COKOLWIEK...

„Nie zabrną me twory popod  żadne strzechy, bo wtedy na szczęście żadnych strzech nie będzie. W ogóle z tego żadnej nie będzie uciechy i tylko świństwo równomiernie rozpełźnie się wszędzie”  - wieszczył  katastrofista S.I.Witkiewicz. Zdążył jeszcze napisać powieść filozoficzną „Jedyne wyjście” i…18 września „18 tabletek luminalu i cibalginy krążyło między niebem a ziemią” jak to ujął poe J.Marszałek.
I nadeszły czasy chachłackie (nijakie) jak mawiała mądra mieszkanka Tykocina. Oto ksiądz z tytułem dr (watykański pracownik Kongregacji Nauki Wiary) pisze pean ku czci JPII – „czy my płaczemy nad nim co odchodzi, czy raczej swoje dziś opłakać  chcemy winy” – to zdanie mnie zastanawia, kiedy skojarzę jak to Krzysztof Olaf Haramsa (podówczas jeszcze w twarzowej koloratce), bo o nim mowa, dumnie przedstawia narzeczonego – pederastę. Tomik ten „2.04.2005” zasponsorował dr Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni. Grafomanię tę ewidentną, pisaną chyba klęcząc na jednym (lewym zapewne) kolanie, opatrzył przedmową Zenon Kard. Grocholewski. Cytat z Horacego jest właściwą, piękną i zdobną klamrą posłannictwa sztuki. Malarze i poeci mieli zawsze jednaka moc zdobywania się na cokolwiek. Hm…cokolwiek miałoby to znaczyć…
Cokolwiek by nie powiedzieć o Lechu Wałęsie to będzie za mało. I  Biografię „Droga nadziei” napisało mu dwóch młodych podówczas literatów gdańskich – M.Terlecki i A.Kinaszewski. I poprzestańmy na tym, pozostając w ascetycznym niedosycie Głupoty (z wielkiej litery w Polsce) będziemy odczuwać komfort naszych czasów.
A na jakie „cokolwiek” zdobywają się teraz podrasowane za komuny tuzy i „firmy literackie” etc. indywidualności obficie w trudnych czasach drukowane. Tych poetników i poecice, co mózgi mają silikonowe, bo ssali ten specyfik z mlekiem matek, uwodzą na konkursach, spędach itp. konfrontacjach literackich stare repy z ZLP, o których pisała „WG”, a dzieło p.t. „Kryptonim „Liryka” im poświęciła Joanna Siedlecka. TW, KO i wszelkie esbeckie barachło oferuje swoje usługi – posłowia, wstępy i występy…nawiązując do tradycji pismackiej, kiedy to do literatury wchodziło się (krążył taki greps) od tyłu przez Iwaszkiewicza i od przodu przez Nałkowską. Te eksploracje „inżynierów dusz” maja zupełnie głębszy sens i czas to ukrócić. Myślę, że niezmordowany S.Cenckiewicz weźmie się za „ludzi pióra & donosu”. Ma już do dyspozycji wszystkie półki najciekawszej biblioteki IPN.
Cokolwiek by nie mówić o nobliście Gunterze Grassie, tako Niemcu jak i gdańszczaninie, za trafne przewidywanie przyszłości – zaryzykuję mu kategorię – wieszcz. Na spotkaniu w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku w czerwcu 2000r. powiedział, że działalność niemieckiego koncernu Neue Passauer Press jest zagrożeniem dla demokracji w Polsce. I zacytuję z artykułu pod znamiennym tytułem „Nie sprzedawajcie się Niemcom” (będącym przytoczeniem przestrogi autora „Blaszanego bębenka”) z „Głosu Wybrzeża” z 28.06 co nieco: „Działalność NPP obserwuję z przerażeniem. Byłem kilka lat temu w Czechach i mogłem naocznie przekonać się, jak zgubny wpływ na rozwój swobodnej myśli społecznej ma pazerna działalność tego koncernu. Z tego co wiem, to w tej chwili NPP kontroluje większość tytułów prasowych w czeskiej republice. W takiej sytuacji nie można mówić o demokracji w mediach. Niestety, podobną sytuację obserwuję w innych krajach, w tym w Polsce.  Na pytanie dlaczego krytykuje swoich rodaków odparł: „To, że jestem Niemcem  i szefowie koncernu także są Niemcami o niczym nie świadczy. Z wieloma moimi rodakami po prostu się nie zgadzam.
Obecnie ten koncern prasowy dzierży większość tytułów prasowych w Polsce. I tu jest przestrzeń do walki o demokrację. KOD tego nie zrobi. Prasa musi być nasza. Rząd musi! Cokolwiek z tego wyniknie…