Dla pokrzepienia serc

W lipcu 2004 przeczytałam fenomenalną książkę prof. Anny Pawełczyńskiej (1922-2014), mojej mentorki i przyjaciółki.
Warto przeczytać ją i dziś, a oto ówczesna moja refleksja, zamieszczona na portalu abc.net (tekst odrzucony w ówczesnej "Rzeczpospolitej")

 ZŁO ODKRYTE                  Portal www.abcnet.com.pl   lipiec 2004
Rzadko kto po osiemdziesiątce robi rewolucję. Zdarzyło się to w najnowszej książce Annie Pawełczyńskiej, więźniarce Pawiaka i Auschwitz-Birkenau, uczennicy Stanisława Ossowskiego, autorce pracy „Wartości a przemoc”, znanej w świecie socjologicznej analizy życia w obozie koncentracyjnym. Książka „GŁOWY HYDRY. O PRZEWROTNOŚCI WSPÓŁCZESNEGO ZŁA” to w zamyśle dalszy ciąg wspomnianej pracy. To wielki testament sędziwej autorki, co wyznaje ona ze wzruszającą bezpośredniością w ostatnim rozdziale.
Książka jest przestrogą. Autorka zna z doświadczenia praktykę przemocy, a jako wytrawny socjolog rozumie jej mechanizmy i przestrzega przed kolejnym zniewoleniem. Niesie je dziś regres wartości, przyjmowana zarówno we współczesnej nauce, jak w kulturze i obyczajowości postawa relatywizmu moralnego, socjologicznej "struktury ukrytej" liberalizmu. "Relatywizm moralny stanowi również broń masowej zagłady" - pisze Pawełczyńska.
Zdaniem autorki, jest on[relatywizm moralny] podsycany przez żywotne interesy dysponujących praktycznie nieograniczonymi finansami niejawnych grup. Są to, jej zdaniem, handlarze bronią, którzy przeniknęli do struktur władzy wielu państw, opanowując też media, niektóre instytucje społeczne i wielkie korporacje biznesowe; amoralni, gotowi wywoływać wojny i popierać terroryzm, byle tylko zarabiać i utrwalać swą władzę.
Niemal banalne już stało się narzekanie na pomieszanie dobra i zła we współczesnym świecie. Anna Pawełczyńska jednak poszła o wiele dalej. Zanalizowała relatywizm za pomocą świetnego warsztatu naukowego jako zjawisko, które może przybierać różne postaci, często zakamuflowane pod bliskimi wszystkim ludziom hasłami np. wolności czy równości. Pokazuje, jak atakuje on i niszczy naukę i jej paradygmaty, język, historię, kulturę, moralność publiczną i osobistą, a także zdrowie psychiczne jednostek, wprowadzając chaos myślowy i emocjonalny, brak odpowiedzialności i poczucie bezkarności. Przywołuje tu myśl Raymonda Aron, który dostrzegł to zagrożenie już 40 lat temu.
Pawełczyńska śmiało podważa obowiązujący w nauce nakaz niezależności badacza od wartościowania badanych zjawisk i stwierdza, że niegdyś zrozumiały i przydatny, dziś prowadzi na manowce. Założenie, że dobro i prawda są względne, to przedkopernikański błąd nauki - twierdzi autorka. I proponuje własny „przewrót kopernikański” – przyjęcie, że dobro i prawda to również w nauce niewzruszone wartości, które muszą stać się miarą postępowania ludzi i organizowania się społeczeństw, jeżeli chcą one przetrwać. Tak jak rozumieją to wszystkie wielkie systemy religijne świata, broniące życia i więzi społecznych. Autorka błyskotliwie dowodzi bezwzględnego istnienia dobra i prawdy. Jak? smak tego odkrycia pozostawię inteligentnemu czytelnikowi.
Pawełczyńska nie waha się użyć najsilniejszych słów - kultywowanie tego błędu w nauce prowadzi jej zdaniem wprost do zagłady fizycznej Europy i jej kręgu kulturowego. Europa zeszła z szerokiego gościńca kultury na mroczne ścieżki kontrkultury i indyferentyzmu moralnego, który wbrew mniemaniu wielu nie jest nieuniknioną ceną pokoju, ale drogą do nowej wojny i przemocy. Mordowanie odbywa się nadal, zauważa autorka, choć w naszym kręgu geograficznym głównie wirtualnie, w telewizji i Internecie. Na razie, bo oznacza to, że odbywa się w zainfekowanych relatywizmem ludzkich umysłach.
Rozważania autorki obejmują tak szerokie spektrum, że można niemal dostać zawrotu głowy. Książka analizuje totalizmy byłe i możliwe, losy Polski i zagładę naszych warstw wzorotwórczych (kapitalne pojęcie "lumpenelity"), dzieje obu wielkich rewolucji (najsłabszy punkt książki) i ich skutki, przydatność demokracji dla różnych społeczeństw, sytuację psychiczną jednostki w opresji schizofrenicznej kultury postmodernizmu oraz opartą na mało znanych, ale rewelacyjnych materiałach praktykę profesjonalnej dezinformacji, jakiej systematycznie poddawane są społeczeństwa.
Lubiącym węszyć teorie spiskowe Pawełczyńska brawurowo oznajmia w rozdziale "Moja spiskowa teoria dziejów": trzeba wreszcie zacząć liczyć się z wymową faktów, ponieważ wielu zdarzeń i decyzji politycznych, gospodarczych i społecznych nie da się zrozumieć bez ujawnienia "grup interesu, mających wpływ na podejmowanie decyzji i inspirowanie działań". Np. na treść uchwalanych praw, czy wprowadzanych do ustaw autopoprawek...
Anna Pawełczyńska imponuje nie tylko bezkompromisowością tez, ale i ich naukową, bezbłędnie logiczną podbudową. Najcięższe zarzuty wytoczyła przeciwko naukowcom: przestali myśleć samodzielnie i dla pieniędzy gotowi są służyć totalitarnej przemocy - w reklamie, marketingu, farmacji, mediach itd.
Obala powszechnie w nauce przyjętą tezę (w Polsce wywodzącą się z myśli Marii Ossowskiej) o moralności jako wytworze życia społecznego, ponieważ nie docenia ona roli i punktu widzenia jednostki. I to jest drugi "przewrót kopernikański", proponowany przez autorkę w nauce o moralności. "Każdy człowiek jest wyposażony w dyspozycje, dzięki którym może odróżnić, co jest dobre a co złe", bo odpowiada co dzień indywidualnie na pytanie: jak postąpić?
Chciałoby się zresztą zacytować niemal każde zdanie z tej mądrej i odważnej, do tego świetnie, zrozumiałym dla każdego językiem, napisanej książki.
Powstaje pytanie - czy wizja autorki to skrajny pesymizm i czarnowidztwo, czy mamy jakieś wyjście?
Anna Pawełczyńska obok prawdy i dobra wymienia wiele podstawowych uniwersalnych wartości i praw ludzkich. Jak Laplace, nie potrzebuje do tego wiary w transcendencję, ale stwierdza, że wielkie systemy religijne ewidentnie korzystnie dla rozwoju więzi międzyludzkich porządkują sferę moralną. W Europie chodzi o wartości chrześcijańskie, czyli dekalog. Wartości te zawsze były i nadal są niezbędne do rozwoju społecznego i szczęścia osobistego. I o to powinien troszczyć się każdy człowiek dobrej woli.
Autorka w ogóle lubi ludzi i bardzo się nimi interesuje. Optymistycznie podsumowuje - ludzi, którzy pragną ładu moralnego i gotowi są dla niego wiele zrobić, znajdziemy dookoła.
W tym widzi zaczyn nadziei.  
-----------------------------------------------
Anna Pawełczyńska, Głowy hydry. O przewrotności współczesnego zła. Test, Warszawa 2004, 280 stron. 
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika jazgdyni

07-10-2023 [04:45] - jazgdyni | Link:

@Teresa Bochwic

Witam Pani Tereso

Przyznam, że nie znałem twórczości pani Anny Pawełczyńskie. A z natrętnym uporem wprost zmuszał mnie do zapoznania się z książkami tej wybitnej myślicielki, kolega z Lublina - jej wielki fanatyk (zresztą sam pisarz, publicysta, dziennikarz i nasz kolega bloger). Tak więc zacząłem zdobywać książki i czytać z coraz większą fascynacją. Odkryłem wówczas, że ta wspaniała kobieta w jakiś transcendentalny, poza zmysłowy sposób, zaszczepiła mnie swoją wrażliwością, logiką i stylem artykulacji. Trochę mnie martwi, że tak mało się Ją szanuje i wspomina. Jej książki powinny być zawsze na honorowym miejscu na półkach.
Nie sprawdziłem - czy jej dzieła były tłumaczone? I dlaczego tak ciężko je pozyskać, bo nikt nie myśli o reprintach, najlepiej w pięknym zunifikowanym zbiorze.

Serdecznie pozdrawiam i gratuluję docenienia przez władzę

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

08-10-2023 [10:34] - Teresa Bochwic | Link:

Pani Profesor była po 1990 roku starannie i konsekwentnie wykluczana z głównego nurtu życia naukowego. Było niezwykle trudno znaleźć wydawcę jej książek, nawet korekta przepuszczała złośliwe pomyłki w jej tekstach, choćby w jej autobiografii. Nie znalazły się niestety pieniądze na napisanie jej biografii przez Pana rozmówcę, fana Pani Profesor.
Wszyscy Jej przyjaciele myślą o wydaniach, trudno znaleźć środki.
Na moim blogu znajdzie Pan kilka wspomnień o Jej twórczości i o niej samej.
O jakim "docenieniu"mnie Pan pisze?

 

Obrazek użytkownika jazgdyni

09-10-2023 [03:17] - jazgdyni | Link:

@Teresa Bochwic

Dziękuję za trafną i cenną uwagę. Mój znajomy jest dobrym i mądrym człowiekiem i autorem bodajże już siedmiu książek. Natychmiast przekażę mu sugestię, by na poważnie zajął się biografią Pani Profesor. On musi już mieć materiały, bo wie wiele. Ciekaw jestem jego odpowiedzi. Jeśli się tym zajmie, to poinformuję.

Docenianie... Pełni Pani poważne stanowiska i co ważne - "widać" Panią coraz więcej w mediach publicznych. Mam coraz więcej satysfakcji, bo wreszcie zaczyna się kształtować nowe wiarygodne ugrupowanie autorytetów zdolnych rozpowszechniać tradycyjny patriotyzm, wraz z podstawowymi wartościami naszej polskiej cywilizacji. Nie dość, że ta grupa wprost rośnie jak na drożdżach i już jest zdolna przeciwstawić się tej całej, jak to Ziemkiewicz nazwał "michnikowszczyźnie", ale - co bardzo ważne - stać się prawdziwymi autorytetami dla młodych. A dodatkowo, politycy, o których nie mam najlepszej opinii, mają coraz większe wsparcie ludzi mądrych. To mi wygląda na nowy trend w uprawianiu polityki. Kompetencje ważniejsze niż tzw. układy.

Serdeczności

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

18-10-2023 [23:21] - Teresa Bochwic | Link:

Od roku nie pełnię żadnych funkcji, dzięki czemu czuję wielką ulgę, i mogę zająć się komentowaniem i nieco pracą publicystyczną,
Pozdrawiam