Intronizacja (@MindService(om) do sztambucha)

Znakomity dzisiejszy wpis @Mind Service, choć pozostaje w rażącej sprzeczności z dotychczasowymi komentarzami spod tego nicka przez ostatnie trzy lata, w zasadzie spełnia wymagania WSZYSTKICH uczestników sporu o Intronizację.

Ale tylko pozornie...

Kluczem do oceny wczorajszego Aktu jest właściwe rozumienie słowa "Intronizacja" oraz przesłania Pana Jezusa do Rozalii Celakówny, które nie zostało skierowane do "Państwa Polskiego" lecz do "Narodu Polskiego".

Zacznijmy od "Intronizacji".
  Otóż Królestwo Polskie po wygaśnięciu linii dynastycznej Jagiellonów było jedynym królestwem na świecie w którym do uzyskania władzy królewskiej nie wystarczała koronacja na króla. W innych królestwach, gdzie korona przechodziła w drodze dziedziczenia (lub była przechwytywana siłą), akt koronacji wystarczył do żądania uznania władzy królewskiej osoby koronowanej, zaś jej nieuznawanie było traktowane jak zdrada stanu i karana. Dlatego też angielskie "enthronement", niemieckie "Inthronisierung" czy francuskie "intronisation", pomimo słownikowej identyczności z polskim "intronizacja", mają zupełnie inną konotację. Po prostu tam NAJPIERW "wprowadzano na tron" (tego dotyczyły wojny, spiski, skrytobójstwa, walki dynastyczne), aby po koronacji uzyskać pełnię władzy, natomiast w Królestwie Polskim odwrotnie: najpierw była koronacja, a potem UZNAWANIE koronowanej osoby królem.

  Jak powszechnie wszystkim wiadomo, królowie byli wybierani przez Sejm Elekcyjny, natomiast jak powszechnie wszystkim nie wiadomo, wybór na Sejmie Elekcyjnym ani nie czynił królem, ani nie dawał władzy, ani nie wiązał się z UZNANIEM tak wybranego kandydata królem Królestwa Polskiego.
  Do koronacji na Króla Polski dochodziło na dodatkowym Sejmie Koronnym w Krakowie, który akceptował kandydata i w efekcie tej zgody Kościół dokonywał koronacji. Ale to jeszcze nie było wszystko, do uzyskania WŁADZY królewskiej konieczne było uznanie aktu koronacji przez szlachtę - jak się szlachcie kandydat nie podobał, nawet koronowany, to mogła zawiązać koło rokoszowe (rejestrowało się to w starostwie) i nie uznawać jego władzy w obszarze określonym w dokumentach rokoszowych (najlepszym dowodem jest fakt, że były w naszej historii dwa sejmy elekcyjne, które zaowocowały wyborem DWÓCH kandydatów i nawet koronacja nie zmieniła faktu zawiązania kół rokoszowych i już to negocjacji, już to sporów siłowych co do rozwiązania problemu).

 Tak więc w tradycji zachodnioeuropejskiej "intronizacja" poprzedzała "koronację", zaś sama koronacja zamykała temat uznania władzy - kto jej nie uznawał był buntownikiem i zdrajcą (przynajmniej z punktu widzenia króla i jego zwolenników), natomiast w naszej tradycji "koronacja" (będąca wynikiem wyboru) poprzedzała "intronizację", czyli powszechną zgodę szlachty na PRZYJĘCIE osoby koronowanej za króla.

 Bez jasnego zdefiniowania rozumienia pojęcia "Intronizacji" można jedynie zasiać chaos myślowy, więc z tego powodu (bp. Andrzej Czaja WYRAŹNIE to podkreśla) zdecydowano się na zastąpienie WIELOZNACZNEGO słowa "Intronizacja" (mogącym być źródłem dalszych sporów językowych) JEDNOZNACZNYM słowem "przyjęcie za Króla i Pana", co w tradycji Królestwa Polskiego oznacza dokładnie to samo ("Intronizację"), a nie daje pola manewru do spekulacji słownikowych. Więcej nawet, aby zapobiec wszelkim nadinterpretacjom Episkopat zrezygnował również ze słowa "UZNANIE" (choć było to rozważane), gdyż może być rozumiane dwojako: albo że my KOGOŚ uznajemy kimś (akt mający charakter czynny wobec biernego podmiotu, np. "uznajemy kogoś za godnego", co w wypadku Pana Jezusa i jego królewskiej godności jest nonsensem, bo nasze najlepsze starania nic tu nie zmienią), albo że my uznajemy SIĘ wobec kogoś (akt mający charakter bierny wobec czynnego podmiotu).

 Pamiętacie Państwo może list poddańczy mieszkańców Warszawy do cara Aleksandra II (Adres nadpoddanniejszy mieszkańców miasta Warszawy do cara Aleksandra II z 1876 r.) Co to nasi naiwniacy pisali: "...otoczym Ciebie Najjaśniejszy Panie oddaniem się Tobie zupełnym dla osiągnięcia wielkich celów, jakie zamierzyłeś..."? Albo Sejmu Galicyjskiego do cesarza Austrio-Węgier (Adres Sejmu Galicyjskiego do cesarza z 1866 r.), zakończony słynnymi słowy: "...z głębi naszych serc oświadczamy, że przy tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy..."? Praszczury NAPRAWDĘ sądziły, że składając takie deklaracje w przeddzień stulecia zaborów, pokazują gest dobrej woli decydując się na UZNANIE (w obydwu znaczeniach tego słowa naraz) już to cara Rosji, już to cesarza Austrio-Węgier, za swojego władcę - niestety, dla adresatów był to najlepszy dowód na buntowniczy charakter Polaków, bo z ich punktu widzenia zawarte w pismach deklaracje były psim obowiązkiem poddanego i sama myśl że może być inaczej była przejawem wręcz zdrady stanu.  

Co do pojęcia "Polski":

  Nic sensownego nie zrozumiemy z przesłania Pana Jezusa do Rozalii Celakówny, jeżeli będziemy używali pojęcia "Polska" zamiennie w rozumieniu jako "Państwa Polskiego" i "wspólnoty Narodu Polskiego" (albo po prostu "Narodu Polskiego"), a już szczególnie jeżeli nie zdefiniujemy pojęcia "Narodu".

  Czym innym jest rozumienie pojęcia "Naród" w Cywilizacji Turańskiej (jest to bardziej zbiór poddanych danego władcy albo ludów do których poddaństwa władca rości sobie pretensje - ot, choćby jak Putin odnośnie osób pochodzenia rosyjskiego mieszkających w innych państwach), czym innym w Cywilizacji Biznatyńskiej (dla odmiany zbiór osób, którym dane państwo ma ochotę przyznać swoje obywatelstwo) a czym innym w Cywilizacji Łacińskiej, gdzie przynależność do danego "Narodu" jest świadomym, całkowicie wolnym wyborem danej osoby, akceptującej i przyjmującej za swoje wartości wokół których dany Naród się zaczął tworzyć.

  Jeżeli Pan Jezus mówi Rozalii Celakównie, że chce być królem "Narodu Polskiego", a mówi to do Polki, w królewskim mieście Krakowie w którym działa Wszechnica Krakowska dzięki której w Polsce powstały zręby Cywilizacji Łacińskiej (a to wskutek zaszczepiania przez wieki realizmu filozoficznego wśród elit), to nieuprzejmie byłoby sądzić, że Pan Jezus życzy sobie, aby uczynić go królem zlaicyzowanego Państwa Polskiego (rozumianego jako pewna struktura administracyjna danego obszaru geograficznego) i siłą przymuszać jego mieszkańców do przestrzegania prawa Bożego, skoro on na krzyżu oddał życie również za to, żeby np. p. prof. Środa mogła publicznie głosić swoje rewelacje (licząc na to, że kiedyś zrozumie co mówi).

 W "Akcie przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana" jest jednoznacznie używane pojęcie "Narodu Polskiego" w konotacji właściwej dla Cywilizacji Łacińskiej (choćby: "...Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie..."), bo Polska jest wszędzie tam, gdzie jest choćby jeden członek Narodu Polskiego w rozumieniu Cywilizacji Łacińskiej, gdyż w rozumieniu właściwym dla Cywilizacji Łacińskiej "Polska" to nie obszar a ludzie tworzący "Naród Polski" w jej rozumieniu.

Reasumując:

 Tak więc o Intronizacji można wypowiadać się w co najmniej na dwanaście różnych sposobów, warto więc mieć przed oczami poniższą tabelkę, wynikającą z prostej kombinacji różnych rozumień pojęć "Intronizacja" i "Polska" oraz pamiętać, że dla Cywilizacji Łacińskiej poprawna jest jedynie konotacja z pozycji 12 - a wczorajszy "Akt przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana" spełnia wszystkie kryteria wynikające z tego konkretnego ich rozumienia (ale tylko i wyłącznie):


 
 Bardzo istotna jest jeszcze jedna rzecz: otóż każda z tych powyższych dwunastu przykładowych kombinacji (nie jest to zresztą tabela wyczerpująca wszystkie możliwości) poddana ocenie z punktu widzenia różnych paradygmatów cywilizacyjnych, skutkować będzie odmienną oceną jej sensowności. Tak więc oceniając dane kombinacje z punktu widzenia właściwego dla Cywilizacji Bizantyńskiej, otrzymujemy jako sensowne pozycje 1 i 2, zaś pozycja 12 będzie nonsensowna, a dla odmiany z punktu widzenia właściwego dla Cywilizacji Turańskiej jedynie pozycja 7 ma sens, podczas gdy inne nie.

 Jeżeli natomiast oceniamy powyższe kombinacje z punktu widzenia właściwego dla Cywilizacji Łacińskiej (a jednym z jej filarów jest etyka katolicka, bazująca na nauce Kościoła), to z łatwością dostrzeżemy że pozycje 1-4 są absurdalne (bo "...Królestwo moje nie jest z tego świata..."), pozycje 5-8 są wręcz obraźliwe (bo Pan Jezus JEST Królem, bez względu na to co byśmy chcieli czy nie chcieli), pozycje 9 i 10 sprowadzają się do narzucania WSZYSTKIM mieszkańcom lub obywatelom praw Bożych jako praw państwowych (a nie po to Pan Bóg dał człowiekowi wolną wolę, w tym możliwość popełniania grzechu, żeby w Jego imię siłą prostować kręgosłupy), zaś pozycja 11 sprowadza w efekcie patriotyzm już nie do nacjonalizmu, lecz do szowinizmu (Pan Jezus NIE JEST Królem plemiennym, ostatnio był tak określony napisem na krzyżu).

   Nie bez kozery wczorajsza Ewangelia na uroczystości była o "dobrym" i "złym" łotrze - domagając się posadzenia Pana Jezusa na tronie państwa, stawiamy się wręcz w pozycji "złego łotra" ("jeżeli jesteś Mesjaszem, uratuj siebie i nas": zostań Królem i pokaż co potrafisz). Natomiast Cywilizację Łacińską cechuje postawa dążenia do prawdy, a więc właściwa dla "dobrego łotra" ("my słuszną karę ponosimy za swoje uczynki, a On nic złego nie uczynił. Panie, wejrzyj na mnie, kiedy wejdziesz do Swego królestwa": wesprzyj mnie Panie we wszelkich dobrych staraniach, pomimo mojej ułomności i niemożności pełnego rozeznania).

  Dlatego też dla osób ukształtowanych w Cywilizacji Łacińskiej JEDYNĄ sensowną kombinacją jest kombinacja nr 12 - "Intronizacja" jako "przyjęcie Pana Jezusa za Króla i Pana" oraz "Polska" jako "Naród Polski Cywilizacji Łacińskiej", a więc wolna wspólnota ukształtowana wokół wartości, z których nadrzędną jest PRAWDA jako zupełny opis istniejącej obiektywnie rzeczywistości, której depozytariuszem jest jedynie Bóg.

 I dlatego też wczorajszy Akt, którego doniosłość nie tylko dostaje aktowi chrztu Polski, ale ZNACZNIE GO PRZERASTA (obawiam się, że docenią do dopiero nasi potomkowie), jest tylko otwarciem wrót, tylko początkiem drogi, wymagającym w każdym czasie i pokoleniu przyłączania się kolejnych osób w akcie wolnych, świadomych i dojrzałych indywidualnych decyzji do poddania się panowaniu Króla i Pana Wszechświata, a od wczoraj również Narodu Polskiego Cywilizacji Łacińskiej.

Przy okazji otwarta została też droga do świadomego budowania tego Narodu...  

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Mind Service

20-11-2016 [18:18] - Mind Service | Link:

Niniejszy wpis jestem zmuszony zakwalifikować jako jeszcze jedną, nieudolną próbę obrony wczorajszego aktu zawierzenia jako Intronizacji. Niestety tłumaczenia autora są mało przekonujące.

Przede wszystkim Intronizację należy rozumieć zgodnie z jej znaczeniem, a nie w sposób specyficzny, tak aby potwierdzić z góry założoną tezę. Jej encyklopedyczna definicja jest zresztą prosta i nie budząca wątpliwości.

To jak kiedyś Intronizacja przebiegała w Polsce w procesie wybierania króla ma znaczenie drugorzędne i pozostaje bez związku z przesłaniem Celakówny.

Zresztą, gdyby tak miało być jak chce autor tej notki, to Rozalia Celakówna powinna była dokładnie wyjaśnić, że np. chodzi tylko o akt duchowy i Polskę jako naród a nie państwo. Niestety nic takiego nie miało miejsca.

Co więcej Panu Jezusowi nie tylko chodziło o Polskę: "Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował".

- czyt. całość: https://1do10.blogspot.com/201...

Obrazek użytkownika smieciu

20-11-2016 [23:27] - smieciu | Link:

Faktycznie. Tekst autora notki można porównać do żydowskiego, prawniczego dzielenia włosa na czworo. Trochę zabawne że ostatni akt intronizacji zostanie poprawnie zrozumiany przez raptem grupkę wybrańców zdolnej do poprawnej interpretacji PRAWNICZEGO czynu.
Argumenty Obserwatora raczej wzmacniają poczucie chybionej (w najlepszym wypadku) idei. Bo co jeśli czyn ten jest w istocie bluźnierstwem? Zaprzeczeniem całej ewangelicznej nauki?
Wystarczy się rozejrzeć. Cały świat staje na głowie. Mamy geneder i naprawdę wiele innych przykładów pokazujących jakby światem rządziła wszechpotężna idea przestawienia systemu wartości. By to co kiedyś było szalone i niedorzeczne dzisiaj uznawane byłoby za prawidłowe i cieszące się poparciem.
Świetnym politycznym przykładem są działania PiS. Które idą zgodnie z nurtem centralizmu, socjalizmu, wzmacniania służb specjalnych, jawne kpiny z niepodległości w postaci serwilizmu wobec UE oraz podpisywania zdradzieckich umów w stylu CETA. I właśnie cała przewrotność pomysłu polega na tym że zwolennicy PiS, skądinąd zdroworozsądkowo myślący ludzie, zamykają oczy, przytykają uszy i popierają te antyspołeczne idee!
I choć w tej chwili nie chce mi się sięgać po Ewangelię to coś kojarzę że tam taka postawa jest dobrze opisana! Mind Service mógłby pewnie podać odpowiednie cytaty.
A zatem! Jeśli istnieje ten przewrotny (a może szatański?) plan by wszystko przeinaczać, wypaczać, wpychać na fałszywe tory to oczywiście fundament nauki Chrystusa też musi być wzięty pod uwagę! W takim planie musi być to wręcz nieuniknione. I koniecznie by najmocniej oddziałał na ludzi szczerze wierzących.

I na koniec by uprościć rzeczy możemy sobie łatwo wyobrazić satanistyczną mszę z udziałem Kiszczaka (kiedyś żywego ale i ducha przecież można wezwać!) i Michnika. Sabat na którym królem Polski (może być i Polaków) uznali Szatana. I co? To oznacza że teraz ktoś musi uczynić swoje zaklęcie by zdjąć tamte?

Obrazek użytkownika Mind Service

21-11-2016 [03:56] - Mind Service | Link:

"co jeśli czyn ten jest w istocie bluźnierstwem? Zaprzeczeniem całej ewangelicznej nauki?"
- Ja uważam, że należy bardzo ostrożnie podchodzić do objawień prywatnych. Kościół bada je bardzo wnikliwie. Przede wszystkim muszą być zgodne z depozytem wiary i objawieniem Chrystusa:
http://www.tajemnicamilosci.pl...

"Jeśli istnieje ten przewrotny (a może szatański?) plan by wszystko przeinaczać, wypaczać, wpychać na fałszywe tory to oczywiście fundament nauki Chrystusa też musi być wzięty pod uwagę! W takim planie musi być to wręcz nieuniknione. I koniecznie by najmocniej oddziałał na ludzi szczerze wierzących".
- Jak podają liczne opracowania takim widomym znakiem działalności szatana jest podszywanie się pod prawdziwe i autentyczne pojęcia/sprawy/osoby/instytucje aby przejąć ich funkcje. Antychryst np. ma zasiąść na tronie i udawać samego Chrystusa. Uderzające dla mnie jest określenie tego działania jako "imitacja"... Głównym elementem jego planów jest tworzenie fałszywych nauk i doktryn, często przypominających do złudzenia rzeczywiste nauki biblijne. Innymi słowy, gdzie się to uda, Szatan kopiuje Boga. Stara się o to, aby utworzyć na Ziemi fałszywe 'królestwo boże', w którym on, Lucyfer będzie bogiem a rządy w jego imieniu będzie sprawował fałszywy Mesjasz, czyli Antychryst - człowiek posadzony na tronie Lucyfera oddający chwałę Lucyferowi.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

21-11-2016 [10:56] - Obserwator_3 | Link:

@śmieciu, już kiedyś skomentowałeś jeden z moich tekstów, zaczynając od słów: "...co prawda nie przeczytałem...", ale mimo to odpowiem Tobie (bo może tym razem przeczytasz tekst który komentowałeś).

Tekst dotyczy RÓŻNYCH MOŻLIWYCH SPOSOBÓW interpretacji sobotniego "Aktu", w zależności od przyjmowanych przesłanek - przy czym mają one charakter przesłanek entymematycznych (tzn. nieuświadamianych założeń, traktowanych jak coś oczywistego), wynikających z uwarunkowań będących wynikiem wychowania i ukształtowania w ramach jakiegoś porządku cywilizacyjnego.

Tak więc tekst jest OPISEM różnych rozumień, gdyż sensowna dyskusja może odbywać się jedynie na płaszczyźnie podobnych podstaw, inaczej mamy do czynienia z prezentacją stanowisk.

Jeżeli masz do czynienia (jak w tym wypadku) z co najmniej dwunastoma wzajemnie sprzecznymi sposobami rozumienia tego Aktu - a to jest obiektywne stwierdzenie faktu i nic się na to nie poradzi, po prostu ludzie mają różne poglądy na różne sprawy, co jest wynikiem jakichś ich przekonań - to siłą rzeczy rację będzie miała albo "grupka wybrańców" (zwolenników jednej konkretnej interpretacji) albo nikt. I tyle co do faktów.

A co do interpretacji "Aktu" jako Intronizacji w rozumieniu Cywilizacji Łacińskiej w jej polskiej odmianie kulturowej (z uwzględnieniem uwarunkowań historycznych) - no tak, jest taka. I jestem jej zwolennikiem. Jeżeli w ramach tej interpretacji widzisz jakiś błąd, wykaż go, chętnie sprostuję.

Natomiast jeżeli jesteś zwolennikiem innej (albo żadnej), to - jak wspomniałem - taka ocena nie ma sensu, podobnie jak spór czy lepsze jest niebieskie czy słodkie. I tyle.

Nie dawaj się podpuszczać @MindService'owi, bo to jest znakomity przykład wprowadzania kompletnego chaosu pojęciowego, mającego źródło w celowym używaniu słów wieloznacznych (mających różne konotacje w ramach różnych paradygmatów cywilizacyjnych) i dodatkowo mieszaniu porządków cywilizacyjnych - w ten sposób osiąga się efekt "dla każdego coś miłego", a jednocześnie perfidnie mąci.

Uwzględniając, że deklarował się jako zwolennik "świeckiego państwa neutralnego światopoglądowo", jego troska o Intronizację wg. definiowanych przez @MindService'a zasad jest co najmniej wątpliwej próby.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

20-11-2016 [23:28] - Obserwator_3 | Link:

1. Ponieważ ostatnia dyskusja pokazała, że zarówno fakty jak i logiczne argumenty nie są w stanie Ciebie przekonać (zresztą trudno się dziwić, skoro fakty uznajesz za "kontrowersyjne"), to szkoda na to czasu;

2. jeżeli czujesz się "zmuszony" do jakiegoś zakwalifikowywania, no to z przymusami wewnętrznymi polemika jest bezcelowa

3. ten komentarz więcej mówi o Twoim dzisiejszym wpisie "Detronizacja" niż sądzisz

4. ostatnie zdanie komentarza ("...Co więcej Panu Jezusowi nie tylko chodziło o Polskę: "Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował"...") zaprzecza Twojej tezie: gdyby chodziło o "Intronizację na Króla Polski" w sensie politycznym, to zdanie cytowane brzmiałoby: "Ostoją się tylko te państwa NAD KTÓRYMI będzie Chrystus królował", a nie "w których będzie Chrystus królował"

5. na temat tego, czy to jak kiedyś przebiegała w Polsce Intronizacja ma znaczenie drugorzędne czy nie, w kategoryczny sposób może wypowiedzieć się Autor przesłania do Rozalii Celakówny (a od wczoraj Król Narodu Polskiego), a my to możemy co najwyżej domniemywać

6. bardzo możliwe że "...encyklopedyczna definicja [intronizacji] jest zresztą prosta i nie budząca wątpliwości...", natomiast ciekawe skąd czerpiesz pewność że:
a) Rozalia Celakówna czytała tę samą encyklopedię,
b) zapisując przesłanie Pana Jezusa posiłkowała się definicjami encyklopedycznymi

Bardzo możliwe że Rozalia Celakówna "...powinna była dokładnie wyjaśnić..." - no, ale tego nie zrobiła, więc nie do mnie pretensje, a teraz to "już po ptokach" i mamy to co mamy, czyli jej zapiski, gdzie m.in. wyraźnie mówi, że Pan Jezus wspominał o Narodzie Polskim.

Obrazek użytkownika Mind Service

21-11-2016 [03:12] - Mind Service | Link:

5. na temat tego, czy to jak kiedyś przebiegała w Polsce Intronizacja ma znaczenie drugorzędne czy nie, w kategoryczny sposób może wypowiedzieć się Autor przesłania do Rozalii Celakówny (a od wczoraj Król Narodu Polskiego), a my to możemy co najwyżej domniemywać
- Nieprawda. Podstawową funkcją języka jest komunikatywność. I zawsze obowiązuje zasada, że autorowi jakiegoś twierdzenia musi zależeć aby być dobrze zrozumianym. Do komunikowania komuś swojego zdania nie używamy przecież pojęć, których druga strona nie zrozumie. Zakładanie, że Panu Jezusowi dyktującemu swoje przesłanie Celakównie nie zależało na właściwym jego zrozumieniu i potrzebne są skomplikowane łamańce językowe aby dopasować je do powszechnie rozumianych pojęć jest nieuprawnione.

6. bardzo możliwe że "...encyklopedyczna definicja [intronizacji] jest zresztą prosta i nie budząca wątpliwości...", natomiast ciekawe skąd czerpiesz pewność że:
a) Rozalia Celakówna czytała tę samą encyklopedię,
b) zapisując przesłanie Pana Jezusa posiłkowała się definicjami encyklopedycznymi
- a i b: nie musiała. Była zresztą tylko przekaźnikiem...

Bardzo możliwe że Rozalia Celakówna "...powinna była dokładnie wyjaśnić..." - no, ale tego nie zrobiła, więc nie do mnie pretensje, a teraz to "już po ptokach" i mamy to co mamy, czyli jej zapiski, gdzie m.in. wyraźnie mówi, że Pan Jezus wspominał o Narodzie Polskim.
- Podała wyraźnie, że chodzi o Polskę i władze państwowe, które powinny ten akt Intronizacji zaakceptować. Tylko Ty utożsamiasz państwo z narodem. Przyznam się, że nigdy wcześniej o takiej interpretacji nie słyszałem...

Obrazek użytkownika Mind Service

21-11-2016 [03:14] - Mind Service | Link:

Widzę, że na siłę chcesz udowodnić Intronizację wg swoich wyobrażeń, ale tak się nie da...

1. Ponieważ ostatnia dyskusja pokazała, że zarówno fakty jak i logiczne argumenty nie są w stanie Ciebie przekonać (zresztą trudno się dziwić, skoro fakty uznajesz za "kontrowersyjne"), to szkoda na to czasu;
- Niby jakie fakty? Że była Intronizacja? - Nie było, było "uznanie". Że Polska i Naród są tożsame? - Nie są. Że Intronizację można rozumieć jedynie duchowo? - Nie można, przesłanie Rozalii Celakówny jest jasne.

2. jeżeli czujesz się "zmuszony" do jakiegoś zakwalifikowywania, no to z przymusami wewnętrznymi polemika jest bezcelowa
- Czuję potrzebę sprostowania, to chyba nic złego?

3. ten komentarz więcej mówi o Twoim dzisiejszym wpisie "Detronizacja" niż sądzisz
- Co konkretnie?

4. ostatnie zdanie komentarza ("...Co więcej Panu Jezusowi nie tylko chodziło o Polskę: "Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował"...") zaprzecza Twojej tezie: gdyby chodziło o "Intronizację na Króla Polski" w sensie politycznym, to zdanie cytowane brzmiałoby: "Ostoją się tylko te państwa NAD KTÓRYMI będzie Chrystus królował", a nie "w których będzie Chrystus królował"
- A niby jaka jest różnica między "w" i "nad"? Zdaje się, że obydwa określenia można używać zamiennie? Przynajmniej w języku potocznym. Królowanie oczywiście można rozumieć jako władzę "nad", ale także jako władzę "w".

Obrazek użytkownika gorylisko

21-11-2016 [16:50] - gorylisko | Link:

ja z kolei podziękuję panu za ciekawy tekst z którym sie zgadza choćby dlatego, że Jezus nie był formalistą... przyjmował do swojego królestwa każdego kto chciał go uznać za swojego Pana,,, nie bawił się w takie drobiazgi jak obywatelstwo, czy oficjalizm w stulu czy uznaję Pana Jezusa za króla jako obywatel polski, turecki, chiński czy pcimia górnego... Bóg pragnie od nas ofiary osobistej... a Syn Człowieczy przyszedł zbawiać poszczególnych ludzi a nie obywateli, notabli, czy członków władz, ugrupowań czy stowrzyszeń... proste jak konstrukcja cepa... co więcej Syn Człowieczy przyszedł budować królestwo nie z tego świata pokazując drogę która jest droga zwykłej uczciwości ludzkiej bez formalizmu to tyle i aż tyle...
proste jak konstrukcja cepa... uzdrawiając ludzi Jezus nie pytał o obywatelstwo, narodowość, poglądy i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze... ON jest MIŁOSIERDZIEM, zna nasze ludzkie słabości i chce od nas serca, dobrej woli, miłosierdzia i wiele innych rzeczy które omijają farmalizmy za to sięgają do ludzkich serc...tak po prostu... puryzm w rozważaniach czy intronizacja jest ważna/nieważna uważam za dzielenie włosa na czworo...
może zamiast mądrzenia się, wziąść rózaniec i odmówić na ten przykład "zesłanie Ducha Świętego"... to wielki Duch który ułatwia proste rozumienie wiary w Jezusa, Króla Polski, Polaków i wszystkich ludzi dobrej woli...

Obrazek użytkownika Sir Winston

22-11-2016 [00:46] - Sir Winston | Link:

Dziękuję bardzo.

Z Panem Bogiem!