Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej został ustanowiony ustawą z dnia 4 czerwca 2025 roku, przy czym na 436 głosujących posłów za było 435, przeciwko 0, a wstrzymała się jedynie jedna posłanka z KO, tj. Aleksandra Uznańska-Wiśniewska. Jest to jeden z nielicznych przypadków takiej powszechnej jednomyślności posłów ze wszystkich opcji politycznych (Dz. U. z 2025 roku, poz. 891).
W preambule tejże ustawy zapisano m.in. że zostało zamordowanych ponad 100.000 Polaków, a ich męczeńska śmierć zasługuje na pamięć w formie dnia wyróżnianego corocznie przez państwo polskie, w którym ofiarom będzie oddawany hołd.
Już wcześniej, w dniu 22 lipca 2016 roku Sejm RP podjął uchwałę w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej w latach 1943–1945 (MP poz. 726 z 2016 roku).
Często słyszę pytanie dlaczego doszło do ludobójstwa na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej w czasie II wojny światowej. Odpowiedź nie jest prosta i należy sięgnąć do zaszłości historycznych i zbadać genezę oraz ideologię ukraińskich organizacji nacjonalistycznych o profilu faszystowskim. Jednym z pierwszych przykładów okrutnych mordów były wydarzenia z 1652 roku. Wojska dowodzone przez hetmana Marcina Kalinowskiego poniosły klęskę w bitwie pod Batohem z połączonymi wojskami Bogdana Chmielnickiego i Tatarów. Do niewoli Tatarów dostało się ponad 3 tysiące polskich jeńców, których Chmielnicki wykupił za ogromne pieniądze. W następnych dniach, tj. 3 i 4 czerwca 1652 roku wymordował wszystkich polskich jeńców, najczęściej podrzynając im gardła. W późniejszym czasie były inne przypadki bestialskich mordów rusińskich hajdamaków na Polakach, a do najbardziej tragicznych wydarzeń doszło w 1768 roku, gdy wyrżnięto ok. 200.000 osób.
W połowie XIX wieku Austriacy, którzy zarządzali Galicją Wschodnią, starali się zwalczać polskie ruchy niepodległościowe i zaczęli w tym celu wykorzystywać Ukraińców. W 1836 roku ukazała się pierwsza książka w języku ukraińskim pisana grażdanką „Rusałka Dniestrowa”, co dało impuls do tworzenia nowożytnego narodu ukraińskiego. W 1848 roku, z inicjatywy kleru grekokatolickiego i przy wsparciu gubernatora austriackiego F. Stadiona, wysłano adres do cesarza austriackiego z prośbą o objęcie opieką ludności ruskiej „uciskanej” przez Polaków. Z inicjatywy austriackiej doszło do powstania Hołownej Rady Ruskiej, która miała być wykorzystywana do paraliżowania koncepcji polskich. Podsycanie waśni stanowiło istotę polityki Habsburgów aż do I wojny światowej. Lucyna Kulińska twierdzi, że pod koniec XIX wieku rodzący się nacjonalizm ukraiński był dodatkowo skrajnie wrogi do „obcych”. Kierował się niemal od początku swoistą etyką i moralnością, a raczej jej brakiem, co w przyszłości zaowocowało czynami zbrodniczymi. Dążenia ukraińskie, oparte na tezie o „krzywdzie ruskiej” uzasadniały roszczenia terytorialne do ziem polskich. Należy dodać, że od połowy XIX wieku do połowy XX wieku według różnych koncepcji ideologów ukraińskich, granice wschodnie Ukrainy winny opierać się o linię Wisły. Jedną z metod do utworzenia państwa ukraińskiego miał być terror i sabotaż. Przykładem może być mord dokonany 12 kwietnia 1908 roku przez studenta Uniwersytetu Lwowskiego, Ukraińca Mirosława Siczyńskiego na namiestniku Galicji hr. Andrzeju Potockim. Samo morderstwo nie byłoby godne wspomnienia, gdyby nie reakcja społeczeństwa ukraińskiego na ten czyn. Kiedy prowadzono zabójcę, studenci ukraińscy urządzili mu huczną owację. Gdy wiadomość o tym zdarzeniu dotarła do Wiednia, posłowie ruscy okazywali ogromną radość, rzucając się sobie w objęcia pomimo, że rządy Potockiego były dla Ukraińców pomyślne i życzliwe. Czesław Partacz pisze, że Polacy byli przez niego gorzej traktowani, gdyż Ukraińcom wolno było nawoływać do gwałtów i postulować wyrzuceniem Polaków za San. Tygodnik ukraiński „Narodowo Słowo” pisał m.in.: „Od dawna już przewidywały się Lachom hajdamackie noże, a teraz, kiedy hajdamaka zabił największego lacha, polskie pany ogarnął tak wielki strach”. W artykule padają słowa o „zezwierzęceniu lackiej dziczy”, „wśród Lachów nie przyjmuje się kultura”, o „zwierzęcym zbydlęceniu Polaków”. W ten sposób na początku XX wieku rozpoczęła się trwająca kilkadziesiąt lat propaganda nacjonalistów ukraińskich, której celem było wytworzenie pogardy do Polaków, oskarżanie ich o wszelkie winy, ale przede wszystkim celem było odebranie Polakom przymiotów ludzkich. Świnię można było zaszlachtować, to i Polaka też, bo według nacjonalistów ukraińskich nie był człowiekiem.
Ta propaganda, z domieszką bolszewickiej, przyniosła w latach 1917–1919 zjawisko masowych mordów na Polakach w Galicji i na Wołyniu. Wstrząsające opisy tego bestialstwa zawiera książka „Pożoga” Zofii Kossak-Szczuckiej. Lata 1918–1919 to dramatyczny konflikt polsko-ukraiński, który kojarzony jest głównie z Polskimi Orlętami i walkami o Lwów. Miały miejsce wyjątkowe okrucieństwa wobec ludności polskiej. W grudniu 1918 roku Ukraińcy spalili 450 domów polskiej wsi Sokolniki pod Lwowem, mordując 50 osób, a kilka dni później zaatakowali ludność cywilną w Biłce Szlacheckiej, zabijając 28 osób. W Brzeżanach zabito 17 niewinnych osób, a kilkanaście w Złoczowie. W Stanisławowie siedmiu małoletnich chłopców dostało się do niewoli i zamordowano ich w okrutny sposób. Ekshumacja wykazała, że mieli wyłupane oczy, poobcinane języki i uszy. Stu Polaków zginęło w wyniku tortur w obozie dla internowanych w Kołomyi. Ukraińcy zbezcześcili kościoły m.in. w Zbarażu, Fradze, Samborze, Niemirowie, znęcając się nad duchowieństwem. Księdza Rysia z Wiśniowa zakopano żywcem głową w dół. Gwałcono zakonnice.
Powołano komisję sejmową do zbadania tych zbrodni, ale z powodów politycznych zaniechano tych prac, a nieliczni sprawcy, których osądzono za zbrodnie, zostali uwolnieni. Głównie było to spowodowane wielkimi planami federacyjnymi obozu kierowanego przez Piłsudskiego. Jego federacyjne myślenie było zwykłą utopią, bo zakładało, że Ukraińcy zadowolą się, tak jak Petlura, tzw. „Ukrainą kijowską” i nie będą wysuwać roszczeń do kresów wschodnich. Szczególnie po zamachu majowym panowało mityczne przekonanie, że może Ukraińcy w końcu nas pokochają i jak się wydaje, ta ułuda trwa do dzisiaj. Przykładem polskiego myślenia życzeniowego było przeszkolenie za nasze pieniądze 50 tysięcy młodych Ukraińców w oddziałach Łuhu z nadzieją, że będą bili się z sowietami i utworzą Ukrainę kijowską. Tymczasem jasne stało się, że OUN prowadzi działania dywersyjne i terrorystyczne wyłącznie na terytorium II Rzeczypospolitej, a na Ukrainie, pod panowaniem sowieckim, nie wykazywał żadnej aktywności. Działo się tak pomimo, że Ukraińcy, w tzw. „Kraju Rad” byli w okresie międzywojennym masowo mordowani, a obrazu dopełnia wielki głód, który pochłonął co najmniej 4 miliony, a według innych szacunków nawet 10 milionów Ukraińców.
Charakterystyczne jest, że nacjonaliści kierowali terror nie wobec osób jawnie im nieprzychylnych, ale wobec polityków polskich dobrze i życzliwie myślących o Ukraińcach. Przykładem mogą być zabójstwa ministra Bronisława Pierackiego oraz Tadeusza Hołówko. Celem tych ataków było zerwanie prób zawarcia porozumienia i normalizacji stosunków polsko-ukraińskich. W relacjach Polski z Ukrainą obserwujemy zderzenie dwóch mentalności. Polacy dążyli do porozumienia i ugody, co brane było za oznakę słabości. Liberalizm Polski przejawił się między innymi poprzez niewykonywanie wyroków śmierci wobec ujętych przywódców OUN, odpowiedzialnych za akty terroru, w tym również Stefana Bandery.
Na kształtowanie się ukraińskiego nacjonalizmu wpływ mieli między innymi ideolodzy Mykoła Michnowski i Dmytro Doncow. Ten pierwszy w swojej publicystyce politycznej twierdził „Ten, kto na Ukrainie nie z nami, ten przeciwko nam. Ukraina dla Ukraińców i dopóki choć jeden wróg cudzoziemiec zostanie na naszym terytorium, nie mamy prawa złożyć broni”. Program ten został zawarty w tak zwanych „10 przykazaniach”, które zostały przekształcone w „Dekalog Ukraińskiego Nacjonalisty”. Jedno z przykazań brzmiało, że wszyscy ludzie są braćmi, ale Moskale, Lachy, Węgrzy, Rumuni i Żydzi to wrogowie naszego narodu. Inne przykazanie głosiło, że niech twoja żona, ani twoje dzieci nie kalają twojego domu mową obcych-gnębicieli, a w innym był zakaz – nie bierz sobie żony z obcych, gdyż twoje dzieci będą twoimi wrogami. Stosowanie tych „przykazań” w praktyce prowadziło do zabójstwa własnej rodziny, gdy żona była Polką. Michnowski głosił, że walka musi być totalna i wymierzona przeciwko wszystkim nie-Ukraińcom.
Jeszcze istotniejszą rolę w propagowaniu nienawiści odegrał ideolog nacjonalizmu ukraińskiego Dmytro Doncow. Określano Doncowa jako „człowieka, który wyzwolił zwierzę w Ukraińcu”, a także, że „uświęcił amoralność w walce politycznej”. W ogłoszonej w 1926 roku pracy „Nacjonalizm” zawarł on doktrynę nacjonalizmu ukraińskiego, na której wychowali się najbardziej bezwzględni Bandera i Szuchewycz, którzy traktowali pracę Doncowa jak biblię. Twierdził on, że „prawo przyrody jest prawem siły”, „wojna jest wieczna”, „Bądźcie rozbójnikami, dopóki nie będziecie zdolni stać się włodarzami i posiadaczami”. Elementem jego nacjonalizmu była ekspansja terytorialna, gdyż „pragnienie wielkości swojego kraju, oznacza pragnienie nieszczęścia dla swoich sąsiadów”. Poglądy Doncowa są zestawiane z ideologią Adolfa Hitlera, gdyż obaj zgodnie głosili „słaby musi zginąć, aby żyć mógł silniejszy”.
Podobieństwo ideologii nacjonalizmu ukraińskiego i faszyzmu spowodowało, że OUN w okresie międzywojennym był członkiem międzynarodówki faszystowskiej o nazwie Zjazd Zagranicznych Narodowych Socjalistów z siedzibą w Stuttgarcie, której opiekunem z ramienia NSDAP był Joseph Goebbels. Ochocze wstępowanie Ukraińców do formacji nazistowskich w rodzaju 14 dywizji Grenadierów Waffen SS-Galizien było następstwem przyjmowania za swoje przez młodzież ukraińską poglądów Doncowa. Zaszczepiona nienawiść do obcych była motorem uczestniczenia ukraińskich nacjonalistów w likwidacji żydowskich gett na terenie kresów wschodnich. W lipcu 1943 roku, obok Polaków, zabijano również ocalałych Żydów, którzy uciekli przed zagładą i schronili się w polskich rodzinach. Nienawiść do obcych spowodowała, że 13 lipca 1943 roku z rąk ukraińskich nacjonalistów zabito w miejscowości Malin 374 Czechów i 26 ich polskich sąsiadów. Niemieccy okupanci podsycali nienawiść do Polaków, a Hans Frank 15 sierpnia 1942 roku na zjeździe NSDAP powiedział „W interesie polityki niemieckiej należy podtrzymać naprężony stosunek między Polakami i Ukraińcami. Liczba 4,5 czy 5 milionów Ukraińców, których posiadamy w kraju, jest nadzwyczaj ważną przeciwwagą w stosunku do Polaków”. Na Wołyniu w kilku przypadkach nacjonaliści z UPA współdziałali z niemieckimi wojskami okupacyjnymi i wspólnie dokonywali mordów. W tej sytuacji paradoksalne jest, że wielu Polaków z Wołynia przeżyło tylko dzięki temu, że ochotniczo zgłosili się do pracy w Niemczech.
Zawarte w artykule uwagi i spostrzeżenia w sposób oczywisty nie wyczerpują tematu przyczyn, z powodu których doszło do rzezi ludności polskiej. Artykuł oparłem na kilku pracach historyków, a głównie na książce Władysława Siemaszko i Ewy Siemaszko „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945” tomy I i II, a także na pracy Lucyny Kulińskiej „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922–1939”. Korzystałem również z prac koszalińskiego profesora Czesława Partacza, który od wielu lat zajmuje się problematyką ukraińską. Należy również wymienić książkę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego „Przemilczane ludobójstwo na kresach” i inne jego prace poświęcone ludobójstwu na kresach wschodnich, dotyczące nie tylko Polaków, ale również jego rodaków Ormian.
Organizowane przez Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” obchody mają na celu oddanie hołdu niewinnie pomordowanym Polakom, Czechom, Żydom, Ukraińcom, Ormianom, jak również kształtowanie świadomości historycznej nie tylko Polaków, ale również licznej grupy Ukraińców, którzy żyją w naszym kraju i nie mają jakiejkolwiek wiedzy o tragicznych wydarzeniach na kresach II Rzeczypospolitej. Żywię również przekonanie, że prawda historyczna dotrze i na samą Ukrainę, i ze wstydem schowają czerwono-czarne flagi.
Stowarzyszenie Przywracania Pamięci „Kołobrzeg 80” serdecznie zaprasza wszystkich w dniu 11 lipca 2026 roku na uroczystości Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej, który jest świętem państwowym. W tym dniu o godzinie 17.00 zostanie odprawiona Msza Święta w Bazylice Kontrkatedralnej Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu, a bezpośrednio po mszy spotkamy się około godziny 18.00 pod Pomnikiem Ofiar Operacji Antypolskiej NKWD 1937-1938 i Zagłady Nadberezyńców przy ul. 6 Dywizji Piechoty 60 w Kołobrzegu (pomnik klęczącego Polaka, obok cmentarza). Będziemy się tam modlić za pomordowanych, jak również złożymy kwiaty i zapalimy znicze. Prosimy o liczne uczestnictwo patriotów z flagami narodowymi.
Adwokat Edward Stępień
Jakim cudem takie indywiduum jak Sikorski jest jeszcze ministrem? Szef polskiej dyplomacji rozpowszechnia podczas szczytu w Ankarze kłamstwa Giertycha oskarżającego PiS i prezydenta o rzekomą współpracę z Putinem w sprawie ,,rozbioru Ukrainy''.Nic więc dziwnego,że rozwścieczona sitwa otaczająca Żełeńskiego grozi Polsce zapowiadając zwiększenie ataków na Polskę w jeszcze większej niż dotąd skali. Co robił u boku Sikorskiego Kosiniak-Kamysz? Wspierał go w szkalowaniu Polski?Co z tego,że 11-go lipca w wielu miejscach Polski odbędą się uroczystości i msze kiedy Polak Polakowi wilkiem?
"Jakim cudem takie indywiduum jak Sikorski jest jeszcze ministrem? " Takim samym cudem jak prezydentem został Duda czy Komorowski. Mają małżonki z odpowiednimi korzeniami.