Znacznie gorzej, gdy posmak paranoi wyczuwamy w tym, co dzieje się tam, gdzie ważą, mierzą i gotują , najistotniejsze dla nas sprawy. I kiedy postaciami z takiego naszego „Oka w piramidzie - Live” stają się postacie publiczne. Te najbardziej publiczne.
Na stronie „Newsweeeka” wspomniana na początku postać, która usilnie stara się by tę swoją „publiczną rolę” rozdąć do granic możliwości, jaki się nagle nie jako urzędnik państwowy, do którego należy jakiś szczegółowy ale odpowiedzialny zakres obowiązków, lecz jako stelaż do instalowania aparatury podsłuchowej.
Głośnie, choć nie tak jak powinny, były upublicznione już nagrania pana Klicha z rozmów z innym panem Kilichem oraz z jednym z generałów. Teraz okazało się, że pan Klich nagrywał na okrągło. Niczym jakaś Sony Music, EMI czy Warner. I właściwie teraz powinniśmy się ekscytować nie zbliżającym się wielkimi krokami debiutem płytowym Lany Del Rey ale fonograficznymi zasobami pana Klicha.
Swą nieodłączną i niewyłączalną aparaturą nagrywał pan Klich nie tylko rozmowy. Nagrywał industrialny dźwięk samochodowego silnika, odgłosy fizjologii… i takie tam. Pewnie mieści się to w jakimś nurcie. Takie World Music choćby…
Nagrał też wyjątkowo interesującą rozmowę:
„Klich pyta: — „Będziecie nas podsłuchiwać?"
Jego rozmówca odpowiada: — „Tak jest”.
— „No ja myślę, że trzeba. Teraz trzeba już. Ja bym proponował, żeby jednak nas...”
— „Niebezpieczna sytuacja i trzeba podsłuchiwać”.
— „Trzeba, trzeba. Ja wiem, że nad wszystkim trzeba mieć kontrolę. Nie może się wymknąć. Rację musimy mieć my”.*
I tu żarty się kończą. Wychodzi oto, że nasz „przedstawiciel” dokonywał nagrań najpewniej wcale nie na potrzeby swej prywatnej kolekcji, że robił to, bo „Niebezpieczna sytuacja i trzeba podsłuchiwać” oraz dlatego, że „Rację musimy mieć my”.
Trudno nie spalać się z ciekawości kim są wspomniani „My”. Nie są nimi najpewniej panowie szczebla Ministra Klicha i generała Cieniucha bo dla nich Edmund Klich ma przekaz „ja was rozliczę!”.
Czy ci, którzy najpewniej poobwieszali pana Klicha kabelkami i ultraczułymi mikrofonami, „miauczą” dla naszego Admina1? Możliwe, choć…
Bez wątpienia Admin1 takie możliwości miał. Bez wątpienia był (i jest) żywotnie zainteresowany tym, żeby wyszło, iż „Rację musimy mieć my”. Tyle tylko, że w racji Admina1 raczej nie mieściło się „rozliczanie” pana Bogdana Klicha. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że w pojęciu znanego z dość obcesowego, by nie rzec surowego traktowania tych, co w jego ocenie zasługują na rozliczenie, rozliczanie polegało na zaoferowaniu godności senatorskiej. Już raczej na wytarciu butów w marynarę rzeczonego.
Nie oznacza to jednak, że pan Admin1 jest poza podejrzeniem i bez winy. To z jego poruczenia (choć o genezie różnie mawiają…) ów mobilny zestaw nagrywający reprezentował nas jednoosobowo w procedurach, które miały potwierdzić przyczynę największej w historii odrodzonej Rzeczpospolitej tragedii oraz to, że „państwo zdało egzamin”. Zatem jakąś część tantiem za te nagrania otrzymać powinien.
Może za wszystkim stoi ten, co to „"Cui bono est vel fuit, is auctor est”. Wszak mówią o nim, że on ze wsi więc to i owo może… Nawet bardziej by pasowało bo tu „bono” aż w oczy razi. A jeszcze bardziej może razić, gdyby wyszło, że jednak „My” racji nie mają. Oj mogło by się dziać. A „bono” w gardle mogłoby stanąć. Zatem mamy potencjalny numer dwa na naszej liście płac, którą pan Klich Edmund sporządzić powinien na potrzeby jakiegoś tam Zaiks czy ZPAV.
Pozostaje jeszcze potencjalny „numer jeden”. Śmiem, choć nie bez obaw, twierdzić, że tu mamy do czynienia z bytem zbiorowym, który jest wszędzie i wszystko może. Nie, nie mam na myśli Boga. Ani szatana, choć tu bliżej. Mam na myśli byt, co to naiwni przypisują mu adres Moskwa, pl. Dzierżyńskiego 2.
To opcja najbardziej prawdopodobna.
Nie potrafię jednego pojąć. Czemu ci trzeci po Bogu (i szatanie) wybraliby sobie akurat kogoś takiego, jak pan Edmund? Brednia, prawda?!
No ale skoro mógł Admin1, mógł, jak go prześlicznie nazwali Mazurek z Zalewskim Pą Prezydą, czemu nie miałoby KGB?GRU/FSB.
Na dłuższą metę to przecież wybór genialny! Jeśli zawali się wersja z „pijakiem Błasikiem” (a wali się czyli mieli nosa towarzysze czeliści!) to pozostaje jeszcze wersja z „tym idiotą z komisji badań”. Bo co by nie było, „rację musimy mieć My!!!!”
Ps. Na koniec taka uwaga. Nie sugeruję, że pan Klich jest agentem. Jeśli już, to jest pożytecznym, bardzo pożytecznym …
* polska.newsweek.pl