MAŁPOWANIE

Dziwnie się zmieniają nam dziś obyczaje
dorzynacz watahy doznaje banicji
Bolek - donosiciel – prorokiem się staje
a Kordian (jak w oryginale (sic!) – jest szefem policji.
Biedroniowi, paradującemu na słupskim stolcu, ostatnio przyświeca dewiza „bób, humus i włoszczyzna”. Po odejściu w niebyt „zjawiska Grodzka” – widać wypada mediom coś popapranego a oburzającego wrzucić do kotła oprócz stałej ekspozycji katalogowo wystudiowanego cynicznego uśmieszku. Sądzę jako ironista, że oto nadchodzą czasy, które mozna sygnować inaczej skróconą trawestacyjką „Bóg i policja – oto moje hasło”. To oczywiście wyszarpnięte z groteski Witkacego, a on co do wizji czasów chaosu i postmoderny, nie pomylił się. Vistość rozpędziła się niczym limuzyna opancerzona BMW…na A4. A sam guru lewicy Michnik zamilkł, chociaż pienił się lepiej niż mydło Jeleń. Po podskokach na marszu KODzistów (wy)narodowcowi Giertychowi też jakby mowę odjęło. A tu się dzieje tyle codziennie, że przekaźnik Internet ledwie zipie.  Król Europy, jak do niedawna, wspaniałomyślnie za protektorką bismarczycą Merkel, przychylał europejskiego nieba migrantom zewsząd, tak teraz począł ich totalnie zniechęcać.
A byliśmy kiedyś wzorcem dla Europy. (I może z odważnym Węgrem Orbanem, znowu niebawem będziemy) Anglicy kopiowali naszą Konstytucję. Król obojga narodów Zygmunt III Waza, objawiał Szwedom, co to jest widelec, bo oni podówczas rękami jadali. Historia się zapętla i przy tej ilości migracyjnych gości z bliskiego Wschodu znowu będą „ręcznie” się posilać. Dwudziestolecie międzywojenne to też nie tylko takie osiągnięcia jak Centralny Okręg Przemysłowy, czy Gdynia. To przede wszystkim odrodzenie kultury narodowej po 123 latach jej niszczenia przez wszystkich zaborców. Po wojnie fundowano nam przez ponad pół wieku przaśną kulturę socjalistyczną a…po Magdalence byliśmy już „transformacyjnie” wolni. Jakie to proste – nieprawdaż?..Formacja przewerbowanych „patriotów”  pod dowództwem naczelnego TW zaczęła mozolnie nas jewropeizować. Pojawiły się łódstoczne kreatury jak demoralizator ubogich błotniaków jarocińskich. Artyści (Tymon) poczęli dymać orła białego. Ogary poszły w las. A las okazał się być Birnamskim…a ogary z WSI. Skutecznie ogłupiające tivi w trzech postaciach prześcigały się w dawkowaniu uwiędłych pomysłów zachodnich teletub. Randki w ciemno, „wielkie braty” z podglądem w ubikacji, tańce na lodzie, wodzie, gwiazdach nasączonych silikonem itp. debilizmy. Wszechobecna Głupota (w Polsce pisać z wielkiej litery) zaczęła chodzić na korepetycje u Sokratesa z Polanek, mędrca współczesnej Europy – Lecha Wałęsy, który pono obalił się razem z komuną. Pokomunie triumfowało… Dziennikarstwo tivilne jak i klasyczne donosicielstwo aspirowało i kontynuowało działalność  ( i bardzo słusznie!) w imię dziedzicznych tradycji rodzinnych. Pojawiły się biłgorajskie palikoty gotowe zmieszać z gównem każdą świętość. Przeciętny Myślątkiewicz czy Kowalski nie nadążał za tym. Partia „tuskich” biła rekordy Guinnessa w bezczelności aferalnej. Ktoś kupował Pendolino, nie wiedząc, że to „wahadełko”, ale bez wahadełka…Bezczelność w czasie jest też funkcja sinusoidalną, czego partyjni POtrioci nie brali pod uwagę. Władzy raz zdobytej itd…I małpy po dwóch kolizjach z dookolnością zorientowały się, że są w ZOO, o dziwo z drugiej strony klatek, zali wewnątrz. Czyli w opozycji. A że lewactwo nie znosi próżni, natychmiast pojawili się „obrońcy demokracji” do ulicznego użytku, czyli pomocy w potencjalnym przejęciu władzy.  Ale reżyser polityki  majtnął okrutnego szpryngla. Ziobro, Duda, Macierewicz… Trójkąt bermudzki na wnikliwą, a ujadającą opozycję. Niepodległy trójkąt – jakby z tytułu sztuki Vitkatiusa. Czas zatapiać albo strzelać jak w grotesce. Bo nie można dopuścić by na wielkiej filmowej gali Polskie Orły miały „jaja” szydercy ze świętości M.Stuhra. Ten małpolski eksces ma swoją pointę – wiedzą stuhry, że się kończą konfitury!