1. Wczoraj ambasadorowie krajów członkowskich UE przegłosowali przyjęcie umowy z krajami Mercosur, przeciw wprawdzie były: Francja, Polska, Irlandia, Węgry i Austria, więc głosujących przeciw, było więcej niż 4 kraje ale niestety wszystkie one mają mniej niż 35% całej ludności UE, a to drugi warunek tzw. mniejszości blokującej. Przedstawiciel naszego kraju ( jak się wydaje za zgodą Niemiec), mógł głosować przeciw, bo jasne było, że nawet z takim głosowaniem Polski, nie będzie wspomnianej mniejszości blokującej i umowa zostanie w ten sposób zaakceptowana. Po powstaniu rządu koalicji 13 grudnia z premierem Tuskiem na czele, stało się jasne, że będzie on „spłacał” zaciągnięte zobowiązania, bowiem w w kampanii wyborczej 2023 roku, uzyskał silne wsparcie zarówno przewodniczącej Komisji Europejskiej jak i kilku innych ważnych niemieckich polityków.
2. Formą tej spłaty są między innymi zgody naszego kraju na kontynuację unijnej polityki klimatycznej, polityki migracyjnej, czy kolejnych umów handlowych, teraz z krajami Mercosur, a za chwilę zapewne także z Indiami ( kanclerz Merz właśnie wybiera się do Indii w tej sprawie). Wszystkie te polityki i umowy handlowe forsują w UE Niemcy, bo w ten sposób próbują ratować swoją słabnącą gospodarkę, nie zważając nawet na sprzeciw Francji w końcu przecież drugiego pod względem potencjału gospodarczego, kraju UE. Przez blisko 2 lata od objęcia funkcji premiera, Tusk tylko mydlił oczy Polakom , a w przypadku umowy z krajami Mercosur, rolnikom, że się sprzeciwia, podczas gdy od początku jasne było, że dał zgodę polityczną na działania unijnych instytucji, głównie KE.
3. W tej sytuacji rząd Tuska „odpuścił” blokowanie tej umowy i jedynie pozorował działania, które miałby złagodzić jej negatywne skutki dla europejskiego w tym polskiego rolnictwa, między innymi poprzez rozporządzenie o tzw. hamulcu bezpieczeństwa. Te klauzule to klasyczne mydlenie oczu europejskim w tym polskim rolnikom, bo proponowane mechanizmy ochronne, będą wprowadzane przez unijną biurokrację i w związku z tym, będą działać z ogromnym opóźnieniem w sytuacji nadmiernego importu produktów rolnych z krajów Mercosur do UE. Zresztą zajmująca się tym dyrekcja ds. handlu zawsze w takim przypadku pilnuje, aby wprowadzenie takiej ewentualnej blokady dotyczące importu do UE produktów rolnych, nie doprowadziło do symetrycznej blokady eksportu unijnego przemysłu i zawsze przede wszystkim pilnuje jego interesów ( interesy rolnictwa są zawsze bagatelizowane).
4. Wprawdzie po uchwaleniu twardego stanowiska w sprawie umowy UE- Mercosur przez francuski parlament, pod koniec listopada 2025 roku, wydawało się, że rząd Tuska wróci do rozmów z rządem tego kraju, a także innymi krajami, które wcześniej wyrażały sprzeciw wobec tej umowy ( Włochy, Irlandia, Węgry, Austria), a także innymi krajami do tworzenia mniejszości blokującej, zwłaszcza, że przecież istnieje także uchwała polskiego Sejmu, który w lipcu poprzedniego roku , również jednomyślnie, wyraził sprzeciw wobec tej umowy. Jak widać po wczorajszym głosowaniu, nic takiego się nie stało, zarówno premier jak i minister rolnictwa, markowali działania w sprawie budowania mniejszości blokującej, a teraz po decyzji ambasadorów krajów członkowskich, bezradnie rozkładają ręce.
5. Zresztą o tym ,że premier Tusk nie chce w tej sprawie postawić się Niemcom świadczy także wczorajsze stanowisko grupy Europejskiej Partii Ludowej w PE, do której należą europosłowie Platformy jak i PSL.Tuż po decyzji ambasadorów grupa EPL w PE opublikowała komunikat, ze wita z radością podpisanie umowy z krajami Mercosur, co więcej zapewnia że dopilnuje aby PE wypełnił swoją rolę i „zagwarantował sprawną ratyfikację tej umowy, tak szybko jak to jest możliwe”. Przez blisko 2 lata premier Tusk i ministrowie jego rządu zapewniali, że budują mniejszość blokującą, by na finiszu bezradnie rozłożyć ręce i jeszcze przysłowiowym rzutem na taśmę, obciążyć prezydenta Karola Nawrockiego, że nie przekonał premier Włoch Gorgia Meloni do głosowania przeciw umowie z krajami Mercosur.