Wielu narzeka na kształt Ustawy o Broni i Amunicji, panujących absurdów w uzyskiwaniu pozwoleń na broń, hoplofobicznego podejścia do zjawiska kolejnych władz, na sformatowanie umysłowe dużej części społeczeństwa wobec dostępu do niej. pie*rdolenia farmazonów na ten temat w wielu mediach itd, itd.
Korzeni tego trzeba szukać w historii politycznej Polski. Oczywiście to tylko jeden z czynników mających na to wpływ, to też wypadkowa sytuacji i podejścia w UE. Ale dzisiaj nie o tym.
Problem zaczął się w roku 1944 po powstaniu rządu kolaboracyjnego zwanego lubelskim i powstaniu PKWN.
Formalnie po II Wojnie, jeśli chodzi o dostęp do broni, obowiązywało prawo przedwojenne, ale w praktyce było ono znoszone dekretami zwanymi zarządzeniami. Prawo PRL zaczęło dopiero obowiązywać po formalnym utworzeniu tego tworu prawnego, 22 lipca 1952.
14 czerwca 1945 roku Minister Bezpieczeństwa Wewnętrznego wydał zarządzenie obowiązujące od 15 lipca 1945. Do tego dnia wszystkie dotychczasowe pozwolenia na broń traciły moc i trzeba było do tego dnia zdać posiadaną broń, i dalej można było się ubiegać o wydawanie nowych pozwoleń. Od samego początku komunistycznego ustawodawstwa zaczęto dokonywać ścisłego rozróżnienia między posiadaniem broni a prawem do jej noszenia.
Zgodnie z dekretem PKWN z 30 października 1944 o ochronie Państwa za posiadanie broni bez zezwolenia groziła kara więzienia lub KARA ŚMIERCI.
W 1961 doprecyzowano te sankcje, groziła kara więzienia nie krótsza niż 5 lat, kara dożywocia lub kara śmierci. Te sankcje formalnie obowiązywały do 31 grudnia 1969.
Można powiedzieć, że obecna kara więzienia za nielegalne posiadanie do lat 8 to akt łaskawych panów ze strony ustawodawców. Za samo posiadanie, bez wywołania żadnej realnej szkody i krzywdy, można wyłapać wyrok jak za zbrodnię, np rozbój lub gwałt. I większość akceptuje ten stan prawny jako normalny i mało kto próbuje to kwestionować i zmieniać.
Od momentu wejścia tych nowych praw samo nielegalne posiadanie broni było traktowane jako przejaw bandytyzmu i w ten sposób przedstawiane społeczeństwu praktycznie do końca istnienia PRL.
W 1947 ustalono termin ważności pozwoleń łowieckich i sportowych do 6 miesięcy, pozostałych do 3 miesięcy, po tym terminie trzeba było je odnawiać. Organem wydającym były odpowiednie komórki MO, które mogły odmówić tłumacząc to bliżej nieokreśloną ochroną bezpieczeństwa państwa. W praktyce oznaczało to stuprocentową uznaniowość. Pozwolenia można było cofnąć w każdej chwili bez uzasadnienia.
W praktyce oznaczało to, że pozwolenia otrzymywali ludzie związani z aparatem władzy, resortami siłowymi, LOK i PZŁ, którego członkami byli głównie ludzie kolaboracyjnego reżimu.
W 1958 konieczność posiadania pozwoleń objęła wiatrówki w kalibrze do 6 mm.
10 lutego 1961 zaczęła obowiązywać ustawa o broni, amunicji i materiałach wybuchowych.
Bez pozwolenia wolno było posiadać broń palną wytworzoną przed rokiem 1850, ale nie jej repliki, tylko oryginały z tego okresu.
Ustawa ta wprowadziła broń na okaziciela, była to broń na którą wydawano pozwolenia niektórym instytucjom państwowym, jak urzędy, fabryki w celu zapewnienia im bezpieczeństwa. Wydawano pozwolenia na nią też klubom sportowym, szkołom, organizacjom przysposobienia wojskowego w celach szkoleniowych.
Za bezprawne posiadanie, wyrabianie, zbywanie wiatrówek groziła kara grzywny do 20 tys. złotych lub kara aresztu do trzech miesięcy, czyli więcej niż np za nielegalne posiadanie broni palnej w Królestwie Kongresowym pod carskim panowaniem.
W połowie lat 80-tych powszechne stały się miotacze gazu oraz pistolety i rewolwery na amunicję gazową. Nie podlegały one żadnym regulacjom. 12 grudnia 1986 roku rozciągnięto konieczność posiadania pozwolenia też na te środki obronne.
Ustawa z roku 1961 obowiązywała do 20 marca 2000, kiedy to weszła w życie ustawa z dnia 21 maja 1999, obowiązująca ze zmianami do dzisiaj.
Jeśli chodzi o ilość broni w rękach prywatnych w różnych okresach PRL, to trudno powiedzieć. Informacje na ten temat są podobno do dzisiaj niejawne (???). Wychodzi na to, że jest jakaś ważna tajemnica mająca chronić państwo. Tylko tajemnice jakiego państwa podlegają tej ochronie w III RP?
Ale jakieś światło na to może rzucić stan z początku lat 90-tych, czyli tuż po transformacji ustrojowej, to od 100 do 200 tys. sztuk. Na początku XXI wieku było to 400-500 tys. Teraz lekko ponad 1 milion.
W okresie PRL ludzie z pozwoleniem łowieckim posiadali pozwolenia na broń gwintowaną i gładkolufową, ale do wszystkiego strzelano głównie z gładkolufowej. Sztucery były bardzo trudne do kupienia, tylko dostępne dla wybranych spośród wybranych.
Za tzw komuny, po jej umocnieniu i zakończeniu walki z antykomunistycznym podziemiem, pojawiło się w środowiskach przestępczych tabu do użycia broni palnej, nawet jak nią dysponowano. Po każdym takim przypadku aparat ścigania dostawał "małpiego umysłu", wpadał w amok tak destrukcyjny dla funkcjonowania półświatka, że bandytom to się bardzo nie opłacało.
Jak wszystko, ten porządek miał swoje zalety, przestępczość z użyciem broni palnej była porównywalna do obecnej czyli niska. Najwięcej ludzi jednak w tym okresie zastrzeliła władza, nawet po odliczeniu ofiar okresu stalinowskiego.
Przestępczość z użyciem broni palnej na większą skalę pojawiła się w latach 90-tych. Na początku głównie za sprawą kałachów "spadających" z wagonów wywożących z Polski wojska radzieckie. Ta przemoc nie miała nic wspólnego z dostępem do legalnej broni, a rozbrojeni obywatele byli wobec niej jako ofiary całkowicie bezsilni. Władza, która utrzymywała ograniczony dostęp do legalnej broni miała to w dupie. Oficjalne czynniki publicznie twierdziły wtedy, że przestępczości zorganizowanej o charakterze zbrojnym nie ma. Faktyczną władzę w wielu sferach sprawowali ludzie, którzy mieli broń palną, czyli gangsterzy i byli funkcjonariusze aparatu siłowego PRL.
Wielu tych ludzi, którzy wydawali za komuny rozkazy strzelania do niewinnych ludzi na ulicy lub temu przyklaskiwali, stało się teraz autorytetami moralnymi. Pouczają w tzw przestrzeni medialnej społeczeństwo na temat "postępu", "europejskości", zagrożenia rosyjskiego, zmonopolizowali przypinanie ludziom odium "ruskiej onucy", i to też oni mają wpływ na regulowanie dostępu do broni. Komuś się to może nie podobać, ale to jest bez znaczenia