|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję. Pani nazwisko kojarzy mi miło się z panem profesorem z Politechniki. To tez stare dzieje. Pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann PRL tez trzeba chronić od zakłamania na śmierć przez poprawnościowe mity. jak pisał Mackiewicz- tylko prawda jest ciekawa. Ma Pan rację, że tyle rzeczy pięknych ginie w powodzi wulgarnego bełkotu. I o nich piszmy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie był to film tylko telewizyjne sztuczydło . Obejrzałam jeden odcinek i starczy. Pani Cywińska ma takie same kwalifikacje do opisywania obyczajów ziemiaństwa, jak ja do opisywania obyczajów dynastii Tang. Kosiński to kłamczuch, który zniesławił pomagająca mu rodzinę. Dlaczego mam tracić na niego czas? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oczywiście, że to środowiskowa gwara a cwał to określenie literackie. Ale jeżeli ktoś twierdzi, że jeździł na wyścigach i tam cwałował, wiem , że to nieprawda bo w tym środowisku ten termin wywołuje pełen politowania śmiech. Może niesłusznie, ale to inna historia. gdyby hydraulik powiedział do pomocnika "podaj mi szczypce uniwersalne" zamiast podaj mi kombinerki, pomocnik doszedłby do wniosku, że sobie kpi. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann A ja jeździłam tak codziennie przez wiele lat na Wyścigach. Na 3-10 koniach dziennie. Galop na 3 to w języku wyścigowym kenter. Jest to galop treningowy. Konia trzeba trzymać i dla wielu jest to problem. W wyścigu ( albo w czasie próbnych galopów) koń idzie bardzo szybko ( do 70 km/h) i na ogół na 4. Taka prędkość jak na wyścigach jest nieosiągalna podczas jazdy rekreacyjnej z oczywistych przyczyn. Galopek rekreacyjny to kenter wyjątkowo wolny. Na wyścigach mówi się; " jedź przez nóżkę". Cwał w języku wyścigowym nie istnieje i jeżeli ktoś ( na ogół początkujący amator) opowiada, że jeździł na wyścigach cwałem znaczy, że konfabuluje i w ogóle nie jeździł. Trener i chłopcy oduczyliby go tego terminu w 5 minut. Każde środowisko ma swój język po którym rozpoznaje się swoich.
Jeżeli ktoś na przykład mówi, że się "spuszczał na linie" z jakiegoś urwiska wiadomo, że zmyśla. Taternik powie, że zjeżdżał. Czy to ważne? Może tak. Nie rozpoznanie fantasty i zabranie go na wspinaczkę ( przecież nikt nikomu nie sprawdza papierów) może się źle skończyć. To samo dotyczy jeździectwa. Posadziłyśmy kiedyś na spokojnego konia dziewczynę, która opowiadała o swoich cwałach. Zsunęła się w stepie na trociny na kółku. Nie można tego nawet nazwać upadkiem. Jej ojciec przyszedł z roszczeniami finansowymi. ( nic się jej nie stało) Co usłyszał nie powiem, ale poszedł jak niepyszny. A może to było ustawione. Odtąd nikogo z ulicy się nie sadza - choćby się na kolanch prosił. A przede wszystkim unikamy opowiadaczy o cwałach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mój nos ratuje mnie od czytania takich kłamliwych bzdur jak "Cesarz" Kapuścińskiego. Pomijam krzywdy, które zrobił ten kłamca rodzinie Haile Selassie przedstawiając ich jako prymitywnych satrapów, w pałacu których psy szczały po butach. W ten sposób pan kapusta usprawiedliwiał komunistyczny przewrót.
Również nie czytałam Kosińskiego. I nie oglądałam " Bożej podszewki" Cywińskiej, która widziała chyba kresowy dwór polski przez dziurkę od klucza. A raczej przypisała temu dworowi obyczaje środowiska , z którego się wywodzi. A wiedzę o ziemiaństwie czerpała z prasówek.
Więzienia nie znam od wewnątrz. Domy dziecka zdarzało mi się wizytować. Zdrowy rozum ( zostawmy ten nos) pozwala oddzielić fantasmagorie opowiadane przez żądnych posłuchu farmazonów od prawdy.
Jeżeli ktoś lubi - może słuchać opowieści wędkarzy , myśliwych, kryminalistów wiedząc, że są one zmyślone . W przeciwieństwie do Kapuścińskiego, Kosińskiego , Cywińskiej to szkody niewielkie- tylko strata czasu. Tak jak opowieści bohaterów LWP ( jeden taki odwiedził moją szkołę) w stylu "20 stopni mrozu, a my żytem".
Nuda przymusowego apelu i śmiechy na sali, na które dyrektorka reagowała wścieklicą.
Natomiast Gross, Kapuściński, Cywińska wyrządzają poważne szkody. Dlatego warto mieć wyczucie pozwalające rzucić taką książkę w kąt po kilku stronach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Najgorsze gdy taki "elitarny" rozmówca opowiada o książkach, których nie czytał, ale uważa, że wypada je czytać. Osobną sprawą jest gust do pseudo wspomnień z tezą. Takie były wspomnienia Jerzego Kosińskiego. Podobny kłamca robi wiele złego. Też odrzuciłam jego "Malowanego ptaka". Kłamca zawsze wpada na realiach znanych słuchaczowi. Są to czasami bardzo drobne sprawy, ale znamienne. Dobrze wiedza o tym wszelkie wywiady przygotowujące szpiegów do życia na obcym terenie i ich legendę.
Kapuściński tę zrobił wiele złego rodzinie Haile Selassie przedstawiając ich jako autorytarnych prymitywów. W ten sposób szukał usprawiedliwienia dla rzezi komunistycznego przewrotu. pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Najgorsze gdy taki "elitarny" rozmówca opowiada o książkach, których nie czytał, ale uważa, że wypada je czytać. Osobną sprawą jest gust do pseudo wspomnień z tezą. Takie były wspomnienia Jerzego Kosińskiego. Podobny kłamca robi wiele złego. Też odrzuciłam jego "Malowanego ptaka". Kłamca zawsze wpada na realiach znanych słuchaczowi. Są to czasami bardzo drobne sprawy, ale znamienne. Dobrze wiedza o tym wszelkie wywiady przygotowujące szpiegów do życia na obcym terenie i ich legendę.
Kapuściński tę zrobił wiele złego rodzinie Haile Selassie przedstawiając ich jako autorytarnych prymitywów. W ten sposób szukał usprawiedliwienia dla rzezi komunistycznego przewrotu. pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ostatnio oglądałam albumy w Ochotnicy, Zdjęcia ślubne sprzed 100 lat podkolorowane( chyba to się nazywa monidło?), zdjęcia z ochotnickich uroczystości, wizyt biskupów, święcenia nowej szkoły. Prawdziwa historia. I teraz już nowe robione aparatem cyfrowym. Mam nadzieję, że te stare nie zostaną wyrzucone tak jak drewniane łóżka ze słomianymi siennikami, które zostały wyparte przez wersalki. Ale nie można oczekiwać, że ludzie zechcą żyć w skansenie. Pamiętniki Natalii też lubię. Pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Osobiście nie lubię fantasy i SF, ale to nic nie znaczy (chyba?). Może niechęć do pamiętników połączona z zamiłowaniem do SF to ucieczka od rzeczywistości? Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję za polecenie:) |