Nie ma już nic do uratowania. Absolutnie nic. Zachodnia Europa to nie kraj, nie cywilizacja, nie nawet trup.
To napuchły, śmierdzący kadłub, który dryfuje w ścieku Historii, a ty nadal wierzysz, że twoja osobistą odwaga, twe memy i twe wzniosłe deklarację na tym czy innym portalu go ożywią?
Spójrz wokoło, człowieku. To nie społeczeństwo. To wielkie, otwarte niebo nad zakładem psychiatrycznym, w którym pacjenci sami sobie przepisują leki, a lekarze są jeszcze bardziej szaleni od chorych.Te stare, artretyczne imperia stały się strukturalnie niereformowalne.
To już nie narody.
To ruiny muzeów zarządzane przez syndyków masy upadłościowej. Ciężar własnej Historii zmiażdżył je doszczętnu. Potrafią produkować wyłącznie samobójcze regulacje, nowe zakazy, nowe podatki od oddychania i nowe urzędy do liczenia, ile gramów CO₂ emituje twoja rozpacz. Gangrena socjalistyczna zżarła ten kontynent do samej kości. Zachodnia Europa stała się jedną gigantyczną pijawką biurokratyczną, w której samo oddychanie, praca albo myślenie wymaga formularza w trzech egzemplarzach, podpisanego przez technokratę, który nigdy w życiu nie wyprodukował niczego poza własną pensją.
Państwo przeobraziło się w miękkiego totalitarnego potwora, który wysysa krew z tych, którzy jeszcze produkują, żeby subwencjonować mediokrację, lenistwo i armię urzędników. Wszystko jest tu niwelowane w dół. Doskonałość karana podatkami. Sukces traktowany jak przestępstwo. Asysta socjalna wyniesiona na rangę najwyższego prawa człowieka. To absolutny triumf człowieka słabego, zazdrosnego i wykastrowanego. Cywilizacja, która kiedyś budowała katedry i podbijała oceany, dziś buduje linie pomocy telefonicznej dla ludzi z eko-lękiem i organizuje marsze przeprosin za to, że w ogóle istnieje.Ich wartości moralne rozpuściły się w czarnej dziurze tchórzostwa i samobiczowania.
Zamiast ducha podboju – wieczna wina. Zamiast dumy – numerki zielone i poczucie winy za to, że ich przodkowie byli lepsi od reszty świata. To ludy, które pełzają w błocie, pożerane przez robaki nienawiści do samych siebie, proszące cały świat o przebaczenie za sam fakt istnienia.
Zamieniły swoje społeczeństwa w hospicja dla wariatów. Naród zakochany we własnej agonii nie może być uratowany. I nie chce być uratowany. On rozkoszuje się własnym rozkładem. On celebruje swój upadek. On głosuje na ludzi, którzy obiecują mu jeszcze więcej upokorzenia, jeszcze więcej podatków, jeszcze więcej „inkluzywności”, która oznacza wyłącznie wykluczenie wszystkiego, co silne, zdrowe i męskie.
Nie trać ani sekundy więcej na łatanie instytucji, które są nieoperacyjnymi guzami. Parlamenty narodowe i labirynty Brukseli to już nie organy władzy. To wielkie maszyny do mielenia woli. Nie wyleczysz terminalnej sepsy wyborami. Statek tonie w otchłani, orkiestra gra kołysankę o różnorodności, a załoga z powagą oblicza ślad węglowy tratw ratunkowych. Kapitan przemawia o „sprawiedliwej transformacji”, podczas gdy woda sięga już do szyi.Więc odłóż tę siekierę.
Zostaw te robaki przy ich uczcie.
Pozwól temu staremu cmentarzowi zapaść się w tym bagnie, o które sam na kolanach prosi.Uratuj własną skórę.
Uciekaj.
Nie bohatersko. Nie z flagą. Nie z przemówieniem.
Jak szczur.
Szybko, cicho i bez oglądania się za siebie.Bo ci, którzy zostaną, jeszcze długo będą się przekonywać, że „to tylko przejściowy kryzys”, że „demokracja zadziała”, że „następne wybory wszystko zmienią”. A potem będą pisać pamiętniki o tym, jak pięknie umierali, trzymając się kurczowo zasad, których nikt już nie przestrzegał.
Zachód umarł.
Nie od miecza.
Od własnej, starannie wyhodowanej, dofinansowanej i prawnie chronionej głupoty.A ty nadal chcesz go reanimować?
Śmieszne.
Naprawdę, do łez śmieszne.