Rokossowski pod Warszawą (2)

Zajęcie Warszawy w pierwszej połowie sierpnia 1944 roku było integralną częścią pierwotnego planu Stalina.
 
           W wyniku klęski na Białorusi  Niemcy utracili bezpowrotnie równowartość 28 dywizji piechoty, a całkowite straty szacowano na 300 tysięcy żołnierzy. W niemieckim froncie powstał gigantyczny, ponad 400-kilometrowy wyłom. Armia Czerwona wydawała niezwyciężona.
 
            Zniszczenie Grupy Armii „Środek” zostało przypieczętowane 20 lipca, w dniu, w którym grupa niemieckich oficerów podjęła nieudaną próbę zamachu na Hitlera.
 
            W dniu 18 lipca 1944 roku wojska 1 Frontu Białoruskiego przekroczyły Bug i znalazły się na terytorium Polski w granicach uznawanych przez Związek Sowiecki. W dniu 1 sierpnia 1944 roku w Lublinie zainstalował się prosowiecki Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, formalnie powołany w dniu 22 lipca 1944 roku w Chełmie.
 
            Niesłychany sukces operacji „Bagration” zrobił olbrzymie wrażenie w Warszawie, szczególnie gdy ulicami miasta maszerowały tłumy zdemoralizowanych żołnierzy niemieckich, myślące tylko, aby za wszelką cenę uciec na zachód. W ślad za nimi zaczęli uciekać także cywile. Panika sięgnęła zenitu, gdy gubernator Ludwig Fischer opuścił w dniu 23 lipca 1944 roku Warszawę.
 
            Ten przejściowy rozkład niemieckiej maszyny wojennej oraz informacje o nadciągających Sowietach przekonały znaczną część dowództwa AK, że Trzecia Rzesza chyli się ku upadkowi i wpłynęły na podjęcie decyzji o wybuchu powstania w stolicy Polski.
 
         W meldunku do Naczelnego Wodza w dniu 22 lipca 1944 roku Komendant Główny Armii Krajowej gen. Tadeusz Bór-Komorowski wskazał, iż „do Polski wkraczają Sowiety, których celem jest między innymi zlikwidowanie niepodległości Polski, a co najmniej polityczne podporządkowanie się Sowietom po okrojeniu od wschodu”.
 
         Dowództwo sowiecki przypuszczało, że Warszawę można będzie zdobyć stosunkowo łatwo, gdyż wydawało się, że Niemcy nie mają zamiaru bronić stolicy Polski. „Prawda” opisując sytuację w Polsce podkreślała, że „drogę od granicy państwowej ZSRS do przedpola polskiej stolicy żołnierze piechoty i czołgiści pokonali w atmosferze prawdziwego triumfu. Ludność polskich miast i wsi witała naszych żołnierzy, oficerów i generałów serdecznie i z poczuciem głębokiej wdzięczności. (…) Na drogach, którymi ciągną nasze pułki, całymi dniami stoją ludzie. Witają naszych czołgistów i piechurów kwiatami, częstują owocami. (…) Polacy z wielkim entuzjazmem przywitali nacierające razem z Armią Czerwoną dywizje generała Berlinga, które są wzorem dla tworzonego od nowa Wojska Polskiego”.
 
         Opanowanie Warszawy miało dla Moskwy ogromne znaczenie propagandowe i strategiczne.  Miała to być pierwsza stolica innego państwa „wyzwolona” przez Armię Czerwoną. Warszawa, jako symbol polskiej niepodległości, mogła również odegrać kluczową rolę w konfrontacji między rządem RP na uchodźstwie i powołanym przez Sowietów Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego. Stolica Polski stanowiła również niezwykle ważny węzeł komunikacyjny leżący bezpośrednio na drodze do Berlina.
 
          Początkowo sforsowanie Wisły na południe od Warszawy i uchwycenie przyczółków pod Magnuszewem, oddalonych zaledwie o 70 km od miasta, było rozpatrywane przez sowieckie dowództwo jako część operacji, której celem było zdobycie polskiej stolicy. Miał to być manewr oskrzydlający Warszawę od południa. Jedną z przesłanek świadczącym o tym było początkowe przerzucenie na ten przyczółek jednostek 1 Armii Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Berlinga.
 
         W tych warunkach w dniu 27 lipca 1944 roku sowiecka Kwatera Dowództwa Naczelnego wydała dyrektywę marszałkowi Rokossowskiemu - dowódcy 1 Frontu Białoruskiego, o natarciu w kierunku na Warszawę i zdobyciu przyczółków na zachodnim brzegu Narwi. Stawka rozkazywała „rozwijać natarcie na ogólnym kierunku na Warszawę i najpóźniej 5-8 sierpnia opanować Pragę i zdobyć przyczółek na zachodnim brzegu Narwi w okolicach Pułtuska, Serocka”. W tym samym czasie lewe skrzydło frontu Rokossowskiego miało zdobyć przyczółek na zachodnim brzegu Wisły w rejonie Dęblina, Zwolenia, Solca.
 
         Uderzenie na Warszawę było skoordynowane z natarciem wojsk 2 Frontu Białoruskiego na Prusy Wschodnie od południa. Jego celem było zabezpieczenie prawego skrzydła wojsk nacierających na polską stolicę przed ewentualnymi kontratakami z północy.
 
         W dniu 28 lipca oddziały czołowe Rokossowskiego zajęły dwa przyczółki na zachodnim brzegu Wisły, oraz zdobyły Otwock oraz Radzymin. Następnego dnia  komunistyczna radiostacja „Kościuszko”  wezwała mieszkańców Warszawy do wybuchu powstania w mieście.
 
        Jedynym problemem było zaopatrzenie Armii Czerwonej w paliwo. Jego brak utrudniał działania sowieckich jednostek pancernych oraz lotniczych, nie pozwalając na pełne wykorzystanie swojej przygniatającej przewagi w ludziach i sprzęcie bojowym.
 
        W dniu 30 lipca 1944 roku sowiecki 3 Korpus Pancerny zajął Wołomin i Radzymin, zagrażając stykowi 9 i 2 armii niemieckich. Dwa czołgi sowieckie wdarły się na Targówek, jednak zostały szybko unieszkodliwione. 16 Korpus Pancerny zajął Wiązownę i dotarł do szosy lubelskiej. Natomiast 8 Korpus Pancerny Gwardii przeciął drogę w pobliżu prowadzącej do Warszawy linii kolejowej. Do podwarszawskich miejscowości Anin i Wawer brakowało Sowietom pięciu kilometrów.
 
        Następnego dnia Mołotow przyjął przybyłego do Moskwy polskiego premiera Stanisław Mikołajczyka, który poinformował go o przygotowaniach do wybuchu powstania w Warszawie. Mołotow nie podjął tematu będąc przekonany, iż Armia Czerwona zajmie Warszawę zanim dojdzie do wybuchu powstania.
 
CDN.