Poprzednio pisałem o sprawie, do której szczegółów „dotarli” zwyczajowo panowie z „Wyborczej”*. Główną rolę grał w niej pewien prokurator odsunięty od sprawy ale najdonioślejsza była rola drugoplanowa, w której wystąpił osobiście szef ABW, Bondaryk.
Sprawa zaśmierdziała lekko w tym gorącym, wyborczym czasie, więc zaraz wypowiedział się w niej Premier Tusk. Pewnie chwilę po tym, jak mu się przyszło fundamentalnie nie zgodzić ze swym „gotowym na wszystko” ministrem spraw zagranicznych i przyznać, że zamiast wojować z Watykanem „musimy jakoś żyć z Rydzykiem”**.
W sprawie Bondaryka Premier przedstawił coś, co można w skrócie nazwać „stanowiskiem szwajcarskim”. Czyli właściwie umył ręce. Z jednej strony oczywiście pokazał twarz surowego papy, który w swoim stadle nie będzie tolerował żadnych naruszeń reguł i gotów je, jak to mówią, „żelazem wypalić”. Napisano nawet, że bierze szefa ABW „pod lupę”.
- „Jeśli będzie coś dwuznacznego, już nie mówiąc o nieprawidłowościach, no to wyciągnę oczywiście konsekwencje"
- „W tym czasie, kiedy ja za to odpowiadam, nie ma absolutnie świętych krów"
- „Szef służby jest od tego, żeby "być przezroczystym" i nie sprawiać kłopotu obywatelom i przełożonemu”.
Jednak zaraz sprawił, że można było mieć wątpliwości kto tak naprawdę w tym układzie jest wspomnianym „przełożonym”. Zabawił się oto pan Premier, jak to mówią w środowiskach często miewających problemy z prawem i prokuratorami (Pan Bondaryk więc niejako „z automatu” może do nich aspirować), w „papugę” pana Bondaryka.
- „Oczywiście już parę razy zdarzało się, być może także ze względu na specyfikę tej służby, że wobec ministra Bondaryka formułowano nawet publicznie przykre pomówienia czy oskarżenia i one okazywały się bez wyjątku pomówieniami - kończyły się nawet procesami sądowymi"
- „Dlatego muszę zakładać, że ludzie, którzy zajmują się tak trudnymi aspektami, jak bezpieczeństwo wewnętrzne, np. szef ABW, mogą być także narażeni na pomówienia - i w tej sprawie, ponieważ sprawą zajmuje się i CBA, i prokuratura, łatwo będzie, jak sądzę, i szybko mi się to uda - oddzielić pomówienia czy takie prowokacje od tego, co może być jakąś nieprawidłowością czy dwuznacznością"
Właściwie niby nic. Człowiek nie obeznany z realiami rządów Donalda Tuska uznałby, że „wzięcie Bondaryka pod lupę” to dowód tego, jak bardzo do standardów przywiązany jest obecny szef rządu i jak leży mu na sercu to, by nie były one w żadnym przypadku i przez żadnego urzędnika łamane.
Człowiek, który jednak trochę liznął wiedzy o „mechanizmach działania” obecnej władzy pamięta to i owo.
Pamięta na przykład jak „pod lupą” znalazła się szalenie istotna dla Premiera, z uwagi „na honor partii”, sprawa dziwnego zachowania panów Drzewieckiego i Chlebowskiego. Najbardziej pamiętne zaś było pytanie, skierowane do pustych krzeseł przez pana Sekułę, czy mają jeszcze jakieś pytania. Krzesła nie miały…
Pamięta niezwykłą „surowość” Premiera wobec ministrów Grabarczyka i Grada i związane z nimi różne „ostatnie razy” i takie tam...
Pamięta wreszcie inną sprawę, w której, również „ze względu na specyfikę tej służby”, sprawdzić trzeba było czy ABW nie pozwala sobie na zbyt wiele wobec obywateli. Wtedy okazało się, że służba, w osobie płk. Mąki wcale nie łamała standardów wykorzystując materiały operacyjne w swoim cywilnym procesie. Osobiście zapewnił o tym Premiera … szef ABW pan Bondaryk.
Tak więc, wracając do tej jakże potrzebnej „lupy”, pod którą pan Tusk właśnie wziął szefa „tej służby”. Właściwie to chyba świetne rozwiązanie i tylko mu przyklasnąć. Pod jednym wszakże warunkiem. Takim mianowicie, iż nie okaże się po jakimś czasie, że tę „lupę Tuska” osobiście trzyma pan Bodnaryk i ludzie z „tej służby”. Zgodnie zresztą z opinią samego Premiera, że „W przypadku szefa ABW ja oczekuję od niego, żeby on rozwiązywał problemy i zapobiegał zagrożeniom państwa […]”. W przypadku Mąki rozwiązał. Czemu teraz by nie miał znów rozwiązać? Sam…
* http://wyborcza.pl/1,754…
** http://wyborcza.pl/1,752…
*** Wszystkie wytłuszczenia za : http://wiadomosci.dzienn…
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
-
-
- Odsłony: 2661
Bo kto chce być jawnie oszukiwany i okpiewany? Na resztę nie działąją jako oczywiste kłąmstwa. Ba doszło do tego, że nawet gdyby Tusk mówił prawdę nie będzie wiarygodny. W PRL nie wierzyłem jak pokazywali w TVP godzinę, juz nie mówiąc o pogodzie, która była manipulowana z przyczyn ideologicznych. Z tych doświadczeń korzysta Tusk.
„Jeśli będzie coś dwuznacznego, już nie mówiąc o nieprawidłowościach, no to wyciągnę oczywiście konsekwencje". No to lepiej żeby dzieci nie patrzyły.
„W tym czasie, kiedy ja za to odpowiadam, nie ma absolutnie świętych krów" oraz „Szef służby jest od tego, żeby "być przezroczystym" i nie sprawiać kłopotu obywatelom i przełożonemu”- Dobre, dobre!Nadaje się do HBO na stojaka jak nic.
„Dlatego muszę zakładać, że ludzie, którzy zajmują się tak trudnymi aspektami, jak bezpieczeństwo wewnętrzne, np. szef ABW, mogą być także narażeni na pomówienia - i w tej sprawie, ponieważ sprawą zajmuje się i CBA, i prokuratura, łatwo będzie, jak sądzę, i szybko mi się to uda - oddzielić pomówienia czy takie prowokacje od tego, co może być jakąś nieprawidłowością czy dwuznacznością" - należny czytać: jeśli o nas chodzi to wszystko co złe jest pomówieniem i niezależną prokuratura z niezależnym sądem oraz ewentualnie zwołana pod naszym kierownictwem komisja sejmowa już się o to postarają. Wzięcie pod lupę oznacza, ze następna ofiara możne trafić na badania w psychiatryku i nie będzie to zapewne pan Bondaryk.
No bo po co Tuskowi lupa? Chyba po to tylko, żeby móc dostrzec maleńkie, maleniusie błędziki normalnie niedostrzegalne gołym okiem, które jak wiadomo mogą zniknąć przez samorozwiązanie.
Za dużo wie o przekrętach Tuska i całej tej PO-wskiej bandy,żerującej na narodzie polskim.Szew ABW jakoś nie może odczepić się od tej firmy telefonicznej.Czy tam też był od podsłuchów?Jako były SB-owiec potrafi trzymać w szachu nawet premiera.Oni wszyscy są tak powiązani tajemnicami,że trudno pozbyć się kogoś,komu upublicznili łamanie prawa.
Ile jeszcze weżmie Tusk odpowiedzialności na siebie za swoich chłopców?A może sądzi,że to wszystko Polacy zapomną?
Za dużo wie o przekrętach Tuska i całej tej PO-wskiej bandy,żerującej na narodzie polskim.Szew ABW jakoś nie może odczepić się od tej firmy telefonicznej.Czy tam też był od podsłuchów?Jako były SB-owiec potrafi trzymać w szachu nawet premiera.Oni wszyscy są tak powiązani tajemnicami,że trudno pozbyć się kogoś,komu upublicznili łamanie prawa.
Ile jeszcze weżmie Tusk odpowiedzialności na siebie za swoich chłopców?A może sądzi,że to wszystko Polacy zapomną?