Machejcyzm — określenie wprowadzone przez Stanisława Barańczaka — to specyficzny styl pisania polegający na tym, że napisany machejcyzmem tekst nie niesie absolutnie żadnej informacji, żadnej treści, żadnej myśli — a jego wyłączną rolą jest zajecie miejsca na stronie gazety — po to, aby tam był.
Nazwa "machejcyzm" pochodzi od nazwiska Władysława Machejka, redaktora dawnego krakowskiego Życia Literackiego, który był wybitnym przedstawicielem tego nurtu literackiego. Więcej o machejcyźmie możecie przeczytać w tym tekście a tutaj przeczytacie o innych konkretnych przykładach machejcyzmu w dzisiejszej polskiej prasie.
Ostatnimi czasy jednak pojawiło się twórcze udoskonalenie i rozwinięcie machejcyzmu jako formy literackiej — czyli owo wymienione w tytule euro(dwa razy najmniejsze dodatnie zero cosinusa)erdolenie. Można się z nim spotkać — co oczywiste — we wszystkich oficjalnych dokumentach Unii Europejskiej, gdzie w zasadzie 100% dokumentów reprezentuje ten styl — ale i również w artykułach w polskiej prasie pisanych przez rodzimych polskich euroonanistów.
Oto Gazwyb dostarcza przykład. Czołowy polski euro[---] (Ustawa o przeciwdziałaniu mowie nienawiści) , Pan Janusz Lewandowski, pisze:
Rok 2026: Co Unii Europejskiej nie zabije, to ją wzmocni
Redefiniowanie globalnej pozycji UE to nie to samo, co wymyślanie Unii na nowo. Demokratyczna wspólnota rozwija się w logice ewolucji, a nie rewolucji. Dorasta do nowych wyzwań, szanując zasady i wartości wpisane w traktaty.
To czym euro(dwa razy najmniejsze dodatnie zero cosinusa)erdolenie twórczo różni się od machejcyzmu jest to, że nie tylko nie niesie żadnej treści ani informacji — ale również nie pozostaje w żadnym związku z obiektywnie istniejącą rzeczywistością. Oczywiste jest, że Unii nic już nie wzmocni i jest skazana na upadek. Oczywiste jest, że redefiniowanie Unii, gdyby nawet było możliwe, wymagałoby wyrzucenia na zbity pysk jej obecnej kasty rządzącej, która ja doprowadziła do obecnego upadku. Oczywiste jest — wystarczy śledzić merdia — że Unia nie jest żadną "demokratyczną wspólnotą" ale oligarchią zarządzaną przez kastę pochodzącą z kilku najsilniejszych krajów — dodajmy kastę gruntownie nieudolną i niekompetentną, złożoną prawie wyłącznie z durniów, złodziei i zboczeńców. Unia nie rozwija się w logice ewolucji — gdyż w ogóle się nie rozwija, biurokratyczna czapa Unii jest przyczyną jej stagnacji i uwiądu. I na koniec — Unia nie szanuje żadnych zasad, wartości i traktatów, co widać chociażby na przykładzie umowy Mercosur przyjętej ze złamaniem praktycznie wszystkich wewnątrzunijnych reguł.
Ale czytając Janusza Lewandowskiego o niczym takim się nie dowiecie, dostajecie w zamian bajkową opowieść o cudownej Unii istniejącej gdzieś za górami i lasami, podlaną jeszcze sosem machejcyzmu.
I dlatego: Machejek umarł. Ale machejcyzm żyje — i twórczo się rozwija.
Dogonili i przegonili Związek Radziecki (nazwy w takim brzmieniu użyłem celowo)