1. Na portalu Niezależna.pl ukazał się właśnie artykuł Tomasza Grodeckiego informujący, że do zakładów zbrojeniowych do połowy tego roku, zostało skierowanych zaledwie 157 milionów złotych z 28 miliardów jakie nasz kraj otrzymał w ramach I transzy programu SAFE. Wtedy kiedy ta I transza została przekazana przez KE do Polski, zarówno wicepremier Kosiniak-Kamysz jak i pełnomocnik rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapewniała ,że środki te błyskawicznie zostaną przekazane zakładom zbrojeniowym w Polsce, z którymi wcześniej podpisano umowy na sprzęt wojskowy albo aneksy do tych wcześniej zawartych. Przekazanie zaledwie 157 mln zł z 28 mld zł, niestety nie jest niespodzianką, minister finansów Andrzej Domański naciskał na zawarcie umowy pożyczkowej z KE, nie dlatego, że chce szybko uzbrajać polską armię, ale dlatego, ze potrzebuje środków zewnętrznych na finansowanie płynności budżetowej, przy wynoszącym ponad 270 mld zł deficycie budżetowym i w sytuacji kiedy dochody budżetowe są wyraźnie mniejsze od tych planowanych.
2. Przypomnijmy, że w latach 2024-2025 minister finansów podobnie wykorzystywał środki z KPO, mimo tego, że ze względu na ich blokadę w latach 2021-2023 przez ówczesną opozycję, skrócono o ponad 2 lata czas ich wykorzystania na realizację inwestycji w naszym kraju. Potwierdza to raportu NIK w rozdziale dotyczącym realizacji Krajowego Programu Odbudowy (KPO) w oparciu o środki pochodzące z kolejnych wypłat dokonywanych transzami przez Komisję Europejską w latach 2023-2025. y, że KE tuż po powstaniu rządu Tuska w grudniu 2023 roku, przekazała zaliczkę na realizację KPO w wysokości 5 mld euro, w kwietniu 2024 pierwszą transzę w wysokości 6,3 mld euro, w grudniu 2024 drugą transzę w wysokości 9,4 mld euro. Łącznie więc od grudnia 2023 do grudnia 2024 roku Polska otrzymała blisko 20,7 mld euro , a więc około 90 mld zł po ówczesnym kursie euro, a aż 90 % z nich z tych środków, czyli ok 81 mld zł, zostało wykorzystane przez ministra Domańskiego na zapewnienie płynności budżetu , a tylko zaledwie 10% na realizację zadań zawartych w KPO.
3. W grudniu 2025 KE przekazała kolejną transzę środków z KPO w wysokości 6,1 mld euro ,co oznaczało ,że łącznie od grudnia 2023 do grudnia 2025 Polska otrzymała blisko 27 mld euro, przy czym tylko 9,5 mld euro z części grantowej ( bezzwrotnej) i 17,4 mld euro z części pożyczkowej ( zwrotnej). Jak wynika ze wspomnianej analizy NIK sytuacja w 2025 roku jeżeli chodzi o wykorzystanie tych środków uległa poprawie, tylko w niewielkim stopniu, otóż jeżeli chodzi o środki grantowe zostały one przekazane w całości beneficjentom, ale środki pożyczkowe na realizację zadań zawartych KPO, tylko wysokości 26,5%, a w 73,5% były przeznaczone za zarządzanie płynnością. Ponieważ część pożyczkowa to 17,4 mld euro, a więc po ówczesnym kursie kwota około 75 mld zł, to oznacza ,że na zarządzanie płynnością było przeznaczone aż blisko 55 mld zł, a przecież program KPO kończy się w połowie 2026 roku i do tego czasu powinien być zrealizowany i rozliczony.
4. Przypomnijmy także, że obecnie rządzący, będący opozycją w roku do roku 2023, robili wszystko w instytucjach europejskich, aby środki z KPO zablokować, zamrozić, jak to publicznie tłumaczył wiceprzewodniczący Platformy Rafał Trzaskowski i odmrozić dopiero wtedy kiedy wrócą do władzy. I tak się stało, przypomnijmy, pierwsze środki z KPO trafiły do Polski w grudniu 2023, ale Polska bezpowrotnie straciła ponad 2 lata na realizację przedsięwzięć zapisanych w ramach KPO i w związku z tym teraz wyraźnie brakuje czasu. Stąd decyzja rządu Tuska o rezygnacji, aż z 5,1 mld euro środków z części pożyczkowej w grudniu 2025 i ogromny niepokój czy wszystkie pozostałe środki zostaną Polsce przekazane , bowiem do przekazania w 2026 roku zostało aż 15,8 mld euro z części grantowej i 12 mld euro części pożyczkowej. Oczywiście ponosimy już spore koszty obsługi części pożyczkowej KPO, jak wynika z raportu NIK w roku tylko odsetki wyniosły 276 mld euro czyli już 1,16 mld zł, a w kolejnych latach te odsetki będą większe, a spłata kapitału zacznie się dopiero 2035 roku.
5. A więc mimo 2-letniego opóźnienia realizacji projektów w ramach KPO, spowodowanego blokowaniem przez Platformę, już po dojściu do władzy, gdy KE odblokowała środki dla Polski, minister Domański zamiast przekazywać pieniądze beneficjentom w 2024 roku wykorzystywał aż 81 mld zł na poprawę płynności budżetu, a w 2025 roku w dalszym ciągu, kwotę 55 mld zł, Konsekwencjami tego był między innymi chaos w wydatkowaniu środków z KPO, zaczęto je przekazywać głównie wybranym politycznie beneficjentom , tak jak w branży HoReCa, czy w kulturze, co więcej zaczęło wręcz dramatycznie brakować czasu na ich sensowne wykorzystanie, co z kolei zmusiło rząd do rezygnacji w 5,1 mld euro środków w ramach tego programu. Co więcej mimo tego, że nie widać jakiegoś znaczącego pozytywnego wpływu przedsięwzięć realizowanych w ramach KPO na polską gospodarkę, to w roku 2025 pojawiły się już znaczące koszty części pożyczkowej tego programu, gdzie tylko odsetki za poprzedni rok, wyniosły blisko 1,2 mld zł.
6. Ponieważ termin realizacji inwestycji w ramach KPO się skończył w lipcu tego roku i ostatecznie trzeba było przekazać środki beneficjentom, teraz minister finansów w podobny sposób zamierza wykorzystywać środki z SAFE. Wprawdzie premier Tusk i wicepremier Kosinak-Kamysz przez wszystkie przypadki odmieniają bezpieczeństwo naszego kraju i konieczność szybkiego zbrojenia polskiej armii, ale jak się okazuje zamiast przekazywać pożyczone pieniądze zakładom zbrojeniowym, godzą się na to, żeby wcześniej minister finansów wykorzystywał je przez wiele miesięcy na poprawę płynności budżetu. Wprawdzie odbywa się to kosztem płynności zakładów zbrojeniowych i zapewne nie wpływa korzystnie na realizację zamówień dla wojska, ale cóż ważniejszy jest „dobrostan” ministra finansów, któremu coraz trudniej pożyczać pieniądze na pokrycie deficytu budżetowego wynoszącego blisko 300 mld zł.
W 2025 r. deficyt (czyli dziura budżetowa) rządu i samorządów wyniósł w Polsce 7,3% PKB, czyli około 284 mld zł. O tyle mniej państwo i samorządy zebrały z podatków i otrzymały z innych źródeł, niż wydały. To był drugi najwyższy deficyt w całej Unii Europejskiej. Przed nami w niechlubnym rankingu była tylko Rumunia, gdzie deficyt wyniósł 7,9% PKB. Dla porównania: średni deficyt w Unii Europejskiej wyniósł 3,1% PKB.
Jeszcze gorzej wygląda dynamika tempa zadłużania się Polski. Robimy to coraz szybciej. W 2022 r. deficyt budżetu wynosił w Polsce 3,4% PKB. W 2023 r. było to już 5,2% PKB, rok później 6,4% PKB, zaś w zeszłym roku już 7,3% PKB. Cztery lata z rzędu topienia finansów publicznych w nowych długach. To nie jest jednorazowy poślizg ani przejściowe odchylenie od równowagi. To jest recydywa.
subiektywnieofinansach.pl