|
|
Wolfram "zobaczyć" to kolokwializm, a "sensor" to się pewnie też jakoś literacko nazywa - ja jestem inżynierem, to się na tym nie znam.
Zaczynając od złota - ciemnemu ludowi wciska się ciemnotę, że to poznawanie kosmosu, jakieś podboje i tryumf nauki - w rzeczywistości za pieniądze podatnika konstruuje się doskonalsze narzędzia do prowadzenia wojny, zaspokaja próżność władców i poszukuje nowych zasobów do zajumania. Jest to też demonstracja siły.
To podobnie, jak z odkrywcami nowych lądów - chodziło o to samo - złoto, niewolników i nowe rynki. Na Marsie nie ma niewolników, popytu na supermarket też pewnie nie - ale złoto to i owszem, być może, warto sprawdzić.
Rzecz w tym, że o tym złocie nikt nie pisze i nie mówi. Podobnie, jak nie mówi, że skoro potrafimy dolecieć na Marsa, to technologia i potencjał, jakim dysponujemy ma wywoływać strach.
Dla Pana jest wciskanie ciemnoty, że oni tam szukają wody i "życia".
Logika jest w tym, że kto spojrzy z kosmosu na piękno dzieła Stwórcy, co robi z pewnością wrażenie, może dojść do wniosku (w sensie metafizycznym), że Bóg istnieje - w czym nie ma nic dziwnego.
Mam jednak jakieś dziwne przeczucie, że wielu z tych, co te loty organizują niespecjalnie na tym zależy - a nawet zależy, ale odwrotnie - bo ci, co uważali, że Boga nie ma zawsze mieli naukę za szmatę, by sobie nią wycierać rewolucyjną gębę. Być może dlatego maszyna jest lepsza do wysłania w kosmos - bo ona na pewno niczego nie dozna i nie uwierzy i nie opowie o tym przed kamerą.
Denerwować to się można tym, że maszyny są lepsze od ludzi tu na Ziemi, szczególnie w fabrykach i szczególnie w Polsce - także tym, że na pewno maszyny nie ograbiają ludzi z ich dobytku, nie liczą i nie pomnażają pieniędzy - i nie latają za nie na Marsa.
Maszyny są zdecydowanie lepsze - same z siebie nikogo nie zabijają, ogólnie są OK.
To takie luźne impresje - proszę się nie denerwować.
p.s. Pani elig to miła osoba i bynajmniej mój wpis nie jest przeciwko, a przy okazji. P. elig wymieniła firmę Vigo, z której produktów miałem okazję korzystać osobiście - jest to firma znana na Świecie, a czujniki podczerwieni, które robią, są tak unikatowe, że naukowcy z innych krajów mówili, że się ich zrobić nie da, dopóki Polacy nie pokazali, że jednak się da. Jesteśmy ojczyzną wielu wybitnych naukowców, naprawdę wybitnych. |
|
|
Ja początkowo zrozumiałem, że chodzi o "maszyny ZAMIAST ludzi" i od razu przypomniał mi się cudowny monolog sołtysa wsi Taplary wygłoszony w odpowiedzi urzednikowi przekonującemu zebranych chłopów do elektryfikacji ("Konopielka" E. Redlińskiego). Ale być może Pani chodziło o "maszyny PRZED ludźmi" w pierwszych etapach eksploracji. Jeśli tak, a wiele na to wskazuje, to pełna zgoda z mojej strony. |
|
|
5) można zobaczyc, że Bóg istnieje?
Gratuluje, bo ja choć wierze, to Boga nie widziałem |
|
|
1. Zloto akurat moze na Księżycu być i na pewno jest.
2. A jakie znaczenie ma "sensor" boskości, co te roboty Boga szukają czy co?
3. No i oczywiście wtręt ideologiczny tam gdzie go zupełnie być nie powinno.
4. Boga przeżywa wyłącznie czlowiek a wśród tych którzy wysłali Curiosity sa i wierzacy i nie wierzacy tylko co to ma do rzeczy, gdzie tu jest jakas logika? |
|
|
Wolfram Można zobaczyć, że nie ma złota, a Bóg istnieje.
O maszynie można powiedzieć, że złota nie znalazła - a sensora boskości nie da się skonstruować.
Człowiek taki "sensor" ma, więc nie jest dobrze, by tam każdy latał, bez przygotowania ideologicznego. |
|
|
za podjęcie tego tematu i odejście od przyziemnej, codziennej polityki w obliczu tak doniosłego sukcesu nauki. |
|
|
Bo czyz jest cos ciekawszego? Na tle podboju Kosmosu cała polityka blednie. Te roboty to efekt ale i pokaz możliwości współczesnej nauki: automatyki, informatyki - sztuczna inteligencja (bo roboty muszą byc autonomiczne) i innych. Napędza to z drugiej strony postęp tak samo jak wojny tylko przyjaźniej, takie sprzężenie zwrotne. Jednego nie wiem, nie przekazano jasno: czy Curiosity (ma ponoć pomóc wykryc zycie) ale czy w sensie dosłownym (jak pierwszy lądownik ze słynnym testem na obecność zycia) czy tylko pośredni tj. wykrycie wody, metanu itd. Niewiele wiadomo czy i jakie testy mają słuzyć wykryciu życia. Na marginesie, trzeba się spieszyć, nie miejmy złudzen, każdy lądownik prawdopodobnie infekuje Mars ( i tak dobrze że nie lądują tam rosyjskie z ich standardami higieny kosmicznej). Bysmy kiedys nie odkryli na Marsie ziemskiego życia... Curiosity i 1 tonowy robot lądujący na Marsie to wielki triumf nauki co do tego nie ma wątpliwości, stopień komplikacji przeogromny, precyzja obliczeń, sama trajektoria itd itd. |
|
|
dobrych rakiet, a tymi które są - zabierze to wiele lat. Nie mniej jednak baza na Księżycu przez te kilkadziesiąt lat mogła już powstać, zamiast wątpliwej przydatności ISS. Zatrzymano niestety po Apollo 17 loty na Księżyc na wiele lat. Ale to górnictwo tylko to kwestia czasu. Tu Chińczycy mogą nadać impet Amerykanom.
Zgadzam się co do kamer ws. rozdzielczości jakości itd. Jednakże ludzka percepcja jest inna, dojrzy to co umknie kamerom. Nie wiadomo np. czy na podnóżach chyba Spirita były krople wody czy coś innego, a co dopiero z mikrobami? Człowiek może wziąć dowolna skałę oglądać ją z dowolnej strony itd., a w końcu wsadzić kawałek rozłupany jak chce pod mikroskop. Drony rozoznają cele dobrze znane wojskowym, tam będziemy oglądać nieznane. Drony nie ustalą czy ogląda sie bazalt, granit czy piaskowce. Jest pewna subtelna różnica, którą trudno mi precyzyjnie wyrazić dajaca człowiekowi przewagę. Podam więc skrajność - otóż okazuje sie ze kosmos czyli niby próżnia ma zapach, podobno lekko metaliczny! To uwaga astronautów. Prawdopodobnie chodzi o promieniowanie i cząteczki wiatru słonecznego a także z przestrzenie miedzygwiezdnej (to juz mój domysł). Tylko człowiek mógl to zauważyć.
Zgadzam się, że roboty będą potrafić coraz więcej. Jednakże ludzi popchnie nieuchronnie zwykła ciekawość i żądza ekspansji, ta sama która pchała do kolonizowania innych kontynentów. A tu cos o robotach, jak daleko to już zaszło:
youtube.com
youtube.com |
|
|
elig Cóż takiego trefnego można zobaczyć na Księżycu? |
|
|
elig Jeśli chodzi o te kamery, to jest to kwestia odpowiedniego ich zaprojektowania. One mogą zbierać WIĘCEJ informacji niż ludzkie oko. Przypomnę, ze ostatnio coraz częściej używane są bezzałogowe samoloty tak zwane drony. One często sprawują się lepiej w warunkach wojny niż tradycyjne lotnictwo wojskowe.
Górnictwo kosmiczne nie rozwinie się, dopóki nie wynajdziemy jakiejś taniej metody transportu w Kosmosie. Na razie jest ono po prostu nieopłacalne. |
|
|
elig To jakieś nieporozumienie. Chodziło mi o to, że w warunkach przestrzeni kosmicznej, poza granicami naszej atmosfery maszyny sprawdzają się lepiej niż ludzie. Po prostu można je zaprojektować tak, by były dobrze dostosowane do panujących tam warunków, od których ludzi można tylko izolować. |
|
|
Czy to, że mam pralkę, która pierze lepiej, niż ja, i taniej, upoważnia do stwierdzenia, że człowiek w pralnictwie to przeżytek? Człowiek prał, bo nikt inny tego nie potrafił. A teraz pierze pralka. A po co ta pralka pierze? Ano po to, żeby człowiek miał uprane.
A po co roboty badają podstawowe warunki na planetach? Ano po to, żeby człowiek miał zbadane. A po co człowiek ma mieć uprane (zbadane)? Ano jedna jest odpowiedź: człowiek ma potrzeby i zaspokaja je, jak może na danym etapie rozwoju. A potrzeba rozwoju - ekspansji demograficznej czy terytorialnej jest jedną z definicyjnych cech człowieczeństwa. I wszelkie brednie o "depopulacji" i inne komuchowate z (mimo wszystko) DUCHA : -) eksperymenty na ludziach to jest typowe chłostanie łańcuchami morza, jako kara za sztorm.
Tak samo, jak przyszedł czas, w którym człowiek nie może poświęcić godziny dziennie na pranie, przyjdzie czas (moim zdaniem już przyszedł), w którym człowiek nie może sobie pozwolić na ignorowanie innych planet, jako miejsca do życia.
Pierwsi Wikingowie marli na wybrzeżu Ameryki, bo nie potrafili tam żyć, mieszkać, zdobywać pożywienia. Dziś ich potomkowie nie mają z tym problemu.
Pierwsi ludzie na (dajmy na to) Marsie też nie będą mieli lekko, ale postęp polega między innymi na tym, że są wspomniane roboty, które mogą dać wiedzę, a da Bóg, to i jakąś pracę przygotowawczą wykonać, zanim zostaną założone pierwsze bazy.
A czy to wszystko przyniesie ludziom szczęście, czy pozwoli większej, niż aktualnie liczbie ludzi żyć zgodnie z ludzkim przeznaczeniem? A kto to może wiedzieć? Sam fakt życia na Marsie nie zlikwiduje typowych problemów życia społecznego wynikających z sobkostwa, oportunizmu, łajdactwa i zwykłej głupoty. Ale, jestem przekonany, zaczną one manifestować się również w nieznanych dzisiaj formach, i stworzą nowe problemy i nowe metody ich rozwiązania. |
|
|
Tu i roboty, maszyny i człowiek. Z tej perspektywy zwłaszcza USA zmarnowało kilkadziesiąt lat. Część pieniędzy na wojny skierowana na naukę i juz byłyby bazy na Księżycu. Jakie bogactwa moga się tam kryć trudno teraz powiedzieć, na razie mówi sie jedynie o helu3. Ponadto asteroidy, ogromne zasoby metali i innych surowców. Tu juz nie wyłącznie o czystą nauke pójdzie, a o - po zakończeniu badan naukowych z dziedziny geologii - wyścig korporacji gospodarczych w zakresie pozyskiwania surowców. Nota bene, białe karły są w istocie diamentem, po zakończeniu cyklu węglowego, podobnie na Neptunie lub Uranie na pewnej wysokości (głębokości) wegiel powinien istniec w postaci diamentów - tyle, że to tylko teoria bez szansy na eksploatację. |
|
|
Pomijam ekspansje człowieka na zasadzie zdobycia Ameryki, terraformowanie, to, ze Ziemia jest tarczą strzelniczą dla asteroid, komet i pulę genetyczną człowieka nalezy rozdzielic by jak nie na Ziemi to na Marsie przetrwała.
Ale - na Marsie już wiadomo były morza, nawet oceany. Jesli wykształciło się tam życie bardziej zaawansowane niż mikroby (np. na poziomie naszych ryb itp.) to niezbędni bedą geolodzy i paleontolodzy, bo ewentualne skamieliny (jak na Ziemi) rzadko leżą na powierzchni. Zatem poszukiwań musi dokonać człowiek, roboty jedynie zrobią wstępny rekonesans. To co pokażą kamery, to nie to samo co ogląd człowieka na miejscu. Dlatego uważam, że po robotach powinna nadejść era lądowań ludzi i zakładania baz.
Roboty owszem, będą miały długo monopol w bardzo niekorzystnych warunkach a jednoczesnie ciekawych z punktu widzenia poszukiwania życia miejscach: Europa, Tytan, Enceladus itp. |