Zadziwiający przypadek Stefana N czyli gomułkowszczyzna
Z wydarzenia, które najpewniej było wczoraj wydarzeniem dnia, choć mogło być wydarzeniem miesiąca a może nawet i roku, czyli telemostu z naukowcami, badającymi w USA przyczyny zdarzenia w Smoleńsku, utkwiły mi właściwie dwa zdarzenia peryferyjne. Winę za to bezsprzecznie ponoszą organizatorzy bo rzecz była zapowiadana z dużym wyprzedzeniem a wykonanie wyglądało, jakby wpadli na to pięć minut przed przybyciem zaproszonych gości i widzów.
Nie wiem więc jak to jest z tym skrzydłem (choć z uwagi na deficyt informacji zwizualiziowałem to sobie sam i mógłbym przyjąć ich wersję o skrzydle, co nie mogło przelecieć 100 metrów) bo moją uwagę przykuło co innego. Najpierw zrobił to pan Hypki, który wyraził się w TVP Info o autorach prezentacji jako o „dwóch uczniach”. Zaciekawił mnie bo naprawdę nie mam pojęcia ani gdzie pan Hypki miał okazję nauczać Biniendę i Nowaczyka a jeszcze bardziej to, gdzie, z jakim skutkiem i w jakich specjalnościach sam pobierał nauki. Zważywszy na miejsce zatrudnienia, niezbyt służące naukowej karierze, ostatnie pytanie nie jest od rzeczy.
Jeszcze ostrzej i przez to bardziej inspirująca dla mnie wypowiedział się pan Stefan Niesiołowski. Jakkolwiek nie mam wątpliwości, że z racji wyuczonej specjalności nie są mu obce byty, charakteryzujące się naturalnymi właściwościami lotnymi, chyba przesadził. Wyraził się na temat swych kolegów „nieuki z Ameryki” zaś „pokazywanie Macierewicza, Kaczyńskiego i tych nieuków z Ameryki, że samolot się rozpadł, jakieś wykresy”* raczył uznać za kompromitację. Staram się jakoś zrozumieć to o Kaczyńskim i Macierewiczu ale nie wiem doprawdy co złego albo i kompromitującego jest w pokazywaniu wykresów i prezentacji. Skoro jest, to pewnie dotyczy również pani Anodiny i pana Millera, którzy również nie szczędzili nam tej formy upublicznienia swych ustaleń. Choć tu akurat pan Niesiołowski nie byłby pewnie taki surowy. Można to wysnuć z jego oceny wątpliwości, które pojawiły się wraz z nowym odczytem stenogramów. „Każdy może się mylić - uważa poseł PO. Ktoś zakwestionował zapisy fonograficzne i co z tego wynika? -spytał poseł i dodał, że niewiele.”*
Przyznam, że w tej całej wypowiedzi mnie akurat zainteresowało jedno, w tej sprawie akurat całkowicie poboczne stwierdzenie pana posła. „Żeby to jeszcze było dążenie do prawdy, ale to jest dążenie do władzy”* zdemaskował działania politycznych konkurentów pan Stefan Niesiołowski. Kto ma samozaparcie i śledzi regularnie występy szanownego posła, albo ma pecha natknąć się na nie co jakiś czas, zauważy, że frazy o „chęci dorwania się Kaczyńskiego i PiS” do władzy, wypowiadane z taką dawka emocji, że każdego innego by rozsadziły, są dla Niesiołowskiego tym, czym dla Katona Starszego było sławetne „Ceterum censeo Carthaginem esse delendam”.
Rzecz w tym, że w systemie, zwanym demokracją, w którym funkcjonuje chyba i sprawuje władze partia z panem Niesiołowskim w składzie, i ona i wszystkie pozostałe istnieją po to, by się „dorwać” czy tam „dążyć” do władzy. Robienie z tego zarzutu przez polityka akceptującego reguły systemu zwanego czasem „ludowładztwem” powinno budzić oczywiste zdziwienie. Chyba że…
Obserwując nadekspresję, która towarzyszy każdemu niemal wystąpieniu pana Stefana Niesiołowskiego zastanawiam się zarówno nad przyczynami tej uciążliwej przypadłości jak też powodami, dla których jest ona z jakimś wręcz brakiem wrażliwości i litości prezentowana przez media społeczeństwu.
Gdyby uwzględnić tylko to pierwsze, czyli wspomniana nadekspresję, można by rzecz skwitować, że Niesiołowski to po prostu wariat i nie warto przejmować się tym, co bredzi nie nadążając przy tym przełykać śliny. Nie warto się przejmować… Tylko powiedzcie to tym wszystkim TeVałeNom, Polsatom i innym „zaprzyjaźnionym”, w których zawsze może liczyć na jakiś przytulny „kącik entomologa” na wizji lub w eterze. No i partii macierzystej, że nie jest właściwym tak wystawiać chorobę na widok publiczny.
Zatem tłumaczenie stanem psychicznym odpada.
Przyszło mi oto na myśl, że jest dla obecnej władzy ów pan Niesiołowski taką współczesną wersja Stańczyka. Nie oburzaj się czytelniku szanowny. Taki Stańczyk jakie czasy i jaka władza. Zatem tak, jak to bywało drzewiej, zadaniem bła… znaczy pana Niesiołowskiego, jest przekazywanie w swoim osobliwym stylu „wszystkiego, co Platforma chciałaby przekazać ale boi się powiedzieć”.
W przypadku, który wskazałem wyżej i tych, do których tylko nawiązałem, stara się więc Platforma, ustami swego Stańczyka Turbo, przekazać i opozycji i społeczeństwu prosty komunikat: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy!” Stąd bierze się to doprowadzane do granic zejścia śmiertelnego ciągłe oburzenie pana Stefana normalnym w każdej innej demokracji faktem, że „PiS dąży do władzy”. I nazywanie tego bezczelnością, niegodziwością i czym tam jeszcze z niezbyt rozbudowanego słownika „mowy demokracji” owego pana.
I tak oto przeszliśmy od urwanego skrzydła do Towarzysza Wiesława. Zaiste karkołomna eskapada…
* wiadomosci.dziennik.pl
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
-
-
- Odsłony: 5555
byle jak - najpierw należalo sprawdzić łaczność czy wszystko działa przed rozpoczęciem komisji. Jeśli sieć sejmowa coś tam blokuje to podłączyć jakiś mobilny internet pod laptopa a ten bezpośrednio do ekranu i załatwione, lub nawet przesłać opisane zdjęcia i wykresy przed prezentacją - wtedy prowadzić ją można nawet przez telefon. Miejsza o prezentację, ważne są przedstawione ustalenia obalające wszystkie tezy MAKu.
O tym idiocie mówić pan.Z panem ma on tyle wspólnego co Komoruski z hrabią.To jest zwykły kapuś co dla ratowania swojej dupy sprzedał własną narzeczoną.Miejsce tej pokraki jest w psychiatryku.
nie ulega wątpliwości. Jest od lat eksponowany w mediach, mówi na każdy temat. Bez agentury w służbach byłoby to niemożliwe! Walczy z Polską niepodległą na każdym kroku. Szczególnie zaciekły w głoszeniu kłamstwa smoleńskiego. Raz złamany na śledztwie nie podniósł się. Marszałek sejmu. Jak za carycy Katarzyny.
ale zyjemy w ciekawych czasach, bo to czasy opadania masek, poznajemy kto jest kto
Zaiste, zadziwiający to przypadek... pan N musi być kimś ważnym, sławnym i wielkim "uczonym", by aż tylu słów użyć do opisu wczorajszych występów entomologa.
Wszak można było dosadniej i krócej, w jednym słowie: DEBIL!
BTW: przy okazji czytania przypomniał mi sie stary kawał.
Spotyka sie dwóch inżynierów po latach. Jeden z nich cierpi na męczący kaszel, co chwila przerywając wspomnienia ze studiów jego ogromnymi napadami.
Drugi mówi: dlaczego nie pójdziesz z tym do lekarza?
-A... bo wiesz, jak pomyślę jakim cudem udało nam się zostać inżynierami, to aż się boję wejść do przychodni!
Niby stary kawał, ale jakże pasujący do pana N
..swojej narzeczonej na UBecji..to taka uroda charczącego Stefana.
Ja zaś radośnie wierzę w ten numer, że go kiedyś do PiSu nie wzięli, mimo że bardzo chciał. To powszechny mechanizm w przyrodzie: absztyfikant dostał kosza, więc kwestionuje urodę i moralność niegdysiejszej wybranki, niedoszłej narzeczonej. Nawiasem mówiąc, cham to niezwykły, ale potencjałem (sorry za to słowo) intelektualnym plasuje się w średniej platformerskiej.
Przebadać,kretyna i odizolować od ludzi,zresztą to wizytówa PO,niech ich obsrywa
Należy wypuścić Ryszarda C. dać mu 8 kul i niech spełni marzenia Stefana N.(czy jak mu tam?).
I pomyśleć, że ja kiedyś w swej naiwności politycznej na Stefka N. głosowałem, bo to niby "kolega" z uniwersytetu i "nasz solidarnościowiec".
Ale jak zwykł mawiać mój wujek; "człowiek jest rozumny gdy go kładą do trumny."
Dzisiaj biję się w piersi i mówię; mea maxima culpa.
Rodacy, wybaczcie, ale glosu już wycofać nie mogę. Gdybym był mógł przewidzieć...
Errare humanum est, ale niesmak pozostaje. Tfu!
i jest tam użyty termin "intoksykacja" (zatrucie), której to używa się nie tylko w debacie publicznej(jak oczywiscie to czego jesteśmy świadkami w ogóle można nazwać debatą)i myślę, że ten facet pełni, w partii POdłości, taką właśnie misje - truciciela, albo złego gliny, Tusk i reszta kompaniji to ci dobrzy gliniarze. Wiadomo, że jesteśmy przedmiotem wielkiej manipulacji i dezinformacji sterowanej przez postsowieckie specsłużby, a owe juz w latach 30 ub.w. zaczęły się interesować wojną ideologiczną (chińskiego stratega Sun Tsu), a w latach 70-80 zaczęły to wdrażać nie tylko w krajach satelickich. Może żeby nawiązać równą walkę z wrogiem, czas poznać jego broń ?!
PS 1 choć to powieść szczerze polecam tę książkę jako instruktażową
niepoprawni.pl
PS 2 Niesioł z lamusa
youtube.com
Pozdrawiam
"Ktoś zakwestionował zapisy fonograficzne i co z tego wynika?" - poseł się pyta, gdy ktoś tak straszny błąd popełnił. A dotyczy to katastrofy w której zginął Prezydent. Niesiołowski zawsze był debilem ale teraz dla mnie już nie istnieje. Straszny syf jest w jego głowie.