Czy my znamy JPII

Jan Paweł II odszedł w 2005 roku. W 2020 obudziliśmy się (i tu chwała), ale mimo to jak za jego życia znów powtarzamy: Wielki, dobry, modlił się za lekarzy, dziennikarzy – za nas wszystkich i nadal pozostajemy na tym samym poziomie rozumienia jego słów i jego przesłania, jak wówczas kiedy żył. Nic się nie zmieniło. Dlaczego? Bo przez 15 lat sprzedawaliśmy go za 30 srebrników na targach, w kioskach, odpustach i jak dzieci cieszyliśmy się, że mamy Ojca świętego – bez zobowiązania. Nie zauważyliśmy, że jego słowa, to prezentacja 1000-letniej kultury polskiej, z której wyszedł. Tak wiele mówił do nas, a my nie rozumieliśmy go, bo liczyliśmy swoje drobne pieniądze. I tak pozostało.

Jest też druga przypowieść, o „ziarnie które obumrze przynosi plon obfity”… I właśnie teraz przychodzi ta chwila, w której rodzi się zawiązek przyszłego owocu. Ta chwila zadecyduje o rodzaju plonu.

Na temat JPII wyszło dużo książek, ale gdzie podziała się ta praca, która syntetyzuje jego nauczanie, ogarnia jego warstwę świecką i religijną oraz tę wielkość i mądrość powszechną wynikającą z podróży po całym świecie, a nade wszystko odkrywania tajemnicy człowieka? Gdzie? Zatrzymaliśmy się na wspominkach ze spotkań, z bezpośredniego kontaktu itd. Ponownie przespaliśmy, nie zauważyliśmy lub zgubiliśmy swoją prawdę i swoją mądrość. Ważniejsze okazały się partyjne wojenki i naiwność, którą wynosimy z płytkiego nauczania i spod niewolniczego chomąta. To, co mieliśmy zrobić my, zrobią inni – oczywiście we własnym interesie. A my potem bezwiednie będziemy powtarzać to, co inni ustalili. Być może nasi potomni usłyszą nawet, że Karol Wojtyła był Niemcem, bo to przecież niemożliwe, aby mógł być Słowianinem.

***
Ale jeżeli polski papież, to również Wyszyński, Hlond i niepodległa II RP. Hlond, Wyszyński i Karol Wojtyła, to jedyny poważny kapitał, jaki pozostał nam po PRL i III RP. Idea II RP musi powstać, jak Feniks z popiołów, a więc z tego „podziemnego” świata, w który zakopali ją komuniści a postkomuniści przyjęli bez zastrzeżeń – bo nie ma innej drogi do prawdy. I może dopiero wówczas, w innej rzeczywistości, przyjdzie czas że wreszcie zrozumiemy wartość wkładu w polską i światową kulturę – tak polskiej postaci, jaka był Jan Paweł II.
I jeszcze jedno. Religia jest niezwykle ważną dziedziną ludzkich potrzeb, ale jednocześnie jest częścią kultury. I jeżeli polskiego papieża pozostawimy bez szerszego kontekstu historycznego, nigdy nie dorośniemy do jego poziomu, nigdy nie wyjdziemy poza krąg zaściankowego myślenia i ludowego odbioru jego dzieła. Taka jest przykra prawda.
Zrozumienie dzieła Karola Wojtyły wymaga wielkości umysłu i ducha oraz polskiej interpretacji, bo w przeciwnym wypadku pozostanie niezrozumiałe.