Czy naprawdę zostały nam dwa tygodnie, czyli bunt rozłamowy

Szanowni, wszystko wskazuje na to, że już zaczyna nam się rozsypywać Państwo. Od środka. Ot tak, całkiem po prostu.

Zaczęło się od sędziów i prawników, którzy stwierdzili, że będą posługiwać się "wyrokami" Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeżeli nie zostaną one opublikowane. No ale wiadomo, to jedna sitwa, "ręka rękę myje", "kruk krukowi łba nie urwie".

Dziś natomiast już Rady dwóch dużych miast (Warszawa i Łódź) wypowiedziały faktycznie posłuszeństwo rządowi, stwierdzając w drodze uchwał, że też będą posługiwać się "wyrokami" TK pomimo braku ich publikacji. Rzecznik Warszawy stwierdził, że zaczyna się dualizm prawny, a jak na razie rząd zbaraniał, bo taki rozwój wypadków chyba nie mieścił się w głowach tych mocno zapracowanych projektowaniem zmian ludzi.

Jeżeli wojewodowie nie wydadzą PILNIE decyzji o wycofaniu z obiegu prawnego tych uchwał ze względu na ich wadę prawną (przedmiot uchwał wykracza poza ustawowe kompetencje samorządów), to już jutro kolejne miasta zaczną przyłączać się do tego buntu.

Wystarczy spojrzeć w kalendarz, żeby zrozumieć co się święci: w przyszłym tygodniu jest sesja Sejmu (środa, czwartek i piątek), kiedy bunt będzie już hulał po kraju. We środę będzie pohukiwanie z trybuny, we czwartek i piątek próba opanowania sytuacji, po czym zaczyna się "długi weekend" i Sejm ponownie się zbierze dopiero 11 maja. A już 7 maja będzie demonstracja pod patronatem PO, z LICZNYMI reprezentacjami zbuntowanych miast, pod hasłem "możecie nam skoczyć", gdyż jakakolwiek reakcja będzie traktowana jako nadużycie władzy, zaś brak reakcji spowoduje utratę realnego wypływu na bieg wydarzeń.

Obawiam się, że rządząca władza może nie mieć pomysłu na taką sekwencję zdarzeń, więc warto chyba się zastanowić, co można z tym zrobić, szczególnie zważywszy możliwe reakcje tzw. "opinii światowej" (wychodzi bokiem niedocenianie oczerniania Polski w zagranicznych mediach i brak anglojęzycznego programu satelitarnego TVP).

1. Otóż przede wszystkim należy NIEZWŁOCZNIE zakończyć bunt sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Nie da się ukryć, że dzisiejsze stwierdzenie Rzeplińskiego o ważności "wyroków" Trybunału pomimo braku publikacji, jest jawnym złamaniem prawa i odmową bycia rzetelnym sędzią. Oznacza to, ni mniej, ni więcej tylko tyle, że Rzepliński odmawia świadczenia tego, do czego się zobowiązał, a w związku z tym należy zareagować w drodze przewidzianej przez Kodeks Cywilny (konkretnie w dziale "Zobowiązania").

A jak? Ano, bardzo prosto:

Otóż w Konstytucji, tej co to ma być dla nich rzekomo punktem odniesienia do oceny ustaw, jest kilka słów o warunkach (a nie tylko przywilejach) sprawowania urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Konkretnie mówi o tym art. 195 Konstytucji:

"...Art. 195.
1. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.
2. Sędziom Trybunału Konstytucyjnego zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków.
3. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w okresie zajmowania stanowiska nie mogą należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów
...".
 
Nie od rzeczy będzie przypomnieć p. Rzeplińskiemu oraz jego kolegom i koleżankom z pracy, że wynika z tego wprost, iż Suweren (czyli Naród) zawarł w Konstytucji NIE TYLKO NIEZBĘDNE GWARANCJE, ALE I WYMOGI do tego, by ten akurat urząd piastować.

Wzajemne świadczenie do którego w tym wypadku zobowiązują się strony (a więc Sejm, jako reprezentant Narodu, czyli suwerena, oraz kandydat na sędziego), polega przede wszystkim na:
 
1. zobowiązanie się Sejmu do chronienia niezawisłości sędziowskiej kandydata - sędziemu przysługuje prawo domagania się od Rzeczpospolitej (od całego aparatu Państwa) obrony jego osoby przed wszelkimi naciskami etc., zaś Rzeczpospolita zobowiązuje się sędziemu to zapewnić (art. 195 pkt 1 Konstytucji), jest to bardzo istotny obowiązek Rzeczpospolitej i ogromny przywilej sędziowski;
 
2. zobowiązanie się kandydata do świadczenia niezawisłości sędziowskiej (art. 195 pkt. 3 Konstytucji) - Rzeczpospolitej przysługuje prawo domagania się od sędziego bezwzględnego powstrzymania się od wszelkich działań, które mogłyby jego niezawisłość poddać w jakąkolwiek wątpliwość, jest to bardzo istotny obowiązek sędziego i ważny przywilej Rzeczpospolitej.   
 
Od strony formalnej uchwała Sejmu o akceptacji kandydatury jest zatwierdzeniem zawartej ustnie umowy warunkowej (to zatwierdzenie jest warunkiem jej ważności). Propozycja takiej umowy jest składana przez grupę posłów kandydatowi poprzez zaproponowanie kandydowania i przyjmowana przez kandydata poprzez akceptację swojej kandydatury. Fakt jej warunkowego zawarcia pomiędzy kandydatem a Sejmem potwierdzany jest poprzez zgłoszenie kandydatury Marszałkowi Sejmu w przewidzianym trybie, zaś warunkiem jest - jak już było wspomniane - akceptacja kandydatury przez Sejm w drodze stosownej Uchwały Sejmu.
 
Tak więc fakt zgłoszenia Marszałkowi Sejmu wniosku o przyjęcie uchwały o zatwierdzenie kandydatury jest równoznaczny z zawarciem warunkowej umowy pomiędzy kandydatem a Sejmem, zaś Uchwała jest tylko wypełnieniem warunku.
 
Jak już się zgodziło na pracę za dwie dychy miesięcznie, to trzeba przestrzegać tej umowy i swoich zobowiązań - oczywiście domagając się spełnienia świadczeń i przez drugą stronę.

"Pacta sunt servanda", drodzy Państwo, jak się podjęło zobowiązanie to trzeba go dotrzymywać, inaczej druga strona (czyli Naród) może ustami swoich przedstawicieli od umowy odstąpić, żądając zresztą przy okazji odszkodowania na zasadach ogólnych (niby to sędziowie, ale przypomnę dla porządku Kodeks Cywilny:

"...Art. 4921 . Jeżeli strona obowiązana do spełnienia świadczenia oświadczy, że świadczenia tego nie spełni, druga strona może odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego, także przed nadejściem oznaczonego terminu spełnienia świadczenia.
Art. 493.
§ 1. Jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność strona zobowiązana, druga strona może, według swego wyboru, albo żądać naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania, albo od umowy odstąpić.
§ 2. W razie częściowej niemożliwości świadczenia jednej ze stron druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe
...").
 
Należy podkreślić, że nie chodzi o WYPOWIEDZENIE umowy (bo wypowiedzenie kończy umowę dopiero z chwilą wręczenia wypowiedzenia), lecz o ODSTĄPIENIE od umowy. Odstąpienie od umowy powoduje, że umowa jest traktowana jak nigdy nie zawarta, tak jak gdyby NIGDY JEJ NIE BYŁO !!! 

Jeżeli więc sędzia Trybunału Konstytucyjnego łamie publicznie i ostentacyjnie swoim postępowaniem przyjęte zobowiązanie do świadczenia, oświadcza tym samym, że świadczenia nie spełni, a w takim razie odstępujemy od umowy i ... WON Z ROBOTY !!!

Jak to przeprocedować? Ano bardzo prosto - Sejm uchwałą powołał kandydata? Tak, Sejm. Co więc robi Sejm, gdy okazuje się, że sędzia naruszył określone w Konstytucji zakazy? Ano w takim samym trybie jak przy zgłaszaniu kandydata, do laski marszałkowskiej składany jest wniosek o podjęcie przez Sejm uchwały o odstąpieniu od umowy z danym sędzią w trybie art. 492 1 lub 493 KC. Przyjęcie tej uchwały powoduje z mocy KC, że umowa jest traktowana jak nie zawarta, a ponieważ tą umową jest wniosek do Marszałka Sejmu o powołaniu kandydata, to wniosek ten jest traktowany jak niebyły, a więc podjęta na jego skutek uchwała o zatwierdzeniu kandydatury na sędziego jest traktowana tak, jakby NIGDY NIE ZOSTAŁA PODJĘTA !!!

Tak więc odstąpienie od umowy jest równoznaczne z nie zgłoszeniem kandydatury, a więc uchwała o jej zatwierdzeniu jest bezprzedmiotowa i wymaga wycofania poprzez stosowną uchwałę (dokładnie analogicznie jak zostało to zrobione z tymi pięcioma niepoprawnie zgłoszonymi Marszałkowi kandydatami do TK).
 
Odnoszę wrażenie, że wybór na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie odbywał się w drodze przymusu bezpośredniego, zaś kandydat musiał zaakceptować swoją kandydaturę, a w związku z tym PRZYJĄŁ NA SIEBIE ZOBOWIĄZANIE, że w wypadku przyjęcia na to stanowisko nie będzie w okresie jego zajmowania prowadził działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. I pilnowanie tego jest jego psim (a w zasadzie sędziowskim) obowiązkiem !!! 

Obowiązkiem, a nie łaską. To sędzia ma OBOWIĄZEK zamknąć się w wieży z kości słoniowej i unikać jakichkolwiek sytuacji, które mogą być pretekstem do postawienia zarzutu uchybienia niezależności i niezawisłości !!!. A w wypadku pojawienia się wątpliwości, natychmiast to wytłumaczyć, zaś przy konkretnych zarzutach zawiesić piastowanie urzędu i postawić się do dyspozycji zlecającego, czyli Parlamentu. Proste?

A jeżeli uchwałą nigdy nie została podjęta, to znaczy że akt ślubowania przyjęty przez Prezydenta jest nieważny (równie dobrze można przyjąć ślubowanie od kataryniarza na Rynku Nowego Miasta), zaś na tym stanowisku sędziego Trybunału Konstytucyjnego od momentu owego przyjęcia ślubowania był wakat !!!

Oczywiście sądami właściwymi do rozstrzygnięcia zasadności odstąpienia od umowy są sądy powszechne, ale nie zmienia to faktu, ŻE ZŁOŻENIE NA RĘCE DRUGIEJ STRONY OŚWIADCZENIA O ODSTĄPIENIU OD UMOWY MA NATYCHMIASTOWY SKUTEK Z MOCĄ WSTECZNĄ - UMOWĘ TRAKTUJE SIĘ JAK NIE ZAWARTĄ (!!!). A w sprawie ewentualnych roszczeń z tytułu odszkodowania za odstąpienie niech orzeka normalny sąd cywilny, warszawski, dwa lata jak z bicza strzelił jeżeli wliczyć apelację.

Naturalnie powstają potężne komplikacje: wszystkie orzeczenia i uchwały Trybunału Konstytucyjnego muszą być przejrzane pod kątem tego, czy ów niby-sędzia nie był członkiem składu orzekającego, jak tam z quorum, czy w takiej sytuacji poszczególne orzeczenia są w ogóle w świetle Konstytucji ważne (chodzi o skład orzekający i wyniki głosowania) - ale, do cholery, chyba warto...
 
Co ważne - nie można tego trybu zaskarżyć NIGDZIE, za wyjątkiem normalnego sądu powszechnego, właściwego miejscowo ze względu na siedzibę Parlamentu. Natomiast możliwość zaskarżenia do sądu powszechnego WYŁĄCZA możliwość skargi do ETC w trybie zażalenia na pozbawienie prawa do sądu.
 
 
Tak więc Sejm może - jak się spręży - pozbawić Trybunał Konstytucyjny tej części składu, która kiedykolwiek, w jakikolwiek udowadnialny procesowo sposób, naruszyła którykolwiek z zakazów zawartych w art. 195 ust 3 Konstytucji. No i oczywiście uzupełnić skład do konstytucyjnej liczby 15 sędziów.
 
Co ostatecznie zakończy spór z Trybunałem...
 
A jako argument tonizujący emocje tych niby-sędziów, należy przypomnieć im rozwiązania zawarte w art. 494 KC § 1: "...Strona, która odstępuje od umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy, a druga strona obowiązana jest to przyjąć. Strona, która odstępuje od umowy, może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również na zasadach ogólnych naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania...".
 
Ponieważ taki niby-sędzia nic nie świadczył, to niczego mu zwracać nie trzeba, ale za to Parlament może żądać zwrotu tego, co Naród niby-sędziemu świadczył. Uwzględniając wynagrodzenie (20 tys. miesięcznie x okres od ślubowania w miesiącach), koszty obsługi biurowej, czyli budżet bez wynagrodzeń sędziowskich podzielony na liczbę sędziów za ten okres, ulgi ustawowe etc., jak również to, że Parlament może dochodzić w trybie art. 415 KC, czyli na zasadach ogólnych, naprawienia szkód - ot, choćby kosztów przejrzenia wszystkich uchwał Trybunału pod kątem ich ważności ze względu na osobę niby-sędziego, no to może uzbierać się sumka.

No i oczywiście odszkodowanie za skutki działań pod wpływem nieważnych orzeczeń.

2. Analogicznie postąpić z sędziami, którzy tak jawnie opowiedzieli się za buntem sędziów TK: w drodze uchwały sejmowej odstąpić od umowy z tymi sędziami. A właściwy sąd rejonowy będzie mógł najwyżej orzec, czy odstąpienie było prawidłowe - jak nie, no to takiej osobie należy się odszkodowanie. I tyle. Ale jak tak, no to Rzeczpospolitej należy się odszkodowanie, stronom spraw należy się odszkodowanie (nie od Skarbu Państwa, tylko od osoby która udawała sędziego) etc.

3. Natychmiast po uspokojeniu sytuacji z TK i uzupełnieniem składu do wymaganego Konstytucją oraz prześwietlenia pod tym kątem składu NSA znowelizować Ustawę o podziale administracyjnym kraju, po czym z racji zmiany województw ogłosić wybory samorządowe na poziomie wojewódzkim

4. Sprawdzić poprawność wyników wyborów lokalnych pod kątem prawidłowości przebiegu, liczenia głosów i wyników przez nowy skład NSA. W wypadku orzeczenia o nieważności poszczególnych wyborów, przeprowadzić je ponownie.

Jak się nie chciało na początku grudnia brać powyższego pod uwagę, to trzeba się w kwietniu borykać z buntem. Poczekamy jeszcze miesiąc i będzie totalny chaos...

Jak na razie należałoby rozważyć wezwanie przez Prezydenta skierowane do wszystkich sądów o powstrzymanie się od orzekania co najmniej w niektórych sporach cywilnych do czasu rozwiązania tego galimatiasu: inaczej będą sędziowie "rządowi" i "opozycyjni" (uznający "wyroki" TK), czyli dwie logiki, dwa systemy, masa komplikacji: po co nam to.

Chyba że strony sporu sobie zażyczą, żeby sądził ich sędzia "rządowy" albo "opozycyjny", bo wyroku innego sędziego nie uznają.

Tylko co się będzie działo, jeżeli same strony sporu mają na ten temat inne poglądy? Sądzić w oparciu o prawo szwajcarskie? A może "europejskie" (cokolwiek to nie miałoby znaczyć)?

Należy tego wszystkiego bezwzględnie uniknąć...

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika HenrykInny

22-04-2016 [01:03] - HenrykInny | Link:

Wyjscie jest bardzo proste. Ale dobrze ze tak sie dzieje to tylko przyspieszy pewne rozwiazania. To jest PiS na reke.

Obrazek użytkownika JackX

22-04-2016 [12:59] - JackX | Link:

Najlepsze wyjście to ... wyjście z Unii :)

Obrazek użytkownika mmisiek

22-04-2016 [03:39] - mmisiek | Link:

To tylko pokazuje jak bardzo błędna jest obecnie prowadzona polityka uległości i jak bardzo rozzuchwala ona wrogów Polski. Afer w ostatnich ośmiu latach było dość aby ich wszystkich posadzić na długie lata, tymczasem nic takiego się nie dzieje, nawet nie wiadomo czy toczą się w tych sprawach jakiekolwiek śledztwa.
W rzeczywistości potrzeba tylko dwóch prostych ruchów aby tą całą targowicę z miejsca uspokoić. Po pierwsze odciąć od mediów (inaczej mówiąc nie bać się i zrobić wreszcie z mediami porządek), po drugie zacząć się wreszcie dobierać do ścisłego kierownictwa i jechać w dół.
Jeśli PiS szybko tego nie zrozumie to całkiem prawdopodobne, że nie porządzi nawet pełnej kadencji, czyli dokładnie tak jak było owocem podobnie błędnej polityki w latach 2005-2007.
Ciągle mam nadzieję, że ktoś tam przeanalizował poprzednią katastrofę, wyciągnął wnioski i po cichu szykuje zdecydowane działania po szczycie i ŚDM. Tyle że ta nadzieja powoli coraz niestety słabsza...

Obrazek użytkownika mada

22-04-2016 [08:05] - mada | Link:

Kijowski już powinien siedzieć za niezapłacone alimenty.
Rządzący ciągle nadstawiają drugi policzek - zobaczymy do czego to doprowadzi.

Obrazek użytkownika Marek1taki

22-04-2016 [09:55] - Marek1taki | Link:

@mada
Nadstawiają nasz policzek.

Obrazek użytkownika jazgdyni

22-04-2016 [08:17] - jazgdyni | Link:

Witaj Janku

Znając twoją wiedzę prawniczą nie mam wątpliwości, że przeprowadziłeś poprawny wywód. Również pod względem logicznym nic mu nie można zarzucić.
Lecz znasz polskie prawo i polski wymiar sprawiedliwości. W kontrze do tego, co proponujesz natychmiast powstanie pięć przeciwstawnych interpretacji, które będą wspierane przez tuzy palestry i "autorytety" typu Zoll, czy Stępień.
Dodatkowo, jeżeli mimo tego władze chciałyby egzekwować takie rozwiązanie, to rozlegnie się taki ryk, że wszystko, jak mury Jerycha zacznie się sypać.
Operacja złamania korporacji sędziowskiej i samorządowej musi być przeprowadzona precyzyjnie, stanowczo, ale ostrożnie.
Nie wątpię, że w końcu do tego dojdzie. I zdaję sobie sprawę, ze sytuacja jest nagląca.

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Obserwator_3

22-04-2016 [09:07] - Obserwator_3 | Link:

Witaj, Janusz

A niech tych przeciwstawnych wystąpień będzie i pięćdziesiąt rodzajów, wzajemnie sprzecznych - to akurat tylko osłabi argumentację opozycji, że tu oto oni są niezłomni i wierni prawu, bo jak będzie wiele sprzecznych interpretacji, to powstaje zasadne pytanie: ale jakiemu prawu, do cholery, jeżeli sami się nie umiecie zdecydować.

Natomiast moim zdaniem sytuacja jest analogiczna do tej, gdy obserwowany pod kątem raka pacjent ląduje na stole z przerzutami - albo natychmiast wycinamy bez względu na doraźne skutki, albo zaszywamy i czekamy na efekt.

I tak sądzę, że pozostając bezczynnymi będziemy czekać jakieś dwa tygodnie. Następna faza buntu będzie pewnie dotyczyła finansów: albo podatków albo systemu bankowego - już Rzepliński coś wymyśli.

Obrazek użytkownika harakiri

22-04-2016 [09:19] - harakiri | Link:

Tekst dobry i ma Pan na ogół rację. Mam jednak pewne wątpliwości co do uchronienia sędziego od wszelkich nacisków. Nie jestem prawnikiem i nie mam takiej wiedzy jak Pan ale stawiając się w roli sędziego to uważam że ma on dwa problemy. Po pierwsze, apelacja. Zawsze będzie nad nim ciążyło widmo że skazany odwoła się i go ośmieszy. Po drugie omyłka sądowa. Zawsze może się okazać że osoba którą uznałem za niewinnego jest niewinna. Są to dwa elementy które umożliwiają nacisk na sędziego i jest to nieuniknione. Czyli w praktyce możemy mówić co najwyżej o niezależności władzy sądowniczej ale nie o niezależności poszczególnego sędziego.
Prawdziwą niezależność ma sędzia w systemie anglosaskim bo tam praktycznie nie ma apelacji, sędzia nie jest skrępowany żadnym kodeksem (u nas jest) no i nie podejmuje decyzji o winie czy niewinności oskarżonego, robi to za niego ława przysięgłych. Ale to jest system anglosaski, nasz zaś ma swe źródła w Kodeksie Napoleona.

Obrazek użytkownika Marek1taki

22-04-2016 [10:09] - Marek1taki | Link:

@harakiri
Czy aby chodzi o skrępowanie sędziów kodeksem czy o interpretację kodeksu wg zasad marksizmu kulturowego. Nie licząc służbowego i pozasłużbowego podporządkowania osłanianego pozorami niezawisłości.
Trzeba wyekstrahować normalnych sędziów i budować równoległą sieć. Starzy adwokaci może pojęliby się trudu. Starym sądom obcinać systematycznie fundusze, niech kończą zaczęte sprawy.

Obrazek użytkownika harakiri

22-04-2016 [10:38] - harakiri | Link:

Zdaje się że lepiej Pan to ujął niż ja bym potrafił.
Pozdrawiam!

Obrazek użytkownika jazgdyni

22-04-2016 [09:53] - jazgdyni | Link:

Jeszcze raz ja.

http://wpolityce.pl/polityka/2...

"... Zdaniem prod. Pawłowicz, „PO-wskie zbuntowane Rady naśladujące zbuntowany TK, narażają się na przewidziane konstytucją sankcje”:

Wg.art.171 ust.3 konstytucji.„Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może ROZWIĄZAĆ organ stanowiący samorządu terytorialnego, jeżeli organ ten RAŻĄCO narusza Konstytucję lub ustawy”. Organami stanowiącymi samorządów są właśnie rady samorządów różnych szczebli. Oczekuję, że Sejm i Prezes Rady Ministrów podejmą zdecydowane działania dla zatrzymania anarchii państwa dokonywanej przez niepogodzoną z przegraną w wyborach PO i jej sojuszników. Oczekuję rozwiązania Rady Warszawy i Rady Łodzi, jeśli działania nadzorcze wojewodów /mają prawo uchylania nielegalnych uchwał rad/ nie odniosą skutku."

Obrazek użytkownika JackX

22-04-2016 [12:54] - JackX | Link:

Zawarł Pan w swoim artykule wiele kuszących propozycji. Obawiam się jednak, że nie było by to takie proste.
Mam na myśli np. ten fragment:
"Naturalnie powstają potężne komplikacje: wszystkie orzeczenia i uchwały Trybunału Konstytucyjnego muszą być przejrzane pod kątem tego, czy ów niby-sędzia nie był członkiem składu orzekającego, jak tam z quorum, czy w takiej sytuacji poszczególne orzeczenia są w ogóle w świetle Konstytucji ważne (chodzi o skład orzekający i wyniki głosowania) - ale, do cholery, chyba warto..."

A co, jeśli okaże się że z powodu jakiegoś sędziego (a może być tak, że kilku sędziów, przecież większość z nich się sprzeniewierza) nie powinno być w ogóle jakichś przepisów i było wykonywane przez wiele lat prawo, które nie powinno być wykonywane (sądy i policja stosowały prawo, które nie powinno obowiązywać). Ilu ludzi (jak się wtedy okaże) poszło np. niesłusznie do więzienia, albo straciło jakieś dobra czy majątek. Jak to wszystko przejrzeć wstecz, kto zapłaci odszkodowania tym ludziom? No chyba, że można tu zastosować domniemanie zgodności z konstytucją i uznać takie prawo za ważne. Pozostaje wtedy kwestia, co zrobić z prawem które było orzeczone w ten sposób jako "niezgodne z konstytucją"? Co z ludźmi, którzy ponieśli straty z powodu "niewprowadzenia" jakiegoś prawa?

Obrazek użytkownika JackX

22-04-2016 [12:55] - JackX | Link:

C.D.
z powodu ograniczenia ilości znaków :)

Moim zdaniem sposobów na niesforny trybunał można by znaleźć wiele, ale rząd panicznie boi się opinii światowej (może i słusznie widząc jak USA potrafi "wprowadzić na siłę demokrację" w krajach, które uzna za niedemokratyczne :)
Przedłuża się w nieskończoność rozliczenie z dawnymi aferzystami, zadziwiająco unika się niektórych tematów w mediach (co np. z odpowiedzialnością za tzw. akcję scyzoryk?), więc daje się sygnał, że można "szczekać" bez konsekwencji i robić co się chce, a to bardzo zły sygnał. Aferzyści, którzy powinni zaszyć się w norach i siedzieć cicho licząc na to że o nich zapomnimy lub ewentualnie pakować walizki, wrzeszczą na całego i rozbijają się po salonach. Coś mi tu po prostu aż śmierdzi.

Wydaje mi się, że w przypadku spraw, gdzie poprzedni rząd jest uwikłany w wiele afer finansowych trzeba uderzyć z tej strony. Trudno jest mówić o zamachu na demokrację, gdy są papiery na szwindle na grube miliony, i tu zachód nie mógłby nic powiedzieć o żadnym zamachu na demokrację, bo chyba mamy jeszcze prawo ścigać zwykłych kryminalistów.

Oczywiście do czasu czystki w sądach należy się postarać, żeby doniesienie o przestępstwie wpłynęło do prokuratury nie "zaprzyjaźnionej" z oskarżonym, a w tym czasie dalej czyścić sądy.

Obrazek użytkownika emilian58

24-04-2016 [15:50] - emilian58 | Link:

Gdyby tak tylko na początek przymknąć (a jest za co oj jest) ze dwudziestu szubrawców to ta cała krzykliwa reszta szybko by POdkuliła ogony!