Budżet UE na 2020 rok jednak ze składką W. Brytanii

1. W tym tygodniu odbyła się w Strasburgu debata dotycząca projektu budżetu na 2020 rok, jego kształt jest niezwykle istotny, ponieważ to ostatni budżet siedmioletniej Perspektywy Finansowej na lata 2014-2020.
Środki przewidziane w tym projekcie zarówno na zobowiązania jak i płatności wprawdzie rosną odpowiednio o 2 mld euro do kwoty 168,2 mld euro i ponad 5,1 mld euro do kwoty 153,6 mld euro ale wzrost ten jak się wydaje jest niewystarczający.
O tym, że unijny budżet jest zaledwie uzupełniającym instrumentem wspierania inwestycji w państwach członkowskich świadczy wysokość wydatków    na zobowiązania jak i płatności jako procent dochodu narodowego brutto 28 krajów członkowskich (DNB UE-28), wynosi on odpowiednio 0,99% DNB UE-28 i 0,90% DNB UE-28.
2. Zabierałem głos w tej debacie, zwróciłem uwagę na niski poziom środków na płatności w ostatnim roku realizowania WRF na lata 2014-2020, co może grozić pojawieniem się zaległości w płatnościach na dużą skalę.
Podkreśliłem, że wprawdzie rosną wydatki na płatności o 5,1 mld euro (o3,5%) w stosunku do obecnego roku ale w związku z tym, że budżet na 2020 rok jest ostatnim rokiem realizacji WRF 2014-2020, to zapewne przyspieszy realizacja projektów zarówno w ramach polityki spójności, a także rozwoju obszarów wiejskich.
Natomiast projekt budżetu został oparty o konserwatywne założenia w szczególności w zakresie tempa wdrażania projektów w ramach obydwu tych funduszy, co jest tym dziwniejsze, że margines wolnych środków w płatnościach wynosi ponad 20 mld euro.
Może to powodować powtórzenie się problemu zaległości w płatnościach, czego doświadczyliśmy już w latach 2012-2015, a w szczytowym roku 2014 zaległości te wyniosły około 30 mld euro.
3. Stwierdziłem także, że natomiast dobrym rozwiązaniem jest oparcie projektu budżetu o projekt umowy wyjścia W. Brytanii z UE, jeżeli dojdzie do wyjścia bez umowy, a W. Brytania nie będzie się wywiązywała z zobowiązań finansowych, to zmiany w budżecie na 2020 rok, powinny być dokonane poprzez budżet korygujący.
Rzeczywiście, bardzo poważnym problemem przyszłorocznego budżetu jest sprawa składki W. Brytanii zwłaszcza, że wszystko na to wskazuje, iż ten kraj opuści UE już 31 października tego roku.
Wprawdzie w „umowie rozwodowej” W. Brytania przyznała, że uczestnicząc w uchwalaniu i realizacji wieloletniego budżetu na lata 2014-2020, zaciągnęła zobowiązania na całe 7 lat ale w przypadku bezumownego wyjścia nie jest jasne, czy W. Brytania, będzie je honorować.
Zwłaszcza, że według szacunków chodzi o łączną kwotę w wysokości ok. 50 mld euro i są to pełne zobowiązania za lata 2019-2020, a także części zobowiązań do 2023 roku w związku z obowiązującą zasadą wydatkowania środków głównie w funduszu spójności (n+3).
Gdyby z tym honorowaniem zobowiązań były kłopoty, to jednak ten kraj będzie chciał mieć dostęp do unijnego rynku liczącego blisko 430 mln konsumentów i jak sadzę uregulowanie zaległych zobowiązań, będzie jednym z warunków tego dostępu.
Jeżeli jednak się to nie uda, to wtedy w roku 2020 będzie potrzebny budżet korygujący i ograniczenia wydatków rzędu 13 mld euro (tyle bowiem wynosiła wpłata netto W. Brytanii, czyli różnica pomiędzy składką, a płatnościami z budżetu UE na rzecz tego kraju).