Dochody W-wy z PIT i CIT w 2016-19 wzrosły o 2,4 mld zł...

Dochody W-wy z PIT i CIT w latach 2016-19 wzrosły o 2,4 mld zł, to gdzie jest 2,1 tys. autobusów?
 
1. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski po przegranej walce z Donaldem Tuskiem o kierowanie Platformą, poświęca w ostatnich tygodniach więcej czasu zarządzaniu miastem, więc zainteresował się jego sytuacją finansową w kontekście Polskiego Ładu i zapisanych w nim obniżek podatku PIT aż dla 18 mln jego płatników.
Na jednym z portali społecznościowych umieścił wpis, że miasto stołeczne Warszawa, będzie tracić na wprowadzeniu tego rozwiązania ponad 1,7 mld zł rocznie, a to koszt zakupu 200 tramwajów, 1500 autobusów, albo 4 stacji metra.
Na ten wpis zareagował poseł Radosław Fogiel z Prawa i Sprawiedliwości, który zapytał, czy skoro Warszawa uzyskała w latach 2016-2019 dodatkowo z PIT i CIT aż 2,4 mld zł, to oznacza, że za tę kwotę Trzaskowski kupił 2100 autobusów i gdzieś je ukrył?
 
2. Rzeczywiście włodarze dużych miast, głównie z Platformy po zaprezentowaniu Polskiego Ładu, a szczególnie obniżek podatku PIT dla milionów podatników, podnieśli larum ile to ich miasta stracą na tych rozwiązaniach.           
Podobne protesty ci sami prezydenci dużych miast podnosili wtedy, kiedy rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził zerową stawkę PIT dla młodych do 26 roku życia, czy obniżył stawkę tego podatku w I przedziale skali podatkowej z 18% do 17% dla wszystkich podatników, czy też obniżył stawkę podatku CIT z 19% najpierw do 15% ,a później do 9%.
Wszystkie te protesty oparte na wyliczeniach prezydentów dużych miast „wziętych z sufitu” okazały jednak przedwczesne, bo dzięki wysokiemu wzrostowi PKB w latach 2016-2019, ich dochody z PIT i CIT rosły, a nie malały.
Według danych ministerstwa finansów opartych o sprawozdania z wykonania budżetów przez poszczególne samorządy wynika, że dochody Warszawy z PIT i CIT w latach 2016-2019 były wyższe o 2,4 mld zł (o 50%), Krakowa o 0,75 mld zł (o 62%), Wrocławia o 0,6 mld zł (o 51%), Poznania o 0,43 mld zł (o 45%), Gdańska o 0,37 mld zł (o 52%).
To właśnie na podstawie tych danych, poseł Fogiel pytał prezydenta Trzaskowskiego, na co przeznaczył te dodatkowe ogromne wpływy z obydwu podatków, bo nigdzie nie widać 2,1 tys. nowych autobusów, które można było kupić za te dodatkowe dochody?
 
3. Zresztą sytuacja finansowa wszystkich samorządów w związku z zasilaniem ich budżetów z wpływów z PIT i z CIT, na skutek szybkiego wzrostu gospodarczego w latach 2016-2019 i uszczelnienia systemu podatkowego, znacząco się poprawiła.
Przypomnijmy tylko, że wszystkie samorządy mają blisko 50% udziały w PIT, dokładnie 49,74%, z tego największa część przypada na gminy-37,89%, powiaty mają udziały w wysokości 10,25%, a samorządy województw 1,6%.
Z kolei w CIT łączne udziały samorządów wynoszą blisko 23%, dokładnie 22,86%, z tego na gminy przypada 6,71%, na powiaty 1,4%, a na samorządy województw 14,75% od wpłat przedsiębiorstw mających osobowość prawną i siedzibę na terenie danej jednostki samorządu terytorialnego.          
 
4. Według danych ministerstwa finansów w latach 2016-2019 dochody z PIT dla wszystkich samorządów wzrosły o 18,1 mld zł (o 47%), natomiast z CIT o 3,8 mld zł (o 54%), a więc łącznie o 21,9 mld zł (o 48%).
Oczywiście należy pamiętać, że te dodatkowe wpływy podatkowe, które trafiły do samorządów z tytułu CIT i PIT w latach 2016-2019, łącznie w kwocie blisko 22 mld zł (3,8 mld z CIT i 18,1 mld zł z PIT), nierówno rozkładają się pomiędzy różne kategorie samorządu, występuje także silne zróżnicowanie między nimi.
Te, na których terenie, mieszka więcej osób płacących podatek PIT i funkcjonuje więcej podatników podatku CIT, osiągają z tego tytułu wyższe przyrosty dodatkowych wpływów, te gdzie jednych i drugich jest mniej oczywiście przyrosty niższe.
Ale mimo tego zastrzeżenia, nie ulega wątpliwości, że wszystkie jednostki samorządu terytorialnego w ciągu ostatnich lat osiągnęły dodatkowe wpływy podatkowe w wysokości prawie 22 mld zł, co oznacza, że korzystają one mocno z koniunktury gospodarczej i uszczelniania systemu podatkowego.
 
5. Także mimo trudnego covidowego roku 2020 i spadku dochodów podatkowych sytuacja finansowa samorządów była stabilizowana przez wzrost subwencji o 5,3 mld zł (o 8,6%) i dotacji aż o 10,6 mld zł (o 13%) w tym głównie na zadania z zakresu administracji rządowej, w wyniku czego samorządy zamknęły swoje ubiegłoroczne budżety sumaryczną nadwyżką w wysokości 5,7 mld zł.
Rząd udzielił także w 2020 roku samorządom przynajmniej 18 mld zł dotacji na inwestycje, a w tym roku rozpoczął wsparcie inwestycji samorządowych za pośrednictwem BGK w pierwszej transzy na 20 mld zł (przesądzona jest także druga transza takiego wsparcia na jesieni w wysokości 20 mld zł).
Także w związku z Polskim Ładem rząd chce zaproponować samorządom dodatkowe działania rekompensujące w wymiarze finansowym ale także systemowym, zwiększającym elastyczność ich budżetów.
Nie ma więc powodów, ani do niepokoju, a tym bardziej do protestów, samorządowcy, a w szczególności prezydenci dużych miast, muszą się jednak skupić na efektywniejszym zarządzaniu ich finansami, bo jak to dobitnie widać na przykładzie Warszawy, znaczące dodatkowe dochody z PIT i CIT w wysokości 2,4 mld zł, raczej nie zostały przeznaczone na rzucające się w oczy inwestycje.