|
|
Józef Skrzyszowski Analfabetami są również "frankowicze", bo głupki zaufały bankom, staruszki okradzione "na wnuczka", właściciele którym skradziono samochód, bo mogli zdjąć koła na noc albo chociażby przyspawać go do latarni. |
|
|
Dark Regis Nie wiem jak to wykoncypował Belka od Fulbrighta, ale ja nie widzę w tym przekrętu. Nawet jeśli zgarnie się złotym melonem forsę z rynku i pożyczy na zasadach Providenta, choćby na marne 30%, to łatwo policzyć, że jeszcze 17% pozostaje w kieszeni. Człowiek kupujący akcje firmy w IPO 200% powyżej aktualnej wartości udziałów nie zastanawia się, jak prezes tej firmy zamierza sprawić, że staną się opłacalne, tylko zakłada z góry, że facet wie co robi. Najwyraźniej Belka zakłada inaczej, że byle kocmołuch może prowadzić bank i wchodzić na giełdę, a deklaracje składane na giełdzie są funta kłaków nie warte. Nie znam tego amerykańskiego szkolnictwa, ale wydaje mi się, że Belka chyba trafił na jakąś uczelnię prowadzenia kasyn w rezerwacie Indian, bo tylko Indianie mają na to odgórne pozwoleństwo. |
|
|
mmisiek Co do analfabetów to Belka ma niestety całkowitą rację, tyle że takich rzeczy zwykle głośno się po prostu nie mówi bo powstaje straszne oburzenie.
|
|
|
xena2012 hm,a to złoto to gdzie w końcu jest? |
|
|
Belka mówił to co chciał a chciał niewiele powiedzieć.Ubawiło mnie jego stwierdzenie ,ze do wściekłości doprowadził go widok z okna NBP siedziby Amber Gold, lata trwało jego cierpienie ,gdy spojrzał w okno ale okna nie zamurował ani nie spowodował likwidacji piramidy.
Głupi nie jest i doskonale sobie zdawał sprawę ,ze skoro nie ma reakcji to za amber stoją ludzie znacznie wiekszego formatu niż on sam .
Gadanie o ostrzeganiu tuska bez pisanych dowodów to gadanie a tusk się po prostu wyprze ,że belka go informował. |
|
|
Ogladalem przesluchanie Belki i mowil calkiem rozsadnie. Jego wypowiedz o "oleju w glowie" nie byla jakas niestosowna. Niestety tak juz jest, ze ludzie tez powinni byc odpowiedzialni za wlasne dzialania. Ich decyzje, wiec ponosza teraz konserwencje.
Nie zgodze sie ze stwierdzeniem natomiast, ze KNF zrobila wszystko. Wlasciwie, to nie zrobila nic. Ich dzialania zawsze sa spoznione, jak chocby w sprawie kredytow frankowych. Obudzili sie po paru latach, jak juz bylo pozamiatane.
Najwieksze zastrzezenia mozna miec do tzw "wymiaru sprawiedliwosci". Nie dosc, ze nie podjeli zadnych srodkow zaradczych, to jeszcze zamietli sprawy pod dywan. To jest prawdziwe bagno, bez dwoch zdan. Polski tzw "wymiar sprawiedliwosci" to cuchnace szambo. |