Zamiast dziecka - pies w wózku sklepowym. Dlaczego kobiety uciekają od relacji z mężczyznami w stronę iluzji?
Pies w wózku sklepowym na miejscu chleba. Kiedy przestaliśmy widzieć absurd?
Wózek sklepowy służy do przewożenia żywności.
A jednak coraz częściej można zobaczyć w nim jej psa albo kota.
Możemy kochać swoje zwierzęta, ale przestrzeń publiczna nie jest przedłużeniem naszego mieszkania.
Sklep ma innych klientów.
Restauracja ma też innych gości.
Plaża ma dzieci.
Komunikacja publiczna ma ludzi, którzy mogą bać się psów, mieć alergię albo po prostu nie życzyć sobie kontaktu ze zwierzęciem.
Wózek sklepowy jest szczególnym przykładem.
Nie chodzi nawet o to, czy konkretny pies jest „czysty”.
Chodzi o zasadę.
Czy wszystko, co akceptujemy w domu, musi być automatycznie akceptowane w przestrzeni wspólnej?
Jeżeli zaczynamy traktować zwierzę jak dziecko, może pojawić się pokusa, aby oczekiwać od całego społeczeństwa uczestnictwa w tej samej narracji.
„To moje dziecko”.
Dobrze.
Ale dla normalnych ludzi to nadal jest zwierzę.
I mają prawo nie chcieć go w swoim wózku, restauracji czy obok własnego dziecka.
Dla właścicielki to często niewinny obrazek. „Przecież to mój członek rodziny”. „Jest czysty”. „On tylko siedzi”. „Nogi go bolom”. „Przecież nikomu nie przeszkadza”.
I właśnie tutaj zaczyna się ciekawsze pytanie.
Czy problemem jest sam pies w wózku, czy zmiana tego, co uznajemy za normalne w przestrzeni wspólnej?
Pies dostaje ubranka.
Specjalne jedzenie.
Tort urodzinowy.
Prezenty.
Sesje zdjęciowe.
Właścicielka mówi „mój synek”, „moja córeczka”, a czasem nawet „mój partner”.
Budowanie związku z dorosłym człowiekiem wymaga kompromisów, znoszenia wad, pracy nad sobą i ryzyka odrzucenia. Relacja ze zwierzęciem oferuje coś zupełnie innego. Pełną kontrolę. Brak krytyki. Natychmiastową reakcję emocjonalną. I całkowitą zależność. Pies nie odejdzie, nie postawi trudnych warunków, nie będzie wymagał rozwoju. Kocha „bezwarunkowo”, bo po prostu nie ma wyboru.
Dojrzała relacja z drugim człowiekiem - partnerem, mężem, a później własnym dzieckiem wymaga skonfrontowania się z cudzą autonomią i swoimi wadami. Dorosły człowiek czy forastające dziecko posiada własne potrzeby, stawia granice, krytykuje, wymaga pracy nad sobą, a czasem po prostu odchodzi. To właśnie ta totalna zależność bywa mylona z „miłością bezwarunkową”. W rzeczywistości jest to relacja oparta na absolutnej dominacji i kontroli. Co ciekawe, ten sam model postępowania bywa wybierany przez kobiety, które na co dzień głośno krytykują hierarchię, patriarchat czy autorytaryzm, a w domowym zaciszu budują układ, w którym to one mają wyłączną władzę nad drugim istnieniem.
Skutki widoczne są gołym okiem: zaburzenie hierarchii wartości, w której komfort czy zachcianka pupila stawiane są ponad podstawowymi prawami biologicznymi innych ludzi, a także postępująca atomizacja społeczna.
Zwierzę zasługuje na szacunek, dobre traktowanie i przestrzeń dostosowaną do jego gatunkowych potrzeb - do biegania, węszenia i bycia psem lub kotem, myszą. Próba zrobienia z niego bezbronnego dziecka w wózku sklepowym nie jest wyrazem wyższej empatii. To bardzo często krzyk samotności kobiet i ucieczka przed dojrzałą odpowiedzialnością za relację z drugim człowiekiem...
A Wy co o tym myślicie? Przesadzam, czy też to widzicie.
."Dlaczego kobiety uciekają od relacji z mężczyznami w stronę iluzji?"
Popatrz w lustro to się dowiesz.
A staniczek i stringi dzisiaj ubrałeś tęczowy pamiętaj o wymalowaniu oczek i nie patrz w lustro tam zobaczysz komucha KODziarstwo i....pisałem już kim i czym jesteś przypomnę :
naszeblogi.pl
hahahahahahahhaahbuhahahah