Doktor Goebbels, Ryszard Sznepf i bracia S.

Każdy kolejny dzień pogłębia moje publicystyczne kompleksy. Jestem epigonem. Nie nadążam z komentowaniem skrzeczącej pospolitości. Bo gdzie tam blogerowi do twitterowców, fejsbukowców, fajmpejczowców, istagramowców. Ot, samotność długodystansowca wśród sprinterów. Trudno wszak nie wtrącić swoich trzech groszy do dyskusji wywołanej filmem braci Sekielskich: “Tylko nie mów nikomu”. Ściślej nie do dyskusji, gdyż wytoczono już wszystkie sensowne i bezsensowne argumenty za i przeciw, lecz do…Właśnie, do czego?
Zamiast precyzyjnej odpowiedzi opowiem historyjkę bez pointy. Mam w swoich zbiorach starannie wydaną broszurę: “Oto Anglia. Zdobycie świata złotem i krwią!”. W bogato ilustrowanym tekście nie ma praktycznie przekłamań faktograficznych. Ale czytelnikowi pozostaje w pamięci obraz krwiożerczego imperium. Sowiecka agitka? Wówczas za motto służyłyby zapewne strofy Majakowskiego:
“Niech się brytyjski lew pręży, ostrą koroną olśniewa, komuny nikt nie zwycięży! Lewa, lewa, lewa!”. Peerelowska antyimperialistyczna indoktrynacja? Jednak nie ma tam nawet wzmianki o zaplutych karłach reakcji wspieranych przez podżegacza wojennego Churchilla, chociaż on sam z nieodłącznym cygarem szczerzy zęby z turpistycznej karykatury.
A dla kontrastu kolorowe fotografie dostojników państwowych na dożynkach i w trakcie zwiedzania skarbca jasnogórskiego, czyli świadectwo, jak Trzecia Rzesza szanuje obyczaje i religię katolicką w Generalnej Guberni.
Tak, tak, solidny popularnonaukowy wykład o historii Albionu nawet dzisiaj do wykorzystania w szkole, sprezentowało Polakom ministerstwo propagandy doktora Goebbelsa w 1943 roku. Jak już wspomniałem, pointy nie będzie.
Uff, odetchnijmy nieco od pryncypiów. Proponuję kilka fleszy ku gorzkiej refleksji. Po skandalicznym antypolskim ataku na polskiego ambasadora w Izraelu, gdy nawet światowy Kongres żydów wyraził oburzenie, kilku byłych, na szczęście, polskich ambasadorów potępiło w liście otwartym zdecydowaną reakcję prezydenta i premiera jako wysoce niedyplomatyczną. No, jeśli pod listem podpisał się taki wzorzec ambasadorskiego metra jak Ryszard Sznepf, to ja trzaskam obcasami.
Sorry, obcasami trzaskałem przed tatusiem jego ekscelencji w stanie spoczynku. Lecz to już zupełnie inna historia.
Pewna rycząca czterdziestka z całej gromadki progresywnych klonów raczyła była oświadczyć w TVN 24, że wielkanocny obrzęd palenia kukły Judasza wystylizowanego na żyda, nie jest żadnym ludowym obyczajem. Bo prawdziwą polską tradycją jest po prostu palenie żydów.
Na marginesie wyjaśniam, że określenie: "ryczące czterdziestki” z niepohamowanym parciem na szkło pochodzi od ich IQ 40 właśnie.
Niegdyś toczono spory ile diabłów może się zmieścić na czubku szpilki. Teraz nowoczesna aparatura pozwala policzyć wszystko i wszędzie z aptekarską dokładnością. Akurat. Dane o frekwencji na sobotnim marszu koalicji europejskiej wahają się w zależności od źródeł od 7 do 45 tysięcy. Z diabłami na końcu szpilki było podobnie. Mniejsza o większość, jak mawiał Wiech. Mnie najbardziej ubawiła myśl, że kondukt(nazwa stosowna do ślamazarnego tempa pochodu) pomylił kierunek. Ruszył z Placu Bankowego na Plac Konstytucji. A w gruncie rzeczy kolumna Tuska maszerowała pod hasłami obrony konstytucji po kasiorę. Odpukać.
 
Sekator
 
PS.

- Zgadnij, na kogo będę głosował? - Pyta mój komputer.
- Wybory za tydzień, a ciebie się żarty trzymają - prycham i wyłączam dowcipnisia.