KASTA

30 czerwca ub.r. w sklepie budowlanym przy ul. Golisza w Szczecinie. Sędzia potrzebował elementu do szlifierki, bo jego auto stało w warsztacie. Kradzież zauważyli ochroniarze. Wezwano policję. Sędzia kupił w efekcie cały zestaw za 96 zł, ale dostał też mandat 100 zł. Dzień później o sprawie wiedzieli już przełożenie sędziego M.
- Prezes nie mogła go zawiesić od razu, bo czyn nie jest przestępstwem, tylko wykroczeniem. A w takich przypadkach zawieszenie następuje dopiero po decyzji rzecznika dyscyplinarnego o zarzutach - wyjaśnia sędzia Szaj. 27 stycznia usłyszał zarzuty uchybienia godności urzędu przez popełnienie wykroczenia. - Po tym, gdy otrzymaliśmy decyzję o zarzutach, prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie zawiesiła pana sędziego w obowiązkach. W ciągu miesiąca zapadnie decyzja, co dalej z zawieszeniem.
Za: http://www.polskatimes.pl/fakt...
 
To kolejna tego typu sprawa, która ujrzała światło dzienne w ostatnich dniach. Kilka dni temu na kradzieży pamięci przenośnych pendrive'ów, został przyłapany przez ochronę marketu elektronicznego sędzia Sądu Apelacyjnego z Wrocławia, Robert. W.
 
Powie ktoś: w każdym środowisku znajdzie się jakaś czarna owca. Czyżby było to wyjaśnienie adekwatne do sytuacji, w jakiej znajduje się III. RP ? I tak, i nie.
Mało kto już pamięta, że projekt uchwały lustracyjnej, jaką wniósł na obrady sejmu, w 1993 r., poseł Korwin-Mikke obejmował również sędziów; ta grupa zawodowa została jednak – przy sprzeciwie posłów SLD i Unii Wolności (a więc partnerów umowy Okrągłego Stołu) – z owego projektu wykreślona, zatem to tamte środowisko odpowiada za stan obecny. Stan, w którym w 1997 r. ci sami partnerzy OS przygotowali – odrzucając projekt NSZZ Solidarność – tekst Konstytucji, uchwalony przy protestach społecznych niecałą połową ważnych głosów (było to możliwe dzięki przyjętej naprędce, głosami tych samych środowisk, ustawie o referendum konstytucyjnym – po tym jednym głosowaniu zmienionej).
Tak oto sędziowie w III. RP stali się nie tylko „trzecią władzą” – a świętymi krowami, których obowiązują jedynie prawa przez nich samych wyznaczane (casus Rzeplińskiego).
 
Wracając do jednostkowej sprawy szczecińskiej: co uderza? Po pierwsze – niska pobudka; o ile sędzia z Wrocławia nakradł za ponad dwa tysiące zł. (a drugie tyle – jego żona w Wałbrzychu), o tyle tu kwota była śmieszna: nie stać go było? Po drugie więc – przekonanie o bezkarności – i tak by też i było! Zwróćcie uwagę na daty: kradzież w czerwcu ub.r. – decyzja o zarzutach w styczniu – jej rozpatrzenie pod koniec lutego skończyłoby się pewnie naganą, gdyby nie ten Robert W. z Wrocławia…
Po drugie – „wyższe potrzeby” – czy nie wchodziły one w rachubę, gdy „pan sędzia” wykonywał swoją „pracę”? Otóż np. sędzia Paweł M. sądził w wielu głośnych procesach karnych; m.in. skazał na ponad 3 lata więzienia niektórych członków gangu "Oczki"…
Ponad trzy lata dla członków gangu! Straszna kara…
 
Tytułowa KASTA nigdy – w obecnych warunkach prawnych – nie oczyści się sama (znany jest przypadek Pani Prezes Sądu… Najwyższego, która nie dopuszcza do urzędowego, sądowego! wyjaśnienia własnej sprawy o korupcję); nigdy też nie zaakceptuje zmian w swoim umocowaniu konstytucyjnym, które czyni sędziów nietykalnymi.
 
Konstytucji zmienić w obecnym sejmie nie da się – ale można zmienić proces wyrokowania; to w tej chwili jedyna droga do ograniczenia samowoli tego środowiska.