Otrzymane komantarze

Do wpisu: Rosyjskie zbrodnie w Donbasie
Data Autor
Pers
niezalogowany //Jest to walka obronna przeciwko kremlowi// To jakiś "kreml" napadł na USA i Izrael? Kurcze... Nie wiedziałem. A może to był Kermit?  
Niezalogowany
"A zbrodniami wojennymi USA i Izraela też się zajmują?" Manipulacja i kłamstwo. Nazywasz "zbrodniami wojennymi" walkę obronną i jej skutki. Jest to walka obronna przeciwko kremlowi, zbyt słabemu i tchórzliwemu by wprost zaatakować Zachód i cywilizowane kraje, więc wysługującemu się skorumpowanymi podupadłymi satelitami pokroju Wenezuela czy Iran i obszerną międzynarodówką terrorystów.
Pers
niezalogowany To super! A zbrodniami wojennymi USA i Izraela też się zajmują?
Pers
tezeuszku Nie zapomnij spuścić wody.
Niezalogowany
"Wyborne źródła." Zgadza się. Nie są dezinformacyjno-propagandową sekcją ruskich służb specjalnych, jak Russia Today. Polecam raporty grupy śledczej Bellingcat, która metodycznie i regularnie dokumentuje i demaskuje rosyjskie zbrodnie na całym świecie oraz obala dezinformacyjne narracje kremla, przeciwstawiając im świetnie udokumentowane fakty.
Tezeusz
Onuca przyczolgala się na słysząc Rosja. A to mordercy Polaków i Ukraińców Gruzinów Syryjczykow. Takie Putinowskie bydło mordujacy kobiety i dzieci strzelając do cywilnych samolotów. Persie i tu to scierwo popierasz?   
Pers
Wyborne źródła. Brakuje tylko CNN i NYT.
Do wpisu: Co może Tusk?
Data Autor
angela
Skrzyknęli się  zwolennicy ...... kamieni kupy. Alez koszmarna mina u wodza tej " najwazniejszej" partii, którą przyjechal ratowac, a kwiatki trzyma niczym miecz obosieczny.  
JzL
Tusk pierdoli, że planował wprowadzenie 500+. Co za załgana kanalia. Wszyscy słyszeliśmy jego ministra finansów, Rostowskiego, że ''na obietnice PiS ni ma piniendzy i nie bendzie''. ps. Wycieczka z Oddziału Geriatrycznego czy Zjazd Dziadersów? pbs.twimg.com
angela
Pewnie ze ten z wilczymi  ślipiami furiat, przy pomocy zamętu w kraju, pracuje nad odsunięciem rzadu,  chce przejąć unijną kasę. To walka o pieniądze, a samorzadowi POszusci, prą do "kontroli " funduszy unijnych, zeby je rozkrasc, czy roztrwonic, ażeby Polska nie zrobiła z tego nic, nie bylo zadnego pozytku. On do pracy dla dobra Polski nie przyjechał.  tvp.info
Do wpisu: 4 lipca podwójna rocznica
Data Autor
Francik
"Prowadzono ten samochodu i konwoju innych pojazdów" - jak widać dla zoologicznego antykomunisty polska język, trudna język. A to tylko jeden z koślawych wytworów "blogera". Może warto podszkolić się z posługiwania się polszczyzną. Kopiuj-wklej to za mało.  
JzL
Wózki powoli toczą się w kierunku samolotu. Komandosi wiedząc, że są obserwowani przez terrorystów starają się zachowywać jak najbardziej naturalnie – rozmawiają ze sobą i dowcipkują. Przed samolotem zsiadają z wózków i stają na płycie lotniska tak, by porywacze ich widzieli. Zdejmują białe kombinezony, by pokazać, że nie mają broni. Mimo to terroryści są podejrzliwi. Ich szef – Kapitan Rifat każe jednemu ze stewardów wyjść z samolotu i obszukać ich. Ten oczywiście odkrywa broń, ale nie informuje o tym porywacza. „Technicy” ponownie zakładają białe kombinezony i przystępują do pracy. Wdrapują się na skrzydło i zaczynają manipulować przy zaworach wlewu paliwa. Kilku z nich dyskretnie przystawia małą drabinkę do tylnego wyjścia z samolotu. Jest godzina 16:30. – Hikon!* – słychać głośny szept dowódcy oddziału, majora Baraka. Zaraz po nim wydaje on głośny gwizd. To sygnał do rozpoczęcia akcji. Komandosi chwytają dźwignie zwalniające wyjścia awaryjne, otwierają je i wpadają do kabiny. Naprzeciw nich, w przejściu między rzędami foteli stoi jeden z terrorystów – Abdel Al Atrash. Ginie natychmiast podziurawiony jak sito kulami z pistoletów. Z tyłu kabiny wpada druga grupa żołnierzy. Pasażerowie pokazują im gestami postać skuloną między fotelami. To jedna z porywaczek – Ruma Isa Tanus. Komandosi chwytają ją i wyprowadzają z samolotu. Herszt terrorystów nie zamierza poddać się bez walki. Ucieka w stronę kokpitu strzelając na oślep z pistoletu. Komandosi odpowiadają zmasowanym ogniem. Kapitan Rifat zatrzaskuje się w toalecie. To śmiertelna pułapka. Trzej żołnierze opróżniają magazynki dziurawiąc drzwi toalety i zabijając porywacza. Została jeszcze druga terrorystka –  Tirza Ishah Halasah. Podczas wymiany ognia została ciężko ranna i krwawi teraz na jednym z foteli. Na nieszczęście nie tylko ona została ranna podczas akcji. Pociski zabiły jedną z pasażerek, która podczas szturmu wstała z fotela oraz lekko raniły sześciu innych cywilów. Ranny w rękę został także porucznik Beniamin Netanjahu – w ferworze walki postrzelił go jeden z kolegów. Komandosi ewakuują pasażerów przez wyjścia awaryjne na skrzydłach. Operacja „Izotop” zakończyła się sukcesem. Kilka dni później premier Golda Meir wyda uroczysty obiad dla uczestników akcji, na który zostanie zaproszony także kapitan Reginald Levy z żoną. Pani premier osobiście pogratuluje mu niezłomnej postawy podczas porwania. Stanie się bardzo popularny, a jego zdjęcia pojawią się w każdej gazecie. Ta popularność będzie miała jednak wysoką cenę. Wskutek pogróżek ze strony terrorystów kapitan będzie zmuszony przenieść się na pewien czas z rodziną do RPA. Potem powróci do pracy, a na emeryturze zamieszka z powrotem w Wielkiej Brytanii. Umrze w Dover 1 sierpnia 2010 roku. formacjasgo.pl
JzL
Izraelskie oddziały specjalne od dawna są kuźnią kadr politycznych państwa żydowskiego. Rankiem 9 maja do Tel Awiwu przylatuje delegacja belgijskiego rządu. Oferują oni terrorystom okup w wysokości dwóch milionów dolarów w zamian za zwolnienie zakładników. Propozycja zostaje jednak odrzucona. Ponawiają żądanie zwolnienia palestyńskich więźniów oraz zatankowania samolotu. Kiedy razem z uwolnionymi znajdą się w Kairze wówczas wypuszczą zakładników. Około godziny 13:00 z samolotu wyskakuje kapitan Reginald Levy – terroryści posyłają go jako negocjatora, by przekonał władze do spełnienia ich żądań. Dają mu próbki materiałów wybuchowych. Kapitan Levy przekazuje Izraelczykom wszystko, co zaobserwował na pokładzie – że terrorystów jest czworo (władze sądziły, że jest ich trzech), jakie mają uzbrojenie, w jakich są nastrojach, w jakiej części samolotu przebywają itp. Co najważniejsze – informuje, że siedzenia w pobliżu wyjść awaryjnych na skrzydłach maszyny są puste. Terroryści podzielili bowiem pasażerów. Żydom polecono przejść na przód samolotu, w pobliże kokpitu, zaś nie-Żydzi zostali wysłani do tyłu kabiny. Kiedy kapitan wrócił do samolotu urządzono dla terrorystów pewne przedstawienie. W pewnej odległości od porwanej maszyny stanął Boeing 747 linii TWA, a na jego pokład zaczęli wchodzić mężczyźni w więziennych uniformach. Nie byli to jednak zwolnieni Palestyńczycy, ale przebrani izraelscy żołnierze. Aby uwiarygodnić mistyfikację władze zaaranżowały rozmowę telefoniczną między hersztem porywaczy a jednym z „więźniów”. Zadbano jednak, by połączenie nie było zbyt dobrej jakości. Podstęp się powiódł, a porywacze uznali, że ich postulat został spełniony. Ponownie zażądali zatankowania samolotu. Właśnie moment tankowania maszyny został już wcześniej wybrany przez komandosów jako najlepsza okazja do szturmu. Zawory zbiorników paliwa w Boeingu 707 znajdują się na skrzydłach, co usprawiedliwi konieczność wejścia na nie. Tam też znajdują się wyjścia awaryjne z kabiny… W hangarze osiemnastu żołnierzy Sayeret Matkal przebiera się w białe kombinezony techników lotniskowych. Nie biorą pistoletów maszynowych, tylko broń krótką – małe, poręczne pistolety Beretta kaliber .22. Kiedy są już gotowi siadają na wózki bagażowe, którymi podjadą do samolotu. – Stać! – krzyczy nagle jeden z generałów. Komandosi patrzą na niego ze zdziwieniem. Generał bez słowa wskazuje na ich stopy. Faktycznie, co za przeoczenie! Komandosi mają na sobie wojskowe, spadochroniarskie buty. Natychmiast je zmieniają. formacjasgo.pl
JzL
Kiedy krótko po godzinie 19:00 porwany Boeing 707 dotknął kołami pasa startowego na lotnisku Lod w Tel Awiwie sztab kryzysowy był już gotowy. Zajęto się rodzinami pasażerów oczekującymi w sali przylotów, a porwaną maszynę skierowano na odległą część lotniska. Wokół Boeinga, poza zasięgiem wzroku terrorystów zajęli stanowiska snajperzy. Nawiązano kontakt z załogą. W obecności herszta bandytów trzymającego pistolet przy jego skroni kapitan Levy odczytał listę 317 palestyńskich terrorystów przetrzymywanych w izraelskich więzieniach. W zamian za zwolnienie zakładników mieli oni być uwolnieni i przewiezieni do Kairu. W przeciwnym wypadku terroryści wysadzą samolot w powietrze. Sztab kryzysowy porozumiał się z premier Goldą Meir. Niemal natychmiast wydała ona rozkaz siłowego rozwiązania konfliktu. Jednostka Sayeret Matkal rozpoczęła przygotowania do operacji „Izotop”. Najpierw jednak należało unieruchomić porwany samolot. Po zapadnięciu zmroku pod maszynę podkradło się dwóch komandosów, którzy przecięli przewody hydrauliczne i spuścili powietrze z opon. Około godziny 22:00 z samolotu wyskoczył mechanik – członek załogi i zbadał stan podwozia. Oczywiście natychmiast odkrył przecięte przewody i brak powietrza w oponach. Przekazał informację kapitanowi Levy’emu, który utrzymał ją w tajemnicy przed porywaczami. Zdawał sobie sprawę, że to przygotowania do szturmu. Żeby odciągnąć uwagę terrorystów przez całą noc rozmawiał z nimi na najprzeróżniejsze tematy. Jednocześnie sztab kryzysowy prowadził negocjacje z porywaczami. Starano się je jak najbardziej przedłużać, by dać czas grupie uderzeniowej, która w tym samym czasie, w odległym hangarze ćwiczyła warianty szturmu na identycznym samolocie. Ustalono, że samolot zaatakuje osiemnastu żołnierzy. Akcją dowodzić będzie major Ehud Barak (będący jednocześnie dowódcą Sayeret Matkal), a szefem jednej z grup szturmowych będzie porucznik Beniamin Netanjahu. W przyszłości  obydwaj zostaną premierami Izraela – Barak z ramienia lewicowej Partii Pracy, a Netanjahu – prawicowego Likudu.
JzL
ierwsza część lotu przebiegła spokojnie – w Wiedniu wysiadła grupa pasażerów, a inni weszli na pokład. Po około 20 minutach od startu Kapitan Rifat przechodząc na przód samolotu dał sygnał do akcji. Dołączył do niego Abdel Al Atrash, a obie terrorystki udały się do toalety, gdzie wyciągnęły i uzbroiły ładunki wybuchowe. Kiedy wróciły do kabiny mężczyźni wpadli do kokpitu terroryzując kapitana oraz drugiego pilota. W tym samym momencie terrorystki pokazując uzbrojone ładunki nakazały pasażerom spokój. Mimo tego w kabinie rozległy się okrzyki przerażenia po angielsku, herbajsku, arabsku i francusku. Kapitanem samolotu był Reginald Levy – Brytyjczyk pracujący dla SABENY. Urodzony w Portsmouth w 1922 roku w wieku 18 lat zgłosił się na ochotnika do Royal Air Force. Jako pilot 578 Dywizjonu Bombowego wziął udział w kilkudziesięciu misjach nad Niemcami. Krótko po wojnie współtworzył berliński most powietrzny dostarczając zaopatrzenie do miasta odciętego przez Sowietów. Nie był to więc człowiek, którego można było przestraszyć byle czym. Na obecność dwóch terrorystów w kokpicie zareagował ze stoickim spokojem i powiadomił pasażerów o sytuacji na pokładzie słowami, które potem przeszły do historii lotnictwa cywilnego. Martwił się tylko jednym – na pokładzie samolotu była jego żona podróżująca w sekcji pierwszej klasy. Oboje udawali się na urlop do Izraela, a darmowy bilet w pierwszej klasie dla żony kapitana był prezentem od linii lotniczej. Reginald Levy obchodził bowiem tego dnia swoje 50 urodziny. Ze zdziwieniem zareagował na rozkaz terrorysty, który kazał mu lecieć do Tel Awiwu, który i tak był przecież portem docelowym. Wiadomość o porwanym samolocie niemal natychmiast dotarła do Izraela. Powiadomiona została premier Golda Meir, minister obrony Mosze Dajan oraz dowódca jednostki specjalnej major Ehud Barak. Sayeret Matkal, czyli Grupa Zwiadowców Sztabu Generalnego zwana także Jednostką 269 powstała w 1957 roku. Wzorowana na brytyjskim Special Air Service była szkolona i przygotowywana do przeprowadzania wszelkiego rodzaju operacji specjalnych i działań rozpoznawczych. Szczególną wagę przywiązywano w niej do operacji uwalniania zakładników. Do dzisiaj jest jedną z najbardziej tajemniczych jednostek specjalnych. Izraelscy politycy do niedawna zaprzeczali nawet, że ona istnieje. Żydzi nie współpracują z innymi jednostkami tego typu i nie dzielą się swoimi doświadczeniami i rozwiązaniami. formacjasgo.pl
JzL
SAYERET MATKAL – OPERACJA IZOTOP Gdzieś nad Austrią, 8 maja 1972 roku, godzina 17:30. Boeing belgijskich linii SABENA powoli nabierał wysokości po międzylądowaniu w Wiedniu. Pasażerowie – w większości Żydzi wracający do Izraela z Belgii i Holandii wyglądali przez okna, czytali gazety. Ot, zwykły, rutynowy lot z Brukseli z międzylądowaniem w stolicy Austrii. W połowie kadłuba, na miejscu przy oknie siedział mężczyzna o śniadej twarzy. W pewnym momencie wstał i przeszedł na przód samolotu, udając, że czeka, aż zwolni się toaleta. Po chwili dołączył do niego drugi mężczyzna. Z tyłu kadłuba ze swoich miejsc wstały dwie kobiety i razem weszły do drugiej toalety. Po minucie wyszły z niej i wróciły na swoje miejsca. Mężczyźni ruszyli ku kabinie pilotów odtrącając brutalnie stewardessę. Bez problemu otworzyli drzwi kokpitu. – Przejmujemy samolot! Leć do Tel Awiwu! – powiedział pierwszy z nich przyłożywszy pistolet do głowy kapitana. Jego towarzysz przystawił granat do skroni drugiego pilota i chwycił zawleczkę. Z kabiny pasażerów słychać było przerażone krzyki w kilku językach. Kapitan Reginald Levy spojrzał na terrorystów jak na wariatów. Przecież i tak lecą do Tel Awiwu! Chwycił mikrofon i bez cienia zdenerwowania powiedział do pasażerów: – Jak państwo widzą, mamy niespodziewane towarzystwo w tym locie. Organizacja Czarny Wrzesień powstała w 1971 roku jako odłam Al Fatahu. Jej głównym celem było pomszczenie szeregu represji, jakie spotkały Palestyńczyków przebywających w Jordanii po nieudanym zamachu na życie króla Husajna I. Wojska jordańskie w odwecie uderzyły na Palestyńczyków, którzy uciekli do Libanu.Jednak głównym wrogiem Czarnego Września, tak jak i wszystkich palestyńskich organizacji terrorystycznych był Izrael i jego obywatele. W poniedziałek 8 maja 1972 roku na lotnisku w Brukseli trwała odprawa pasażerów samolotu belgijskich linii lotniczych SABENA odlatującego do Tel Awiwu z międzylądowaniem w Wiedniu. Wśród nich było czterech terrorystów Czarnego Września – dowódca grupy używający pseudonimu Kapitan Rifat, jego towarzysz Abdel Al Atrash oraz dwie kobiety: Tirza Ishah Halasah i Ruma Isa Tanus. Mieli doskonale sfałszowane izraelskie paszporty, które bez problemu przeszły skrupulatną kontrolę. Loty do Izraela były dodatkowo zabezpieczane – kontrola była bardzo staranna, policja lotniskowa postawiona w stan gotowości. Mimo tego czwórce terrorystów udało się przemycić na pokład pistolety, granaty (zaszyto je w podwójnym dnie podręcznych toreb) oraz materiały wybuchowe (terrorystki ukryły je w biustonoszach i pochwach). formacjasgo.pl  
Pers
husky Twoje uwielbienie dla Izraela jest naprawdę wzruszające. Tak ma tylko prawdziwy, syjonistyczny patriota. Pozdrów przyjaciół z twojego kibucu :)
Do wpisu: Kto podarował Łukaszence rozum?
Data Autor
Niezalogowany
"Najlepszym przykładem nielog jest Ukraina." Nie. Ukraina jest przykładem mściwości Kremla i jego agresji. Naród Ukraiński jest po prostu ofiarą Imperium Zła.
Ryan
Kononowicz
JzL
Kto podarował RUS ZKIEWICZOWI rozum?
Pers
niezalogowany //Każdy Białorusin wolałby być "biedny" w USA, niż przeciętnie "zamożny" w Białorusi.// Pewny jesteś? Zapytaj Panią Izę Brodacką czy na Białorusi tak myślą. Ona zna te tematy na wylot :)))) //po rozpoczęciu prokremlowskiej "polityki wielowektorowej" popadają w nędzę i spotyka je żałosny rozkład.// Najlepszym przykładem nielog jest Ukraina. Jak pani Kagan zrobiła "majdan" to Ukraińcom żyje się tylko lepiej.  Teraz bezrobotni Polacy zamiast do Angoli jeżdżą za robotą na Ukrainę :))))))) (już ci mówiłem, że masz się leczyć na nogi?)
Do wpisu: Tusk. Cudowne wystąpienie „polskiego Goebbelsa”
Data Autor
Ryan
Na 100% razem z Tuskiem wróci też Palikot no i oczywiście sabaty na Krakowskim Przedmieściu
Ryan
Tuskoid sparodiował wystapienia Hitlera z 1939 a to Polakom sie nie podoba jeszcze bardziej zieje nienawiscia do Polski i Polakow za ten stosunek bedzie rozliczony w wyborach
JzL
Natomiast sitwa angażuje się wyłącznie materialnie, dominuje prywata i karierowiczostwo, poszczególni członkowie połączeni są łańcuchami wzajemnych zależności, wierzytelności, trzymani w szachu hakami i wiedzą o słabościach. Niezwykle charakterystyczna dla sitwy jest zrzutka na kaucję dla jednego ze Sławków - przedstawiana publicznie jako ludzki gest dobrej woli, jest w istocie wymuszona strachem przed zrobieniem przez delikwenta użytku z wiedzy o przekrętach kolegów. I potwierdzeniem przesłania z początku tekstu: Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, kurwa, jak niepodległości. Milcząc na ten temat Tusk  akceptuje przesłanie sitwy. Ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach -  prorok Ezechiel wszystko przewidział, nawet powstanie Platformy Obywatelskiej. salon24.pl
JzL
Powrót człowieka o bezczelnej twarzy Przesłanie sitwy jest proste i jednoznaczne. Jak wyraził się jeden ze sławnych  Sławków Platformy Obywatelskiej: Jedna zasada jest dla mnie święta, kurwa. Naucz się tego, jak będziesz o czymkolwiek rozmawiał. Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, kurwa, jak niepodległości. Jak wyjdziesz z Platformy, to masz problem. I to w zasadzie na tyle, jeśli chodzi o sitwę. Mógłbym rzecz jasna rozwinąć temat, ale blog to nie miejsce na elaborat. Można to jedynie uzupełnić o wypowiedź Donalda Tuska, który zakomunikował, że wrócił do Platformy, bo jest ona zespołem naprawdę niezwykłych ludzi. Trzeba przyznać, że z punktu widzenia owego przesłania sitwy jest to najprawdziwsza, solenna prawda. Chociaż zapewne nie o taki punkt widzenia chodziło nowo-staremu szefowi Platformy. Tusk długo i namiętnie rozwodził się też o niegodziwości swoich politycznych rywali, o łajdactwach platformianych Sławków nie zająknął się ani słowem. Bezczelności bowiem nigdy mu nie brakowało, więc teraz, po przetarciu między europejskimi lewakami emanuje nią tym bardziej. Ogólnie - zapiekła furia w kierunku adwersarzy. Natomiast staro-nowy szef PiS Jarosław Kaczyński mówił o słabościach wspólnoty wartości, jaką mieni się być jego ugrupowanie. Piętnował nepotyzm wśród jej członków. Wskazał na syndrom "tłustych kotów" wśród działaczy PiS, którzy blokują konkurentów dobrze przygotowanych do pełnienia różnych funkcji i stanowisk w państwie. Otwartym tekstem wymieniał błędy i niepowodzenia rządów swojej partii, jak na przykład porażkę programu Mieszkanie+. Mówił bez ogródek o niemożnościach swego ugrupowania i państwa, które nie jest w stanie przełamać oporu korporacji i grup nacisku. Ogólnie - troska o Polaków i państwo. Skąd ta przepastna różnica w kontekstach i tematach wystąpień Tuska i Kaczyńskiego? Jest to oczywista konsekwencja różnicy pomiędzy wspólnotą i sitwą. Prawdziwa wspólnota angażuje bowiem swoich uczestników moralnie - czują się w obowiązku zajmować krytyczne stanowisko wobec poczynań wspólnoty i poszczególnych członków. Nie pozwala pobłażać ich występkom, potępia, przyznaje się do błędów. Tak przemówił Kaczyński. A przecież mógłby wzorem owego działacza PSL-u powtórzyć, że piętnowanie zatrudniania według klucza rodzinnego i politycznego to rasizm polityczny. Żartuję oczywiście, Kaczyński nie mógłby tak powiedzieć. Nie poszedł tą drogą, bo - po ludzku rzecz biorąc - jest mu zwyczajnie wstyd za swoich ludzi, którzy się szmacą. Tak działa faktyczna wspólnota wartości.  cdn.