| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Klechda Krakowska III "Nie należy nerwosolu pić na oko "

Marek Mojsiewicz „Klechda Krakowska „

Rozdział pierwszy „ Dobre złego początki „
Rozdział drugi „ Na końcu którego będzie o bogini Kali

Rozdział trzeci „ Nie należy nerwosolu pić na oko „

- Obiecałeś mi wczoraj ,że pomożesz mi w pracy doktorskiej – szybko z siebie wyrzuciła Grażyna cały czas płacząc .Popatrzyła mu w oczy .łzy wściekłości płynęły po jej policzkach – Obiecałeś – powtórzyła – Zaproponowałeś wczoraj , abyśmy przyjechali do mnie to omówić.

  • Jakiej pracy doktorskiej – Odezwał się Władek , którego już wcześniej zatrzymał płacz dziewczyny - Jak mogłem ci coś takiego obiecać . Jestem tylko stróżem nocnym .

Umysł Grażyny dosłownie grzał się w poszukiwaniu jakiejś bajeczki w która on mógłby uwierzyć. Siądź na chwilę -poprosiła się swoim płaczącym, wyreżyserowanym głosem - proszę usiądź tam na tamtym fotelu - aby zyskać na czasie wskazała Władkowi stare dębowe , bogato rzeźbione siedzisko , obite czerwona skorą , kawałek pięknego mebla , który miał dla niej dodatkowa wartość w tej chwili , bo znajdował się w głębi sypialni, daleko od drzwi , co pozwalało jej odciąć mu drogę ucieczki ,gdyby taka konieczność nastąpiła . Szybko ubrała się pod kołdrą i pobiegła do salonu ,od razu kierując się do barku .Błyskawicznie nalała koniaku do pierwszych szkieł jakie wpadły jej w ręce , czyli kieliszków do wina , rozlewając przy tym po całym meblu szkocką , dolała pepsi i ruszyła z powrotem do sypialni . Czas był bardzo ważny .Nie mogła mu pozwolić otrząsnąć się .
- napijmy się – podała mu pełen o brzegi kieliszek – dobrze nam to zrobi .- Grażyna liczyła ,że alkohol pomoże jej w niedopuszczeniu do tego, aby tak sobie wyszedł z jej mieszkania .
Władek kilkoma łykami wypił prawie cała zawartość .Grażyna jedynie zamoczyła usta
 

  • Po tym co powiedziałeś o moje pracy tam w pubie ,poszłam z tym do Starskiego – kłamała mu prosto w oczy . Doszedł do wniosku ,że w dużej części masz rację . Powiedział ,że poprosi ciebie o pomoc , bo inaczej nie mam żadnych szans na zdążenie z pracą . Powiedziałem to tobie , a ty się zgodziłeś , no i jesteśmy teraz mnie w sypialni .

- Zrobię wszystko, aby ci pomóc-Włodek nawet się nie zastanowił nad odpowiedzią .
Grażyna wykorzystywał cały spryt jakim obdarzyła natura kobiety i dążyła do wywołana poczucia winy u Władka , głębokiej winy , która jeszcze spotęgowała depresja poalkoholowa , która zresztą w dużej mierze Władek zawdzięczał dobijającemu mu go kubkowi wódki z rąk Grażyny w taksówce , o czym niestety nie pamiętał . Ze zwykłym facetem, bardziej topornym i bardziej prymitywnym niż on musiałaby zastosować inną grę, inne bardziej złożone sztuczki socjotechniczne .Z Władkiem wystarczył jej zwykła prosta manipulacja. Wiedziała ,że w każdym intelektualnym sporze z nim przegrałaby w tej sekundzie , w której by go wszczęła .Wszystko co by się później działo sprowadzałoby się do słów Kmicica „ kończ Waść .Wstydu oszczędź” . Ale jego inteligencja emocjonalna była tak żałosna , że patrząc z boku jej poziom można by określić jednym bliżej nie sprecyzowanym terminem naukowym „ Frajer „ . Grażyna była już całkowicie opanowana i odprężona . Czuła się jak myśliwy , który na polowanie na tygrysa wziął nie sztucer , a karabin maszynowy . Uśmiechnęła się w myślach do siebie , trzeba przyznać ,że nie było nic w tym uśmiechu miłego i rozpoczęła rozstrzeliwanie ze swojego karabinu bezbronne zwierzę . Bo te łowy z jakimikolwiek regułami , nie mówiąc o elementarnej j uczciwości nie miały z cała pewnością nic wspólnego . Zmusiła go zobaczył ją tak jak ona chce żeby ja widział . Rozpłakaną , rozdygotaną , oszukaną dziewczynę , która przez niego ma zniszczone całe życie . Włodek rzeczywiście widział przed sobą bezbronną , całkowicie bezbronna dziewczynę , której musi pomóc , wobec której ma ogromny dług, który bezwzględnie spłacić.

  • Przedzwoń dzisiaj wieczorem - kontynuował - umówimy się jutro na mieście

Grażyna nie miała jednak zamiaru rannego zwierza ot tak zabić . Miała zamiar najpierw zaciągnąć go do klatki . A potem za to jej zrobił dręczyć

  • Tak – ta myśl ja mile połaskotała , sprawiła prawie fizyczną przyjemność - Dręczyć na śmierć , aż ten bydlak oszaleje
  • Obiecałeś że poświęcisz mi cały miesiąc , cały swój czas . Obiecałeś wziąć urlop. Uzgodniliśmy ,że zamieszkasz przez ten czas w domku gościnnym . Chciałam ci go pokazać , ale byłeś bardziej zainteresowany moją sypialnią

Włodka aż przygarbiły słowa Grażyny . Zastanawiał się co jeszcze naobiecywał wczoraj tej niewinnej dziewczynie , aby tylko zaciągnąć ja do łóżka. Był całkowicie przybity . Zapomniał już ze wczoraj to dzisiaj spłakane dziewczę jeszcze wczoraj było epatującą seksem agresywną feministką . Nawet jej obiecał że weźmie, co było absolutnie niemożliwe, gdyż zdążył już cały wykorzystać ,a o dostaniu bezpłatnego nie miał nawet co marzyć
- Z urlopem będzie kłopot- powiedział do Grażyny - bo kierownik mi go nie da .Może wezmę parę dni chorobowego chorobowe - brzmiało to jak prośba do Grażyny o zgodę niż zastanowienie się .
Podeszła do niego, wzięła opróżniony kieliszek – daj mi numer telefonu do twojego kierownika . Sama zadzwonię , bo tobie już się lekko język pląta.
Władek wyciągnął z kieszeni spodni starą przedpotopową Nokie , wyszukał numer i podyktował go dziewczynie – Kierownik się nazywa Piotr Kurczydło .
Grażyna do salonu . Już bez pospiechu nalała wódki i zrobiła silnego drinka do kryształowej szklaneczki , po czym wróciła z nim do salonu i podała go okularnikowi . Nie musiała się już spieszyć. Tym razem grają w jej grę , w której notabene zaczęła już ostro kantować.
- Poczekaj chwilę. Spokojnie sobie sącz drinka , a ja pójdę na zewnątrz zadzwonić – zwróciła się do niego - .Gubi się tutaj sygnał – skłamała , gdyż nie chciała, aby słyszał rozmowę .
Zeszła na dół po schodach i wyszła na na pole, na zewnątrz . Wykręciła numer kierownika. Usłyszała głos w telefonie

- Kurczydło przy telefonie, słucham
- Grażyna Ostrogska – przedstawiła się – dzwonię w sprawie pana pracownika , Władysława – tu zorientowała się ,że nie zna jego nazwiska . Zapadła chwila ciszy – stróża nocnego

  • Niemierza- odezwał się- Tak Władka Niemierza
  • Właśnie o niego mi chodzi – słodkim głosem zwróciła się do komórki – mam taką wielka prośbę do pana . Chodzi o kilka tygodni urlopu dla niego .

 

  • Ile tygodni pani sobie życzy i od kiedy – odezwał się równie miłym głosem jak ona
    Grażyna była mile zaskoczona , nawet z taki przychylnym człowiekiem jak ten kierownik ten dzikus nie potrafi się dogadać .Myśląc dzikus miała oczywiście na myśli naszego bohatera , który w tej chwili znieczulał się kolejnym drinkiem , podanym mu przed chwilą litościwą dłonią Grażyny .
  • Cztery tygodnie od dzisiaj – zadowolona obwieściła Kurczydle
  • A gwiazdki z nieba pani nie chce - nagle zmienił ton – Pani i temu Niemirze to już się całkiem w głowach poprzewracało Żadnego urlopu przez najbliższe pól roku dla niego nie przewiduję .Albo dzisiaj przychodzi do pracy , albo wyny ze dwora. Niech mu Pani to dokładnie powtórzy. O szóstej chcę go widzieć w kanciapie na budowie. - I rzucił słuchawką.
    Grażynie się to wyraźnie nie spodobało , bo cicho zaklęła pod nosem . Nie zrażona jednak zdecydowaną odmową kierownika po raz drugi wybrała numer i zadzwoniła
  • Tatusiu – zaczęła – musisz mi pomóc – Ten drugi telefon był jak już wiemy nie do Kurczydły , ale do ojca Grażyny- Mam problem z praca doktorską . Starski przekonał swojego kolegę , specjalistę w akurat tej tematyce . Ten się zgodził , ale nie może dostać urlopu . - Grażyna w kilku zdaniach opisała swój problem
    Tatuś Grażyny ucieszył się niezmiernie z telefonu od córeczki , trochę był zdumiony że konsultacji naukowej będzie udzielał jej stróż nocny ,ale w tych czasach wszystko było do góry nogami poprzewracane . Jeśli w naszym pięknym kraju ludzie o intelekcie stróża mogli być szefem państwa, prezydentem, profesorem, czy posłem , to równie dobrze stróż nocny może pomagać w doktoracie jego małej dziewczynce
  • Zobaczę kochanie , co się da zrobić
    Grażyna siadła na chwile na ławeczce stojącej pod starą sosną . Piękne drzewo , gruby pień i potężne powyginane konary .W międzyczasie kierownik Kurczydło otrzymał telefon .
  • Kurczydło przy telefonie .Słucham - wykrztusił przetrenowaną formułkę
  • Po co mi to pan mówi – odezwał się głos w słuchawce . - Dobrze wiem ,że pan jesteś Kurczydło
    Kierownik o mało nie stanął na baczność, bo rozpoznał w końcu głos prezesa Stępnia
  • Panie Kurczydło- ciągnął prezes nie czekając co jego rozmówca powie - doszły mnie słuchy że ten, n o jak że mu tam ,no nie ważne , ten pana stróż chce od dzisiaj jakiś urlop .Co się tam u pana dziej na budowie do cholery jasnej ,że ja nic tu o tym nie wiem . Panie Kurczydło , nie ma ludzi niezastąpionych. Proszę sobie to wbić do głowy .Raz na zawsze
  • Panie prezesie – Kurczydło kulił się do telefony, taki odruch warunkowy Pawłowa. Psy się ślinią ,a ludzie przyjmują postać służebną - ma pan świętą racje , wyjął mi pan panie prezesie to z ust . Jakaś baba do mnie dzwoniła w sprawie urlopu Niemirza . Pogoniłem ją gdzie pieprz rośnie .A jemu samemu kazałem przyjść na szósta . Chamstwo trzeba krótko trzymać – chwilę się zastanowił – za mordę, tak panie prezesie , za mordę trzymać
  • Panie Kurczydło – krzyk wydobywał się z komórki – ja nie mówiłem o tym , jakże mu tam , nie ważne . Ja mówię o Panu i jeszcze raz powtórzę , nie ma ludzi niezastąpionych. Czy pani wie kto to jest Jan Ostrogski . Nie wie pan – wrzask jednostajnie wypływał z telefonu – i dobrze , bo tylko dla tego ,że pan nie wie jeszcze pana nie zwolniłem .
    Kierownik kulił się jeszcze bardziej cały czas trzymając w dłoni wrzeszczącego głosem prezesa Samsunga
  • Panie Kurczydło , czy pan wie ,że żona jak mnie zobaczyła po rozmowie z Ostrogskim, to natychmiast wlała w mnie pół buteleczki nerwosolu. Ale ja nie ufam temu zanchorstwu , więc dla pewności ,że przeprowadzę z panem spokojną i rzeczowa rozmowę walnąłem sobie cała koniakówkę brendy . A potem znowu napełniłem ją i tą napełnioną trzymam w tej chwili w ręce. .- W telefonie słychać było dźwięk pitego trunku – już nie trzymam – prezes znowu się odezwał - Panie Kurczydło, właśnie odstawiłem pustą koniakówkę na biurko – a wypiłem to tylko dla pana dobra . A wątrobę mam słabą .Po ostatnich wynikach lekarz nalegał , abym ograniczył swoją aktywność zawodową . Ale muszę mieć pewność , a te parę kropli brandy mi tę pewność dają że nasza rozmowa będzie miała przebieg kulturalny .I widzi pan, nie wyzywam pana od debili , kretynów , i jełopów , a mógłbym , ale profesjonalizm w kontaktach służbowych to ja sobie cenie najwyżej . - W słuchawce słychać było plusk nalewanego już po raz trzeci alkoholu . Dla wszystkich jest już oczywiste ,że prezes Stępień poczynił kolejny krok w kierunku tworzenia tak zwanej kultury korporacyjnej .
    Ledwie dźwięk wlewanego do koniakówki trunku ucichł w uszach kierownika budowy, a już w jego miejsce wdarł się piskliwy głos prezesa
  • Panie Kurczydło – to głos Stępnia – i co będzie tam pan tak stał sobie. I nic .A Jan Ostrogski czeka i sobie będzie nadał tak czekał, bo ja mam wysoka kulturę osobistą i zamiast pana opierdolić porządnie to ja też dalej czekam , a pan sobie dalej stoi . Ale jak do pana , panie Kurczydło dzwoniła pana Ostrogska , to pan nie stał i nie milczał . Wtedy to inwencja pana , panie Stępien wręcz rozrywała , a ile pan panie Kurczydło miał inicjatywy , że ho, ho ,albo i więcej . - Stępień przerwał , słuchać było brzęk koniakówki uderzanej o butelkę , prezesa stracił już duże ze swojej wcześniejszej koordynacji ruchów , nie mamy co się dziwić , rozmowa ta był bardzo wyczerpująca . Przerwę wykorzystał kierownik
  • - Oczywiście ,panie prezesie zaraz podpiszę urlop – głos kierownika drżał , podobnie jak jego dłonie – jego oczy wpatrywały się w telefon , jakby tam mógł znaleźć wskazówki , co też prezes Stępień życzył sobie od niego usłyszeć – cała cztery tygodnie , tak jak pani Ostrogska sobie życzyła .- odetchnął z ulgą .
  • To już lepiej niech pan tam stoi i nic nie mówi , tak , niech pan lepiej stoi – piszczał głośno prezes – Pani Ostrogska prosi o miesiąc , a okaże się że będzie to zbyt krótki okres, to co może ma znowu dzwonić i się pana prosić o kolejne cztery tygodnie. Tak se pan to tam tak stojąc wymyślił . To niech pan już lepiej siedzi . Proszę siadać , ale to już siadać ,panie Kurczydło - Kierownik pomimo tego że rozmówca go nie widział instynktownie usiadł na krześle . Głos szefa stawał się wyraźnie bełkotliwy. Nagle ktoś przerwał ich zawodową konwersacje i usłyszał w telefonie żonę prezesa .
  • Heniu – przecież ty się ledwo na nogach trzymasz . Nic się mnie nie słuchasz Ta robota to cię kiedyś wykończy, zobaczysz
  • To nie robota, tylko te twoje krople nasercowe . Mówiłem ci Gieniu żebyś mi tyle ich nie lala . A ty swoje . Trza było jeszcze więcej mi dać , to może bym w chwili tak sobie leżał tam na podłodze , martwy na śmierć , całkowicie nieżywy .
  • Osiem tygodni urlopu bezpłatnego , bo płatny cały wykorzystał - kierownik przerwał rozmowę
  • Trzy miesiące panie Kurczydło .
  • Tak jest panie prezesie
  • A z czego ten jakże mu tam, będzie żył prze te trzy miesiące.? Zapytał się prezes – A pan tam ,panie Stępień tak sobie tam siedzi i.....
  • Premia – przerwał prezesowi kierownik – trzy miesięczny urlop płatny jako premia
  • O , i widzi Pan – bełkotał prezes – a co kiedy pani Ostrogska powie że ten pan , jakże mu tam , jest chory
  • Natychmiast przyznaję urlop chorobowy – krzyknął kierownik
  • O ,i widzi pan A jak - tutaj Stępień zrobił przerwę na nalanie sobie i wypicie czwartej koniakówki - a jak tak pani Ostrogska poprosi o urlop macierzyński
  • Natychmiast udzielam panu Niemierzowi urlop macierzyński- Kurczydło zastanowił się jak tu przypochlebić się przełożonemu - Panie prezesie .Jeżeli facet z jajami może w Sejmie udawać kobietę , to tym bardziej pan Niemierz może być w ciąży .- Nie usłyszał już w telefonie odpowiedzi a jedynie huk padającego na podłogę ciała i głos żony Stępnia - Jezus Maria .Przecież to było tylko parę kropel nerwosolu ,
  • Telefon zadzwonił .Grażyna podniosła go z ławeczki z przyłożyła do ucha
  • Dzień dobry . Kłania się Piotr Kurczydło – Ton jego głosu nie przypominał w niczym tego z ostatniej rozmowy z dziewczyną – Zaszła jakaś straszna pomyłka Bardzo przepraszam za swoją obcesowość , ale w tych czasach , sama pani rozumie człowiek jest tak znerwicowany ,że byle co wyprowadza go z równowagi . Proszę mnie źle nie zrozumieć . Nie chcę się Broń Boże usprawiedliwiać . Sprawa jest załatwiona . Wystąpiłem o premię dla Pana Niemierza w postaci trzy miesięcznego płatnego w całości urlopu , prezes Stępień telefonicznie już go zaakceptował, tak więc pan Władysław od dzisiaj nie musi już przychodzić do pracy Gdyby pan Niemierz chciał z jakiegoś powodu urlop przedłużyć , lub miał jakieś problemy zdrowiem to proszę do mnie . O każdej porze dnia i nocy . Zrobię wszystko co w mojej mocy , aby pan Władysław był zadowolony . Pani komórkę już sobie zapisałem – Przerwał, czekał na odpowiedź młodej Ostrogskiej .

Grażynie spodobała się rzeczowość i brak krętactw w kwestii ich wcześniejszej rozmowy

  • Bardzo panu dziękuję – powiedziała –To moja wina .Powinnam od razu przedzwonić do ojca . Nie postawiłabym w ten sposób pana w tej niezręcznej sytuacji . Proszę się nie martwić o mojego ojca i prezesa , tylko proszę nic nie mówić panu Władysławowi o kulisach mojej interwencji w sprawie jego urlopu . Umówmy się ,że ten płatny urlop to pana inicjatywa .Dobrze ?
  • - Dobrze – odpowiedział krótko
  • Z tego co wiem szykuje się duża inwestycja. - odezwała się Grażyna Poszukują do niej kierownika. Porozmawiam z ojcem o panu . - Tym sposobem zdobyła lojalność Kurczydły. Z pewnością nie pomyśli o robieniu jakichś zwierzeń do Władka - jeszcze raz panu dziękuje i życzę miłego dnia. - Poczekała aż kierownik odwzajemni życzenia i wyłączyła telefon

    Pobiegła szybko na górę schodami wychodzącymi bezpośrednio z jej mieszkania na ogród , weszła do sypialni i skierowała się w stronę Władka Był widać ,że jest już lekko podcięty alkoholem . Zaczęła do niego śmiać się i machać rękami . Szczerze się cieszyła , bo po załatwieniu tego urlopu czuła się tak jak by jej kamień spadł z serca

  • Załatwione – powiedziała .Popatrzył na nią z niedowierzaniem – Ale z ciebie fajtłapa – zaśmiała się - jak z twoim sympatycznym kierownikiem pogrzebaliśmy w twoich aktach to okazało się ,że przysługuje ci trzymiesięczny płatny urlop
  • Na co czekasz- nie dała mu się odezwać – zbieraj się .Jedziemy do ciebie po rzeczy. Przeprowadzasz się dzisiaj do służbówki.

Władek posłusznie wstał z fotela . Koniak i wódka zrobiły swoje . Wiadomość o trzech miesiącach wolności od pieczenia się w dusznej pakamerze dodatkowo go oszołomiły. Przeszli do salonu . Grażyna otworzyła lodówkę

  • Masz piwo na drogę – rzuciła puszkę w jego kierunku – zawahała się , wzięła kolejne , popatrzyła na nie i odłożyła. Wzięła za to cały czworopak .- Strzeżonego Pan Bóg strzeże.- pomyślała do siebie - Dopóki go tutaj z jego betami nie dotargam z powrotem przezorniej jest utrzymywać go w tej półprzytomnej formie.

Wsiedli do jej Fabii . Wyskoczyła najpierw na Królewską, potem Księcia Józefa ,a z tamtąd już an obwodnicę . Jechali w stronę Myślenic. Na wysokości Mogilan skręcili w lewo. To było miejsce , niedaleko do Krakowa w którym zaczynało się już przedgórze . Pagórki, stoki, doliny , mnóstwo zieleni . I mikroklimat zbliżony do do tego z Rabki. . W końcu dojechali do miejsc zamieszkania okularnika . Dom od małej bocznej dróżki oddzielał mały pagórek, dopiero po wjechaniu na który było widać posiadłość naszego stróża nocnego .
Grażynie z wrażenie zaparło dech w piersiach .

  • To na pewno tutaj – z nie dowierzaniem spytała się Władka .
  • Tak , na pewno tutaj – odpowiedział poirytowany tonem jej pytania

Oczom Grażyny ukazała się stara chyląca się ku ziemi a drewniana chata . W większości pokryta była słomą , miała małe powypaczane okna , a drzwi stanowiły zbite razem deski . Leciwa poszczerbiona studnia , z drewnianym kołowrotem , z którego zwisało wiadro przyczepione do nawiniętego na drewnianą belkę łańcucha dopełniały ten obraz nędzy i rozpaczy. W zasadzie to ten obraz dopełniały chaszcze nigdy nie koszonych chwastów, które niczym nie niepokojone miejscami przerastały głowę Grażyny . Przezornie przepuściła gospodarza przodem , oganiając się torebką od pokrzyw i dziadów , który zagradzały ścieżkę do chałupy .
Władek pchnął drzwi , które skrzypiąc niemiłosiernie odsłoniły wnętrze . Okna były tak małe ,że pomimo jasnego dnia panował tam półmrok . Grażyna zobaczyła kontakt i szybko zapaliła światło. Złe określenie . Włączyła kontakt , bo pomimo że wykonała tą czynność prawidłowo ciemność i półmrok jak królowały tak królowały

  • Żarówka spaliła się dwa lata temu,ale wciąż brakuje mi czasu-- zaczął się tłumaczyć - ale za to lampka działa. - usłyszała pstryk i lampka nocna, która służyła mu do czytania częściowo rozświetliła półmrok ukazując jego uradowana twarz

Grażynę po raz drugi wmurowało w ziemię. Pod ściana tuż przed stertą drewna stała żeliwna koza z której rura przebijała sufit , obok niej stał łóżko, na pierwszy rzut oka , bo na drugi rzut oka łóżka znikało, a oczom ukazywał się prawdziwy barłóg , coś co Grażyna znała z książek , których akcja działa się w pijackich melinach W zimie tylko ta bliskość kozy gwarantowała że lokator barłogu nie zamarznie na śmierć w nocy , a nad tym sanktuarium ciepła górowała kupa czegoś co tylko z daleka przypominało kołdrę i pościel . Obok stało biurko , krzesło i komputer . A resztę chaty zajmowały stogi książek i gazet. Nieliczne znajdowały się na półkach przybitych bezpośrednio do ścian , reszta walała się po podłodze w stosach, , pomiędzy którymi znajdowały się wolne miejsc , pozwalające gospodarzowi przemieszczać się wśród tego rumowiska . Grażyna na próżno szukała czegoś co by przypominało zlew . Ale najbardziej ją frapowało gdzie się znajduje łazienka

  • Gdzie są drzwi do łazienki – niewinnie się spytała Władka
  • Tu nie ma łazienki – odpowiedział Władek – Wychodek jest na zewnątrz . Jak wyjdziesz za drzwi to skręć na lewo. Od razu zobaczysz moją wygódkę . Gazety tam są do użycia , więc się nie krepuj . Jakbyś chciała umyć ręce, to koło studni jest cembro pełne wody.
  • Ja tylko tak pytałam – przestraszona nie na żarty cicho odpowiedziała .Pomimo tego ,że Grażyna miała ochotę skorzystać z toalety to strach że zobaczy na własne oczy wychodek od środka powstrzymał ją. Na biurku obok monitora zobaczyła duży duraleksowy kubek z resztami kawy , a obok stałą podniszczona , duża miseczka ceramiczna służąca jak się domyślała do jedzenia . Grażyna rozglądała się za kuchnia , miejscem w którym gotuje sobie posiłki . Po chwili intensywnego wypatrywana jej wytrwałość została nagrodzona. W odległości metra od nogi biurka , pod ścianą, na podłodze zobaczyła duży stalowy garnek. Nie stał bezpośrednio na podłodze . Pomimo słabego światłą Grażyna dostrzegła plaska jednopalnikowa kuchenkę elektryczną .
  • Więc to jest twój aneks kuchenny - pomyślała siebie

Władek był już spakowany . Grażyna widziała jak z wieszaka ściągnął i spakował do reklamówki jedną koszule, jedne spodnie, dwie podkoszulki jeden komplet piżamy grubą bluzę parę par bielizny i skarpetek. Przymierzał się do komputera
– zostaw – odezwała się - pożyczę ci mojego laptopa . Weź za to więcej rzeczy. W końcu jedziesz na miesiąc - odezwała się do niego – Jak nie zmieszczą się do bagażnika to torby położymy na tylnym siedzeniu

  • Niepotrzebnie się martwisz o miejsce – odpowiedział – wziąłem wszystkie rzeczy jakie mam – a widząc grymas niedowierzania na twarzy dziewczyny dodał - na prawdę wszystkie. - popatrzyła się na niego Uśmiechał się przy tym szczerze .Nawet jego oczy się śmiały. Doskonale się bawił widząc jej zszokowanie i zdumienie .Sprawiła mu tyle złośliwej przyjemności
  • W lecie jak jestem w domu to wietrzę , otwieram okna …..

Po co mi to mówi – zastanowiła się Grażyna – dopiero teraz poczuła niemiły zapach - drań dalej się ze mną bawi – zorientowała się – w całej chałupie czuć było zapach mężczyzny ,niemytego mężczyzny co trzeba wyraźnie podkreślić . W zimie pewnie w ogóle się nie tykał mydła i nie mył, tak że pomieszczenie nasiąknęło tego niemycia zapachem.
Władek widział jak wciągała do nosa powietrze , wywołało to jeszcze większe rozbawienie na jego twarzy . Grażyna była zła na niego , nawet nie za zapach , który ja odrzucał ,ani chlew jakim miał u siebie ,ale za to że on nic sobie z niej nie robił. Ani trochę wstydu, ani grosz zażenowania . Po prostu wprowadził ją do tego swojego gnoju i bawił się jej reakcją. Nie potraktował jej jak ładnej dziewczyny ,przed którą facet chce wypaść jak najlepiej ,ale zwierzątko , które rozbawiało go sposobem w jaki reagowało

  • Chodźmy do samochodu – zakomenderowała – Włodek włożył do reklamówki kilka książek i zamknął drzwi .

Wracali do Krakowa . Władek otworzył kolejne piwo i rozmyślenie milczał , prowokując ją do jakiegoś komentarz , aby potem dalej się z niej nabijać .Grażyna wiedziała o tymi nic nie mówiła
To jednak pieprzony świr -myślała do siebie - Wczoraj wcale nie żartował ,kiedy mówił , że do bycia alkoholikiem trzeba się porządnie przygotować . Władek w końcu poddał się i przerwał milczenie

  • No , nie złość się tak na mnie- powiedział śmiejąc się przymilnie – mogłem zostawić cię na zewnątrz chałupy , ale nie mogłem się powstrzymać. To było silniejsze ode mnie .Żebyś tak mogła siebie tam w środku widzieć . Usta otwarte z wrażenie , wzrok wytrzeszczony , a twoja mina na twarzy-- miał atak śmiechu ,zaczął się nawet krztusić - minę miałaś jak Louis De Funes ze starych filmów . I jak stawiałaś nogi, jak na polu minowym , najpierw jedna nóżka , potem druga , a potem.....

Grażyna zobaczyła siebie jego oczami i też zaczęła się śmiać . Rozbawił ją tym opisem.

  • Chciałabym być takim lumpem jak ty – śmiała się dalej ,- jak myślisz , gdybym tak bardzo się postarała , to miałabym szansę ?
    Władek czuł że Grażyna zaczyna się ta zabawa podobać
  • No , bo pomyśl - kontynuowała - ty jak się uchlejesz do nieprzytomności , to się później tak wygodnie umościsz w jakimi rowie., a kiedy przejdzie koło ciebie trzech chłopów , to jak się okaże ,że nie ma ciebie z czego okraść , to cię obija porządnie , a jak ja się upiję do nieprzytomności to
  • Nie kończ - .Władek jej przerwał – już widzę, wizja mi się zbliża . Stoi tam pół wioski koło ciebie. Sami mężczyźni
  • Od razu pół wioski – śmiejąc się kuksnęła go delikatnie
  • A wiesz co w tym jest najgorsze – zrobił poważny wyraz twarzy – że rano nic byś nie pamiętała jak było ci dobrze
  • perwert – Grażyna znowu pchnęła go w ramie . Oboje się głośno śmiali .
    I tak śmiejąc i bawiąc się jak dzieci dojechali do domu Grażyny. Dziewczyna już dawno tak dobrze się nie bawiła . Godzina drogi przemknęła w oka mgnieniu . Grażyna nawet doszła do wniosku ,że mogłaby polubić okularnika , co więcej zauważyła w czasie przerzucania się z nim żartami ,że rozumieją się w pół słowa Tylko co teraz , co z jej upokorzoną dumą . I pragnieniem zemsty, które tak pielęgnowała w sobie. Czyżby krótka przejażdżka miała to wymazać . Na szczęście boginie Furie czuwają nie tylko nad Riddickiem , ale również nad naszą opowieścią .

Dziewczyna otworzyła naszemu stróżowi nocnemu drzwi do służbówki Nieduży parterowy domek składał się z małego saloniku połączonego z kuchnią, łazienki i małej sypialni .

  • pościel znajdziesz tam w szafie – wskazała mu palcem ,gdzie ma szukać- Jak się wyśpisz , przyjdź do mnie na górę po laptopa, pogadamy przy okazji o mojej pracy . I wyszła
    O siódmej wieczorem Grażyna usłyszała pukanie do drzwi . W drzwiach ukazał się wyspany Władek , jego włosy wciąż zbyły mokre, co niezmiernie ucieszyło dziewczynę, bo przy bezchmurnym dzisiaj niebie oznaczało to że dopiero co wyszedł spod prysznica.. laptop czekał już na niego na stole . Grażyn brała super obcisłą bluzeczkę , i prawie spadająca z bioder spódnice z dzianiny, zwykłe ciuchy do noszenia po domu, ale Ostroska dobrała je tak aby jej idealne proporcje aż przygarbiły Władka do ziemi . Popatrzyła na jego twarz , aby zobaczyć efekt. Zmrużył tylko oczy . Był poirytowany . Wiedział ,że tak się ubierając drażni się nim . A ona wiedziała teraz ,że on wie . Popatrzyła w jego oczy i uśmiechnęła się do niego . Niech wie że ona wie ,że on wie. Miała go teraz w ręku . Jeśli Władek powie ,że ona celowo się tak ubrała, aby połaskotać jego zmysły, to się tylko zbłaźni , bo ona każe mu popatrzeć się w lustro i go wyśmieje. A jeśli nic nie powie ,no to cóż , będzie go dalej drażnić. Myśl że jest tego świadomy tak jej się spodobała ,że jej uśmiech skierowany do Władka stał się jeszcze promienniejszy . Rozumieli się bez słów
  • Siadaj sobie- wskazała mu kanapę- kawa , czy herbata – zapytała
  • Późno na kawę , poproszę herbatę , gorzką – odpowiedział – Myślałem o tej twojej pracy. Odłóżmy na ją na chwilę. Daj mi dwa dni , abym mógł się zorientować , co wiesz .
  • Grażyna wróciła z dwoma herbatami , jedna położyła przed nim na stoliku .
  • Czytałaś „Samolubny gen” Dawkinsa-zapytał – Dawkins to jeden z najwybitniejszych teoretyków ewolucjonizmu . Co prawda John Smith jako pierwszy zastosował teorię gier Simon do teorii ewolucji .ale Dawkins najlepiej to wyjaśnił i spopularyzował .
    Grażyna , gdzieś o tym słyszała , miała nawet jakieś notatki z tej książki , ale za to znała doskonale inna jego książkę
    „ Bóg urojony” – rzuciła niedbale i popatrzyła w jego kierunku . Zaskoczyło ją że mówiąc o Dawkinsie tak łatwo się jej wystawił . To ona będzie teraz sprawdzać , co on wie, a nie na odwrót . Ze swoją filiżanką stanęła tak , aby aby go dalej drażnić,
  • Sodka idiotka – pomyślał do siebie . Grażyna wie ,że nic nie może zrobić , pokazuje mu że są z różnej półki , że dla niej nie jest żadnym mężczyzną , ostentacyjnie stara się go upokorzyć . Tylko czy tak dziewczyna jak może upokorzyć takiego abnegata jak Władek .Raczej nie. Coś innego go denerwowało . Uważał Grażynę za pustą i przeciętną intelektualnie . Pomimo tego ,że ani razu nie pomyślał o niej jako o kobiecie dla siebie, to była naprawdę piękna i zdawał sobie sprawę ,że ona zawsze będzie w stanie rozproszyć jego uwagę , skoncentrować ja na sobie. To tego świadomość tak go irytowała
  •  
  • „God delusion „ - powiedział – Tak brzy angielski tytuł tej książki .Przeczytałem , zaraz jak się tylko książka ukazała - Widok zaskoczonej twarzy dziewczyny sprawił mu przyjemność
  • To taki katol jak ty na takim krótkim łańcuchu przy kruchcie czyta manifest ateistyczny – powiedziała
  • A Karolek mówił ze Pan Bóg lubi jak się czyta książki. - Władek odpowiedział - To sobie czytam ,co mi tam wpadnie w ręce - uśmiechnął się - Prawdziwym mesjaszem ateistów jest Peter Singer , Dawkins to tylko jego wyznawca , biedny człowiek, który zamiast robić to na czym się zna wpadł na stare lata w sidła fanatyzmu religijnego .
  • Jaki fanatyzm religijny – rzuciła Grażyna - przecież Dawkins jest zagorzałym ateistom
  • Wojującym ateistą – odpowiedział Władek – Wojujący ateista niczym się nie różni od mudżahedina .Obaj są fanatykami, wierzącymi ,że tylko oni mogą zbawić świat,że tylko oni mają rację , że to w co wierzą jest Bogiem, , wypadku mudżahedina , lub ma atrybuty boskie, w drugim przypadku . ba że swoją wiarę czy ideologię mają prawo się narzucić innym , nawet siła dla ich dobra .
  • Świat bez Boga jest lepszy – odezwała się Grażyna- Gdyby nie religie nie byłoby wojen, prześladowań , przemocy w rodzinie , każdy byłby szczęśliwszy.
  • Hitler , Stalin i Czyngis Chan i ich dzieło to najlepszy przykład jak wygląda świata bez Boga i religii . Ale zostawmy te czasy i wróćmy do naszych .Do Dawkinsa. Singera ,czy naszego krakowskiego Hartmana . Tak naprawdę to ich Bóg mało obchodzi . Ich obchodzi człowiek . I mało ich obchodzą relacje pomiędzy człowiekiem , a Bogiem . Ich obsesją jest inny człowiek , relacje jednego człowieka do człowieka .Prawo człowieka do szczęścia, utylitaryzm , absolutna wolność to bełkot . Najlepszym dowodem jest Karat Praw Człowieka , patrząc na nią jako na całość to kompletna bzdura
  • jak to chcesz uzasadnić – spytała Grażyna
  • Nie mówmy w tej chwili o Bogu , o religii, ani o relacjach człowieka z Bogiem. Zostawmy to na później .Skoncentrujmy się na relacjach człowieka do człowieka . A żeby jeszcze bardziej sprawę uprościć skoncentrujmy się na moim prawie do zabicia ciebie Grażyno . -Władek po raz pierwszy zwrócił się do niej wymawiając jej imię , co nie uszło jej uwagi
  • O co ci chodzi - Dziewczyna się wzdrygła . Zaskoczyło ją to i co tu dużo mówić, zaciekawiło
  • Czy ja tu obecny Władek mogę cię zabić, kiedy i na jakich warunkach ? - kontynuował - . Abym mógł cię zabić , a nie mówię tutaj morderstwie to muszę jak człowiek mieć prawo do zabicia drugiego człowieka , to zabicie ciebie musi być zalegalizowane prawnie. Jeśli prawo zabroni mi zabicia kogokolwiek , to nie miałbym oczywiście żadnego prawa do pozbawienia cię życia . Podsumowując , prawo musi dopuszczać zabijanie jednych ludzi przez drugich . Ciągle nie wiemy – gestykulował w stronę Grażyny , czy mam prawo cię zabić , bo to że istnieje prawo pozwalające zabijać jednym ludziom drugich nie oznacza ,że pozwała zabić konkretnie ciebie . Przecież nie można ot tak sobie ludzi zabijać, bo musielibyśmy przyznać,że jesteśmy w świecie zwierząt . Podstawą prawa musi być jakas aksjologia , może być nawet prymitywna , ale musi tam być . Mamy zło Alzheimer, Parkinosn, Down , rak, demencja starcza , niechciany , chory płodem .Ale tego zło możemy się pozbyć . Aborcja i eutanazja , aborcja po urodzeniu .
  • Przyjrzyjmy się wolności - kontynuował- Czy ona jest ?. Człowiek naprawdę wolny może zrobić wszystko .Ale nawet Singer doszedł do wniosku ,że ludzka wolność być ograniczona. Z powodu psychopatów . Biedaczek zorientował się że dla nich szczęście to gwałt, morderstwo , tortury . Czyli prawdziwa wolność robienia czego się chce nie istnieje Weźmy drugą stronę wolności , bo ta pierwsza, aktywna , to nasze prawo do robienie co chcemy musi być ograniczone . Ta druga strona to ,.bierna, to wolność od wolności innych ludzi , czyli ograniczenie prawa innych ludzi jakiejś aktywnej działalności przeciw nam .prawo własności , nietykalność cielesna i tym podobne Aby móc twierdzić ,że jesteśmy wolni to musi istnieć jakaś ostateczna granica , która nas oddziela od reszty ludzi, granica , której żaden człowiek nie może przekroczyć. Bo jeśli taka absolutna granica nie istnieje , to nie nie jesteśmy ludźmi wolnymi . I tą absolutną , nieprzekraczalną dla nikogo na świcie granicą , jest nasze życie. Jest twoje życie .
  • Popatrz się – zwrócił się do dziewczyny - Dopóki żaden z żyjących siedmiu miliardów ludzie nie może w żadnym z etapów twojego życia , czy jesteś płodem , seksownym kociakiem - tu się uśmiechnął – staruchom robiącą pod siebie , ani ze względu na stan w jakim się znajdujesz , pod żadnym pozorem pozbawić cię życia , lub „ pomóc „ ci w jego się pozbyciu dopóki możesz mówić ,że jesteś wolna. Bo tylko ta cienka czerwona linia oddziela nas od piekła. Za każdym razem, kiedy udało się ludzi przekonać, że ten ostateczny limes jest im niepotrzebny , zbyteczny , piekło pojawiało się na ziemi . Hitler, Stalin, Pol Pot ,Mao , Kim Ir Sen. Piekło , które człowiek zgotował drugiemu człowiekowi , obiecując mu wolność od Boga . A teraz nowi apostołowie Niosącego Światło znowu chcą nas przekonać ,że ta absolutna granica , która w sposób absolutny chroni istotę naszej wolności , czyli nasz życie jest nam niepotrzebna. Jeśli Singerowi , Hartmanowi. Palikotowi i Dawkinsowi , który powiedział że zdrowa świnia jest bardziej człowiekiem niż płód ludzki ,uda się nas przekonać że nasz życie nie należy tylko i wyłącznie do nas samych to obudzimy się czeluściach . Eugenika, aborcja po urodzeniu , manipulacje genetyczne , hybrydy człekozwierzęce , ludzka inżynieria genetyczna, powstanie rasy roboli z genetycznie wbudowanym instynktem posłuszeństwa , rasa panów
  • To byłby tylko początek Nowego Wspaniałego Świata .Ty sobie nawet nie zdajesz sprawy – zwrócił się do Grażyny – jak to piekło będzie urządzone . Jak będzie straszne .Jednak dopóki ostateczna granica naszej wolności istnieje, dopóki nikt , absolutnie nikt nie ma prawa cie zabić po żadnym pozorem ,dopóty ten piekielny świat jest tylko koszmarem .naszej wyobraźni

Drzwi się nagle otworzyły . Stał w nich ubrany w świetnie skrojony garnitur, pod krawatem , Sebastian z ogromnym bukietem kwiatów . Zrobił dwa kroki do przodu
-Kochanie -odezwał się -To wszystko moja wina . Tak cie bardzo przepraszam .
Grażynę oblał zimy pot . Czuła że gra jest skończona. Jej mózg zaczął błyskawicznie kalkulować szanse . Czułą że Władek już wszystko skojarzył , to że wczoraj czekała na Sebastiana , wyszła z nim ale wróciła. Jednym z najbardziej prawdopodobnych powodów była kłótnia. Szansa na to że facet który słyszał jak jak jego dziewczyna pieprzy się z innym i przychodzi na drugi dzień przepraszać z kwiatami jest prawie żadna . Czyli że przeprasza z wczorajszą sprzeczkę . A jeśli go kłamała z odebranym telefonem w czasie uprawiania seksu , to pewnie żadnego seksu nie było A jeśli nie było seksu to cała reszta byłą ,cała ta sytuacja byłą jej chorym wytworem .

Popatrzyła się na Władka . Był bystry. Już wiedział . Teraz tylko czeka na potwierdzenie . Nie ma znaczenia co powie ona lub Sebastian , to i tak tylko lepiej spozycjonuje układankę. A potem wstanie z kanapy i najzwyczajniej w świecie wyjdzie , na zawsze . Poczuła gorycz porażki. I taką straszną pustkę . Pustkę, którą zawdzięczała tylko i wyłącznie jemu. Gdyby go nie spotkała ,to jej świat cały czas by istniał . Chłopak, wczasy, autorytet Starskiego,praca naukowa . Ale nawet teraz sam koniec dalej go rozkruszał , ogałacał jej życie . Bo stało się dla niej jasne ze z pomocą Władka na napisze świetna pracę , a bez niego jedynie zwykłe gówno , które tonami produkują teraz uczelnie. Wiedziała ,że po jego wyjściu nigdy już nie wróci do pisania pracy . Bestia ,gdzieś tam czyhająca w mrokach jego pieprzonego umysłu przeorała jej umysł swoimi szponami . Rany broczyły , w pustkę wypełnioną już tylko uczuciem klęski .Gorycz czuła w ustach , gorycz piołunu . Rozprowadziła ją językiem po wargach , czuła oszołomienie . Jutro będzie tak samo . Obudzi się w pustce , która odmierzać będzie . W końcu się pozbiera , za miesiąc , dwa przeprosi się z Sebastianem . Dlaczego za miesiąc- pomyślała . Lepiej zrobić to teraz . Przyniósł cudowny bukiet , kwiaty będą jeszcze wyglądały w wysokim niebiesko złotym wazonie, który teraz stoi pusty na komodzie . Jeszcze raz popatrzyła na twarz Władka . Uśmiechał się drwiąco , i miał takie zimne . Prawie słyszała jak bestia mruczy z zadowolenia. Wstał cały czas patrząc na nią ruszył w stronę wyjścia

koniec rozdziału trzeciego

Rozdział czwarty „ O rzeźbie Niosącego Światło „

Skończyłem rozdział trzeci ,ma nadzieję ,że się państwu spodobał. Pisanie tej opowieści jest dla mnie formą przyjemnej rozrywki . Dzięki temu że miałem kilka wolnych dni rozdział trzeci napisałem w zaledwie cztery dni . Na następny , czwarty, czytelnicy będą musieli trochę dłużej  poczekać. Mam też prośbę do tych z państwa, którym ta historia się podoba aby pomogli ją rozpowszechnić ,zalinkować, zalajkować ,podesłać znajomym .
Pozdrawiam serdecznie
Marek Mojsiewicz

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika redred

Proszę pisać! Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Dyletant2

Tylko te pogadanki pedagogiczne sa takie, cos przecietne. Ja nie wiem, co Pan studiowal, ale te dyskusje sa dobre dla amatorow, albo moze studentow filozofii pierwszego roku (jesli maja czas na takie tematy). Dyskusji Witkacego z tego Pan nie zrobi.

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz

Dziękuję za przeczytanie opowieści i ustosunkowanie się do niej .
Pozdrawiam  

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.