1. Tak jak należało się spodziewać od wczoraj na stacjach benzynowych paliwa podrożały przynajmniej o złotówkę na litrze i wszystko wskazuje na to ,że dopóki będzie trwał konflikt w Zatoce Perskiej i ceny ropy Brent na rynku światowym, będą utrzymywały się na poziomie ponad 90 USD za baryłkę, to ceny paliw na stacjach benzynowych w Polsce, nie tylko nie spadną, ale będą jeszcze rosły. Przypomnijmy, że dwutygodniowa obniżka cen paliw na stacjach benzynowych, była związana z obniżką stawki VAT z 23% do 8%, natomiast nie obniżono tym razem stawki akcyzy, co spowodowało, że z punktu widzenia przedsiębiorców, a także rolników, nie tylko nie było obniżki ceny paliw a wręcz ich podwyżka, co w oczywisty sposób przełożyło się na wzrost kosztów wytwarzania. Prosty przykład obrazujący tę sytuację, przy cenie oleju napędowego wynoszącej 8,14 zł za litr brutto, cena netto ( bez 23% podatku VAT) wynosiła 6,62 zł, a po obniżce stawki VAT, cena ta wyniosła 7,37 zł za litr brutto ,a więc cena netto wynosiła 6,82 zł ( bez 8% podatku VAT), a to właśnie cena paliwa netto jest ostatecznie kosztem dla przedsiębiorców i rolników.
2. Przypomnijmy, że obniżka stawki VAT na 2 tygodnie to koszt dla budżetu około 0,5 mld zł i aż dziw bierze, że rezygnacja z takich dochodów podatkowych, wymagała aż 6. tygodni namysłu i badań ministra finansów, który ponoć poszukiwał przez ten czas możliwości jej sfinansowania. Skoro 20. gospodarka świata, dopiero po paru tygodniach badań, mogła sobie pozwolić na zaledwie 2. tygodniową obniżkę cen paliw, to albo tylko statystycznie jesteśmy w tej dwudziestce, albo też finanse publiczne po 2,5 roku rządów Tuska, są wręcz w dramatycznie stanie. Okazało się, że minister Andrzej Domański z ogromnym trudem zrezygnował z ok. 0,5 mld zł wpływów z podatku VAT, a przecież przy dochodach budżetowych, które w tym roku mają wynieść blisko 650 mld zł, stanowi to zaledwie niecałe 0,08% tych dochodów.
3. Przy tej okazji należy przypomnieć, że kiedy w roku 2022 w związku z agresją Rosji na Ukrainę, gwałtownie wzrosły ceny wszystkich surowców energetycznych, rząd PiS natychmiast obniżył stawki VAT i akcyzy na wszystkie nośniki energii a więc prąd elektryczny, paliwa, gaz i ciepło systemowe ,a także dodatkowo na nawozy sztuczne i żywność. Te obniżone stawki ( w niektórych przypadkach VAT, został obniżony nawet do zera), obowiązywały aż przez 12 miesięcy, a w przypadku żywności nawet dłużej, co oznaczało ubytki po stronie dochodowej budżetu, rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych, mimo tego rząd, nie prowadził podatku od nadzwyczajnych zysków, aby w ten sposób wyrównać utratę dochodów podatkowych. Przypomnijmy także, że mimo tych obniżek i takie wielomiliardowych ubytków po stronie dochodowej budżetu, deficyt budżetowy w 2022 roku wyniósł tylko 12,5 mld zł, podczas gdy za rządów Tuska, taki deficyt powstaje w ciągu zaledwie 10 dni.
4. Trzeba także mocno podkreślić, że to co się dzieje na rynku paliw prawie natychmiast przekłada się na inflację konsumencką, przypomnijmy tylko ,że kiedy w w marcu tego roku, nie było reakcji rządu na gwałtowny wzrost cen paliw w związku z rozpoczęciem konfliktu w Zatoce Perskiej, wskaźnik inflacji za ten miesiąc wzrósł, aż o aż 0,9 pp z 2,1% do 3,0%. Później między innymi dzięki pakietowi CPN, inflację udało się obniżyć do poziomu 2,5% w czerwcu, ale po powrocie stawek VAT i akcyzy do poziomu wyjściowego, w lipcu inflacja znowu wzrosła o 0,5 pp do 3,0% i to tylko dlatego o tyle, a nie o blisko 1 pp, bowiem jednocześnie spadły ceny żywności o 0,4 pp, zresztą kosztem dochodów rolniczych. Te gwałtowne wzrosty poziomu inflacji w marcu i w lipcu tego roku, tylko potwierdzają jak wielki wpływ na inflację, mają w właśnie ceny paliw, które są przecież częścią kosztów wytwarzania wszystkich towarów i świadczonych usług, a także ważną częścią wydatków przeciętnego koszyka zakupowego gospodarstw domowych w Polsce.
5. Obniżka cen paliw tylko na 2 tygodnie w II połowie sierpnia, wprawdzie złagodziła kolejny skok inflacji ale z tzw. szybkiego odczytu inflacji wynika, że w na koniec sierpnia wyniosła ona już 3,4% i tylko dlatego, że po raz kolejny ceny żywności były niższe niż sierpniu roku ubiegłego. Gwałtowny wzrost cen paliw od wczoraj, przynajmniej o 1 zł na litrze, będzie się przekładał na kolejne coraz wyższe odczyty wskaźnika inflacji i jeżeli nic się nie zmieni na rynku światowym, to po wrześniu wskaźnik inflacji przekroczy 4%, a to najprawdopodobniej wpłynie na reakcję RPP na ten stan rzeczy. Większość analityków jeszcze w lipcu spodziewała się kolejnej decyzji RPP o obniżce stóp, niestety nic takiego się nie stało, co więcej, jeżeli inflacja na dłużej wychyli się poza dopuszczalne pasmo 2,5% +/- 1 pp, , a przecież po sierpniu znalazła się na tej granicy (wg szybkiego odczytu inflacja wyniosła 3,4%). konieczna będzie podwyżka stóp banku centralnego.
6. Niestety pod rządami Tuska polskie państwo w tym finanse publiczne ,nie są przygotowane na żadne szoki zewnętrzne (tzw. czarne łabędzie), nad obniżką cen paliw na 2 tygodnie, rząd zastanawiał się blisko 6 tygodni, choć koszt tej operacji wynosił zaledwie 0,5 mld zł. Przypomnijmy jeszcze raz w 2022 roku tuż po agresji Rosji na Ukrainę polskie finanse publiczne było stać na obniżenie stawek podatku VAT i akcyzy na prąd, paliwa, gaz i ciepło systemowe, a dodatkowo także na nawozy i żywność i obniżki te obowiązywały przez 12 miesięcy, a na żywność nawet dłużej, a deficyt budżetowy na koniec tamtego roku, wyniósł zaledwie 12,5 mld zł. I to jest jedna z tych fundamentalnych różnic pomiędzy rządami PiS i Platformy z koalicjantami.
Ceny paliw będą wysokie i jednocześnie realnie wysokie, bo taki jest skutek "polityki" "naszego sojusznika" względem Iranu.
Natomiast ceny energii elektrycznej są wysokie, prawie najwyższe na świecie (spadek z pierwszego miejsca na trzecie za Rumunię i Czechy) i są cenami sztucznie wykreowanymi dzięki wieloletniej polityce z udziałem PO i PiS. Nie zauważyłem, aby się Pan pokajał Panie pośle, ani zamierzał coś zmienić. Do ostatniego tchu będziecie kruczkami bronić ETS, byle go nie znieść z dnia na dzień w całości.