|
|
Dark Regis No to czas taki system samoregulacji wprowadzić. Nie jest to trudne. Wiedzą o tym nie tylko konstruktorzy zabezpieczeń do reaktorów atomowych lub rakiet kosmicznych, ale nawet takie michałki jak chemicy (technolodzy), albo studenci politechniki, którym się dumnie prezentuje komputer z systemem utrzymującym w pionie metalową pałę na wrotkach. W każdym razie z technicznego punktu widzenia to nie jest problem. Problem stanowi mentalność ludzi u władzy, którzy dostają alergii na każdą formę kontroli zaraz po uzyskaniu mandatu. Dlatego właśnie dopada dziwna amnezja nawet kukizowców. W końcu kto by tam piłował koryto, z którego żre. Kradnie? Właśnie nie, bo prawo służy do legalizacji podejrzanych procederów, gdy pojawia się problem, a potem się pilnuje, żeby nikt nie narzucił lejców i kantara. Jeszcze raz powtórzę, że systemy społeczne nie służą do rozwiązywania realnych problemów tego rodzaju, ale do uzasadniania nieuniknioności lub wręcz konieczności ich istnienia. |
|
|
Czesław2 Aprobata istnienia państwa, to aprobata istnienia jego funkcjonariuszy. Zna Pan system społeczny, w którym istniał by mechanizm samoregulacji ilości urzędników? Coś w rodzaju ujemnego sprzężenia zwrotnego? Bo ja nie. I jeszcze jedno. To nie urzędnicy kradną. To znani z imienia i nazwiska ludzie. Także ci, którzy stanowią prawo pozwalające kraść. Cokolwiek Pan rozumie pod słowem kraść. |
|
|
Dark Regis A co wynika z powyższego mojego zdania lub, jak Pan myśli, negacji? Że niby kraj okrada się sam przy pomocy nazistów z głębokiego Kosmosu? Problemem jest to, jak wyważyć proporcje, żeby nie tylko złodzieje i oszuści mogli w danym państwie żyć. Żeby było jeszcze miejsce dla nauczycieli gry na pianinie, pisarzy książek o kotach, twórców glinianych kogutków i innych bzdetów zakazanych przez radykalny liberalizm. |
|
|
Jabe Proszę nie mylić własności prywatnej – tej, która ma właściciela, od własności zarządzanej przez urzędników. Im więcej przechodzi przez ich ręce, tym więcej okazji do kradzieży i marnotrawstwa. Neguje Pan to? |
|
|
Dark Regis Tak, a najuczciwszy kraj to ten, w którym nie ma co ukraść. |
|
|
Jabe Najuczciwszy urzędnik to ten, którego nie ma. |
|
|
Dark Regis A jak duży wg Pana ma być ten socjal (dla szarego obywatela), żeby urzędasy przestały wreszcie kraść? Ja myślę, że prędzej szary lud znów zacznie wyjeżdżać za pracą i chlebem do Brazylii i Australii, niż Pan zmniejszaniem do zera socjalu nauczy urzędasów uczciwości i odpowiedzialności. Takie właśnie chałupnicze myślenie różni diametralnie liberalizm i konserwatyzm. W końcu przedsiębiorcy prywaciarze, którzy GW...ano zarządzają, też powinni płacić za to jakąś karę, a nie tylko robić sobie wygodne warunki do przerzucania tych strat i manek na kark zwykłych ludzi. Nie tak dawno jeden z ultrasów liberalnych sam się przyznał, że miał zwidy w kwestii niewidzialnych rąk rynku, bo one ewidentnie nie działają w kwestii handlu np. w niedziele i święta. Stwierdził mianowicie, że "negocjacje" płacowe może prowadzić tylko ten, czyj jest aktualnie rynek pracy. Jeśli jest rynek pracodawcy, to pracownik może jedynie się zwolnić lub wyjechać na zmywak. Czas, żeby liberalizm dorósł wreszcie do męskiej decyzji i przyznał się, że to on, a nie jakiś prehistoryczny komunizm, jest winien całej tej emigracji, porównywalnej tylko ze stratami ludzkimi w wyniku wojny i bombardowań. |