1. Wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w siedzibie NBP prezes prof. Adam Glapiński, tak jak zobowiązał się na spotkaniu z prezydentem Karolem Nawrockim przedstawił szczegóły polskiego SAFE 0%. W ten sposób rozbił w puch narrację przeciwników tego programu, czołowych polityków Koalicji Obywatelskiej z premierem Tuskiem na czele, a także koalicjantów w tym także ministra obrony i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Stwierdził także, że wprawił go wręcz w zdumienie, brak zainteresowania nieoprocentowanymi bezzwrotnymi środkami na obronność w kwocie co najmniej 180 mld zł przez najbliższe 5-6 lat ze strony premiera Donalda Tuska ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego oraz ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza.
2. Prezes poinformował, że na koniec lutego 2026 roku, NBP dysponuje już rezerwami złota w wysokości aż 570 ton, których obecna wartość, wynosi już ok 340 mld zł, a wszystkich aktywów rezerwowych 1 bilion 90 mld zł. Poinformował również, ze na koniec lutego, różnica pomiędzy wartością rezerw w złocie policzoną po średniej cenie zakupu, z obecną średnią ceną tych rezerw wynosi około 197 mld zł i te środki przekazywane w transzach przez najbliższe 5-6 lat do Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych (PFIO), powinny posłużyć zakupom uzbrojenia, które zapewni Polsce bezpieczeństwo. Przekazał także, że operacje osiągnięcia zysku na rezerwach złota w NBP, odbywałby się sukcesywnie pod racjonalnie potrzeby zakupowe uzbrojenia dla polskiego wojska i oznaczałby zmianę struktury rezerw, zmniejszanie części rezerw w złocie i zwiększenie rezerw w USD i Euro. Jednocześnie prezes poinformował ,że na podstawie uchwały zarządu NBP, rezerwy w złocie będą sukcesywnie powiększane aż do 700 ton, przy czym zakupy te będą realizowane w ilościach i tempie zależnych od sytuacji rynkowej.
3. Prezes Glapiński nie dokonywał już porównania polskiego SAFE 0% z unijną pożyczką SAFE, mocno podkreślając, że jest to zadanie dla polityków, a on jest najbardziej apolitycznym prezesem NBP po 1990 roku. Ale z oczywistych względów porównanie tych dwóch programów nasuwa się samo, ten unijny program SAFE, to pożyczka i to całkiem kosztowana, pożyczając 44 mld euro, czyli 185 mld zł, w ciągu 45 lat, zapłacimy samych odsetek 180 mld zł i to pod warunkiem, że oprocentowanie przez cały ten okres znajdzie się w przedziale 3-4% i nie zrealizuje się w ogóle ryzyko kursowe, co jest w oczywisty sposób założeniem nierealistycznym, przy płynnym kursie złotego. Z kolei polski SAFE 0%, to nie pożyczka tylko coroczne wpłaty z zysku osiągniętego na złocie, co oznacza bezzwrotne przekazywanie środków finansowych rzędu ok 40 mld zł rocznie przez najbliższe 5 lat, w związku z tym, nie ma w tym przypadku żadnego kosztu odsetkowego. Co więcej w przypadku polskiego SAFE 0%, nie ma żadnych ograniczeń zakupowych uzbrojenia (kupujemy sprzęt pod autentyczne potrzeby wojska w kraju i dowolnym kraju za granicą), w dowolnych terminach dostosowanych do możliwości produkcyjnych szczególnie polskiego przemysłu, wreszcie bez żadnych warunków politycznych, które w przypadku środków z UE, może dowolnie narzucać Komisja Europejska.
4. Mimo tych merytorycznych przewag polskiego SAFE nad tym unijnym, rządząca koalicja już w zasadzie zdecydowała, że nie jest zainteresowana procedowaniem projektu ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, przygotowany przez Prezydenta RP. Projekt ten zgodnie z zapowiedzią prezydenta Nawrockiego znalazł się już we wtorek w Sejmie, ale wczoraj marszałek Czarzasty zdecydował, że nie będzie on procedowany i zostanie skierowany do zamrażarki. Mimo tego, że prezes Glapiński rozbił puch narrację przeciwników polskiego SAFE, to politycy koalicji 13 grudnia i wspierające ich z całych sił zaprzyjaźnione media, stają wręcz na głowie, żeby przekonać opinię publiczną, że pożyczka, której zwrot i odsetki to ponad 360 mld zł przyszłych wydatków budżetowych jest jednak lepsza od przekazania przez NBP prawie 200 mld zł na uzbrojenie polskiego wojska.