„Boże chroń mnie od przyjaciół…” miał zauważyć niegdyś Armand-Jean du Plessis książę de Richelieu. Może i zły był z niego człowiek ale mądrości odmówić mu trudno. Tym trudniej, że tę jego rację ćwiczymy właściwie na co dzień. I to w wykonaniu, które powinno nas mocno niepokoić.
Jak inaczej bowiem patrzeć na bzdury, które w specyficznie pojmowanej „dobrej wierze” potrafią czasem (za często…, stanowczo za często!) w publicznych wypowiedziach rzucić ludzie uchodzący za elitę naszej elity. I jakże często często budzący dość powszechny podziw.
Do takich osób, z grona polityków uważanych za bez wątpliwości „pierwszoligowych” należą ostatni gorący obrońcy czci pamięci i Bóg sam wie jeszcze czego po pani Barbarze Blidzie. W osobach autora wniosku o Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry, Ryszarda Kalisza oraz byłego Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ja oczywiście nie potępiam a wręcz wierzę w szczerość ich intencji, leżących u źródła ich wypowiedzi w tej sprawie. Jednak wydaje mi się, że mają oni jakiś poważny kłopot z logika spojrzenia na tę sprawę. I z przekazem, który w obronie Blidy z ich wypowiedzi płynie.
Zacznijmy od pana Kalisza, który miał nieszczęście być przepytanym na okoliczność zarówno swego wniosku jak też jego wersji zaistniałych zdarzeń przez panią Agnieszkę Kublik. W pewnym momencie (zapis ze słuchu) pan Kalisz tłumaczy dziennikarce pytającej czy mieliśmy do czynienia z samobójczą śmiercią byłej polityk lewicy: „To była śmierć samobójcza. Natomiast stawiam tezę, że Barbara Blida nie chciała się zabić”. Po tym następują dywagacje posła SLD na temat tego, gdzie znajdował się rewolwer. Równym polotem błyszczy natychmiast redaktor Kublik wpadając w tę opowieść Kalisza o planach pani Blidy na ten dzień i o broni spokojnie leżakującej sobie w zamknięciu: „Agenci ją zaskoczyli, przyszli…!”*
Dla mnie rewelacja!
W tym samym klimacie wypowiada się, oczywiście w obronie pamięci Barbary Blidy i sprawiedliwości w ogóle pan Aleksander Kwaśniewski. jakby zgadzając się z tą „tezą” pana Kalisza zauważa: „Na pewno nie liczono się z tym, że Barbara Blida, bardzo twarda Ślązaczka, nie podda się, nie da się wziąć żywcem.”**
Nie wiem czy obaj panowie, w tej swojej erupcji „dobrych intencji” byliby w stanie zauważyć i zdać sobie sprawę z przekazu ich wypowiedzi. Tak bardzo obciążającego… Nie! Wcale nie Kaczyńskiego ani Ziobrę!
Obciążającego wyłącznie Barbarę Blidę. Bo jeśli przeanalizować ich wywody to można sobie zadać (moim zdaniem fundamentalne!) pytanie po co pani Blida, która nie miała zamiaru odbierać sobie życia i równocześnie nie miała zamiaru „dać wziąć się żywcem” poszła na to pierwsze piętro i sięgnęła po ten doskonale zabezpieczony w sejfie rewolwer? Takich rzeczy nie robi się chyba spontanicznie i w emocjach. Idąc dalej logiką wypowiedzi panów Kalisza i Kwaśniewskiego da się wskazać tylko jedną alternatywną dla samobójczych zamiarów pani polityk wersję jej postępowania.
Wynikać z niej musi to mianowicie, że osoba, która nie ma zamiaru strzelać do siebie ani też dać się wziąć żywcem ma po prostu zamiar ostrzeliwać się przed funkcjonariuszami państwowymi, którzy po nią przybyli!
Przy tej wersji zdarzeń, zasugerowanej zapewne niechcący przez obu panów, raport pana Kalisza może on sam wsadzić sobie tam, gdzie… tęcza nie dochodzi.
Takiej fachowej obrony i takich „oddanych przyjaciół” samej panie Blidzie i jej rodzinie szczerze współczuję. Szczególnie zaś jej synowi, który chyba nie zagłębiał się zbytnio w wypowiedzi pana Kalisza stwierdzając, że dzieli z nim swoje odczucia.
ps. Druga część zdania wielkiego kardynała… jest w tej sprawie również jakże adekwatna.
* http://wyborcza.pl/0,107…
** http://www.onet.tv/kwasn…
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
-
-
- Odsłony: 3993
wyrzucaniu ludzi z mieszkań zimą, wielu popełniło samobójstwa.
Ja gdybym nic z tą aferą węglową nie miała , to byłabym zdziwiona że ktoś mnie w tej sprawie indaguje i pośmialabym się, i poszłabym z podniesioną głową , gdzie ABW i CBŚ by mnie prowadziło, i ani bym pomyślała żeby do siebie strzelać.Myślę , że 99 procent ludzi tak by się zachowało , gdyby byli niewinni.
nie dała się wziąć żywcem,ale i nie chciała popełnić samobójstwa.Podziwiać logikę piszącego raport.
wbrew temu co sie mówi, większość polaków odbiera jako przyznanie się do winy. Ja również tak uważam a nigdy nie przyszło mi do głowy bać się wizyty stróżów prawa bez względu na ich formacje. Zapewne w takim wypadku byłabym zaniepokojona, że ktoś z rodziny mógł mieć wypadek. Pan Kalisz powinien powiedzieć wprost " jak tak rozumiem prawo jak mi odpowiada" bo według mnie inaczej to z niego analfabeta i nieuk, zresztą nie trawię znakomitej większości polityków, którzy normalnie myślącemu człowiekowi usiłują wmówić ,że białe może być czarne. Słusznie Pan zauważył idiotyczne wypowiedzi niby przyjaciół. Rodzinie nie współczuję, ponieważ przy tej sprawie powinni siedzieć cicho i wstydu sobie nie robić.
rmf24.pl
Tam, to wydaje mi się, że akurat tęcza dochodzi. Pozdrawiam.
Załadowana broń gotowa do strzału leżąca w szufladzie jest koronnym dowodem na fakt, ze p.Blida była przygotowana psychicznie na wizytę CBA i doskonale zdawała sobie sprawę z sytuacji , w której się znalazła.Samodzielnie podjęła decyzję o samobójstwie, tylko nasuwa się pytanie do jej męża, dlaczego nie zainteresował się losem broni znajdującej się w domu, a która powinna być pod zamknięciem i niedostępna dla osób niepowołanych. Skoro ani mąż, ani syn nie zauważyli jej niepokoju, a zapewne taki był, skoro broń była przygotowana do użycia,a wiedzieli o broni w domu, to dlaczego nie poinformowali o tym przybyłych funkcjonariuszy. Świadczy to bowiem o delikatności ówczesnych funkcjonariuszu CBA wobec posłanki Blidy, skoro chcieli tylko ja aresztować, a nie dokonali kompleksowego przeszukania. To ona osobiście wzięła broń do reki i jej użyła, a przypisywanie tego samobójstwa Kaczyńskiemu i Ziobrze jest wyrafinowanym i bezczelnym chamstwem, na które tylko stać tych aparatczyków z PRL-u.Kwaśniewski powiela te brednie, bo sam również należy do grona tych, którzy wykorzystując zajmowane stanowiska RP kosztem Polski i Polaków pomnożyli swoje konta osobiste.Kupiona willa w Kazimierzu na obce nazwisko, którą rozpracowywało CBA, a którą Tusk zamiótł pod dywan, to tylko czubek góry lodowej.Strach przed rządami PiS i ewentualnym rozliczeniem ich z afer jednoczy ich w fałszywych oskarżeniach i pomówieniach, gdyż są świadomi odpowiedzialności karnej za swe czyny, gdyż są zbyt słabi psychicznie do popełnienia samobójstwa, bo do tego trzeba mieć jaja, a nie wydmuszki.
A propos tzw. przyjaciół? Jeśli mnie skleroza nie myli, to po samobójstwie Pani Blidy, ukazało się w prasie kilka artykułów, mówiacych, że jej mąż i najbliźsi przyjaciele wiedzieli, że pani Blida mówiła o samobójstwie, gdyby miała byc zatrzymana. I co z tą wiedzą zrobili? Powiadomili kogoś, zabrali jej broń?