Na problemy Unii więcej Unii...

Na problemy Unii więcej Unii, wojny ideologiczne i z rządami, których w Brukseli się nie lubi
 
1. Trwa właśnie dwudniowe posiedzenie Parlamentu Europejskiego w Brukseli, poświęcone działaniom UE na rzecz zwalczania pandemii COVID-19 i jej skutków, wczoraj odbyła się debata na ten temat , dzisiaj tylko głosowania, głównie nad tzw. budżetami korygującymi czyli przesuwaniem środków finansowych na inne cele niż to było wcześniej planowane, a także ostateczną wersją rezolucji przygotowanej przez 4 grupy polityczne (chadecję, lewicę, liberałów i zielonych).
 
Obrady i głosowania odbywają się zdalnie, na sali plenarnej w Brukseli było obecnych tylko kilkunastu parlamentarzystów ze wszystkich frakcji politycznych, w debacie uczestniczył przewodniczący Rady Charles Michel, a także przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen.
 
Niestety wystąpienia szefów obydwu instytucji europejskich, nie były przełomowe, wprawdzie przewodnicząca Komisji przeprosiła Włochów za zbyt późną reakcję jej instytucji na problemy tego kraju ale o strategii UE na przyszłość mówiła bardzo niewiele, wymieniając mgliście setki miliardów euro, które trzeba by zaangażować w odbudowę unijnej gospodarki ale nie powiedziała skąd będą one pochodzić.
 
Podobnie szef Rady wymieniał przedsięwzięcia, które należy realizować aby odbudować unijną gospodarkę, ale wśród nich także kontynuację strategii tzw. Zielonego Ładu, co kontestuje kilka krajów członkowskich w tym Polska.
 
2. Zabierałem i ja głos w tej debacie, wysyłając go na piśmie do sekretariatu Parlamentu, zwróciłem uwagę nie tylko na brak pomysłów liderów na przyszłość UE po koronawirusie ale także na kontynuację wojen ideologicznych i wojen z rządami krajów, których w Brukseli się nie lubi.
 
Niestety taka jest zawartość rezolucji przygotowanej jak wspomniałem przez 4 grupy polityczne bardzo obszernej, 11 stronicowej , zawierającej aż 55 punktów z tego 36 i 37 poświęcone są właśnie Węgrom i Polsce.
 
W swoim wystąpieniu podkreśliłem, że kraje UE dotknęła pandemia koronawirusa, której skutki tylko po zaledwie 2 miesiącach jej trwania, to setki tysięcy zakażonych i dziesiątki tysięcy ofiar śmiertelnych, a także najgłębszy kryzys gospodarczy o daleko poważniejszych skutkach niż ten z przełomu lat 20. i 30. poprzedniego stulecia.
 
Trzeba zauważyć, że wprawdzie ochrona zdrowia znajduje się w kompetencji państw członkowskich ale nie ulega wątpliwości, że w pierwszych tygodniach pandemii zawiodły instytucje europejskie ,a kraje najbardziej nią dotknięte, nie doczekały się unijnej pomocy.
 
Przypomniałem, że obrazem, który zapewne zapadł w pamięć Europejczyków, była sytuacja z połowy marca kiedy na lotnisku Rzymie gdzie wylądował samolot z Chin z kilkunastoma lekarzami i materiałami medycznymi, podczas gdy Włosi czekali na samoloty z taką pomocą z Brukseli, Berlina czy Paryża.
 
3. Podałem także dwa pierwsze z brzegu przykłady unijnej nieodpowiedzialności: po pierwsze zalecenia wydawane po kryzysie roku 2009 o konieczności wprowadzania oszczędności przez kraje członkowskie między innymi poprzez likwidację łóżek szpitalnych, w wyniku czego zlikwidowano w UE aż 14% wszystkich łóżek z respiratorami; po drugie teraz wręcz hołubi się kierowców ciężarówek z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, którzy zabezpieczają ciągłość dostaw towarów w całej UE, po to aby ich „wykopać” z europejskiego rynku po roku 2021, przyjętym właśnie pakietem mobilności.
 
4. Podkreśliłem, że w wystąpieniach w PE przewodniczących Rady, czy Komisji i innych zabierających głos przeważał optymizm, że UE poradzi sobie z kryzysem, także w gospodarce, mobilizując setki miliardów euro ale konkluzje tych wystąpień, są więcej niż niepokojące.
 
Niestety wszystko wskazuje na to, że na problemy Unii ma być jeszcze więcej tego samego czyli prób przejmowania kolejnych kompetencji od krajów członkowskich przez instytucje unijne, kontynuowanie wojen ideologicznych ,a także wojen z krajami, których rządów w Brukseli się po prostu nie lubi.
 
Świadczy o tym treść rezolucji PE, która zapewne zostanie przyjęta głównie zdecydowaną większością głosów ale także wystąpienia szefów instytucji europejskich i liderów głównych frakcji parlamentarnych zasiadających w PE.