| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Klechda Krakowska VII " Mutant "

Marek Mojsiewicz Klechda Krakowska . Rozdział siódmy „ Mutant „

Rozdział pierwszy „ Dobre złego początki „
Rozdział drugi „ Na końcu którego będzie o bogini Kali
Rozdział trzeci „ Nie należy nerwosolu pic na oko „
Rozdział czwarty „O rzeźbie Niosącego Światło „
Rozdział piąty „Impreza u Starskiego „
Rozdział szósty „ „Tych filmów już się oglądać nie da „

Rozdział siódmy „ Mutant „

Sebastian z matką usiedli przy stole. Atmosfera była napięta .
- Grażynko co się stało- zapytała się Dorota ,matka Sebastiana – przecież byliście taką dobrą parą- kiedy udało się jej przy pomocy Sylwii poznać syna z Grażyną, a potem, gdy ta została jego dziewczyną była zadowolona . Była idealną kandydatką na jej synową. Piękna i inteligentna ,towarzyska , z łatwością nawiązująca kontakty. A do tego bardzo bogata . Oboje należeli do tej samej klasy społecznej . Połączenie dwóch fortun Była z niej i swojego syna dumna . Wydawało się że pasują do siebie .Wszystko zapowiadało szczęśliwy finał , że jeszcze chwila i staną na ślubnym kobiercu . I nagle Sebastian przychodzi i mówi ,ze Grażyna z nim zerwała . Nie odbierała od niego telefonów , a kiedy przyszedł do niej z kwiatami wyrzuciła go za drzwi. Najgorsze jednak dla Doroty były te plotki o niej i tym facecie . Była jednak na tyle mądra ,że zamiast podburzać syna jak to zwykle robią matki w takiej sytuacji, ona bagatelizowała sprawę .Uspakajało , go że tylko złe ludzkie języki Nawet jeśli w tych pogłoskach była jakaś prawda to Grażyna była dla niej zbyt cennym , aby zważać na drobne skazy . Co do tego że drogi Grażyny i Sebastiana się zejdą upewniła się , gdy zobaczyła Władka .Nie był przystojny, gdzie mu do jej wysokiego , wysportowanego syna . Grażyna musiałaby być bez oczu, aby zwrócić na niego uwagę Niższy od Grażyny , starszy, , po sylwetce widać było że siłownie omija z daleka. Jednak Dorota już sporo w swoim życiu u przeszła i widziała , aby wiedzieć ,że jednak w różnie w życiu bywa .
- nawet gdyby coś między nimi się wydarzyło - pomyślała do siebie Dorota - to dziewczyna nie miałby tak prawdę kogo zapominać.
- czy mogłabym porozmawiać z Sebastianem na osobności – zapytała się dziewczyna.
- zaraz – spokojnie odpowiedziała jego matka – przyjechałam tutaj, aby wam obojgu pomóc . Porozmawiajmy najpierw razem . Twoja mam też chce wam pomóc rozwiązać tą sytuację – tak naprawdę Dorota nie chciała , aby Grażyna porozmawiała sam na sam z Sebastianem . Obawiała się ,że dziewczyna sprowadzi rozmowę z jej synem do zakomunikowania mu ,że podtrzymuje decyzję o zerwaniu . Liczyła ,że obecność matki Grażyny i jej cicha presja na danie przez jej córkę szansy ich związkowi przeważy. Tym bardziej ,że Sebastian kiedy relacjonował jej przebieg rozmowy w czasie której Grażyna z nim zerwała nie był w stanie podać żadnych konkretnych powodów ,dla których mogłaby to zrobić .
- córeczko- włączyła się Sylwia-jeszcze raz to sobie przemyśl .Dajcie sobie szansę – zwróciła się do ich obojga -jedźcie gdzieś na wakacje , na tydzień . Zobaczycie , wszystko na nowo się ułoży -uśmiechnęła się , całą swoją mimiką starała się wymusić na córce zgodę na jej propozycję .
- w prezencie ślubnym dostaniecie kamienicę na Szewskiej – z naciskiem powiedziała Dorota - Na samej górze jest luksusowy apartament w którym zamieszkacie , a reszta , sklepy , biura są wynajęte. Czynsz starczy wam na bardzo dostatnie życie. Ty Grażynko zajmiesz się swoją karierą naukową , a ja będę bawić wasze dzieci – Dorota była już pewna ,że kryzys zażegany.
Grażyna była zła ,że matka i Dorota postawiły ją w tak niezręcznej sytuacji. Dodatkowo zirytowało ja to że Sebastian przyszedł do niej z mamusią.
- to skończone- powiedziała głośno - nie pasujemy do siebie i tyle – chciała wstać od stołu aby jak najszybciej zakończyć niemiła dla niej rozmowę
-chyba należą nam się jakieś wyjaśnienia – zatrzymała ją Dorota
- nie zachowuj się jak rozkapryszona dziewczynka- dodała matka – jest wręcz odwrotnie niż mówisz. Idealnie do siebie pasujecie . Stanowicie taką piękną parę. Wszyscy, którzy was widzieli byli wręcz zachwyceni .
- czy chodzi o tego tam mężczyznę? – Dorota wskazała ruchem głowy w kierunku altany w której Władek siedział z ojcem Grażyny
- nie – żachnęła się dziewczyna – to tylko znajomy , pomaga mi w pisaniu pracy - Sebastian nudzi mnie – słuchać było złość w głosie Grażyny – zorientowałam się że nie mam o czym z nim porozmawiać , się nudzi mnie też krąg jego znajomych . Tak naprawdę nic interesującego ich nie ciekawi . Nie mam o czym z nimi porozmawiać. Płytkie rozmowy , prymitywne żarty , konwersacja sprowadzająca się jednie do plotek i byle czego. Rzucam jakiś temat i nic , tak jakby byli płaszczakami z dwuwymiarowego świata , którzy niczego poza tym co ich bezpośrednio otacza nie widzą , nie dostrzegają .Kiedy jesteśmy na jakiejś imprezie to czuję się jak morski ptak , którego skrzydła są całe oblepione w rozlanej prze jakiś tankowiec ropie . Spętana, nigdzie nie mogę się wzbić, tylko siedzę przy nich i udaje że dobrze się bawię , że wszystko jest w porządku. Ich rozmowy wyglądają żałośnie, tak jakby dla nich bardziej skomplikowane konstrukcje myślowe nie istniały .Ich świat jest światem ślepców , którzy nie widzą łąki przed sobą pełnej kolorów i kształtów.
-no to chodźcie tylko do twoich znajomych – Dorota przerwała – Sebastian się podporządkuje. Tak bardzo cię kocha ….
- kiedy go zabieram do swoich znajomych , to znowu się wstydzę za niego.- wskazała na Sebastiana. Grażyna mówiła coraz szybciej i coraz mniej się kontrolowała – nie jest błyskotliwy , do rozmów się nie włącza , siedzi milcząco , a jak już coś powie to daleko mu do ich poziomu . Wariuję przy nim , czuje się jak troskliwa mamusia matkująca niezbyt rozgarniętemu dziecku. A jak potrzebuję przy sobie mężczyzny – mówiła rozgorączkowana – przy którym poczuje się kobietą , a nie opiekunka .
- a on cie nie nudzi – tym razem matka jej przerwała . Popatrzyła się w stronę gdzie mężczyźni siedzieli nad szachami
Grażyna na chwilę oderwała wzrok od Doroty i popatrzyła w stronę altany
- z nim trudno się nudzić – zdawkowo odpowiedziała matce. Podenerwowana czekała na dalszy ciąg przykrej rozmowy .
- na dzisiaj koniec Dorotko – zdecydowanie powiedziała Sylwia - ja porozmawiam jeszcze raz z Grażynką , jak ochłonie . Jutro przyjadę do ciebie na kawę , to pogadamy . Dobrze ?
- dobrze – odpowiedziała matka chłopaka. Było jej bardzo nieprzyjemnie . Wysłuchała tylu niepochlebnych uwag o swoim synu. Wiedziała ,że co powiedziała dziewczyna to prawda. I właśnie dlatego tak bardzo jej zależało na Grażynie. Po cichu liczyła ,że przynajmniej wnuki będą inteligentne.
Sylwia odprowadziła gości aż do bramy ,za która stał mercedes Sebastiana
- Wiesz Sylwka – Dorota zwróciła się do koleżanki drobnieniem , którym przylgnął do niej jeszcze w szkole średniej – twoja córka ma rację co do mojego syna . Ale spróbuj ją przekonać , a ja już jej nieba przychylę
Sylwia roześmiała się zadowolona ,że jej najlepsza koleżanka nie ma je za złe zachowania córki i sam krytycznie patrzy na syna .
- przecież Tadek jest bardzo inteligentnym facetem – zaczęła , nawet mój Janek tak mówi – no cóż Sebastian nie podał się na ojca
- niestety podał – Dorota prawie złami w oczach odpowiedziała i poszła w stronę samochodu w którym na nią czekał syn .
Sylwia chciała się zapytać o co je chodzi, o znaczenie tego co powiedziała, ale koleżanka była już daleko . Dorota tymczasem przypomniała sobie przelotny romans z kolegą męża . Był dokładnie taksi am jak Sebastian .Przystojny , ale mało bystry, i może dzięki temu bezproblemowy . Myślała nawet o rzuceniu męża , ale po pierwszym zauroczeniu szybko dotarło do niej ,że tak naprawdę nie ma o czym porozmawiać z swoim kochankiem . Zakończyła związek , oczywiście pod warunkiem ,że kurestwo na boku można określić mianem związku . Jej syn był dobrym dzieckiem ,ale jego tak jego biologiczny ojciec strasznie przeciętny , w szkole , w rozmowach, w zainteresowaniach . Ilekroć na niego patrzyła , przypominał jej o strasznym błędzie jaki zrobiła. Bardzo go kochała, nigdy jednak nie byłą z niego duma. Dopóki Grażyna nie została jego dziewczyną. Dlatego tak dbała o ich związek . Starała się , aby oboje jak najczęściej przebywali u niej w domu . Zamiast syna bawiła ją rozmową , maskowała jego ułomności w tym zakresie Kupowała bilety do teatru., kina, do opery na które później zabierał swoją dziewczynę . Rozmawiając często z Grażyną wiedziała co w danym monecie ją interesuje , jaki tematy i wbijała je w głowę Sebastiana . Cała je strategia była obliczona na szybki ślub i ciąże , być może w odwrotnej kolejności i związanie na stałe dziewczyny z synem . Starała się , aby oboje chodzili z nimi na oficjalne przyjęcia ,a to rady miasta , a to stowarzyszeń biznesowych . Byli piękna parą , wszyscy to widzieli , chciała, aby Grażyna dobrze się czuła z jej synem . Grażyna była zajęta swoja pracą naukową i nie miała za dużo czasu , nie spotykała się codziennie z chłopakiem , dzięki czemu nie przytłaczało ją ciągłe jego towarzystwo . Robiła wszystko, aby je syn był szczęśliwy, a uszczęśliwić miała go właśnie ta dziewczyna . Mimo cichych nacisków Doroty wszystko się jednak przeciągało i przeciągało.
Kiedy Sebastian do niej przyszedł i powiedział ,że Grażyna z nim zerwała ,nie spadło to na nią jak grom z jasnego nieba . Podświadomie cały czas na to się tego obawiała . Już po rozmowie z Sylwia jej córka, wsiadając do samochodu Sebastiana jeszcze raz przeklinał siebie za głupotę jaką zrobiła w młodości. Gdyby urodziła syna swojemu mężowi , a nie kochankowi , to teraz Grażyna byłaby już jej synowa , a on sama nie wychodziłaby tak upokorzona z domu Ostrogskich .

Sylwia wróciła do domu .Córka sam wciąż czekała przy stole. Najwyraźniej czekała na powrót matki
- mamusiu – odezwała się , ledwo Sylwia stanęła koło niej - ja ..
- nic nie mów – przerwała jej – to skończone. Sama to widzę. Po prostu przestań o tym myśleć , zawracać sobie głowę Sebastianem. - Objęła córkę ramionami i przytuliła .Kobieta nie byłaby matką , gdyby nie zorientowała się , że Grażyna definitywnie przestała myśleć o Sebastianie, ba stał się dla niej kompletnie nieatrakcyjny . Nie uszła również jej uwagi dziwna relacja pomiędzy jej córką, a przyprowadzonym przez nią mężczyzną .
Grażynie kamień spadł z serca . Bała się ,że mama będzie ją naciskać , aby jeszcze raz spróbowała odbudować związek z Sebastianem
- chodźmy do nich - Sylwia pokazała na altanę – ciekawa jestem czy są jeszcze w stanie przesuwać figury na szachownicy. - jaki on jest , ten twój towarzysz – zapytała się córki – sadząc po tej jego rozmowie o koszulach to wielki bystrzak z niego nie jest
- wręcz przeciwnie mamusiu. Ma umysł jak brzytwa . Lubie z nim rozmawiać , jest pierwszą osobą z która rozmowy tak mnie wciągają , a nawet więcej , przepadam za nimi, potrafimy godzinami coś sobie opowiadać , o czymś dyskutować . Jedynie czego nie lubi, to tematów osobistych i plotek. Boję się czasami, że to nie on mi , ale ja jego znudzę .– dziewczyna przerwała widząc zdumienie w oczach matki , zorientowała się ,że powiedziała matce chyba zbyt wiele- to straszny dziwak , mam nawet podejrzenie że jest trochę upośledzony , że obdarzony jest jakąś nieznaną nauce forma autyzmu - zaczęła się śmiać - ale na pewno nie do końca jest przystosowany do normalnego życia .

Tajne spotkanie odbywało się na wyspie Jekyll Island w stanie Georgia w luksusowym hotelu o nazwie Jekyll Island Club Hotelu , który został założony w 1886 roku . Cały Wiktoriański hotel był pozbawiony gości . Na okres spotkania został wyłączony z normalnego użytku . Nikt poza wybraną , zaufaną służba nie miał prawa wstępu . Sprawa była na tyle ważna że wszyscy, którzy się tam zebrali , pomimo tego że się znali używali pseudonimów .Przyjechali samochodami w których oni sami jak ich szoferzy parę godzin wcześniej powyłączali telefony . Byli to przedstawiciel najpotężniejszych rodów rządzących całym Zachodem . W spotkaniu uczestniczyło dwunastu mężczyzn . Wszyscy oni byli byli biali i wszyscy byli wierzący , choc nie było tam żadnego katolika , przynależeli do różnych religii każdy miał normalną, konserwatywną rodzinę, w której żona nie pracował , tylko zajmował się domem i dziećmi , żaden z nich nie był rozwiedziony , żaden nie zostawił swoich dzieci . To był fundament nieprzerwanego trwania ich bogactwa i potęgi , w tym politycznej . W końcu istotą trwania ich rodów i utrzymywania kontroli nad światem było troskliwe wychowywanie swoich dzieci w religijnej tradycji , by potem przekazać im majtek i władzę . Żywili nieukrywaną pogardę dla stylu życia setek milionów swoich poddanych, pomimo tego że to oni zaprogramowali im ideologie, która przemieniła ich w zwykłe prymitywne bydło robocze . Byli już po wystawnej kolacji , po której przeszli do pięknej starej sali pamiętającej jeszcze czasy spisku w wyniku którego powołano Rezerwę Federalną . Wystrój nie zmienił się ani na jotę , na pamiątkę tego dnia którzy zapewnił im pełne panowanie nad Stanami Zjednoczonymi . Na środku pomieszczenia stał ten sam co wtedy ciężki , solidny okrągły stół. Wszyscy obecni już przy nim siedzieli . Obsługiwało ich dwóch zaufanych lokajów . Przynosili najlepsze trunki , koniaki i whiskey , to co świat mógł stworzyć w tej dziedzinie najlepszego .Kilku z nich paliło kubańskie cygara . Z boku stał suto wypełniony trunkami barek ,a jego boczna kieszeń była mini lodówka w której znajdowały się kostki lodu . Na znak ręki starszego blisko siedemdziesięcioletniego mężczyzny, najwyraźniej przewodniczącego tajnych obrad kelnerzy wyszli , zamykając za sobą wielkie dębowe dwuskrzydłe drzwi . Od tej pory wszyscy obecni tam musieli sami sobie serwować alkohole.
Przewodniczący , elegancko ubrany , dystyngowany mężczyzna stał przy małym sekretarzyku. Nacisnął guzik, który włączył urządzenia anty podsłuchowe i zablokował drzwi . Po czym podszedł do stołu , do swojego głębokiego wybijanego skórą fotela . Obok niego siedział pełniący obowiązki sekretarza pięćdziesięcio paroletni , łysiejący niezbyt wysoki mężczyzna . Przed sobą miał rozłożony stos kartek , na których ręcznie miał notować przebieg obrad . Zrezygnowano z posługiwania się komputerem .
- witam wszystkich zebranych – przewodniczący, który na tym zebraniu używał pseudonimu Oskar podniósł lampkę koniaku – szczególnie gorąco witam tych z was , którzy dotarli i tutaj aż Europy . Niestety sprawa jest poważna , śmiertelnie poważna , dlatego prosiłem , abyście przybyli osobiście Wypijmy za zdrowie nas wszystkich , za powodzenie naszych obrad- wypił drobny łyk koniaku - wszyscy wiemy dlaczego zebraliśmy się dzisiaj w tym miejscu – nasze przeznaczenie jest zagrożone , Bóg nas opuścił .
- co ma z tym Bóg wspólnego –odezwał się sekretarz , o pseudonimie Sam – mało kto jeszcze wierzy w Boga , a wuj ciągle o nim , przepraszam Oskar – użył pseudonimu pod jakim jego krewny występował
- doły społeczne nie potrzebują Boga, ale my jesteśmy klasą panującą – usłyszał odpowiedź – bez wiary w Niego stracimy wszystko , stracimy również sens swojego istnienia .
- Bóg Bogiem, ale każdy z nas – rozejrzał się po sali -no prawie każdy mocno grzeszy . Nathanie , jak tam twoja młodziutka kochanka , i co żona na to – popatrzył w swoją lewą stronę na innego uczestnika obrad , jak się czuje twój młody przyjaciel ,z którym tak szczególne relacje cie wiążą .
- mamy tak ogromne bogactwa i władzę które ono daje , kontrolujmy wszystko –zaoponował i bez Boga będziemy panować .
- mówisz jak jak jakiś głupiec – odpowiedział poirytowany Oskar, który jako jeden z nielicznych nie ulegał pokusom i możliwością jakie daje ogromne bogactwo i władz . Nie miał kochanek , ani nie korzystał z żadnych innych tego typu uciech . Wystarczała mu władza, kreowanie prezydentów i ministrów , koordynowanie powstawania i wygaszania kryzysów gospodarczych oraz dalsze kumulowanie niezmierzonego już bogactwa.- Moja wnuczka – kontynuował - wyszła za mąż za twojego syna – Jest wystarczająco bogata , jest bajecznie bogata , a do tego bardzo ładna wiec po co miąłby wychodzić za mąż za twego niskiego , łysego , grubego i dużo od niej starszego syna . Nie dość że urodziła mu jego dzieci to o dziwo biorąc pod uwagę jaką jest on maszkarą jest na dodatek mu wierna . I na pewni nie dlatego ,że go kocha .- odchrząknął -.Pamiętasz , jak my obaj zaaranżowaliśmy to małżeństwo? Twój syn do przystojnych raczej nie należy , być może ,a raczej na pewno nigdy w życiu go nie pokocha A jednak zamiast szukać miłości , czy po prostu jakiegoś dobrego ogiera , dba o dzieci ,o dom , o niego . A wiesz dlaczego? - perorował zdenerwowany – bo została wychowana w wierze w Boga , w posłuszeństwie do praw , które ustanowił , a do tego wierzy ,że nasze rody są prze Boga przeznaczone do rządzenia światem ,że istnieją wynikające z tego obowiązki , takie jak chociażby pieprzenie się z twoim obleśnym tłustym synem i rodzenie i wychowywanie właśnie w wierze w Boga kolejnego pokolenia .
- a co z masonerią , masonami, którzy nawet nie wiedza ,że ich kontrolujemy, że to my jesteśmy numerem 33 – zapytał się Sam – przecież każemy im wierzyć ,że Boga nie ma
- to są nasze marionetki , w większości albo głupcy, albo dranie – odpowiedział Oskar , tyle że nam posłuszni , poustawiani przez nas w newralgicznych punktach społeczeństwa. Parlamentarzyści , wysocy prokuratorzy ,sędziowie ,oficerowie służb specjalnych , wysocy urzędnicy . Głupców mamimy ezoteryka , widza tajemną i innymi tego typu bzdurami , drani bezkarnością . Pedofile, oszuści , mordercy , łapówkarze ,dziwkarze . Wszystkich ich przekonujemy ,że są kimś lepszym od reszty otaczających ich ludzi ,że są wybrańcami , że nie obowiązuje ich żadna moralność . Że są budowniczymi nowego wspaniałego świata . A faktycznie służą nam i naszym celom , których nawet nie znają . Są jak kukułcze jajka ,które podrzucamy w różnych instytucjach.
- dobrze , przekonałeś mnie . Przejdźmy do rzeczy – skapitulował Sam
- Panie Oskarze , zgadzam się z panem .Najwyższy czas na pochylenie się nad problemem , który nas wszystkich tu ściągnął – Nathan , inny obecny na tajnym spotkanie spróbował przerwać wywód
- najpierw dokończę – Oskar nie pozwolił sobie przerwać . To jest zbyt ważne dla nas wszystkich tutaj i pozostałych mniejszych rodów , aby słowa Sama tak sobie pozostawić - Mój drugi syn poszedł inną samą droga niż mu była wyznaczona z racji jego urodzenia. Wszyscy od dziecka jesteśmy wychowani na ludzi religijnych , potem dorastamy , łamiemy zakazy , grzeszymy , ale zawsze jesteśmy wierni naszej religii , a kiedy przychodzi czas tak nasi przodkowie wychowujemy dzieci na ludzi religijnych . Bo największym , niewybaczalnym grzechem jaki możemy się dopuścić to nie jest posiadanie kochanki , kochanka , ale na wychowaniu dzieci na ateistów. . I to jest też powód dla którego tak usilnie od ponad dwustu lat dążymy do pozbawienia naszych poddanych religii , wiary i rodziny. Dam przykład mojego młodszego syna . Doszedł do wniosku ,że Bóg jest mu niepotrzebny że nakazy naszej religii całkowicie go nie obowiązują . Rozwiódł się , zostawił żonie i dzieciom sto milionów dolarów ,co już było świętokradztwem , bo cały majtek naszego rodu powinien po wieki być skonsolidowany w rodzinnym funduszu powierniczym . Jego córka , a moja wnuczka zdążył już trzy razy się rozwieść , niczym te robotnice-Oskar na chwile przerwał , szukając dodatkowego słowa aby lepiej te kobiety opisać - te ladacznice pracujące w naszych koncernach, fabrykach, , a teraz związała się z jakimś czarnuchem ,raperem. A jakie są teraz tego skutki Mojego syna w Indonezji jakiejś żółtki pognały z interesu , przejęły jego akcje w koncernie wydobywczym , pognały jak psa .On i jego rodzina skończyli tak jak jakaś hołota .Wydziedziczyłem go ,odciąłem ten zgniły pęd. Jeszcze tego brakuje, aby jakiś czarnuch spłodzony z murzynem, czy murzynka zasiadł tutaj, przy tym stole . Niedoczekanie – palce Oskara już na samą myśl o tym tak mocno zacisnęły się na lampce koniaku , która trzymał w ręce ,że zaczęły drzeć , koniak rozlał się po stole .- Tym się różnimy od niewolników ,że mamy Boga i silną rodzinę . Niewolnicy nie tylko nie mają Boga, ale Go nie powinni mieć . Nie powinni powinni posiadają rodzin , żon, dzieci , ani tych dzieci wychowywać i uczyć . Bo my jesteśmy ich panami i nasza wola jest dla nich prawem .To nas maja się bać , na nas pracować w pocie czoła i nam oddawać część . To naszego imienia maja się bać wymówić. - zmęczony zakończył kurczowo łapiąc się poręczy fotela .Długie przemówienie zmęczyło go .Na jego czole pomimo klimatyzacji perlił się pot .
- a teraz zreferuję panom problem- Sam wykorzystał osłabienie przewodniczącego i przeszedł do meritum spotkania – nasze rody , cała nasz klasa społeczna jak powiedział wcześniej Oskar gwałtownie słabnie , nasi najlepsi analitycy dziesięć lat temu doszli do wniosku ,że możemy ulec zniszczeniu . Do tej pory to my ustalaliśmy reguły rządzące gospodarkami ,ustroje i prawa poszczególnych państw. Nie tylko przystosowywaliśmy się do zmieniającej się rzeczywistości , ale to my ją kreowaliśmy . Nie tylko traciliśmy tą zdolność ,ale tajne badania cybernetyczne jakie prowadzimy w niektórych teoretycznych modelach ukazujących społeczeństwa za dwadzieścia , trzydzieści lat. ani nas ani naszych rodów tam nie ma . Zleciliśmy natychmiast jeszcze bardziej utajnione badania interdyscyplinarne .Zgromadziliśmy najwybitniejszych matematyków , cybernetyków , genetyków , ekonomistów , socjologów , a nawet teologów . Tylko kilkoro z nich ma wiedzę o całości projektu, większość z nich wykonuje prace przy fragmentach projektu badawczego nie wiedząc ani czemu one służą , ani dla kogo pracują . Po dziesięciu latach badań doszli do wniosku ,że problem może leżeć w niezwykłym ustabilizowaniu genetycznym naszych rodów . Dzięki temu staliśmy się prawdziwa rasą wyższą gatunku ludzkiego . Ale to co dało nam taką przewagę jest też naszym fatum. Przyniesie nam zagładę . Zespół, który ma rozwiązać ten problem pracuje teraz jeszcze intensywniej i zaangażowanych jest w nim jeszcze więcej naukowców.
- większość z tu obecny zna problem i na bieżąco jest informowana o postępach – przerwał posługujący się pseudonimem Nathan . W jego głosie słychać było wyraźny londyński akcent . - ale chyba nie po to przybyliśmy osobiście, aby wysłuchać kolejnego raportu z postępu badań .
- panie Nathan , ma pan absolutna rację . Znaleźliśmy kogoś ,kto być może uratuje nasze rody od całkowitego zniszczenia w najgorszym scenariuszu ,i od utraty bogactwa i władzy w najlepszym. To Polak . Nazywa się Władysław Niemierz – wymawiając słowiańskie imię straszenie je pokaleczył
- kim że jest ten nasz zbawiciel ? Oby nie okazało się Sam ,że razem Oskarem znaleźliście jakiegoś szarlatana - zaśmiał się Nathan . Przetarł chusteczką okulary, nie żeby były brudne, robił to zawsze, gdy był podekscytowany – dziesiątki najlepszych na świcie naukowców , miliardy dolarów wpompowany w badania , najszybsze komputery pozwalające tworzyć najbardziej zaawansowane symulacje i okazuje się ,że to warte mniej niż jakiś jeden Polak . O co w tym wszystkim chodzi
- służby USA przechwyciły w ramach rutynowego śledzenia ludzi spraw które nas interesują email tego Polaka , który wysłał do swojego znajomego, Doszedł w nim do podobnego wniosku jak nasi naukowcy . A były to tylko luźne przemyślenia napisane na brudno , bez żadnego sztabu ludzi i wsparcia matematyków i silnych komputerów . Co więcej , jest tam zdanie , które wam zacytuje .- wziął leżącą przed nim kartkę – „ elita wytwarza coś w rodzaju membrany ,która nie dopuszcza do wprowadzania zmian w jej puli genetycznej z zewnątrz . Elita staje się coraz doskonalsza . Ale ta doskonałość w końcu ściągnie na nią zagładę . Membrana genetyczna „
- to jakiś nonsens – zaoponował jakiś brodacz - jeśli nawet tak jak w to jest w naszym przypadku jak to ma miejsce w naszych rodach , gdzie mężczyźni i kobiety nie mogą się żenić według swojej woli , nie mogą popełniać mezaliansu , tylko muszą pobierać się z kimś z naszego kręgu , to przecież zawsze kobiety zdradzają , kochankowie je zapładniają , dzieci wchodzą do elity . Jak któraś rodzi się dziwką to choćbyś pas cnoty jej założył to i tak nie upilnujesz, no nie – zaczął się śmiać. Część obecnych zaczęła mu wtórować
- panowie – ogólną wesołość przerwał Oskar – na nasze spotkanie zaprosiłem szefa naszego zespołu badawczego , profesora Salomona Naumana . Jest on najwybitniejszym specjalistą z zakresu socjobiologii . I on odpowie na wasze wszystkie pytania .
Nacinał guzik , drzwi się otworzyły i wszedł czekający już za drzwiami naukowiec .Ubrany był w zwykły garnitur , na nosie tkwiły grube okulary , zadbana broda okalała całą twarz . Podszedł do stojącej w rogu pomieszczenia małej tablicy , specjalnie dla niego przygotowanej , obok której znajdowało się pudełko ze zwykła staroświecką białą kredą . Oskar powtórzył tezę , którą napisał Władek i pytanie które w związku z nią padło
- ten Polak ma rację – zaczął profesor - przeprowadziliśmy bardzo gruntowne badania genetyczne w całej j Europie. Wy panowie i wasze rodziny jesteście superelitą , ale dla potrzeb naszych badań przyjęliśmy że elita są najbogatsze rodziny stanowiące trzy procent populacji . Okazało się że w całej Europie , we wszystkich krajach europejskich pula genetyczna elit tak bardzo się różni od reszty społeczeństwa ,że faktycznie z genetycznego punktu widzenia w każdym kraju żyją obok siebie dwa różne narody mówiące tym samym językiem . Związane jest t o oczywiście z faktem najazdów i przejmowaniem władzy przez najeźdźców . Frankowie we Francji i Niemczech . Normanowie w Wielkiej Brytanii , Longobardowie we Włoszech , Wizygoci i Wandalowie w Hiszpanii , Normanowie na Rusi, tureccy Bułgarowie w Bułgarii . Jednym z nielicznych wyjątków jest Polska , gdzie elity nie powstały wyniku najazdów. W wypadku Polski wzięliśmy również dla pewności pod uwagę elity przedwojenne .Polacy są jedynym dużym narodem w Europie , który nie został podbity przez jakiś małe plemię, czy grupę bandytów jak w wypadku Rosji , a jego mieszkańcy nie byli obróceni w ich niewolników i parobków. W całej reszcie Europy pomimo grubo ponad tysiąc lat nie doszło do genetycznego wymieszania się najeźdźców i ludności podbitej . Z naszych modeli matematycznych wynika że jest to niemożliwe , bo nawet przy małym przepływie genów w jedna i drugą stronę w długim czasie , tak jak w wypadku na przykład zdobycia Galii przez Franków , czy Iberii przez Wizygotów w ciągu półtora tysiąca lat te pule genetyczne powinny być zbliżone a jednak tak jest . Nie wiemy , czym jest ta membrana , którą nazwaliśmy już w naszym zespole membraną Niemierza , ale to działa .
- a o co chodzi z tą doskonałością i fatum , które w związku z jej osiągnięciem ciąży nad naszymi rodami – zapytał się Nathan
- nasi analitycy próbowali zrozumieć o co chodziło temu Polakowi , ale bez skutku. To coś musi być związane z tą membraną .
Przez kolejną godzinę uczestnicy zadawali profesorowi liczne pytania , profesor jak mógł na nie odpowiadał, wyjaśniał , ale na kluczowe pytania dotyczące przyszłości ich rodów i powodów dal których Niemierz uważał że nadchodzi ich zagłada nie był w stanie odpowiedzieć , a jedynie snuł domysły. Profesor i wszyscy uczestnicy byli już zmęczeni nawałem informacji i i gorącą dyskusją. Powstał szum, gdyż wszyscy zaczęli mówić jeden prze drugiego
- zapraszam na półgodzinna przerwę – przerwał harmider Oskar – na tarasie podano podwieczorek. Wszyscy trochę się przewietrzymy Po nim zapraszam ponownie tutaj . Ze zrozumiałych względów proszę nie rozmawiać tam o tym o czym tutaj mówiliśmy.
Wszyscy z zadowoleniem przyjęli słowa przewodniczącego. Chwila relaksu dobrze im wszystkim zrobi .

Zadzwonił telefon Sylwii . Odebrała
- poczekaj chwile – odezwała się do Grażyny- to Dorota . Dziewczyna podeszła z powrotem do stołu i usiadła ,aby poczekać aż matka skończy rozmowę .Po dłuższej chwili Sylwia podeszłą do córki. Zrobiła dwa mocne drinki i podeszłą do córki , podał jej jedną szklaneczkę
- to nam dobrze zrobi – powiedziała – a teraz chodźmy do nich - Dorota mówiła ,że rozmawiała z twoją dobrą koleżanka , tez o imieniu Dorota , i że ta opowiedziała o tym wieczorze w pubie i okolicznościach w jakich poznałaś Władka .-podobno strasznie ci sponiewierał , cokolwiek to sformułowanie miało znaczyć.-patrzyła uważnie an córkę -i tego samego wieczoru zerwałaś z Sebastianem . Co te dwie rzeczy maja ze sobą wspólnego ? Czy zrobiłaś to – chwilę poszukała słów – dla naszego gościa ? w końcu matce możesz powiedzieć
Grażynie zrobiło się strasznie głupio . Zaczerwieniła się . Irytacja wezbrała
- jak pierwszy raz na niego popatrzyłam , to dawał mi się takim szalenie pospolitym dupkiem , który na widok ładnej dziewczyny zaczyna się popisywać swoją spatynowaną , odrapaną erudycją chcać pokazać, kim to on nie jest . Nie zorientowałam się że tak w jego przypadku nie jest . Próbowałem go wyśmiać , poniżyć w oczach reszty towarzystwa . Ale on ma w sobie jakąś pieprzoną bestię, naraz znalazł się w moim umyśle .Rozpoczęliśmy grę . Ale to tylko mi się tak wydawało ,że mogę ot tak zagrać z nim . Tak naprawdę to on się mną po prostu bawił . W końcu poczułam się kompletnie naga . W swojej wyobraźni stoję przed nim, a on patrzy , ale bez żadnych emocji , bez pożądania jakbym nie należała do jego gatunku .Nikt mnie jeszcze w życiu tak nie upokorzył jak on tego wieczoru . Ale nie bój się , słono mi za to zapłaci . Wiesz mamo , dlaczego tak naprawdę zerwałam z Sebastianem .? Bo ten drań go polubił . Rozmawiali przez chwilę ze sobą , potem do mnie powiedział że Sebastian jest w porządku i że oboje do siebie pasujemy .
- może miał rację- Sylwia jej przerwała
- właśnie wtedy zrozumiałam ,że Sebastian nie jest facetem dla mnie. Przecież on przy takim Władku wygląda jak zwykły łachmyta
Sylwia popatrzyła dziwnie na córkę , dopiero po chwili skojarzyła ,że Grażyna mówiąc łachmyta nie miała na myśli stroju i aparycji , bo gdyby o to chodziło to byłoby raczej odwrotnie .
Obie kobiety zbliżały się do stwau i stojącej obok altanki w której grali Władek i ojciec Grażyny grali w szachy
- gra jeszcze nie skończona- syknęła Grażyna. Jej matka przyglądała się jej uważnie . W końcu się uśmiechnęła
Kiedy dotarły na miejsce ojciec Grażyny poderwał się z drewnianej ławy
- i co Grażynko , jak tam rozmowa z rozkoszną teściową – zaczął się złośliwie śmiać
- wyobraź sobie kochanie , że nasza Grażynka nie przyjęła kamienicy w okolicach Rynku ,oczywiście musiałby przyjąć ja z całym inwentarzem – Sylwia uśmiechnęła się do męża
- założę się ,że ten cały inwentarz miał na imię Sebastian – ze złośliwym uśmiechem odpowiedział Sylwii jej mąż .
- kto wygrywa – chcąc odwrócić team zapytała męża
- na razie obalamy drugą butelkę i nikt jeszcze nie padł , czyli jak na razie remis , ,kochanie moje , ale siedząc przy nas i patrząc jak pijemy dalej sama się przekonasz , kto wróci na tarczy , a kto nie .
- a ja myślałam mój Janeczku w swojej naiwności ,że wy gracie w szachy – przekomarzała się – zaraz wam przyniosę coś do przegryzienia – popatrzyła na dwie puste butelki - i kolejna flaszkę , bo widzę ,że wynik nierozstrzygnięty . I dbaj o gościa , bo oboje zostają do jutra . - mąż wbił w nią pytający wzrok – no co , chcę się dzisiaj porządnie napić z córka. Mamy sporo do porozmawiania .
-a tak przy okazji – zwróciła się do dobrze już wstawionego Władka -mamy dwa dodatkowe zaproszenia na bal charytatywny Rady Miejskiej Krakowa. Mój mąż na pewno będzie zachwycony jak pan pójdzie tam z nami . Drugi jest przeznaczony dla Grażynki
- Władziu idziesz – zakomenderował pijackim głosem Jan , dumny ojciec Grażyny
- Janku, idę - wstał niepewnie - za bal – podniósł kieliszek
- za bal – Jan też podniósł kieliszek

Po kilku dniach .
Był piękny niedzielny ranek . Wczesny . Władek siedział na ławeczce z książka Matta Ridleya ręku „ Czerwona królowa „ Ridley zajął się w niej strategiami seksualnymi kobiety i mężczyzny . Książka znajdowała się na cenzurowanym feministek i genderystów . I to pomimo tego że omawiał seksualne relacje pomiędzy ludźmi tak jakby w ogóle nie różnili się wiele od innych społecznych zwierząt, czyli zgodnie z kanonami współczesnej lewicy . Jednak atawistyczna lewica posła jeszcze dalej i stanęła do walki z nauka. Lewacka gender , która uważa że osobowość kobiety i mężczyzny , a także zachowania seksualne nie są uwarunkowane genetycznie ze szczególną nienawiścią dąży do wymazania socjobiologi , a Czerwona Królowa jest książką z tej właśnie dziedziny. Ridley przestawia w niej głębokie ewolucyjnie uwarunkowane różnice pomiędzy obu płciami. Szum nieodległego centrum Krakowa , wiecznie w tygodniu zatłoczonych zakorkowanych Alej w tym dniu cichły . Za to słuchać było ptaki licznie pomieszkujące park otaczający willę Grażyny . Cześć trawnika specjalnie byłą nie wykoszona , wyrósł na niej kawałek prawdziwej łąki , Rośliny utkały ją wszystkimi kolorami i odcieniami . Bzyczenie licznych pszczół uspokajało , rozleniwiało . Nasz bohater przewrócił kolejną kartkę książki i podniósł do ust stojąca obok filiżankę . Wypił łyk kawy . Dwie łyżeczki kawy , mleko zamiast wody i łyżeczka miodu gryczanego .
- zobaczyłam cię z oka , jak siedzisz na ławce . Co tak wcześnie wstałeś ? – Grażyna stanęła przed nim. Widać było że jest rozespana, miała na sobie piżamę , włosy były w nieładzie . Śmiała się. On też zaczął się uśmiechać . Jej pogodne usposobienie kontrastowało z jego lekko neurotyczną osobowością
- idę do kościoła – zaczął – czekałem na ciebie , abyś niebyła zaskoczona ,że nie mnie nie ma
- podrzucę cie – Grażyna się zaofiarowała
- nie trzeba . Lubie się przespacerować – wrócę za jakieś cztery godziny
- to przynajmniej cię przywiozę z miasta
- bardzo dziękuję za troskę, ale – szczerze się uśmiechał - ale naprawdę lubię spacery, lepiej mi się nawet wtedy myśli
- no dobrze – dziewczyna zgodziła się – w takim razie co sobie życzysz na obiad ?
- coś tam sobie zjem na mieście
- zrobię coś prostego .Kotleta z kapusta zasmażaną i ziemniakami . Nie mów tylko ,że nie przekonałam cię do obiadu w domu – znowu zaczęła się śmiać – masz nie jeść nic na mieście . To polecenie
- będę omijał łukiem wszystkie Macdonaldy i inne takie tam kentaki .Obiecuję . Najwyżej padnę z wyczerpania – Grażyna popatrzyła się na jego brzuch . Razem zaczęli się śmiać - może i dotrę żywy , ale jak bardzo cztery godziny bez chociażby hamburgera wyniszczą moją tak świetnie wyprofilowaną sylwetkę
- dostaniesz takiego kotleta – dłońmi pokazała jak wielki kawał mięsa dostanie - więc się nie martw. Lubiła jego autoironię
Władek schodził dość szybkim krokiem ze wzgórza w kierunku Krakowa . Szedł na Rynek , a dokładnie do kościoła na Świętej Anny. Czuł taka wewnętrzną potrzebę , ba nawet jakiś wewnętrzny przymusu udania się do jakiejś świątyni . Jak zawsze , kiedy coś rozchwiewało jego psychikę . Tym razem tym czymś , a w tym wypadku kimś byłą Grażyna. Odkąd ja poznał czuł ogromny niepokój , z coraz większym trudem jego umysł stabilizował i kontrolował emocje . Zorientował się ze Grażyna c niczym kropla, która drży skałę powoli przedzierała się w głąb jego umysłu , przesączała się do jego psychiki , oraz więcej jego myśli splatała ze sobą . Po mszy został w kościele . Rozluźnił się się , czuł Jego obecność .Sama myśl o Bogu czyniła człowieka lepszym , lepsze , a na pewno intencjonalnie dobre są też decyzje, które się wtedy podejmuje . Chciał rozwiązać swój problem , utwierdzić się w podjętej decyzji. Zaczął zastanawiać się co by było , gdyby jednak dziewczyna coś do niego czuła. Nie , nawet gdyby tak było – pomyślał – to byłaby z jej strony chwila zauroczenia , przelotnej fascynacji . Po jakimś czasie , kiedy jej oczy przestaną być zamglone . I zobaczy go wtedy takiego jakim jest naprawdę Zorientuje się poniewczasie ,że za dużo ich różni. Jest znaczni młodsza od niego , nie mówiąc o takim co prawda małym , ale istotnym drobiazgu jakim był fakt że była minimalnie wyższa .Przypomniał sobie oszałamiająco wyglądała w wysokich szpilkach , uśmiechnął się do siebie przywołując przed oczy jej obraz. Ale w końcu ta asymetria zacznie ja razić . Jest niezwykle piękną dziewczyną , on nie należy do przystojnych facetów , gdziekolwiek by poszli różnica klasy ich urody byłaby widoczna, wręcz by kuła w oczy .Ta dysharmonia tylko by ośmielała młodszych od niego , wysokich , wyższych nie tylko od niego , ale i od niej mężczyzn . Przy kimś wyglądającym tak jak on Grażyna wydawałaby się dla każdego z nich łatwym łupem , nie mieliby żadnych skrupułów, ab podrywać ją w jego obecności . A ja – roztaczał przed sobą mroczne wizje – ze strachem będę patrzył jak na kogoś spojrzy , jak będzie parę minut poza zasięgiem mojego wzroku , jak na chwile wychodzi , kiedy spóźnia się do domu o piętnaści minut . A ona zacznie z każdym kolejnym dniem czuć się coraz gorzej w jego towarzystwie , więdnąć przy nim . Nie chciał patrzeć na to jak zacznie wodzić wzrokiem za innymi , głęboko żałując że jest z nim , a nie z którym z nich . W końcu zakocha się w kimś zacznie go zdradzać i w końcu odejdzie . Analizując sytuację i kreując koszmarny rozwój ich relacji nie myślał o upokorzenia i poniżenia , które w końcu ich związku będą jego udziałem , to nie było dal niego istotne , nie liczył się z opinią innych , nie zależało mu. A jego intelekt w końcu przetrawiłby tą sytuację , przekonfigurował przestrzeń ich związku Ale nade wszystko, nad tymi lękami górowała chęć, aby jej nie krzywdzić, nie kaleczyć jej delikatnej osobowości. Nie chciał swoja słabością ,chęcią bycia z nią jej skrzywdzić .Czuł że to on musi podjąć decyzje, która ochroni nie tylko jego, ale przede wszystkim ją . Wiedział ,że kiedy i Grażyna w końcu dojdzie do wniosku ,że popełniła błąd ,, kiedy zacznie się dusić w jego towarzystwie ,a końcu zacznie go oszukiwać i zdradzać to przede wszystkim skrzywdzi nie jego , ale siebie . Fajna , dziewczyna o silnej osobowości, która śmiało , dumnie patrzy mu teraz w oczy umrze . Narodzi się w jej miejsce kobieta , tak jak te dobrze mu znane z telewizji. Gardząca innymi , ale tak naprawdę ukrywająca pod tym pogardę dla siebie samej . Dziewczyna zacznie swoje kłamstwa, którymi zacznie go obdarzać uzasadniać , w końcu uzna że to jego wina , że można tak żyć .
Za nic nie chciał , aby się zmieniała , podobała mu się , lubił ją taką jak teraz była i nie chciał, aby za jakiś czas z jego powodu , błędu jakim byłoby dla niej jakiś związek z nim, się zmieniła , aby coś w niej umarło , jakaś cześć jej osobowości zgniła . W głębi serca pragnął aby nigdy tak się nie stało , aby zawsze pozostała właśnie taka jaką ja widział rano , śmiejącą się , patrzącą mu prosto w oczy. Jeśli miałaby przeistoczyć się w jedną z tych dziwek z telewizji , ukrywających pod płaszczykiem plastikowego szczęścia cuchnące katakumby rozpaczy to wolałby , aby znalazła kogoś innego m jakiegoś mężczyznę , którego byłby tym jej wymarzonym , z którym do końca życia będzie szczęśliwa . Władek nie wiedział ,że Grażyna wyrzucając za drzwi Sebastiana dokładnie tak samo jak on myślała . Postanowiła ,że nie spędzi życia z byle kim ,że warta jest mężczyzny , którego będzie kochać , i na którym będzie jej tak bardzo zależeć , którego straty będzie się tak bardzo bała ,że nie odważy się nawet pomyśleć o innym . Władek czuł że jeszcze kilka obrotów koła młyńskiego jego umysłu mielącego niestrudzenie coraz czarniejsze myśli , a podejmie ostateczną decyzje . Nagle koło się zatrzymało , zamarło w swoim obrocie , poczuł głód i przed jego oczyma stanęła roześmiana Grażyna i jej dłonie z pięknymi długim palcami pokazującymi jak wielki kotlet będzie na niego czekał . Całe struktura rozważań z którym przyszedł do kościoła rozpadła się . Mroczne myśli zniknęły , problem wyblakł , stracił ostrość, przestał być priorytetem Władka . Za to po wyjściu z kościoła przykuła jego oczy przykuła kwiaciarnia i rozesłane przed jej witryną kwiaty , wypełniające gęsto różnokolorowe wazony . Zaczął się zastanawiać jakie kwiaty Grażyna lubi najbardziej .Cały kwadrans , a może jeszcze więcej zajęły mu te rozważana , aż w końcu wybrał bukiet orchidei , po raz pierwszy od dłuższego czasu nie zawracając sobie głowy ceną tego co kupował.

Wszyscy uczestnicy tajnego spotkania wrócili z podwieczorku z nowymi silami . Profesor ponownie zajął miejsce przy tablicy ,a przewodniczący zablokował drzwi .Oskar czekał z rozpoczęciem obrad aż wszyscy ponalewali sobie koniaku , lub innego alkoholu . Po chwili wszyscy już siedzieli an swoich fotelach .
- To nie koniec sensacji , które mam przygotowane dla was- rozpoczął Oskar – w całej tej sprawie z Polakiem jest jeszcze jedna bardzo dziwna sprawa . Nasi naukowcy dokonali zaskakującego , zastanawiającego odkrycia. Al eo tym dokładniej powie wam profesor Nauman .
Naukowiec czekała ,aż starszy mężczyzna skończy , popatrzył po wszystkich , widać było ze nie wie jak zacząć .
- nie wiem dlaczego , ani z jakich powodów pean młoda doktorantka zaproponowała, aby powołać zespół , czy raczej podzespół do zanalizowania samego Niemierza . Zebraliśmy wszystkie informacje o nim , jaki tylko mogliśmy zdobyć , tworzymy do tej pory różne jego portrety psychologiczne . W trakcie tych analiz ta sama doktorantka, pani Condoleza Ashton zaproponowała ,ze oprócz analizy jego osobowości powinniśmy mieć do dyspozycji jego z sekwencjonowany genotyp
Jak się okazało był to genialny pomysł , który doprowadził nas do interesującego z jednej strony odkrycia, , które z drugiej strony budzi nasze zaniepokojenie , jeśli nawet nie strach .Zleciłem z sekwencjonowanie genomu Niemierza , przeprowadzenie dokładnych badan genetycznych -
- dlaczego pan , panie profesorze to zrobił – zapytał Nathan
- może o tym panowie nie wiecie , ale większość z was i waszych rodów zdobycie pozycji superelity zawdzięcza zmianie genetycznej . Wiemy to pośrednio , na podstawie ogromnemu zwiększeniu zapalności na choroby układu nerwowego typu zespoły Tay-Sachsa, Gauchera czy Niemann-Picka
- nie rozumiem , to chyba źle , a nie dobrze , jeżeli częściej chorujemy – ponownie zapytał Nathan
- no , nie zupełnie – opowiedział profesor , to co czasem jest szkodliwe dal jednostki może być bardzo korzystne dal grupy . W genetyce nazywamy to doborem grupowym lub krewniaczym. Zwiększona zachorowalność na te choroby w waszej warstwie społecznej oznacza , że jednocześnie nastąpiła u was bardzo silna presja selekcyjna na zmiany w tym obszarze genotypu który odpowiada za funkcjonowanie mózgu , czyli za zdolności umysłowe. W jednych konfiguracjach genotypowych następuj śmierć osobnika, w innych staje się on ponad przeciętnie uzdolniony . Najlepszym dowodem panie Nathan na to że takie zmiany genetyczne dla grupy ludzi są korzystne jesteście wy sami , wasze niewiarygodne bogactwo i władza – profesor się uśmiechnął . Wielu z obecnych zrobiło to samo.
- no dobrze , rozumiemy – tym razem głos zabrał Sam – czyżby Niemierz też chorował na głowę ?- zaczął się śmiać
Profesor Nauman popatrzył na pytającego i też się roześmiał . Ten żart rozładował zbyt już poważą atmosferę .
- zmiany genetyczne u Niemierza w tych obszarach genotypu, które są odpowiedzialne za budowę i pracę mózgu są bardzo duże i rozległe . A to oznacza –Goldbaum na chwilę zawiesił głos - że Niemierz jest w pewnym sensie mutantem , a jego potencjał jego umysł może przewyższać wszystko co znamy ….. dalszy ciąg wywodu profesora znajdziecie państwo w rozdziale ósmym, który powoli zaczynam pisać .

                                                                                                                                                   Koniec rozdziału VII
                                                                                                                                                  Rozdział ósmy „ Anne Vanderbilt „

Marek Mojsiewicz
Ci z Państwa ,którzy chcą otrzymać informację o publikacji kolejnych rozdziałów zapraszam do polubienie na facebooku strony poświęconej tylko Klechdzie Krakowskiej „ Klechda Krakowska” lub polubienie strony na facebooku poświęconej mojemu blogowi Marek Mojsiewicz

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika Leszek Smyrski

Ku swemu zdumieniu przeczytałem. Na prostych spotkaniach MLM, kiedy ludzie rozmawiają o prostych biznesach i marzą o mercedesie, obowiązuje zasada - żadnego alkoholu. Dwudziestu rządzących światem rozprawia z drinkami w ręku o ważnych sprawach, dlatego te ich rządy są jakie są. A przez Pański styl przeziera skrywane zauroczenie blichtrem, dobrze byłoby ciut lepiej je ukryć i będzie niewidoczne. Poza tym wciągające. Pozdrawiam.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.