
Jak się szybko pozbyć niemieckiego szkodnika z Polski?
Mój Smok podpowiada, żeby złożyć pozew przed sądem amerykańskim przeciwko szkodnikowi. A za co? No choćby za łamanie praw człowieka i Konstytucji, za prześladowanie opozycji i niezależnych mediów, za obrażanie prezydenta Trumpa fałszywymi oskarżeniami o ruską agenturalność, za współpracę z półświatkiem przestępczym, za spekulację na rynkach amerykańskich i działanie na szkodę interesów USA. Jeśli szkodnik dobrowolnie się nie stawi przed sądem, to USA powinny wysłać odpowiednich ludzi - jak po Maduro.
Teraz o zomowcach.
Panie Sakiewicz, i tak miał Pan szczęście. Bo za komuny jak pukali do mnie esbecy a ja się zbytnio nie spieszyłam, to wywalali drzwi i pierwsze co robili, to mi kajdanki na ręce zakładali. Kiedy pytałam kim są, to dostawałam w twarz ..Teraz już wiesz? .. taka była ich odpowiedź na moje pytanie. Przeszukiwali dom, nic nie znaleźli. Wyprowadzili wszystkich z domu, mnie rozkuli i krótko do mnie: Spierd ...j, tym razem miałaś szczęście.
Dzieci przerażone płakały, mój mąż gdyby nie ja to by interweniował i zapewne by zniknął na pare lat. To wtedy postanowił zwiać do USA z całą rodziną. Ja zostałam.... tyle że czasem musiałam uciekać przez okno. Panie Sakiewicz, jeszcze Was nie biją, ale wszystko przed Wami. Jeszcze nie mordują, ale ta władza posunie się już do wszystkiego. Musi Pan założyć monitoring i wynająć ochronę. Koniecznie także mieć przy sobie choć jednego świadka. Przed kolejnym "cybą" jednak trudno będzie się obronić.
Dziękuję za uwagę.
To była odpowiedź dla Sake ale istotna dla tego blogu więc przytaczam tu też.
O tempora, o mores! Czyli jak PiS poległ przez własny... nadmiar legalizmu
Ach, jakaż to była piękna, wręcz wzruszająca opowieść! Przez osiem lat PiS traktował państwo polskie tak śmiertelnie poważnie, że aż strach. Chcieliście natychmiastowego rozliczenia „gangsterskiej opozycji”? Wolne żarty. Przecież wytoczenie najcięższych dział spowodowałoby polityczne trzęsienie ziemi, którego to nasze kruche, słabe państewko mogłoby po prostu nie unieść. A zbieranie dowodów w pełni legalnymi metodami? No cóż, w naszym tempie procesowym zajęłoby to minimum jedną kadencję. Po co robić zamieszanie, skoro budowaliśmy oazę państwa prawa i krystalicznej niezależności?
Niestety, na tak radykalne cięcia mógłby pozwolić sobie tylko bezwzględny Dyktator – i dzisiejsza „IV Rzesza” .
I co mamy dzisiaj? Obecna ekipa bez mrugnięcia okiem stosuje metody, którymi PiS brzydził się splunąć. Dlaczego? Bo poprzednicy – w swojej nieskończonej, wręcz anielskiej naiwności – wciąż wierzyli w mityczne „standardy zachodnie”. W ten piękny świat, gdzie rządy złapane na łamaniu konstytucji (i nie tylko) z płaczem podają się do dymisji. O tempora, o mores! Jakże boleśnie się pomylili, zderzając się z twardą rzeczywistością.
Czas na rządy twardej ręki
Wnioski? Ten cały gabinetowo-parlamentarny cyrk do niczego się nie nadaje. Osobiście jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego – czysta gra, jasne zasady i zero rozmywania odpowiedzialności na koalicje, podkoalicje i sejmowe koterie.
A jak to skutecznie wprowadzić w życie? Nie bójcie się, MJK1 oraz Tri colore chętnie wam to wyłożą, bo widać, że niektórzy wciąż potrzebują korepetycji z realnej polityki.