| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Co łączy R. Sikorskiego z Tomaszem Turowskim?

Witam po krótkim urlopie.

Po publikacji artykułu „Dziwne przypadki Radosława Sikorskiego” (patrz: http://niezalezna.pl/12861-dziwne-przypadki-radoslawa-sikorskiego) pojawiło się kilka wpisów internautów na temat związków obecnego szefa MSZ z Tomaszem Turowskim i ich pobytu w Rzymie w połowie lat 80.
Przypomnijmy najpierw osobę Tomasza Turowskiego. Jest on oskarżony przez IPN o złożenie fałszywego oświadczenia lustracyjnego. W grudniu 2010 roku media podały, że był on szpiegiem wywiadu cywilnego PRL. IPN skierował wniosek do sądu o uznanie go za kłamcę lustracyjnego, ponieważ miał zataić fakt, że był oficerem komunistycznego wywiadu nielegalnego i w okresie PRL działał w Rzymie, we Francji i w środowiskach opozycyjnych w Polsce. Zapisy rejestracyjne zachowane w archiwach świadczą, że do współpracy ze służbami specjalnymi został pozyskany jeszcze jako student. Do pracy w wywiadzie wytypował go Wydział XIV Departamentu I – najbardziej elitarna struktura wywiadu PRL. Osoby zwerbowane przez ten wydział i kierowane do pracy za granicą zwykle były ukadrawiane, czyli stawały się oficerami SB. Wydział XIV zajmował się wywiadem z pozycji „N”, czyli „nielegalnych”. Nielegałowie nie korzystali z dyplomatycznych kanałów łączności. Wiadomości do kraju były przekazywane przez własny system łączności radiowej lub przez kurierów.
W 1975 r. Turowski zgłosił się do zakonu jezuitów w Rzymie. Perfekcyjna znajomość rosyjskiego sprawiła, że mimo młodego wieku szybko zaczął być dopuszczany do największych tajemnic dotyczących polityki wschodniej Watykanu. Jeszcze w okresie kleryckim, nie zrywając kontaktu z Rzymem, Turowski zaczął pogłębiać wiedzę o Związku Radzieckim w wyspecjalizowanych ośrodkach jezuickich we Francji. Najpierw w Paryżu, potem w Meudon. W tym czasie nawiązał kontakty ze środowiskiem paryskich „Spotkań”.
W 1986 r., tuż przed zakończeniem dziesięcioletniego okresu poprzedzającego przyjęcie święceń, Turowski zrezygnował z kariery zakonnej i się ożenił.
(patrz: http://www.rp.pl/artykul/580731.html)

Pierwotnie wybranką Turowskiego była jego francuska uczennica, jednak ostatecznie poślubił Hiszpankę. "Nasz Dziennik" podał, że francuską narzeczoną Turowskiego była córka socjalistycznego premiera Francji Michela Rocarda, za rządów prezydenta Francoisa Mitterranda. Wiele wskazuje na to, że szeroko reklamowany ślub nie doszedł do skutku w wyniku interwencji francuskiego kontrwywiadu. Tezę tę potwierdza działacz opozycji w PRL i założyciel paryskiego wydawnictwa "Editions Spotkania" Piotr Jegliński: "Po jego ślubie dostałem wiadomość, że widziano tam funkcjonariuszy bezpieki. Później słyszałem to jeszcze wielokrotnie".
(patrz: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101224&typ=po&id=po03.txt)

Z tego czasu pochodzą donosy dotyczące środowiska pisma „Spotkania”. Ich kopie ocalały, bo znalazły się w tzw. materiałach informacyjnych Departamentu I, gdzie gromadzono najważniejsze doniesienia od agentury z całego świata. Meldunki sygnowane jako 9596, a potem pseudonimem „Orsom” pozwalają ustalić jednoznacznie, że źródłem była osoba mająca świetne kontakty wśród jezuitów włoskich i francuskich, obracająca się w kręgu „Spotkań”.
W 1993 r. Turowski rozpoczął pracę w MSZ, w departamencie Europa II (zajmującym się Europą Wschodnią) najpierw był doradcą, potem wicedyrektorem. W 1996 r. wyjechał do ambasady w Moskwie, gdzie najpierw pełnił funkcję radcy, potem ministra pełnomocnego. Pięć lat później został ambasadorem na Kubie, 8 marca 2001 r. ówczesny szef MSZ Władysław Bartoszewski osobiście rekomendował Turowskiego przed sejmową komisją spraw zagranicznych.
W 2005 r. Turowski wrócił do Polski z placówki na Kubie. Pracował w MSZ jako radca-minister w dyspozycji Biura Kadr i Szkolenia oraz radca-minister w Departamencie Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej. Od lutego do maja 2007 roku pełnił funkcję ambasadora tytularnego w Departamencie Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej, potem został zwolniony z MSZ.
Po objęciu funkcji szefa MSZ przez Radosława Sikorskiego Turowski szybko staje się jedną z jego najbardziej zaufanych osób. Według medialnych doniesień miał zasadniczy wpływ na proces zbliżenia polsko-rosyjskiego.
W lutym 2010 r. ponownie został przyjęty do MSZ. Otrzymał zadanie przygotowania obu wizyt katyńskich, zarówno spotkania premierów Donalda Tuska z Władimirem Putinem, jak i wizyty Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Natychmiast wyjechał do Moskwy.
Zajmował się też projektem, który miał doprowadzić do powstania wspólnego dokumentu patriarchatu moskiewskiego oraz episkopatu Polski poświęconego polsko-rosyjskiemu pojednaniu. Miał być wymieniany jako następca Hanny Suchockiej w roli ambasadora przy Stolicy Apostolskiej. Uchodził za najpoważniejszego kandydata na to stanowisko, obok polskiego ambasadora w Paryżu Tomasza Orłowskiego.
(patrz: http://www.rp.pl/artykul/580731.html)
Powrót Turowskiego do MSZ (po trzech latach przerwy) w lutym 2010 r. i przekazanie mu organizacji wizyt polskich władz w Katyniu dowodzi, że musiał cieszyć się uznaniem i zaufaniem szefostwa dyplomacji rządu Tuska. Na taki awans mogła liczyć osoba sprawdzona. Czym zasłużył się Turowski, że otrzymał do realizacji w MSZ te nowe zadania? Czy dostał je, ponieważ wcześniej znał Sikorskiego?
Niektórzy internauci wskazują na rzymski epizod w życiorysie Sikorskiego, w kontekście życiorysu szefa dyplomacji zadawali pytanie „co z jego watykańskim okresem w życiorysie? Trwało to podobno jeden rok, ale kiedy i na czym polegała jego współpraca z Turowskim, też rezydującym za spiżową bramą” (patrz: http://niezalezna.pl/12861-dziwne-przypadki-radoslawa-sikorskiego#commen...). Odpowiadałem, że pisząc artykuł na temat Sikorskiego nie natrafiłem na żadne informacje odnośnie jego kontaktów z Turowskim w Watykanie.
Jednak w tej interesującej sprawie wypowiedział się wcześniej Jan Pospieszalski w czasie promocji książki „Czy Jeszcze Warto Rozmawiać?”, która odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego 29 czerwca br. Jan Pospieszalski mówiąc wtedy o niezrealizowanych programach powiedział również m.in. o kontynuacji wątku Tomasza Turowskiego w czasie pobytu w Rzymie.
Przytaczam przepisany fragment dyskusji na ten temat ze spotkania z twórcami programu „Warto rozmawiać”:
Jan Pospieszalski: „Po ostatnim programie zadzwonił do mnie ksiądz z Płocka, ksiądz Kurek, salezjanin. Mówił, czy sprawdziliśmy, jakie były koneksje młodego Sikorskiego z Tomaszem Turowskim. Ja na to, jak to mogę sprawdzić, przecież obaj byli w Rzymie, i Sikorski mieszkał w Rzymie. Zaczynam wertować wszystkie dostępne biografie Sikorskiego i nie znajduję wątku rzymskiego. Okazuje się, że dopiero u Łukasza Warzechy jest taki moment, że pierwsze po wyjeździe na Zachód spotkanie z rodzicami miało miejsce w Rzymie, gdzie oni byli pod pretekstem wyjazdu na pielgrzymkę. Specjalnie tak wykombinowali, żeby zobaczyć się z synem, który wybrał wolność na Zachodzie. Ten rozmówca telefoniczny, ten ksiądz z Płocka, mówił żeby sprawdzić to w Domu Polskim, ponieważ w Domu Polskim na Via Cassia Radosław Sikorski mieszkał przez rok. Żadna oficjalna biografia nie potwierdzała tego.
Odszukałem kapłana, który był dyrektorem Domu Polskiego na Via Cassia, okazało się, że był to ksiądz Ksawery Sokołowski z Częstochowy (…). I ksiądz Ksawery Sokołowski potwierdzil: „Tak. Radosław Sikorski przez rok, bodaj w 1984 lub 1985, mieszkał w Rzymie u niego. A jak spotkamy się Janku (bo jesteśmy „na ty”), to Ci opowiem, kto go przywiózł, i kto go rekomendował żebyśmy go rok tutaj u siebie trzymali, i kto go później zabrał i z kim wyjechał…

Głos z sali: I kto mu załatwił mieszkanie.

Jan Pospieszalski: Przyznam, że tego wątku nie sprawdziłem ponieważ nasze oficjalne zapytanie do MSZ, które skierowaliśmy w formie mailowej do Marcina Bosackiego, rzecznika prasowego MSZ, z zapytaniem – „jakie były wcześniejsze kontakty Tomasza Turowskiego, bezsprzecznie sowieckiego agenta z Radosławem Sikorskim?” – otrzymaliśmy odpowiedź bardzo lakoniczną, zdawkową…

Paweł Nowacki: …że Radosław Sikorski widział się dwa razy w życiu z Tomaszem Turowskim.

Jan Pospieszalski: …Może jestem opanowany nienawiścią i spiskową teorią, ale ze zdziwieniem stwierdzam, że jeśli Radosław Sikorski szczegółowo opisuje całą swoją drogę życiową, to rok w życiu młodego, dwudziestokilkuletniego człowieka jest znaczącym okresem, w związku z tym dlaczego na miłość Boską ukrywać fakt, że przez rok było się w Rzymie.
Rozmówca telefoniczny stwierdza, że widywali się bardzo często. Musieli widywać się, ponieważ Tomasz Turowski też przebywał w Domu Polskim”.
(tekst za nagraniem ze spotkania z twórcami programu „Warto rozmawiać”:
http://kisiel.salon24.pl/321333,dlaczego-sikorski-pomija-w-biografii-pob...
http://bernardo.salon24.pl/321285,czy-jeszcze-warto-rozmawiac-relacja-z-...
http://lubczasopismo.salon24.pl/Gasipies/post/321894,ksiadz-kurek-z-ploc...
http://www.blogpress.pl/node/9046
http://www.youtube.com/watch?v=7gsfMGzvxIQ&feature=related
http://www.marekmartynowski.pl/news.php?readmore=6859)

Faktem jest, że R. Sikorski wspomniał w książce „Strefa zdekomunizowana” o swoim pobycie w Rzymie w 1984 r. i spotkaniu z pewnym księdzem: „Ja natomiast pojechałem do stolicy Włoch na Uniwerystet Polonii Wolnego Świata, który przez dwa tygodnie miał prowadzić zajęcia w Domu Polskiem na via Cassia. Dyrektorem był tam miły ksiądz, u którego mieszkała jego ciotka, sympatyczna, poczciwa starsza pani. Ksiądz zaprosił mnie do siebie na herbatę. Rozmawiamy o moich studiach, o sytuacji w kraju” (Łukasz Warzecha „Strefa zdekomunizowana”, s.29).
Jednak Sikorski nie wymienił nazwiska tego księdza, we wspomnieniach nie wymienia również nazwiska Tomasza Turowskiego. W kontekście informacji ujawnionych przez Jana Pospieszalskiego jest to bardzo dziwne, i to z kilku powodów.
Należy pamiętać, że od 21 stycznia 1983 r. Sikorski został zarejestrowany przez wydział II Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Bydgoszczy pod nr. 21200 jako "osoba do obiektu" do sprawy "Bristol" nr ewid. 9219, a w 1989 r. sprawę przerejestrowano na Kwestionariusz Ewidencyjny krypt. "Bastard" - "podejrzany o kontakt ze służbami specjalnymi państw NATO", sprawę przejął Wydział III Departamentu I MSW. Pobyt Sikorskiego w Rzymie w połowie lat 80. musiał więc być odnotowany przez komunistycznych agentów działających w tym mieście.
Zakładam, że młody Radek Sikorski mógł nie zdawać sobie z faktycznej roli Tomasza Turowskiego, czym zajmował się w Watykanie, jakie zadania wyznaczyła mu centrala itd. Możliwe jest, że po 1989 r. Sikorski jeszcze przez wiele lat nie poznał przeszłości Turowskiego, jednak dlaczego pominął tę osobę w swoich wspomnieniach?
Trudno również przyjąć do wiadomości tłumaczenie, że Sikorski nie zetknął się z osobą Turowskiego w III RP, zwłaszcza po objęciu najwyższych stanowisk w dyplomacji, najpierw wiceministra, a potem ministra MSZ. W latach 1998–2001 Sikorski w rządzie Jerzego Buzka był wiceministrem spraw zagranicznych. Zajmował się utrzymywaniem kontaktów z Polonią oraz relacji z krajami Azji, Afryki oraz właśnie Ameryki Łacińskiej. Tymczasem Turowski w 2001 r., jeszcze w okresie rządu AWS, otrzymał rekomendację na funkcję ambasadora na Kubie.
Od jesieni 2007 r. Radosław Sikorski jest szefem MSZ i po ponad dwóch latach urzędowania (w lutym 2010 r.) wyraża zgodę na nominację Turowskiego i jego wyjazd do Moskwy. Dlaczego?
Co przekonało Sikorskiego do nominacji Turowskiego?
Czym zasłużył się Turowski, że otrzymał ten awans?
Czy Sikorski w momencie nominowania Turowskiego brał pod uwagę przeszłość Turowskiego w Watykanie?
Czy poznał go w latach 80.?
Dlaczego Turowski nie został odwołany zaraz po katastrofie smoleńskiej, pomimo popełnienia wielu błędów organizacyjnych w trakcie przygotowań uroczystości 10 kwietnia 2010 r. (Turowski był pracownikiem MSZ do lutego 2011 r.)?

PIOTR BĄCZEK
Opinie użytkowników

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Obrazek użytkownika Piotr Baczek
Liczna funkcjonariuszy i agentów w służbie zagranicznej może sięgać nawet 10 proc. – podaje „Rzeczpospolita”.
Tygodnik "Uważam rze” publikuje listę nazwisk członków służby zagranicznej, którzy w oświadczeniach lustracyjnych przyznali się do współpracy z komunistycznymi organami bezpieczeństwa, listę udostępnił IPN.
Zob.: http://niezalezna.pl/13648-222-agentow-w-msz  
Lista: http://static.presspublica.pl/red/rp/pdf/kraj/MSZ.pdf
Czyli sprawa Tomasza Turowskiego to wierzchołek kolejnej góry lodowej...
Obrazek użytkownika Wojtek

Panie Piotrze, nie chcę rozgłaszać pogłosek ale wielokrotnie już czytałem na Niezależnej komentarze, że prawdziwe nazwisko obecnego szefa MSZ to Sikorka. Nie dalej jak wczoraj ktoś napisał interesujący komentarz, że we spisie studentów na uniwersytecie Oksfordzkim nie widnieje nazwisko Sikorski, lecz Sikorka.

Jest to trochę dziwne, bo o ile mnie pamięć nie myli, Gazeta Polska albo Niezależna pisała, że Sikorski w czasie studiów chełpił się, że jest potomkiem „tego” Sikorskiego (Władysława rzecz jasna).

Należy mieć także na uwadze artykuł Gazety Polskiej sprzed kilku lat (za rządów PiS-u), a dotyczącego inwigilacji(?) Sikorskiego przez służby „nowej” Polski. Sprawa miała kryptonim operacyjny „Szpak” (przepraszam jeżeli pomyliłem nazewnictwo).
Interesującym wątkiem było to, że nowe-stare służby były zaszokowane tajemniczą technologią, z której korzysta Sikorski – chodziło o pocztę elektroniczną i w szerszym kontekście Internet – a był to sam początek lat 90.!

Obrazek użytkownika Piotr Baczek
O tym rzekomym nazwisku "Sikorka" nie słyszałem.
Natomiast w ub.r. pojawiły się informacje, że Sikorski w czasie studiów w Anglii był brany za potomka generała Władysława Sikorskiego.
Angielscy koledzy wspominali, że młody Radek Sikorski nie wyprowadzał ich z błędu. Nosił się jak arystokrata, miał takie maniery, dlatego jego znajomi sądzili, że jeśli nie był arystokratą, to był potomkiem gen. Sikorskiego. Zob.: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/radoslaw-sikorski-udawal-arystokrate_13...
W sprawie inwigilacji R. Sikorskiego w III RP - były to działania Wojskowych Służb Informacyjnych od 1 października 1992 r. do 17 lutego 1995 r. WSI inwigilowały Sikorskiego, nadając tej akcji kryptonim "Szpak".
Zgadza się, w teczce jest meldunek o poczcie elektronicznej.
Teczka "Szpak" jest jawna, dostępna w internecie, Sikorski ujawnił ją w czerwcu 2006 r., na kilka tygodni przed rozpoczęciem działalności komisji weryfikacyjnej. Sprawa "Szpak" omówiona została także w tzw. "Raporcie z weryfikacji WSI".
Obrazek użytkownika Piotr Baczek
Jedno ze zdań (cytowanych powyżej) Jana Pospieszalskiego powinno brzmiec oczywiście tak: "Radosław Sikorski przez rok, bodaj w 1984 lub 1985, mieszkał w Rzymie u niego."
Pomyłkę zauważyłem teraz i poprawiłem.
Za ten błąd przepraszam
Obrazek użytkownika Gosia

Obrzydliwy stwór.

Obrazek użytkownika Piotr Baczek
Ale proszę o merytoryczną ocenę
Obrazek użytkownika Jermar

Szczególną tajemnicą otoczone jest jego wykształcenie. Jeśli poszperamy w biografii przekonamy się, że niepewne jest czy ma średnie wykształcenie. Warto przeczytać: http://www.forum.michalkiewicz...
Ukończył LO nr 1 w Bydgoszczy (tak podaje nota biograficzna), lecz na stronie tego liceum nie ma linku do wykazu absolwentów, co jest raczej regułą dla tego typu szkół. Jest jedynie informacja: lista absolwentów w sekretariacie szkoły. Kto ciekaw, niech jedzie do Bydgoszczy, ale uwaga! wakacje, może być sekretariat zamknięty.
A więc nie tylko pobyt w Rzymie i Afganistanie to sekrety ministra. Zadaję sobie pytanie: co lub kto był motorem jego aktywności?

Obrazek użytkownika Piotr Baczek
A może na "naszej klasie"?
Trochę informacji na ten temat znajdziemy m.in. w książce Ł. Warzechy "Strefa zdekomunizowana" oraz w artykule "Polityki": 
"(...) Radek, jedynak, w gierkowskiej dekadzie objechał z nimi samochodem prawie wszystkie kraje socjalistyczne. Na niektórych wyjazdach można było zarobić. (...)
– Był aktywnym uczniem z pierwszej ławki – tak Sikorskiego zapamiętała Ładysława Łepek, matematyczka z liceum.
– Bardzo kulturalny chłopiec – uważa Ewa Papużyńska, nauczycielka przysposobienia obronnego.
Sikorski twierdzi, że jego rodziców do szkoły wzywano nie raz.
– Antykomunizm wyssałem z mlekiem matki – deklaruje patetycznie. – Nienawidziłem okolicznościowych akademii i pierwszomajowych pochodów, na które obowiązkowo chodziła cała szkoła. Ja odmawiałem.
– Raz jednak był – wspomina Stefan Litewka, kolega z klasy – ale poszedł nie w garniturze, jak wymagano, ale w dżinsach i filcowym kapeluszu, co nie spodobało się Bladej Juli, naszej wychowawczyni. (...)
W 1979 r. Moczulski założył KPN i idee tej partii trafiły do głów paru kolegów Radka, z którymi w maturalnej klasie, już za czasów Solidarności, założył Związek Wyzwolenia Narodowego. W pierwszym numerze swojego biuletynu, „Orła Białego”, wydrukowali deklarację ideową KPN.
– Wiosną 1981 r. były wydarzenia bydgoskie, obok działa się historia i mało kto myślał o maturze – wspomina Litewka. – Pomagaliśmy rozlepiać ulotki, a w szkole powołaliśmy szkolny komitet strajkowy na wypadek, gdyby wybuchł ogólnopolski strajk. Radek został szefem komitetu i, jak wspomina matematyczka, biegał do siedziby związku, a to, co tam usłyszał, opowiadał przez szkolny radiowęzeł.
Sekretarzem bydgoskiego KW PZPR był wtedy Janusz Zemke, obecny poseł LiD. – Z meldunków wiedziałem, że mam silną opozycję w Wyższej Szkole Pedagogicznej, w oddziale związku plastyków, ale dopiero z wywiadu-rzeki ministra Sikorskiego, którego bardzo lubię, dowiedziałem się, że potężną opozycję miałem i w I LO.
Absolwent I LO, z tego samego roku co minister, mówi, że rozmawiał o komitecie z kolegami podczas ostatniego szkolnego zjazdu, na którym Sikorski wygłosił przemówienie. – Doszliśmy do wniosku, że w 1981 r. była głęboka konspiracja, a dziś jest nadmierna kreacja. (...)
Sikorski uczniem był dobrym, a z angielskiego prymusem i laureatem ogólnopolskiej olimpiady. Przyznaje, że rodzice opłacali mu dobrego korepetytora.
– Nawet w dalszej rodzinie nie było tajemnicą, że marzeniem Radka jest zostać dziennikarzem światowego formatu i stąd ten angielski – wspomina Piotr Zientarski, senator PO z Koszalina, kuzyn mamy ministra.
Sam Sikorski mówi, że chciał studiować anglistykę na UJ, a wcześniej przez parę miesięcy szlifować język w Anglii.
Dostał turystyczny paszport, bo liceum ukończył rok wcześniej niż rówieśnicy i nie upominało się o niego wojsko.
– Gdzieś w końcu maja 1981 r. grupka chłopaków wciągnęła mnie do jakiegoś mieszkania – wspomina senator Jan Rulewski, wówczas szef bydgoskiej Solidarności. – Żegnali kolegę wyjeżdżającego do Anglii. Zapytałem, czy by nie zabrał trochę naszych znaczków i bibuły. Po paru tygodniach przekazał naszemu rzecznikowi w Londynie 60 funtów i bardzo przepraszał, że tylko za tyle znaczki udało mu się sprzedać. Nawet nie wiedziałem, że nazywa się Sikorski.
W Anglii Radek zamieszkał u znajomych babci, pracował w pubie i hotelowej recepcji.
Już 6 października 1981 r., po sygnale z Polski, że SB interesuje się jego kolegami, wystąpił o azyl polityczny. We wniosku pisał o wyrzuconych z wojska stryjach, o swojej odmowie udziału w 1-majowych pochodach i działalności w KPN oraz w Ruchu Młodej Polski.
Ujawnił nawet swój konspiracyjny pseudonim „Tomasz Nałęcz”. Pozytywną decyzję otrzymał w połowie 1982 r."
cytat za: http://www.polityka.pl/kraj/ludzie/1502853,1,sikorski-radoslaw.read
Obrazek użytkownika ps

Zagadka - na czym gasił pety Radek. - oczywiście po ... | http://gasipies.salon24.pl/321110,zagadka-na-czym-gasil-pety-radek-oczywiscie-po

Tak przy okazji, czy przyszłoby komuś z Was głowy wypalanie papierosem oczodołów w fotografii papieża leżącej na stole i w obecności ludzi wierzących?

Przyszło by komuś z Was do głowy kopać pielgrzyma i oskarżyć go o pobicie i zniszczenie sprzętu?

Przyszło by komuś z Was do głowy atakować modlących się na Krakowskim Przedmieściu - myślą, mową lub uczynkiem?

Jeśli chociaż na jedno z pytań udzieliłeś odpowiedzi pozytywnej to zdałeś test na - (a nawet możesz piastować funkcję):
- Niezastąpionego Szefa Dyplomacji Akurat Polskiej
- Polsatu Operatora
- menela sponsorowanego z przekąsek i zakąsek.

Wiem kryteria i konkurencja były ostre, ale takie czasy. Proszę przyjąć gratulacje - w końcu mieć pracę lub chociażby gratisowe piwo w Polsce Tuska to już jakiś punkt zaczepienia.
GASIPIES 522 8112 | 21.07.2011 13:59| | zablokuj
link http://zygmuntbialas.salon24.p...

Obrazek użytkownika Piotr Baczek
Dziękuję za kolejne wskazówki.
Jeżeli faktycznie to prawda i to on, to Palikot przy nim to "mały pikuś".
Pozdrawiam
Piotr Bączek
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku cisteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.