operacje dezinformacyjne.
Rosyjski ekosystem propagandy i dezinformacji jest rozproszony. Obejmuje zautomatyzowane konta, zorganizowane farmy trolli, agentów wpływu oraz całe stada pożytecznych idiotów, którzy z własnej woli powielają kremlowskie narracje. Działanie takiej sieci nie wymaga skupienia infrastruktury w jednym państwie ani u jednego dostawcy usług chmurowych. Tego nie da się zniszczyć jednym bombardowaniem.
I to pokazuje siłę Internetu i rozproszonych sieci! Utrata części węzłów nie musi oznaczać śmierci całości. Z tego samego powodu kryptowaluty działające w dostatecznie zdecentralizowanych sieciach tak trudno unicestwić — nie mają jednej centrali, której zajęcie lub zburzenie rozstrzyga sprawę.
Państwa zabiegają o skupienie infrastruktury na własnym terytorium, ponieważ utożsamiają niezależność z kontrolą nad miejscem. Myślą w starożytnych schematach terytorialności. Tymczasem odporność wymaga przekroczenia granic i rozproszenia zasobów między wieloma niezależnymi ośrodkami wszędzie na świecie.
Narasta coraz głębszy konflikt między terytorialną logiką państwa a sieciową logiką cyfrowego świata. Państwowa granica, przedstawiana jako tarcza, staje się obwodem zamykającym wszystkie zasoby w zasięgu tego samego zagrożenia.
Ruskie trolle przetrwają upadek Rosji. Będą dalej bruździć, siać chaos i powielać fejki, ale już nie będzie nikogo, kto by miał w tym interes.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS