|
|
eska Gdzie jest hurraoptymizm? W wezwaniu do racjonalnego myślenia i do pracy? O, to przepraszam, faktycznie - za mało jęków, za dużo wymagań... |
|
|
eska Rozumiem, ze fajnie by było nadal cierpieć w opozycji patriotycznej, ale wygląda na to, ze trzeba będzie się wziąć do prawdziwej roboty. No i to wielu osobom bardzo nie pasuje - ale spoko, to załatwią młodzi. Starcom duchowym, bez względu na wiek, już dziękujemy :))) |
|
|
Mind Service Sorry Winetou, ale dwa plus dwa zazwyczaj nie równa się cztery, bo życie to nie arytmetyka a ludzie nie kierują się w swoich wyborach chłodną kalkulacją ale emocjami. Naprawdę komuś się wydaje, że aby życie bajką było, wystarczy tylko chcieć? Ale w tym właśnie problem, aby nam się chciało chcieć. Daj Boże, aby w wyborach parlamentarnych wygrał PiS i zdobył większość parlamentarną, ale jak to się mówi: z pustego to i Salomon nie naleje. Innymi słowy liczenie, że po wyborach ludziom zmieni się mentalność jest naiwnością. No chyba że ktoś myśli iż rząd (najlepiej fachowców) wszystko sam załatwi; ale taki pogląd to czysta głupota z którą nawet nie ma sensu dyskutować. I to są właśnie te narodowe wady, m.in. oczekiwanie zbawcy czyli naczelnika na białym koniu, który będzie rządził dekretami, a pielgrzymki i intronizacja załatwią nam bożą łaskawość. Niby powszechnie krytykuje się demokrację fasadową, ale do bezpośredniej kwapią się tylko nieliczni. Kardynalnym błędem jest patrzeć na świat przez pryzmat polskiego piekiełka, chciejstwa oderwanego od rzeczywistości, "słowiańskiej duszy", czy cwaniactwa typu "nie ma cwaniaka nad Warszawiaka"; a myślenie o Polsce jako mesjaszu narodów budzić musi jedynie śmiech i politowanie. Nikt nie urządzi nam Polski, jak tego nie zrobimy sami. A tak w ogóle, to archetypów nie wywieje przeciąg i nie usuną ich porządki. Aby zainicjować zmiany i osiągnąć sukces trzeba czegoś więcej. Czego? - no właśnie!
I jeszcze jedno: końca świata nie będzie. Jak mi przykro... |
|
|
Mocno i mądrze zapisane, ale jeżeli PiS nie posiadło zdolności samodzielnego podliczenia wyników wyborów w oparciu o dane źródłowe z lokali wyborczych, to mam uzasadnione obawy o skuteczne sfałszowanie wyników oficjalnych.
I wówczas, albo przeciwstawimy się (cokolwiek miałoby to znaczyć) takiemu łajdactwu, albo jako naród zaczniemy w wielkiej traumie i rezygnacji zapadać w nicość.
Na pocieszenie pozostaje nam wprawdzie prognoza ojca Klimuszko (jeśli ktoś w takie rzeczy wierzy, a jeżeli nie wierzy, to niech uwierzy - dla poprawy samopoczucia), cytuję z pamięci: „ Polska poniesie stosunkowo niewielkie straty, wynikłe z podtopienia ....., ale głównie z dokonania wewnętrznych porachunków”.
Kiedy miałoby to być? |
|
|
No dobrze, ale pytaniem jest, czy trzeba było ponad 25 lat aby to polskie tałatajstwo komunistyczne przejrzało na oczy i być może wreszcie wybierzemy normalnych ludzi do władzy. Popatrzcie na te 20-30% zwolenników PO czy innych lewackich zboczków. My się tego motłochu nigdy nie pozbędziemy. To są debile ! Bo jak nazwać dzisiaj "Polaka" który jest nadal zwolennikiem PO - no debil ! |
|
|
Es Proszę nie powielać huraoptymizmu,bo ten działa usypiająco i może się zakończyć koalicją wszelkiego badziewia.Bóg zapewne pozwoli w większości doczekać tego poniedziałku,ale powie "sprawdzam". I oby się nie okazało,że w całej tej "historii",tylko On się wywiązał ze swojej "roboty". |
|
|
eska Ładnie napisałeś, moja babcia tak zawsze mówiła > jak Bóg da doczekać, to zrobimy.... |
|
|
Septentrion "..Czas wrócić do początku, koniec z Amway’em i detergentami, wystarczy gorąca woda i czysta szmata, żeby posprzątać dom, wywietrzyć. Otworzyć drzwi i okna na wiatr - i niech wymiecie te śmieci i złogi"
Chciało by się krzyknąć: Twoje słowa nie wpadną Bogu w uszy! zaczniemy od początku w poniedziałek....jak doczekamy do niedzieli. Pzdr |