|
|
elig Może Pan w to nie wierzyć, ale istnieją na świecie grafomani oraz hobbyści, którzy piszą dla przyjemności. Ja jestem hobbystką /grafomanką pewnie też/ i doskonale o tym wiem. Nie wszyscy robią coś tylko po to, by mieć pieniądze. Zaraził się Pan prymitywnym ekonomizmem. Słyszał Pan coś o tym, że "nie samym chlebem człowiek żyje...". |
|
|
Coryllus Wie Pani co, zacząłem to czytać, doszedłem do momentu, że "De Revolutionibus" to było spore zecerskie wyzwanie, bo książka zawierała wykresy i dlatego nie mogła być wydrukowana w Krakowie. Niech Pani oprzytomnieje. Ten facet bredzi, żeby nie powiedzieć gorzej. Ja tego w ogóle nie czytałem, myślałem, że on używa jakichś poważnych argumentów. Pani to nazywa "Moją żenującą niewiedzą"? Niech się pani nie kompromituje i nie popiera wariata. Dla jego dobra. Sama nie ma pani pojęcia o czym ten facet pisze i o Koperniku także, a trzyma pani jego stronę. Ja nie będę wnikał dlaczego, to nie moja sprawa. |
|
|
Proszę Pana, mojej opinii nie kształtuje w tym wypadku osoba, bo jej nie znam, a nawet gdybym znała, to nie byłoby dla mnie istotne, czy ta osoba jest profesorem uniwersytetu czy licealistą. Moją opinię kształtują podane przez tę osobę fakty. Jeśli Pan wymyśla, że ojca Mikołaja Kopernika doprowadziło do bankructwa przedsiębiorstwo, które powstało 10 lat po śmierci tegoż ojca, co jest do sprawdzenia, to o czym tu może być mowa. Pytałam Pana, gdzie mogę zapoznać się z pozytywną recenzją pana Cenckiewicza i z Pańską odpowiedzią na konkretne zarzuty w krytycznej recenzji Rojta, ale nie odpowiedział Pan i wtedy. Pytam więc teraz o to samo ponownie. |
|
|
Coryllus to jest Rojt? To jest jakiś wzorzec metra? Ktoś kto kształtuje pani opinie? Winszuję. |
|
|
Coryllus Pani jest niesamowita po prostu. Piszę, że Rojt może być reprezentantem jakiejś sieci lub wydawnictwa, a pani uważa, że to brednie. Jeśli ten gość nie bierze pieniędzy za redakcję moich tekstów to znaczy, że ma poważne powikłania. To jest człowiek chory albo wynajęty. Nie widziała pani jak się ustawia nagrodę "niezależnych blogerów" dla Hołowni i Prokopa, szkoda, może wtedy spojrzałaby pani na to inaczej. |
|
|
Ależ oczywiście, że przeczytałam. Ponieważ książkę mi pożyczono, chciałam wyszukać w internecie coś więcej na temat autora i w ten właśnie sposób trafiłam na notkę pani Izabeli Brodackiej Falzmann. Czytając recenzję Rojta w paru miejscach porównałam też podawane cytaty z książką i nie znalazłam żadnego błędu czy złośliwego przekręcenia myśli autora. Jak już wspomniałam, nie jestem z wykształcenia historykiem, więc w trakcie lektury książki sama nie zauważyłam błędów. Tylko kilka razy coś mnie "tknęło", gdy w wywodach pana Coryllusa tak wszystko pięknie się ze sobą zgadzało i zazębiało. Pomyślałam nawet, że to chyba za piękne, żeby było prawdziwe. A teraz dowiaduję się na przykład, że prześladowania ojca Mikołaja Kopernika przez Jakuba Fuggera to całkowita fantazja i że firma, która miała być narzędziem tego prześladowania powstała w 10 lat po śmierci ojca Kopernika. |
|
|
Coryllus Nie mogę mu darowac ataku na Żaryna, który miał wg niego specjalnie i celowo, bo to jego plan i zadanie, dezinformowac młodzież w nauce historii, ukrywając przed nia doniosły tekst z 1904 wykryty przez Coryllusa.
Myślę, że powinna pani iść do spowiedzi albo pobiegać po parku. To pani dobrze zrobi. Naprawdę. Jak się ma miesięcznik "Na poważnie"? Czy wyszliście już poza kwestie "bić się czy nie bić"? Czy nadal opisujecie Kruszyniany? Powodzenia życzę całej redakcji. Wielu prenumeratorów. |
|
|
Coryllus Kogo pomówiłem i zniesławiłem? Nazwiska może proszę wymienić. A pani się nie boi, że ktoś panią pozwie za pomówienia i zniesławienie? Dziwne. Pani powinna bać się przede wszystkim. |
|
|
Coryllus Nie mogę dyskutować z anonimem. Kto to jest Rojt? Kosmita? Z jakiej planety? Niech pani zapyta Ziemkiewicz i Łysiaka dlaczego nie odnoszą się do konkretnych zarzutów, które stawia im Rojt. Oni co prawda nie mają tak fajnie, jak ja, bo ich Rojt ledwie dwa razy zauważył, a mnie proszę aż 7. |
|
|
elig A czytał Pan coś poza blogiem? |
|
|
Specjalnie raz jeszcze zajrzałam do recenzji Ebenesera Rojta i chciałam dodać, że nie widzę tam żadnej "zaciekłości". Ton jest raczej lekki, powiedziałabym nawet, że satyryczny, a kultura wypowiedzi taka, że pan Coryllus miałby się czego uczyć.
Podobnie nie uważam, że Rojt wydaje swój osąd o całym "lesie" na przykładzie tylko kilku "drzew". To nie jest sprawa kilku przypadkowych niedokładności. Na przykład systematyczne wykazanie w ostatnim odcinku żenującej niewiedzy Coryllusa na temat życia i twórczości Mikołaja Kopernika mogłoby wystarczyć w każdym poważnym piśmie naukowym do całkowitego zdyskredytowania kompetencji autora.
Dla tych, którzy nie są zainteresowani czytaniem całej obszernej recenzji, podaję link do tej części:
kompromitacje.blogspot.com |
|
|
elig Czy przeczytała Pani "Baśń jak niedźwiedź II", czy tylko te recenzje? Większość krytykujących Coryllusa nie czytała jego książek. Zachowywali się tak, jak ci "dziennikarze" z "Gazety Wyborczej", co pisali, że książki Zyzaka nie czytali i nie mają zamiaru czytać, bo z góry wiedzą, że jest zła. |
|
|
chociazby, pisarzy czy nawet grafomanow. Prozny trud. |
|
|
elig Właśnie o to, chodzi, ze Pani czyta tylko jego wpisy blogerskie. One są bardzo nierówne. Dużo z nich to brednie, ale mniej więcej jeden na trzy jest świetny. Coryllus nie rozumie, ze wypisując te swoje "pyskówki" najbardziej szkodzi sam sobie. Jego książki są , moim zdaniem, naprawdę ciekawe. Radzę je przeczytać. |
|
|
Witam! Przeczytałam wszystkie sześć części recenzji Ebenezera Rojta idąc za linkiem podanym w komentarzach do notki pani Izabeli Brodackiej-Falzmann. Zapytałam też pana Coryllusa, który odniósł się do niej lekceważąco, czy gdzieś odpowiedział na bardzo konkretne zarzuty z recenzji pana Rojta. Nie udzielił mi żadnej odpowiedzi...
Nie jestem z wykształcenia historykiem, ale uważam, że pan Rojt wykazał starannie i na bardzo wielu przykładach, że książka Coryllusa to jednak niestety "stek bzdur". Argument, że "Nikt nie fatygowałby się aż tak bardzo, by zwalczać zwykły stek bzdur." wydaje mi się nietrafny. Sama czytałam książkę wykazującą w podobny sposób wymysły Dana Browna, o którym wyżej wspomina pani Teresa Bochwic. A takich książek o "Kodzie da Vinci" jest dużo więcej. Co nie zmienia faktu, że ten "Kod" rzeczywiście jest tylko "stekiem bzdur".
Dopóki ktoś nie wykaże, że recenzja pana Rojta zawiera nieprawdę, za taki sam "stek bzdur" będę uważała "Baśń jak niedźwiedź". |
|
|
Teresa Bochwic Coryllus to niewątpliwie zjawisko literackie. To jest przypadek Dana Browna, który "zdemaskował" Opus Dei, katolickie budowle sakralne Europy (mają odwzorowywać narządy kobiece) i dziesiątki innych rzeczy. Podobnie jak Coryllus, twierdząc, że to wszystko co wymyśla, to szczera prawda. No i zrobił na tym pieniadze. Coryllus tez je zapewne zrobi.
Mam nadzieję, że ktoś jednak uszczupli mu trochę kasę, żądając odszkodowania za pomówienia i zniesławianie. Jego ego góruje nad treściami, przynajmniej jeżeli chodzi o wpisy blogerskie, bo reszty nie czytałam. Potrafi tez być wyjątkowo chamski. Nie mogę mu darowac ataku na Żaryna, który miał wg niego specjalnie i celowo, bo to jego plan i zadanie, dezinformowac młodzież w nauce historii, ukrywając przed nia doniosły tekst z 1904 wykryty przez Coryllusa. Osobiście mam z nim bardzo na pieńku, no ale nie ja jedna i nie tylko z nim. Osłupiałam, kiedy zaczął poszukiwać moich książek... na Allegro i triumfalnie obwieścił, że nic nie napisałam ponieważ jest tam tylko jeden egzemplarz broszurki wydanej w PZWL w latach 80. Jeżeli to jest jego metoda poszukiwania źródeł... A wygląda na to, że jest.
Jak Pani sama kiedyś zauważyła, jednak jego krytyki, i również sluszne nieraz uwagi, układają się w niepokojący (mnie przynajmniej) wzór - bezlitosnego niszczenia wszystkiego, co tzw. prawicowe, czytaj niepodległościowe zarówno w dzisiejszej Polsce, jak i u protoplastów. Nie podoba mu się nic i nikt, żadna metoda działania nie zasługuje na pochwałę, smaga dookoła siebie wszystko z tej strony. Robi miny politologa i znawcy, a autorytet podbudowuje i uwiarygodnia swoimi baśniami historycznymi, które mało kto jest w stanie zweryfikowac. Ja osobiście mam wrażenie czegoś nieskończenie ahistorycznego w jego tekstach. |