1. W tym tygodniu rozpoczęły się prace nad projektem budżetu na 2027 rok i w związku z tym minister finansów i gospodarki Andrzej Domański skierował do Sejmu także projekty ustaw podatkowych, co jednak zaskakujące, niestety uderzających w gospodarkę i przedsiębiorców. Mimo, że po prawie 3. latach urzędowania minister Domański dał się już poznać jako człowiek, który zrujnował polskie finanse publiczne, to jednak kierowanie przez niego do Sejmu projektów ustaw znacząco podwyższających podatki dla przedsiębiorstw jest posunięciem zaskakującym. Zaskakującym, tym bardziej, że minister Domański przyjął do tworzenia budżetu na 2027 rok prognozę wzrostu gospodarczego na przyszły rok w wysokości tylko 3% , podczas gdy w tym roku ten wzrost ma wynieść 3,9% PKB.
2. Przypomnijmy,że przy prezentacji projektu budżetu na 2027 rok premier Tusk i minister Domański przedstawili kosmetyczne obniżki podatku PIT i jednocześnie ogromnych podwyżkach podatku CIT i wypchnięcie z rozliczania ryczałtowego 200-300 tys podatników. Przy okazji premier Tusk niejako mimochodem przyznał się, że do 2028 roku obietnicy podwyżki kwoty wolnej do 60 tys zł, nie zrealizuje za to proponuje kosmetyczne ulgi w podatku PIT, zaledwie dla 14% podatników tego podatku , bowiem wszystkich podatników tego podatku jest ok. 25,5 mln zł. Ta wspomniana kosmetyczna obniżka ma być sfinansowana podwyżką podatku CIT aż o 3 pp ( z 19% do 22%) i wypchnięciem wspomnianych wyżej podatników podatku ryczałtowego z tego podatku poprzez ponad 8-krotne obniżenie wartości przychodów, jakie mogą osiągnąć i być ryczałtowcami. Ta podwyżka podatku CIT o 3 pp ma dotyczyć firm o obrotach powyżej 50 mln euro, których w Polsce jest już około 5 tys., przy czym blisko połowa z nich to firmy polskie, które ten podatek płacą, druga połowa firmy z udziałem kapitału zagranicznego, a te z reguły realizują optymalizację podatkową. Podwyżka CIT uderzy więc przede wszystkim w polskie duże przedsiębiorstwa, zmniejszając ich zysk netto, a więc środki, które najczęściej przeznaczają na inwestycje i tym samym znacząco uderzy w ich możliwości rozwojowe.
3. Przypomnijmy, że rząd PiS w 2021 roku podwyższył wartość tych przychodów dla ryczałtowców z ówczesnych 250 tys euro rocznie do 2 mln euro rocznie, czyli z kwoty ponad 1 mln zł do ponad 8 mln zł, teraz po 6 latach, rząd Tuska proponuje ruch w drugą stronę. Ograniczenie możliwości rozliczenia ryczałtowego tylko do przychodów do 250 tys euro, oznacza, że wszyscy przekraczający ten limit maja się przenieść do podatku liniowego PIT w wysokości 19%, albo do podatku wg skali progresywnej 12% i 32%. To wypchnięcie z ryczałtu zresztą było uzasadniane przez Tuska i Domańskiego, stwierdzeniami, wprawdzie nie wprost, ale jednak „że na biednych nie trafiło”, wszak dotyczy to milionerów, tyle tylko ,że w tym przypadku chodzi o obroty, a ewentualne dochody, często stanowią zaledwie kilka- kilkanaście procent tej kwoty.
4. Co więcej Premier Tusk i minister Domański uzasadniając taką kompilację obniżek i podwyżek podatków, twierdzili, że będzie ona obojętna dla systemu finansów publicznych, ale okazuje się, że i to jest kłamstwem, bo w OSR do tego projektu na stronie 18 jest zawarta informacja, że w ciągu 10 lat do tego systemu wpłynie dodatkowo 50, 7 mld zł. zie to od 2,6 mld zł, w roku 2027 do prawie 6,5 mld zł w 2036 roku i wprawdzie będziemy mieli do czynienia z ubytkiem dochodów budżetowych na kwotę 33,5 mld zł ,ale do NFZ wpłynie dodatkowo 31,3 mld zł, do budżetów JST ok 29,6 mld zł , a do Funduszu Solidarnościowego 23,2 mld zł. To olbrzymie dodatkowe środki, które wpłyną do systemu finansów publicznych i dzięki nie mim budżet państwa będzie mógł zmniejszyć dotacje do NFZ, dla JST, czy dofinansowanie systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami, czy też dotacje na finansowanie 13. i 14. emerytury.
5. Ale to nie wszystko w tym tygodniu wpłynęła do Sejmu kolejna propozycja premiera Tuska i ministra Domańskiego jeszcze wyższych podwyżek podatku CIT dla firm osiągających obroty powyżej 50 mln euro i zajmujące się wydobyciem gazu lub ropy naftowej, obrotem paliwem gazowym lub obrotem gazem ziemnym z zagranicą, handlem ropą naftową, wytwarzaniem paliw ciekłych oraz obrotem tymi paliwami, a także dystrybucją energii elektrycznej przez największe podmioty ( mające ponad 100 tys odbiorców) i przesyłaniem energii elektrycznej. Stawka podatku CIT dla tych firm, wg tego projektu ma być podwyższona z 19% aż do 30% w 2027 roku, do 26% w 2028 roku , 23% w 2029 roku , dopiero w w 2030 roku stawki CIT mają wrócić do poziomu stawki podstawowej, tyle tylko, że nie będzie to już stawka 19%, tylko ta podniesiona dla wszystkich form o obrotach powyżej 50 mln euro, czyli stawka 22%. Okazuje się że największe spółki Skarbu Państwa, które obejmuje ten projekt ustawy w ciągu 3 lat jej obowiązywania, dostarczyłyby ok 7 mld zł dodatkowych dochodów budżetowych w tym Orlen ok 5 mln, a 3 spółki zajmujące się dystrybucją energii elektrycznej ( PGE, Tauron i Enea) ok. 2 mld zł
6. Cześć tych środków ma być wg tej ustawy zaangażowana we wsparcie dla przedsiębiorstw energochłonnych, ale realizujących inwestycje pozwalające odejście od energetyki węglowej, przy czym znaczna część wpływów z tego dodatkowego obciążenia, będzie jednak służyła do zasypywania gigantycznej dziury budżetowej. Nie ulega chyba wątpliwości, że to dodatkowe opodatkowanie koncernu paliwowo-gazowego, czy spółek zajmujących się dystrybucją energii, znajdzie odzwierciedlenie w cenach paliw, gazu, czy energii elektrycznej i nie będą to obniżki, tylko kolejne podwyżki cen tych nośników energii, zarówno dla przedsiębiorców jak i gospodarstw domowych. Jest wręcz szokujące, że tego rodzaju propozycje podwyżek uderzających zarówno w duże przedsiębiorstwa jak i mniejszych przedsiębiorców, wychodzą z gabinetu Andrzeja Domańskiego, który jest przecież nie tylko ministrem finansów, ale także ministrem gospodarki.