Wejście smoka, jak Kaczyński ośmieszył tropicieli Pegasusa

Jakże łatwo być dziś Nostradamusem. Sorry, snucie spod dużego palca futurologicznych wizji odległej przyszłości od zawsze stanowiło łatwiznę, bo żaden jasnowidz i jego współcześni nie dożywali czasów owych rojeń. A że roiło wielu, zwykle któryś trafiał w punkt szokujący potomnych trafnością objawienia. Przy czym przyznaję, że Nostradamus wymyka się tej sceptycznej ocenie gromady astrologów, wróży, proroków i magów. Pozornie znacznie trudniej być przewidywaczem jutra niż dalekowzrocznym wizjonerem. Bowiem pokerowe sprawdzam następuje już pojutrze. I chybiona prognoza może przekreślić karierę analityka. Oczywiście żartuję. Propagandowe cyngle po kokardę folgują sobie w spekulacjach nawet na kwadrans przed eventem będącym celem paplaniny, zwykle mało sensownej.

I tak na przykład z Jarosława Kaczyńskiego drwiono jeszcze na początku jego przesłuchania przed komisją śledczą w sprawie Pegasusa. Propagandowe tłuki aż śliniły się snując radosne wizje bezradnego prezesa, który mimo towarzystwa pełnomocnika szybko straci panowanie nad sobą, poplącze się w zeznaniach i da plamę na całej linii, jeśli w ogóle stawi się przed obliczem, że zakpię, wysokiej komisji. No, bo wiadomo, że sklerotyczny prezes wciąż bredzi trzy po trzy. I sam nie wie co myśli, dopóki się nie odezwie, jak starozakonnym grepsem spointował sytuację pewien dżentelmen. Tymczasem Kaczyński bez pełnomocnika dał ostro popalić przesłuchującym go członkom, jak określał śledczych z obozu władzy, zwłaszcza prawnym dyletantom, członkowi Treli i członkowi Zębaczyńskiemu. Ale ci żałośni funkcjonariusze, z ciśnieniem skurczowym na oko ponad 220, nie dorównywali, nomen, omen, polotem ignorancji, przewodniczącej. Bowiem pani Sroka nieustannie potwierdzała, że orłem nie jest. Ten nieco podwórkowy żart stąd, że całe przesłuchanie trąciło klimatem spod trzepaka, żeby nie napisać, z piaskownicy.

A propos członków, nie mogę się powstrzymać przed opowiedzeniem suchara rodem z PRL. Milicjant składa telefonicznie meldunek z miejsca wypadku przełożonemu.
– Prawa ręka denata na chodniku, lewa na jezdni, prawa noga w rowie, lewej wciąż szukamy.
– A organ? – pyta przełożony.
– Organ przy telefonie.

Przyznaję, że cmokierzy kadzący na co dzień pstrokatej koalicji, mieli po tym przesłuchaniu twardy orzech do zgryzienia, jak tu pogrążyć Kaczyńskiego, tuszując jednocześnie blamaż wysokiej komisji. Przesadzam naturalnie, przecież im fakty nie przeszkadzają. Bo gdy prawda przeczy tezie, łgać należy ile wlezie słowotokiem głusząc fakty, przecież wystarczają „Fakty”.

Po niewybrednych żartach, pora na odrobinę powagi, jeśli spiskową teorię dziejów można zaliczyć do tej kategorii. Ale co mi tam. Agresja Rosji na Ukrainę znacznie osłabiła poczucie naszego bezpieczeństwa, co zdaniem wielu komentatorów przyczyniło się do wzrostu notowań prawicy. Bo gdy w oczy zagląda trwoga, społeczeństwo jednoczy się pod flagą, a tę wówczas dzierżyło Prawo i Sprawiedliwość. Dlatego generatory rzeczywistości urojonej dostrzegając powagę sytuacji nie podbijały bębenka, by nie zwiększać tłoku pod sztandarem zjednoczonej prawicy.

Dzisiaj wprawdzie poziom zagrożenia jest podobny, lecz wolne media, czyli niemal wszystkie, gdyż tych niezależnych zostało jak na lekarstwo, zdecydowanie bardziej gromko biją na alarm. Rakiety wystrzelone z obwodu Królewieckiego mogą trafiać w polskie cele już po trzech minutach. A pancerne zagony Pupina są w stanie dotrzeć do linii Wisły w trzy dni. Nie mamy obrony cywilnej. Piwnice na węgiel i kartofle stanowią żałosne namiastki schronów z prawdziwego zdarzenia. Zaś moskale mimo pozorów flauty na froncie wyraźnie ostrzą kły już nie tylko na Ukrainę… Pośród hipotez, z czego wynika owa eskalacja lęku przed wojną w tonie mediów mętnego nurtu, warta rozważenia jest sugestia, że z podobnych przyczyn, które wedle tychże pomagały klice z Nowogrodzkiej wabić elektorat pod pisowskie sztandary. Bo niesnaski w koalicji 13 grudnia buzują aż się dymi, a wybory samorządowe tuż, tuż. I być może właśnie dla wywołania efektu flagi wolne media grają larum. A łopocące na wietrze historii błękitne i tęczowe proporce im wtórują, wskazując przy okazji miejsca zbiórek zwolenników nowego reżymu, wróć, agresywnej, wróć raz jeszcze, progresywnej demokracji.

Na koniec zostawiłem refleksję warsztatową, od której właściwie powinienem zaczynać każde muśnięcie sekatorem. Otóż z wygody i staroświeckiego szacunku dla języka kształtowanego naturalnie przez pokolenia, a nie przez ideologiczną nadgorliwość, zwykle pomijam w tekście feminatywy. I tylko czasami dla zabawy wtrącam jakąś żeńską osobliwość. Bo chociaż feminatywy są stare jak świat i od dawna zadomowione w polszczyźnie, na przykład kniagini, ochmistrzyni, gospodyni, pani, sprzedawczyni, wychowawczyni, a męsko damskie pary to norma, żeńskie formy tworzone na siłę szkodzą urodzie języka. Aktorka przeistacza się w aktorę, profesorka w profesorę, kobieta sekretarz generalny w sekretarę, prowadząca samochód w kierowczynię, a sportsmenka w sportowczynię. Ale jak nazwać zboczoną damę, zboczeńcą? A kim jest damski leń, lenią, leńką? Czy żeńską odpowiedniczką skazańca jest skazańczyni, skazanka, a może skazańca? Czy feminatywny dureń to durnia, durnica, durnka? W ogóle lingwistycznie kobiety są w uprzywilejowanej sytuacji, gdyż trudno tworzyć strawne feminatywy od określeń pejoratywnych, typu kapuś, szpicel, drań, hycel, szpieg, kark, burak czy śmieć. A kim jest skąpiec w spódnicy? No, tu akurat odpowiedź jest oczywista, Szkotem.
 
Sekator
 
PS.

-- Zawisza Czarny był walecznym mężem, jak prawi historia - mruczy mój komputer. - A kim była w takim razie Czarna Mańka?
-- Waleczną żoną albo mężą, lub mężynią - odpowiadam bez namysłu Eustachemu. Ma się ten genderowy sznyt.
 
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Adam66

23-03-2024 [05:12] - Adam66 | Link:

No i co z tego, że Kaczyński ośmieszył tropicieli Pegasusa?  Z tego wynika, że nie jest demencjuszem jak bidet, wyglądał i odpowiadał w trakcie tych idiotycznych pytań calkiem trzeźwo.  No to teraz należy zadać pytanie, dlaczego promował w 2021 zielony ład czy też czerwony nieład?  Czyżby wtedy miał problemy z rozumowaniem?  A może taki był plan, utuczyć gąskę przez 8 lat rządów PISu żeby ryży folksdojcz mial co kraść?

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

23-03-2024 [06:11] - NASZ_HENRY | Link:

Achtung Achtung 
 
Po niewybrednych żartach, pora na odrobinę powagi, czas najwyższy zejść z  genderowego sznytu, tfu szczytu.
O ile świadomość zagrożeń związanych z protokołami internetowymi (TCP/IP, czyli wirusami komputerowymi) jest już dziś dość powszechna, to zagrożenia związane z protokołami telekomunikacyjnymi w codziennej praktyce nie są brane pod uwagę. Ataki z wykorzystaniem protokołu sygnalizacyjnego SS7 za pomocą ogólnie dostępnego oprogramowania mogą być dziś realizowane zarówno przez "złych chłopców" jak i złe "dziewuchy"! Te ataki to nie tylko podsłuchiwanie rozmów ale możliwość wykorzystywania wszystkich danych zapisanych w pamięci smartfona!! Tych zaszyfrowanych również!!!
A kto śmieje się z Prezesa Kaczyńskiego, że ten używa staroświecką nokię zamiast smartfona, ten się śmieje ostatni😉