|
|
JacBiel - Winna jestem Panu podziękowanie,za to,że "podjął Pan rękawicę" i -jak na prawdziwego Mężczyznę przystało- z galanterią zakończył nasz dyskurs,a to dzisiaj ogromna rzadkość. |
|
|
JacBiel @Andzia
"Mówienie komuś,że szukał swojej drugiej połowy w jakichś spelunkach,jest paskudnym nadużyciem."
Zrozumiałem, że ta ogólna uwaga może być potraktowana personalnie, i dlatego szczerze przeprosiłem panią Danutę za popełnioną niezręczność.
Niemniej styl uwypuklania kontrastów najklarowniej ujawnia, czy oświetla strefę szarości.
Proszę się nie obawiać, że śmiałbym narzucać się Pani. Jak Pani widzi zajmuję się raczej polityką, zdając sobie sprawę z olbrzymiego zakresu teologii, z którym bałbym się samodzielnie zmierzyć. Niemniej jeśli na publicznym portalu zauważam ewidentne przekłamania dotyczące mojej religii, choć bez entuzjazmu, ale reaguję, żeby nie zmuszać się do udawania, że nic nie widziałem.
W tzw. realu też zresztą nie milczę w sytuacjach nawet para-towarzyskich.
Wolę być niepopularny, niż czerwienić się patrząc w lustro.
pozdrawiam |
|
|
JacBiel
Pani Danuty nie znam,jest jedynie Blogerem,którego wpisy z przyjemnością czytam (podobnie jak Pana).
Mój komentarz tyczył li tylko kultury.Mówienie komuś,że szukał swojej drugiej połowy w jakichś spelunkach,jest paskudnym nadużyciem.
Jeszcze tak na marginesie : o moją duszę stanowczo nie musi się Pan martwić. |
|
|
JacBiel @Danuta
Pani Danusiu, serdecznie Panią przepraszam, bo nie wiem co Panią spotkało w życiu - ale proszę nic nie mówić - broń Boże!
Jak Pani się domyśla, chciałem Panią pocieszyć. Pewnych rzeczy nie da się cofnąć, ale z wieloma można żyć dalej po katolicku, chociaż może mniej komfortowo.
Współczesna tendencja naginania Kościoła do osobistych problemów, zamiast naginania osobistych problemów do nauki Kościoła, jest pseudoduszpasterstwem, za którego syrenim głosem podąża wieli nieświadomych i uczciwych ludzi.
Ja również mam historię, która jest i trudna i traumatyczna i nie ma się czym chwalić, chyba jak każdy z nas, ale staram się zachować jasność umysłu, aby nie stracić z oczu Drogowskazu.
pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam.
@andzia
Rozumiem, że lubi Pani koleżankę Danutę, ale co z tego lubienia wynika? dla źle pojętej sympatii "zapomni" Pani o uczynkach miłosiernych co do duszy? |
|
|
Większej bzdury - na dodatek wyjątkowo niegrzecznej wobec Pani Danuty - nie czytałam.
NIKT ale to NIKT nie wie,jak potoczy się jego życie z wybraną osobą,w znakomitej większości z miłości.Każdy oczekuje krainy mlekiem i miodem płynącej.
Żadnemu z małżonków nawet przez myśl nie przejdzie,że jedno z nich okaże się być katem,pijakiem,łajdakiem ... mimo,że do tej pory nic na to nie wskazywało.
Jeśli Pana córki "dobrze wyszukały" mężów,to i tak radzę OGROM modlitwy,bo ani Kościół,ani pielgrzymki nie dają dożywotniej gwarancji na szczęście rodzinne.
A Panią Danutę powinien Pan przeprosić,bo nie ma Pan pojęcia,co ją w małżeństwie spotkało !!! |
|
|
danuta Pigułki gwałtu, knajpy ze striptisem....
Jedno nie ulega wątpliwości - wierzący z Pana człowiek. Tylko w co?
|
|
|
JacBiel *miało być były, zamiast "byli".
Odpowiedzialność i fakty.
1. Czy sakramenty są faktami, czy symbolami, czy folklorem?
jeśli są faktami, to się z nimi nie dyskutuje, podobnie jak po przegrane w kasynie, które też "oszukuje" -nie żąda się zwrotu pieniędzy.
Jeśli są symbolami bądź folklorem, to przepraszam, ale taki punkt widzenia nie jest katolicki, więc niekatolików prosi się, żeby się nie wtrącali w nie swoje sprawy.
2. Jak powiedziano wyżej - Kościół zna instytucję separacji dla nieudanych małżeństw.
3. Dopóki małżeństwo trwa (do unieważnienia, bądź do śmierci) - żądanie uznania kolejnych związków, to żądanie aby Kościół poparł poligamię, czyli żądanie od Kościoła, żeby przestał być Kościołem. Wtedy byłby anty-kościołem akceptowanym przez anty-katolików - proste?
4. Odpowiedzialność za uczynki - to dobrze, czy źle że jest? kto chce - jest katolikiem, kto nie chce - nie jest.
Kto jest grzesznikiem, ale żąda nieba - ten sam jest oszustem - Pana Boga nie oszuka, ale siebie - owszem. |
|
|
JacBiel Bardzo mi przykro z powodu rozwodu, ale to Pani wina.
Chyba że zmusili siłą, albo dali pigułkę gwałtu - to wtedy nie.
Swoim córkom zalecałem, żeby mężów szukali w Kościele (grupy akademickie, pielgrzymki itp) a nie po knajpach ze striptisem.
Jak się rwiesz do dorosłości, bądź odpowiedzialny za swoje decyzje. |
|
|
JacBiel Szanowny Ironiczny Anglosasie.
Spiłeś się (co podkreślasz w tekście kilkukrotnie), czyli tekst się nie liczy (chyba o to chodziło).
Napisz jeszcze raz, może będzie lepiej. |
|
|
chatar Leon Gwoli jasności: Problem - z punktu widzenia Kościoła katolickiego - nie polega na rozstaniu się z osobą z którą zawarło się ślub kościelny (który nie został przez Kościół unieważniony), tylko na życiu w nowym związku uznawanym przez Kościół za niesakramentalny.
Pozdrawiam. |
|
|
danuta Tankowanie rozczulające...
A zupełnie poważnie - jako osoba rozwiedziona (wybór: załamanie lub rozwód; wybrałam to drugie) zupełnie nie rozumiem, w czym ludzie, którzy zostali OSZUKANI (np. biorąc ślub kościelny wpadli w pułapkę toksycznego, niszczącego związku) są gorsi od sadystycznych morderców.
Bo sadystycznemu mordercy wystarczy tylko "szczery" żal za grzechy, żeby dostąpić sakramentu, którego rozwiedzionym Kościół odmawia.
Pozdrawiam.
|
|
|
chatar Leon Ironia ironią, ale zestawienie tych trzech przypadków z podarowaniem dziecku gadżetu przez papieża, z kwestią udzielenia chrztu nieślubnemu dziecku i z problematycznymi sytuacjami sakramentów dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych to jednak co najmniej lekkie nadużycie.
Co do przypadku ostatniego, to niestety duchowni sami sobie sprowokowali szereg problemów poprzez sformułowania w prawie kanonicznym dające możliwość ich naginania i ewidentne przekręty w sądach kościelnych. |
|
|
A żeby było śmieszniej, na niektórych "katolickich" i "poświęconych" portalach takie komentarze, zupełnie na serio, sypią się seriami. I nie obstawiałbym tu żadnej agentury - to pospolita głupota ich autorów. |
|
|
Optymista1930 Pan Ironiczny Anglosas się upił, ale to mu nie pomogło. Tekścik powyżej mógłby zostać wygłoszony ze sceny na 'Przystanku Woodstock' np. Wielu zasadniczych katolików już dzisiaj ma dość 'nowoczesnego' kościoła i coraz bardziej sympatyzuje z lefebrystami ( i ja ), więc chwalenie Franciszka za jego płytkie i powierzchowne wygłupy, oraz próbhy relatywizacji fundamantów kościoła, jest co najmniej infantylne - tki 'lemingizm', tylko w odniesieniu do Wiary i koscioła. Myślę że powyższy przekaz nie wymaga żadnego komentowania, bo i tak się nie broni.
Żadnego komentarza nie wymaga też cały dzisiejszy świat, gdyż jest tov świat odwróconych pojęć, antyświat...Antykościół...antypapież - Petrus Romanus. Uważam Franciszka za złego papieża...papieża złego...
Módlmy się ze siebie, skoro świat już oddaje pokłony diabłu... |
|
|
cichy-też tak widzę... |
|
|
Boruta- nie wyobrażam sobie innych możliwości, natomiast Ironiczny Anglosas zawsze może przyłączyć się do narodowego kościoła Anglosasów (założonego w odpowiedzi na problemy podbrzusza pewnego króla) wraz z niektórymi hierarchami niemieckiego kościoła, którzy przesiąknęli "ekumenicznymi" spotkaniami z protestantami. |
|
|
taaaaa...gdzies jest napisane ze ..."bramy piekielne go nie przemogą"....a ja zamaykam oczy i modle się o to by powrocic do tego co było...by msza była w normalnym jezyku a nie po polsku...gdzie kaplan będzie odwrócony przodem do ołtarza a plecami do wiernych a nie tak jak teraz jest.przodem do tylu i tylem do przodu jak w jakiejś bzdurnej piosence....gdzie nie będzie zadnego plumkania na gitarkach...gdzie dzieciarnia i kobiety nie będą dotykać paramentów liturgicznych ani niczego czytac ani niczego oglaszac..ani klaskac..ani tupać..ani robic meksykańskiej fali wyciagnietymi w gore rekoma..ani nie będą staly majac za plecami tabernakulum...gdzie w koncu bedzie normalnie..jak zawsze było...a na to się nie zanosi... |
|
|
Skomentowałem ten tekst już na salonie, tak więc wkleję również ten komentarz tutaj...
Fakt ...pijesz ?!...nie pisz ....
Co do meritum to (delikatnie mówiąc) duże uproszczenie...
To co najbardziej kłuje w uszy i w oczy, to fakt (niestety bolesny), że na największych obrońców Ewangelii uchodzą, ci którym jest z nią nie po drodze. Wciąż powtarzają, Jezus to, Jezus tamto, a Kościół inaczej....Zaraz, zaraz...ale Kościół został założony dopiero w dniu Pięćdziesiątnicy po zakończeniu misji Jezusa na ziemi, a łamanie przez Niego tabu dotyczyło starożytnego Prawa Żydowskiego, a nie Sakramentów, które są Jego pieczęciami w naszych duszach.
W czym moim zdaniem polega problem na udzielaniu komunii "rozwodnikom"?, a no na tym, że przystąpienie do jednego sakramentu musi pozostawać w zgodzie z pozostałymi. Jeżeli ktoś nie jest ochrzczony nie może przyjmować "Ciała i Krwi", jeżeli ma nieodpuszczone grzechy (nie przystąpił do sakramentu pojednania) też, jeżeli żyje w związku "niesakramentalnym" tak samo ...
Moim zdaniem warunkiem dopuszczenia tych ostatnich do "komunii" jest likwidacja "sakramentu" małżeństwa. De facto już dzisiaj stoimy w obliczu umniejszenia jego znaczenia. W obliczu tych zmian jaki jest więc sens tego sakramentu ....skoro i bez trwania w nim można przyjmować najświętsze "Ciało i Krew" ? ...
Co do "niechrzczenia" dzieci ze związków "niesakramentalnych" ...oczywiście też podnosi się krzyk, że dlaczego nie! ...A dlatego, że gdybyśmy chrzcili dorosłych, to nie ma problemu, ale za dziecko odpowiedzialność biorą rodzice, to oni mają świecić przykładem, bo od Katolików wymaga się więcej. A jak się więcej wymaga, to ma się więcej praw i obowiązków... |