Korupcyjna afera Szpitala Południowego w Warszawie ma jeden, bardzo ważny wspólny mianownik z aferą szpiegowskiego KSeF: politycy i służby specjalne po cichu zabijają wolny rynek!
Afera z patologicznym układem w służbie zdrowia obozu Koalicji Obywatelskiej pokazała uwikłanie władzy z biznesem w najczystszej postaci. Wąska grupa powiązana z ekipą Tuska i Trzaskowskiego dostała uprzywilejowany, cichy dostęp do państwowych zasobów i zaczęła faworyzować swoich. Dopóki sprawa była ukryta, beneficjenci czerpali zyski. Gdy prawda wyszła na jaw — uderzyła w całą władzę. Tracą na tym wszyscy (oprócz prawników).
KSeF działa na dokładnie tej samej zasadzie, tylko na skalę całej polskiej gospodarki.
Z moich audytów architektury tego systemu wynika w sposób niezbity to, że przez zagraniczną bramkę WAF amerykański, francuski i izraelski wywiad otrzymują w czasie rzeczywistym pełny wgląd w relacje handlowe, marże i słabe punkty każdej firmy działającej w Polsce. A przez serwery Ministerstwa Finansów to samo widzą nasze służby specjalne.
To daje aparatowi państwowemu (trzem obcym, ale także naszemu) narzędzie do ręcznego sterowania rynkiem. Przestaną wygrywać firmy najbardziej efektywne i innowacyjne. Służby będą potajemnie wspierać informacyjnie te korporacje, które mają dobre układy z władzą, a bezlitośnie osłabiać te niewygodne i niezależne.
To nie musi być tak, że wszystkie firmy francuskie czy amerykańskie zyskają. Przewagę informacyjną będą mieć tylko te, które popiera aktualna władza w Paryżu czy Waszyngtonie. Francuskie korporacje niemające układów z władzą na tym stracą.
Więc nie ma się co cieszyć z tego, że nasze służby widzą też to samo co francuskie czy izraelskie. W służbach pracują konkretni ludzi i oni kierują się własnym interesem. Francuski oficer może mieć układy z holenderską firmą, izraelski z portugalską, a polski z białoruską. Żyd wesprze zawsze innego Żyda, ale Polak czy Francuz mogą wesprzeć nawet Turka, jeśli ten się dobrze opłaci.
W takim modelu o sukcesie w biznesie nie decyduje już konkurencja, tylko bliskość do polityków i oficerów. To śmierć wolnego rynku — to polityczne wybieranie zwycięzców przy użyciu cyfrowego radaru skanującego całą gospodarkę.
Zarówno PiS (które zaprojektowało KSeF), jak i KO (która to kontynuuje) od lat zgodnie budują państwo, w którym władza coraz brutalniej wchodzi w gospodarkę. KSeF to ich najgroźniejszy krok w tym kierunku. Zamiast oddzielać politykę od biznesu, robią dokładnie odwrotnie — dają narzędzie do decydowania, kto w Polsce ma prawo się rozwijać, a kto ma zbankrutować.
Politycy chciwie pożerają wolny rynek, wierząc, że dzięki temu urosną w siłę i zbudują potęgę swojej władzy. Nie rozumieją jednak podstawowej prawdy: układami i ręcznym sterowaniem państwo się nie upasie, ono się nimi śmiertelnie zatruje. Czego bardzo spektakularnym przykładem jest Wenezuela.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
Tagi: KSeF GPS65 Gospodarka Biznes WolnyRynek