Czy rodzi się nowy układ czy wojna?

O wojnie decydują państwa, tak przynajmniej ujmuje to historia nauczana w szkołach.
Faktycznie o wojnie decydują ludzie i to czasem niezależnie od stanowisk oficjalnie uprawnionych do tego władz państwowych.
Hitler dał rozkaz do rozpoczęcia napaści na Polskę, która zapoczątkowała II wojnę światową i dopiero po rozpoczęciu działań wojennych zwołał Reichstag dla formalnego potwierdzenia swojej decyzji. Stalin nawet nie fatygował się na takie demonstracje zarówno w ataku na Polskę jak i Finlandię.
Obydwaj naśladowali swoich poprzedników cesarza Wilhelma II, który rozpętał I wojnę światową i Lenina – inicjatora pochodu bolszewików na zachód przez „trupa Polski”.
Ale nawet i w tych przypadkach, gdy o wojnie decydują uprawnione formalnie organy to jednak za nimi stały decyzje ludzi, którzy mieli w tym osobisty interes.
 
W powszechnym przekonaniu współcześnie o wojnie i pokoju nie decydują państwa, ani formalni ich przywódcy, lecz oligarchie gospodarcze w tym szczególnie finansowe.
Zgodnie z wierszem Tuwima „Do prostego człowieka” to ci którym nafta „sikła” lub „rośnie cło na bawełnę” decydują o wojnie.
Poszukując najbardziej wpływowych ośrodków natrafia się na trudności spowodowane nie tylko ich konspiracyjnym charakterem, ale też i z uwagi na brak dokładnych informacji na temat rzeczywistej potęgi gospodarczej.
Wiemy z oficjalnych danych statystycznych, które banki i korporacje finansowe są najzasobniejsze i które międzynarodowe koncerny mają największe obroty.
Jak się jednak bliżej im przyjrzeć to nie widać ich w gronie mogącym wpływać na państwowe decyzje, podobnie jak czołowi przedstawiciele list najbogatszych ludzi.
Oczywiście niektórzy z nich robią wiele hałasu wokół swojej aktywności w sprawach publicznych, tylko że środki, których używają są na pewno imponujące dla przeciętnego mieszkańca ziemi, ale są dalece niewystarczające dla rządzenia światem.
Podaje się za przykład potęgi naftowe, o których niemal przed wiekiem Zischka pisał, że „Nafta rządzi światem”, jeżeli wtedy miała rządzić przy wydobyciu nieco ponad ćwierci miliarda ton, to dziś tym bardziej przy wydobyciu ponad czterech miliardów ton. Wartość globalna wyrobów tego przemysłu wynosi współcześnie około 8 bilionów dolarów rocznie, tj. 10 % światowego PKB. Jest to chyba największy udział ze wszystkich produktów występujących w obrocie światowym.
Uznaje się zatem że lobby naftowe może być czynnikiem dyktującym rządom ich działania, dotychczasowe doświadczenia wskazują jednak, że próby uczynienia z nafty czynnika sterującego losami świata nie powiodły się. Ofiarą ich padły nie tylko kraje Opec – Wenezuela i kraje arabskie, ale przede wszystkim Rosja.
 
To co dzieje się w tej chwili z Iranem jest chyba ostatnią próbą wygrania walki o supremacje światową szantażem naftowym.
Była ona skazana na przegraną już na samym początku i to nie z racji przewagi gospodarczej i militarnej po stronie przeciwnej, ale ze względu na kurczące się możliwości uprawiania „naftowej” polityki.
Zarówno znacznie większe zasoby węglowodorów kopalnych jak i postęp technologiczny i lepsza gospodarka zapasami zredukowały skuteczność tego narzędzia walki.
Podobnie przedstawia się to w odniesieniu do gazu ziemnego, już dzisiaj widać, że zarówno Nordstream II i rura turecka zawiodły rosyjskie nadzieje na szantaż Europy.     
Lobby naftowe, zdolne do wywierania nacisku na rząd tworzą nie państwa, lecz zmowa wielkich korporacji i to one są chętne do przejęcia niezależnych od nich producentów, takich jak właśnie Iran.
Nie można im odmówić siły perswazji polegającej na skoncentrowaniu kapitału w pięciu największych koncernach / poza Aramco/ w granicach 1,5 biliona dolarów.
Jest to jednak siła zdolna do wywołania lokalnej wojny na kształt irackiej, natomiast w sprawie konfliktu z Iranem zainteresowane są też i inne mocarstwa z Chinami na czele i trzeba się liczyć z reperkusjami na skalę światową.
Równocześnie pozycja amerykańska, mimo że ciągle jest pierwsza nie jest już tak silna jak przed laty, nawet fakt, że ponoszą Amerykanie połowę światowych wydatków zbrojeniowych nie powoduje ich bezwzględnej dominacji.
Najwyższy poziom dominacji mieli w 1945 roku, ale wtedy nie wykorzystali tego do zbudowania pax americana i dzisiaj opowieści Trumpa o odtworzeniu wielkości Stanów Zjednoczonych można śmiało między bajki włożyć.
I to nie jest wyłącznie sprawa Chin, które sami Amerykanie doprowadzili do poziomu siły mogącej zagrozić praktycznie całemu światu.
Również Amerykanów obciąża układ niemiecko rosyjski, który wprawdzie sam w sobie nie dorównuje żadnemu z konkurentów, ale który przynajmniej w tej chwili dyryguje Europą zawdzięczając niemieckiej przewadze gospodarczej i promowanej przez nich zależności od dostaw rosyjskich, przede wszystkim gazu.
 
Trump usiłuje zmniejszyć znaczenie Chin przez znacznie opóźnione próby uregulowania relacji eksportowo importowych między nimi a Stanami Zjednoczonymi. Gdyby jemu się to udało wpłynęłoby również na podobne relacje z Europą, jednakże na razie nie widać większych efektów.
Przy globalnej wartości chińskiego eksportu na nieco obniżonym poziomie z ostatnich lat w granicach 2,1 bln dolarów rocznie i dodatnim bilansie od 400 do 500 mld dolarów można zawsze liczyć na wygospodarowanie odpowiednich środków perswazyjnych dla forsowania polityki eksportowej.
Główną przeszkodą w zabiegach o wyrównanie relacji eksportowo importowej nie są stosunki międzypaństwowe, ale wpływy lobby importowego z Chin.
Przy obecnym poziomie cen płaconych chińskim producentom i uzyskiwanych na rynkach krajów importerskich można oszacować, że w wyniku podziału globalnego przychodu 1/3 dostaje producent, 1/3 państwo chińskie i łapownicy i 1/3 firmy importujące. Jest to zatem nie licząc obrotów wewnętrznych importera przynajmniej 700 mld. dolarów rocznie. Za te pieniądze, a raczej dla tych pieniędzy można kupić przychylność wielu rządów. Ewentualne różnice w partycypowaniu w apanażach przy tym rzędzie obrotów nie mogą wpłynąć na ocenę całości zjawiska.
 
Łatwiejszym problemem jest powstrzymanie dalszego rozwoju układu niemiecko rosyjskiego, dzieje się to skutkiem osłabienia pozycji Rosji jako monopolisty dostaw gazu, ale też i zmniejszenia możliwości eksportowych ropy i innych produktów.
Nie bez znaczenia jest uwikłanie Rosji w konflikty z sąsiadami, obnażenie jej zaborczych zamiarów i niedostatki rozwoju wewnętrznego państwa.
Kłopoty Rosji spowodowały nerwową reakcję Putina i próbę zaostrzenia sytuacji na kilku kierunkach równocześnie licząc na odegranie roli języczka uwagi.
Nie jest to gra Stalina na wywołanie powszechnej wojny z ostatecznym rozstrzygnięciem na rzecz jego imperium.
Może to być potraktowane jako mała parodia ówczesnej intrygi, która doprowadziła wprawdzie do upragnionej przez putinowskiego idola wojny, niestety jednak nieprzewidzianym kosztem Sowietów i tylko częściowym osiągnięciem celów.
Na więcej współczesną Rosję nie stać, może tylko usiłować wytwarzać sytuacje, w których zaistnieje zapotrzebowanie na rosyjskie wsparcie.
Konflikt amerykańsko irański jest dla Putina taką okazją.
 
Inicjatywa spotkania 23 stycznia w Jerozolimie jest najlepszym tego dowodem.
Prywatne zbiegowisko zorganizowane przez czołowego przedstawiciela rosyjskiej oligarchii i równocześnie działacza światowych organizacji żydowskich pod pretekstem uczczenia rocznicy zdobycia przez Sowietów Oświęcimia wraz z obozem Auschwitz - Birkenau – ma na celu stworzenie platformy współpracy z USA w rozwiązywaniu amerykańsko izraelskich kłopotów na Bliskim wschodzie.
Przewidując zaostrzenie konfliktu Putin mógł się ustawiać w roli „panny na wydaniu” oczekując na stosowną ofertę.
Wydawało się, że wszystkie okoliczności mu sprzyjają: - odwetowy ostrzał rakietowy, a nawet zestrzelenie ukraińskiego samolotu przy natychmiastowej reakcji irańskiej idącej w „zaparte” na wzór rosyjskiej w Smoleńsku – powodowały wzrost szans  intrygi Putina.
Niestety Irańczycy wystraszyli się własnej odwagi i przyznali się do zestrzelenia samolotu. W ten sposób stwarzający wielkie nadzieje konflikt został zredukowany do minimum, gdyż Iran musi przede wszystkim wybrnąć z kłopotliwej i żenującej sytuacji obnażenia swoich słabości.
Oczywiście problem dokonanej zbrodni jest dla sprawców, ale też i Putina zupełnie drugorzędny, natomiast liczą się konsekwencje w układzie stosunków międzynarodowych.
Rosyjski udział w jego rozwiązywaniu staje się całkowicie zbędny, a pozycja amerykańska w stosunku do najważniejszego niemieckiego partnera Rosji wzrasta na tyle, że może cały, budowany latami układ, przewrócić.
Wszystko będzie zależało od osobistej postawy Trumpa, który powinien wykorzystać sytuację, wysłać do Jerozolimy formalnego przedstawiciela z kompetencjami ograniczonymi do oddania hołdu ofiarom niemieckiego obozu zagłady bez nawiązywania jakichkolwiek rozmów politycznych.
Na próbę przeprowadzenia konsultacji jest gotowa odpowiedź, że znajdujemy się w chwili żałoby po wielkiej i zawinionej katastrofie i wymagany jest czas na dokonanie przynajmniej wstępnych decyzji w odniesieniu do tej tragedii.
Oczywiście przyjdzie czas na polityczne rozwiązania i wówczas zostanie nawiązany kontakt z krajami europejskimi.
Trump w tej sprawie, jak i w wielu innych ma więcej szczęścia niż rozumu, jednakże pod warunkiem, że sam tego szczęścia nie zepsuje, co mu się nieraz już zdarzało.
Może bowiem ulec naciskowi żydowskiego lobby domagającego się „pójścia za ciosem” i dokonania odwetowego ataku na Iran, lub czegoś w tym guście.
Mając na względzie fakt, że właściwe wykorzystanie powstałej sytuacji i umocnienie pozycji amerykańskiej zarówno w Azji jak i w Europie będzie sprzyjać jego reelekcji powinien tym razem zachować zimną krew.
Istnieje wprawdzie ryzyko, że do 23 stycznia nastąpią niekorzystne zmiany w stanowisku Iranu, lub Turcji, wówczas i tak jerozolimskie towarzystwo nie będzie ani pomocne ani potrzebne, cały ciężar stosunków z Iranem trzeba będzie przenieść na sprawę zestrzelenia samolotu i wykazania nie tylko zbrodniczego nastawienia Irańczyków, ale co gorsze - nieodpowiedzialności tego państwa, wymagającej w interesie całej ludzkości wprowadzenia nad nim kontroli i nadzoru.
 
Jakie to wszystko ma znaczenie dla Polski?
Otóż nasza historia, a szczególnie ostatnie stulecie wskazuje wyraźnie, że wielkie sprawy tego świata nie omijają Polski i tak się składa, że za każdym razem niosą ze sobą śmiertelne zagrożenie. Przecież nawet konflikt irański niby oddalony od nas może przynieść nam jak najgorsze skutki. Wystarczy, że Amerykanie ulegną złudzeniu, podobnie jak ich antenaci, że Rosja pomoże im rozwiązać kłopoty bliskowschodnie i odpuszczą im wschodnią Europę.
Wszystkie traktaty unijne i NATO biorą wtedy w łeb, a Rosja na poły z Niemcami rozprawi się z jakimikolwiek marzeniami o samodzielnym bycie narodowym nie tylko Polski, lecz i całej Europy środkowej.
Upadająca Rosja może narobić jeszcze wiele szkód, podobnie jak Niemcy w 1944 roku.
I to jest powód, dla którego potrzebne są polskie wpływy w Stanach Zjednoczonych, niestety wiele złego zrobiono dla polskiej sprawy ze strony rządów warszawskich.
A przecież aż się prosi żeby zjednoczona Polonia amerykańska odegrała czołową rolę w urabianiu polityki Waszyngtonu w stosunku do całej Europy ze szczególnym uwzględnieniem krajów wyzwolonych z sowieckiej okupacji.
Do tego dzieła powinny być wciągnięte wszystkie europejskie ośrodki emigracyjne nie wyłączając niemieckiego pod hasłem walki z niebezpieczeństwem powtórki spisku Ribbentrop – Mołotow i rozszerzenia zarazy nihilistycznej wraz z wrogim nastawieniem w stosunku do USA.
Jeszcze gorzej jest z przeszło dwumilionową polską emigracją w Niemczech, która pozbawiona przez Goeringa swoich praw i majątku do dziś nie odzyskała należnego jej statusu i nie może mieć wpływu na niemiecką politykę w odróżnieniu od stukilkudziesięciotysięcznej mniejszości niemieckiej w Polsce, która cieszy się większymi przywilejami niż Polacy. W interesie obu krajów należy te relacje wyrównać, wymaga to jednak ze strony polskiego rządu zdecydowanego działania.
Zaniedbana jest oddolna akcja uświadamiania Niemców czym grozi zbyt daleko idące zbliżenie stosunków z Rosją, istnieje na to dość dowodów z doświadczeń III Rzeszy.
Najtrudniej jest wpływać na opinię społeczną w Rosji, nie tylko z racji braku wyrobienia politycznego Rosjan tkwiących ciągle jeszcze w sowieckiej mentalności, ale też i z tytułu ostrych restrykcji reżymowych. Nie mniej różnymi środkami, a przede wszystkim wykorzystując Internet można starać się poszerzyć krąg uświadomionych o tym, że „wielkomocarstwowa” polityka Putina jest zwykłym oszustwem zmierzającym do obłupienia Rosjan na rzecz pasożytniczej oligarchii.
Jest to droga znacznie bardziej skuteczna niż próby przekonywania o wyższości ustroju demokratycznego państw zachodniej Europy.
Przy okazji można wyjaśnić na czyim pasku chodzi Putin realizujący niemiecką politykę eksploatacji Rosji jako dostawcy surowców dla niemieckiego przemysłu.
 
Zabiegi o uwzględnienie naszych interesów w polityce międzynarodowej są jak najbardziej wskazane, ale szanse na ich indywidualne zrealizowanie są najoględniej mówiąc dość ograniczone. Lepszym rozwiązaniem jest powiązanie naszych spraw z układami stosunków międzynarodowych i tworzenie większych ugrupowań krajów połączonych tymi samymi, lub podobnymi problemami.
Wymaga to jednak znacznie większych wysiłków niż dotąd i nie baczenia czy się to podoba możnym czy nie.
 
To co robią w tej chwili Merkel i Putin jest dostateczną wskazówką, w którą stronę mogą potoczyć się wypadki jeżeli nie będą poddane skutecznej kontroli i działaniom zapobiegawczym.
Ciągle jednak najskuteczniejszym środkiem zapobiegawczym jest własna siła i odporność na wszelkie ataki i budowanie tej siły jest naszym naczelnym zadaniem.    
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Trotelreiner

13-01-2020 [20:05] - Trotelreiner | Link:

Słowa,słowa,słowa---Hamlet.
Dzis wojnę może wywołac pani sprzataczka,która oprze kij od mopa o guzik w jakiejś tajnej bazie 200 metrów pod ziemią.
Albo satelita,który wykonal "przez pomyłkę" kilka zdjęć...zabudowy w mieście...którego nie ma...nigdzie,na mapie....no NIE MA!
Albo jakiś okręt podwodny,który sie zderzy z wielorybem...stalowym...uzbrojonym w broń A,B,C...aż do Z.

Albert Einstein odpowiedział na pytanie: Jak Pan sobie wyobraża III WŚ?
--Nie wiem...ale wiem,jak będzie wyglądała IV WŚ...na maczugi,kamienie i miny...po jakich 300 milionach lat.

I tylko dlatego...jeszcze nie było numeru 3.

 PS.Ale nigdy nie mów nigdy..:-)))

Obrazek użytkownika Marek1taki

13-01-2020 [22:09] - Marek1taki | Link:

"Prywatne zbiegowisko zorganizowane przez czołowego przedstawiciela rosyjskiej oligarchii i równocześnie działacza światowych organizacji żydowskich pod pretekstem uczczenia rocznicy zdobycia przez Sowietów Oświęcimia wraz z obozem Auschwitz - Birkenau – ma na celu stworzenie platformy współpracy z USA w rozwiązywaniu amerykańsko izraelskich kłopotów na Bliskim wschodzie."
W punkt, ale - jak Pan pisze dalej - współpraca Rosji, Izraela i USA nie ogranicza się do Bliskiego Wschodu. Wspólny atak na Polskę nie jest zasłoną dymną jest celową akcją propagandową.
W tym kontekście wypowiedź Morawieckiego jest anty polskiej racji stanu:
"Prawdziwym zagrożeniem dla Moskwy są już od dawna Chiny. Wraz z państwami Europy Rosja mogłaby przeciwstawić się Pekinowi. Jednak Putin odrzuca współpracę z nami..."
To niewiarygodne. W rękach Dudy i Morawieckiego jesteśmy politycznym popychadłem.
https://kresy.pl/wydarzenia/mo...

Obrazek użytkownika Jan1797

14-01-2020 [15:27] - Jan1797 | Link:

<To niewiarygodne. W rękach Dudy i Morawieckiego jesteśmy politycznym popychadłem.>
@Marek1taki
Naprawdę? Popatrz nie wiedziałem, obrazkowym nie mam, jedynie drukiem taki przykład;
https://www.salon24.pl/u/quest...

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-01-2020 [18:26] - Marek1taki | Link:

Naczelny rabin Izraela ma rację. I tyle. Dudzie i Morawieckiemu nie przyjdzie do głowy stwierdzić taką oczywistość tylko biorą udział w antypolskich atakach kręconych rękami tej grupy. Wśród przybyszów z ZSRR jest też grupa wcześniejsza, grupa stalinowska. O niej też ani mru mru. A tego właśnie wymaga polska racja stanu by nazywać sprawy po imieniu.
Rabina musi krew zalewać jak ruskie komuchy kręcą polityczne lody powołując się na swoje rzekome pochodzenie i rzekomą wiarę. I pewnie nie tylko rabina. To tak jak nas patriotyzmu uczył towarzysz Moczar.

Obrazek użytkownika Jan1797

14-01-2020 [20:46] - Jan1797 | Link:

Są politykami, oczywiście mogą tak napisać, tylko po co, by udowadniać co udowodnione?

Wróćmy do nas samych, część komentatorów zero jedynkowo uprawia antyrządową
nagonkę wpisując się w politykę z elementami antypolskimi? Znajdź mi proszę Niemca
który napisze podobnymi powyżej słowy o dzisiejszych stricte, ich własnych perturbacjach.
Jak się można czuć  po powyższych stwierdzeniach, skoro należy kontynuować rozmowy
i dialog z tą częścią społeczeństwa która, by chronić Grodzkiego na wspólnej ławeczce
sejmowej posadziła Kierwińskiego, Szczerbę i .... Brauna.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tytus Chałubiński – darował Polakom Tatry, Ci choć różnią się poglądami to autorytetów
nie niszczą. Mądrze i  w jakich warunkach pracował; https://www.polskieradio24.pl/...

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-01-2020 [21:38] - Marek1taki | Link:

Najpierw muszą sobie udowodnić co udowodnione a nie brać czynnego udziału w antypolskiej nagonce, w antypolskich działaniach politycznych. Ich działania są zero-jedynkowe. Niemca mogę wskazać. Obaj znamy Anakondę z zerojedynkowej oceny zerojedynkowej antyniemieckiej polityki Merkel. W mediach niemieckich jest taka sama cenzura na rzeczywistość polityczną jak w polskich. Grodzki jest tematem zastępczym dla obu stron realizujących obcą politykę w Polsce. Po to został wykreowany.
Wracając do Tusków nasze polityki to wiemy, że w kwestiach zasadniczych są pryncypialni, a hamletyzowanie jest na użytek publiki zwanej suwerenem od wyborów do wyborów.
Jakie jest stanowisko w sprawie kłamstwa klimatycznego - przykład pierwszy z brzegu - i gdzie nas wciągają?
Bateryjki, inwestycje na Dolnym Śląsku, klimatyczne brednie na poziomie ministerialnym, opodatkowanie CO2 (bo propagandowo lepiej brzmi niż podatek od oddychania i spalania. Bez wiedzy i zgody? Gdzie nas ciągną? Do ubezwłasnowolnienia energetycznego co jawnie zapowiada von Leyen, że UE będzie dotować nasze odejście od tego co zapewniam nam samowystarczalność na rzecz ubezwłasnowolnienia. https://kresy.pl/wydarzenia/me...
Inny przykład, żeby nie jechać na tematyce żydowskiej, w której ich zerojedynkowość jest zbyt oczywista, też energetyka:
Zmiana szefa PGNiGE po reorganizacji skarbu państwa bo "Kwieciński zastępuje Piotra Woźniaka, który bywał postrzegany jako zbyt bezkompromisowy realizator strategii spółki. Jego zaplecze polityczne osłabło wraz z odejściem ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego."
https://serwisy.gazetaprawna.p...
To w sytuacji gdy trwa wojna gazowa na wszystkich frontach, z frontem białoruskim włącznie https://kresy.pl/wydarzenia/wi...
Chodzi o zapobieżenie negocjacji polsko-białoruskich i izolację naszych sąsiednich państw dla zachowania wpływów rosyjsko-niemieckich i brukselskiej ideologicznej czerezwyczajki.
Można jechać po nich codziennie wzdłuż i w poprzek, bo czego się nie tkną to zamieniają w złoto dla naszych wrogów.

 

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-01-2020 [09:16] - Marek1taki | Link:

@Jan1797 Jest nieustający ciąg dalszy uprawiania antypolskiej polityki w Belwederze:
Trwa zaprzeczanie rzeczywistości, że Izrael prowadzi wojnę z Polską. Pojawiło się oficjalne dementi.
https://niezalezna.pl/306092-n...
Prezydent robi to samo co Putin tylko o wypadkach bieżących a nie historycznych.
Naturalną retorsją byłby zakaz wypowiedzi publicznych jeśli któryś z polityków Izraela pofatygowałby się do Polski. Poza tym czy mamy w repertuarze administracyjne ograniczenie przyjazdu do Polski Izraelczyków, wydalenie antypolskich dyplomatów, sankcje gospodarcze na Izrael, atak rakietowy na Izraelczyków na terenie innego państwa, atak na system obrony rakietowej Izraela skutkujący zestrzeleniem samolotu startującego z Telawiwu z Putinem?

Obrazek użytkownika Jan1797

15-01-2020 [16:39] - Jan1797 | Link:

Obydwaj czytamy linki w dyskusjach, stąd nadal nie rozumiem, mam krytykować rząd
czy prezydenta w czambuł, ku radości targowicy, wschodu czy wyznawców poglądu;
<Triumfujący PiS stanowiłby ogromną pomoc dla wszystkich nacjonalistów
antyeuropejskich w Europie.>
Ad „Kresy” i dyskusja z końca listopada ubiegłego roku; PO zadłużyło nas na 500 mld
PiS jak na razie na jakieś 30 mld jest różnica ? Bez 153 mld zabranych z OFE dług wynosiłby:
2008-595 mld, natomiast w 2016-1.118 mld przy budżecie uchwalonym przez PO.
Tak rozumiem politykę z elementami antypolskimi i tak możemy kontynuować rozmowę i dialog
z tą częścią społeczeństwa, która ma kłopot ze zrozumieniem, kiedy zbliżaliśmy się wielkimi
krokami do czasów saskich? Wg wpisu Lecha Makowieckiego.
Pewnie kraj nie rozwija się i nie remontuje, jak bym sobie tego życzył, ale o ile mogę, dbam o jego
rozwój, nie przez spłycanie problemów w dyskusji a wsparcie zwolenników dobrych zmian w naszym
kraju.
Bez ferowania utartych w znanej kawiarni poglądów „hejt parku” zbuntowanych akademików
a zachowując szacunek dla blogerów o nie zmąconych głowach. Niech to nazywają wentylem, ale
warto być przyzwoitym, konsekwentnym i będę się upierał przy ważkości tego problemu.

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-01-2020 [19:42] - Marek1taki | Link:

Cóż budowani dróg zaszkodzi stwierdzenie faktu, że do Izraelskiej ofensywy antypolskiej dołączyła Rosja? Właśnie Belweder temu zaprzeczył. To z dyplomacją nie ma nic wspólnego. To ustawia nas w pozycji zatrzymanego w komisariacie wobec dobrego i złego policjanta.
Właśnie premier Szydło nazywa sprawy po imieniu w TVPINFO -  proponuje by parlament UE zajął się swoimi problemami z oceną rzeczywistości i współpracą parlamentarną - taki sens był tylko gładziej powiedziany. Widać jak bloger Czarnecki stoi za nią murem - twarz pokerzysty. Posłanka Wiśniewska zasępiona wydarzeniami dzisiejszego dnia. Patryk Jaki wnerwiony - debiutant. Nie zgodzili się z kłamstwami w żywe oczy. Idąc śladem prezydenta powinni uznać, że marksistowskie władze unijne nie są stroną w sprawie tylko neutralne w sprawie reformy prawodawstwa.
Targowica nie potępia tylko działa z prezydentem razem. Jeśli go atakuje to z absurdalnych pobudek aby go zmiękczyć, a nie dla odwodzenia go od błędnych działań.

Obrazek użytkownika Jan1797

16-01-2020 [20:42] - Jan1797 | Link:

Rosja z przyczyn gospodarczych dołączyła do Targowicy i kogo ma potępiać, jeżeli
nie prezydenta sąsiedniego kraju zdecydowanie się rozwijającego. Idąc dalej tym tokiem
marksistowskie władze unijne również nie będą neutralne, mając świadomość podpisu
pod ustawą reformującą sądownictwo.
Pani Premier Szydło nazywa sprawy po imieniu, proponując by parlament UE, zajął
się oceną rzeczywistości i współpracą parlamentarną a Patryk choć wnerwiony, to za
swoją ocenę kłamstw w żywe oczy otrzymał dzisiaj najwyższą ocenę w moim środowisku.