Otrzymane komantarze

Do wpisu: Magia namiętności – odcinek (10)
Data Autor
Prof. Jan Woleński, który nie może komentować na blogu pana KP, poprosił mnie o zamieszczenie takiego tekstu: 1. Pan dr KP ma majaki identyfikując mnie z tarantogą i :elicjanem. \ 2. Oto uwagi na temat fragmentu odpowiedzi pana KP skierowanej do felicjana -------------------------------------------------------------- "A jak chodzi o kobiety, modę i piękno damskiego stroju, to z całym szacunkiem, ale lepiej będzie, jak się Pan profesor zajmie okpionymi epistemologicznymi meandrami „argumentacji”, z czego już śmieje się, jeśli nie cały Kraków, to prawie." -------------------------------------------------------- W żadnej mierze nie zamierzam konkurować z męsko-damskimi osiągnięciami pana KP. Odkąd go znam (od 1972 r.) wszystkie jego bogdanki poszły od kochasia w siną a mnie nie zdarzyło się to ani razu. Jedną panią, która dość szybko zdymisjonowała pana KP znam całkiem nieźle. Wybucha śmiechem na samo wspomnienie o nim powiadając, że w pozycji horyzontalnej był dość marny a w wertykalnej, po pierwsze, nikły a po drugie - zbyt namolny w opowiadaniu bzdur o swoich rozmaitych sukcesach. Przy okazji przypomnę panu KP fragment jego innego dzieła mianowicie "Podaj hasło", s. 110 "Niektórzy z krakowskich uczonych, z gatunku tych smutnych, bezradnie głowią sie nad tym, jaki Woleński miał sposób na swoje żony [...] zjawiskowo piękne". Pytanie, jako przepis miały bogdanki pana dr KP na to, aby go odstawić na boczny tor, niech pozostanie jako retoryczne. Co do rady pana dr eng. KWP, etc. etc. w sprawie meandrami argumentacji, proponuję mu, co następuje. Z ilościowego punktu widzenia mój dorobek naukowy jest jakieś 90 razy większy od tego, co opublikował pan dr KP w trakcie swego długiego stażu jako nauczyciel akademicki. Proponuję, aby 100 cytatów z moich prac równoważyło 1 cytat jakiegoś dzieła pana KP (może uwzględnić swoje trzy produkcje paraliterackie). Wynik pewnie będzie oscylował w proporcjach 1 cytat z wiekopomnych dzieł pana KP do 100 cytatów z moich skromnych prac. Jan Woleński
Krzysztof Pasierbiewicz
@Minimax Dziękuję za tę piękną recenzję dziesiątego odcinka szczególnie dlatego, że pisząc ten fragment "Magii namiętności" marzyłem skrycie, żeby czytelnik tak właśnie go odebrał i odczytał podteksty. To dla mnie wielka nagroda, jako autora książki. Magia była moją pierwszą powieścią, więc jak na debiutanta zostałem nad wyraz wysoko oceniony. Jeszcze raz dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
:) Mowa/wypowiedź jest ciągiem symboli. Symbol, by wywołać w umyśle zrozumienie, musi w doświadczeniu osobniczym mieć odpowiednik - desygnat. Jakość owego desygnatu - np. abstrakcyjność bądź rzeczowość - przesądza o stopniu zrozumienia przekazu. Tylko desygnat rzeczowy, osobiście doznany w swej klasie - rzec można przeżyty i/lub skonsumowany - przesądza o pełni zrozumienia przekazu symbolicznego. Dlatego mówi się, że syty głodnego nie rozumie... Zachęcam do polemiki:)
Witam To bardzo nostalgiczny tekst. Obrazuje niezaprzeczalny triumf mlodosci, zycia i nadziei. Napisałem "obrazuje" i tak jest dobrze, bo czytając widzi się i blichtr, i zwiewną elegancję, i lśniący, zmysłowy uśmiech, i rozbawione spojrzenia, i rozbłysk zaciekawienia, i ulotną obietnicę. To roztacza się niczym nieskrępowany czar młodości, a wszystko wkoło mu ulega. Enklawa wolności. Wyrazistsza, głębsza i intensywniejsza tym bardziej, im podlejsza, ohydniejsza i po prostu sowiecka była otaczająca rzeczywistość - PRL. Pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
@felicjan Witam Pana profesora pod nowym nickiem. Dziękuję również za darmową promocję "Magii namiętności", bo im bardziej Pan pluje na ten internetowy serial, tym większe budzi zainteresowanie ze strony internautów. A jak chodzi o kobiety, modę i piękno damskiego stroju, to z całym szacunkiem, ale lepiej będzie, jak się Pan profesor zajmie okpionymi epistemologicznymi meandrami „argumentacji”, z czego już śmieje się, jeśli nie cały Kraków, to prawie. Nie wiem, jak Internauci, ale z mojej strony bez pozdrowień. Krzysztof Pasierbiewicz PS Ma Pan jeszcze tylko jedną szansę na uratowanie twarzy, a mianowicie podpisywanie swoich komentarzy Imieniem i nazwiskiem.
Krzysztof Pasierbiewicz
@tarantoga Długo Pan musiał Panie profesorze siedzieć nad zebraniem tych wyjętych z kontekstu komentarzy. Widać rękę epistemologa. Ale Pańskim mocodawcom może się nie spodobać, że zaniedbuje Pan tym samym pracę na niwie działalności antylustracyjnej i anty-kościelnej. Radzę uważać. Bo już pół Krakowa opowiada anegdoty o pewnym maniaku, który dostał na punkcie Pasierbiewicza ewidentnego pierdolca.
JJC
Mistrz, pan KP to prawdziwy mistrz grafomańskiej tandety. By to zauważyć wystarczy odrobina inteligencji i smaku, których to cech najwyraźniej pozbawiony jest autor powyższej "powieści". Gdyby jakiś adept polonistyki chciał napisać dysertację na temat grafomańskiej, kiczowatej wytwórczości "literackiej" to nie znalazłby lepszego przykładu. I do tego elementarne błędy językowe. Nie wskażę, bo pan KP zaraz poprawi.:) Wszelako wytwórczość pana KP ma pewien walor, jest mianowicie śmieszna. Nie mogę się oprzeć by nie dać jakiegoś przykładu, ot, choćby ten: "Po niej wychodziła cała w ciepłych beżach słynna Elka Grabacz – pełnokrwista blondynka, która była uosobieniem kobiecej dyplomacji, gdyż ta urodzona modelka potrafiła tak chodzić, że się z nią mogła utożsamić w zasadzie każda kobieta." Pozdrawiam pana Krzysia i wszystkich jego entuzjastów!:)
Krzysztof Pasierbiewicz
@goscaga "Ten luksus,ktorym tak sie zachwyca Autor jest nieco na wyrost,czy naprawdę prawdziwy?..." ----------------- Szanowna Pani! Mój licealny nauczyciel biologii, legendarny w Krakowie profesor Pietras, jeśli ktoś coś takiego, jak Pani powiedział zwykł mówić, cytuję za Pietrasem; "typowy Polak, jeszcze nie pomyślał, a już chlapnął" Proszę z łaski swojej poczekać na następne odcinki, a oceniać autora dopiero po przeczytaniu wszystkich. Serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
ZASTANAWIAM SIE CZY powinnam komentowac,gdyz mnostwo mysli sie nasuwa.Postaram sie zrobic to w miare delikatnie,bo kazdy ma prawo do wlasnych pogladow Ten luksus,ktorym tak sie zachwyca Autor jest nieco na wyrost,czy naprawde prawdziwy?Zartuje...Strach pomyslec,jesli uznamy,ze to jest priorytetem w zyciu. niejednokrotnie zawod modelki jest dla takiej utrapieniem,jak rowniez wszelkie tytuly I sprawowane urzedy I nie sklame ,gdy napisze,ze czasem prosta kobieta jest szczesliwsza I madrzejsza zyciowo niz ci w/ wymienieni tytul,waskie biodra I kasa wcale nie okreslaja czlowieka
Do wpisu: Polityka musi iść za bieżącą modą!
Data Autor
jazgdyni
Witam Panie Krzysztofie Cenny artykuł i słuszne przesłanie. Pozwolę sobie dodać uwagę, że należy oczyścić najbliższe otoczenie Kaczyńskiego. On sam ma czułe ucho na mądre, nawet młodzieżowe uwagi. I ma intuicję. To klasyczny "twórca królów". Przecież postawienie prezydenta Dudy to prawdziwy majstersztyk. I chyba też Beata Szydło będzie dobrym premierem, choć tutaj mam pewne, choć małe wątpliwości (wymowa i komunikacja). Natomiast tzw. zakon pisu, to faktycznie hamulcowi. Zostawiłbym tylko pana Antoniego Macierewicza w roli miecza Demoklesa. Pomału jednak wydaje mi się, że Pańskie cenne uwagi wreszcie zaczynają docierać, gdzie trzeba. Serdeczności
Anka Murano
Kpina to, czy wylew zalu? Jesli to pierwsze - twardy, ale dobry sarkazm. Jesli zas drugie - zamilkne nienawistnie!
Witam Załóżmy, że Prezes realizuje w/w zamysł. Jak w takiej sytuacji zapobiec takiemu scenariuszowi: Przy współpracy duchownych co to "bez swojej wiedzy i zgody" wyłania się nowa partia, hasłowo bardziej ultrakatolicka niż sam ZChN, i przejmuje zrażony do Prezesa kontrreformacki elektorat. Z tej samej inspiracji pojawia się na tej samej scenie politycznej kolejny byt, powiedzmy w stylu "modocianym", i podprowadza ów nowy, jeszcze niestabilny elektorat przelicytowując deklaracje Prezesa. Z kim zostałby Prezes? Zapewne z elektoratem mniej katolickim a zarazem typowo socjalnym, który może łatwo zdryfować ku czerwonym. No i z kliką zależnych bezpośrednio od dojenia budżetu z mandatu partii, wraz z ich rodzinami. Tych z kolei można po prostu kupić, jak uczy przykład jedynego Misia o twarzy Prosiaczka. Czarny scenariusz, ale jak mu zapobiec? Pozdrawiam
Do wpisu: Babska solidarność belwederskich profesorów
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
NASZ_HENRY Psy szczekają, karawana jedzie dalej
Krzysztof Pasierbiewicz
@bolesław "Ciekaw jestem jak czują się Ci co wylali Panu na głowę hektolitry pomyj i fekaliów..." ----------------- Szanowny Panie Bolesławie! Jednym, co oni czują to bezkrytyczną nienawiść do każdego, kto myśli inaczej niż oni. W politologii nazywa się to partyjniactwem. Pozdrawiam Pana, jak zawsze serdecznie, krzysztof
NASZ_HENRY
Czuj, stary pies szczeka ;-)
Krzysztof Pasierbiewicz
@minimax Witam równie serdecznie, Wiem Pan, tak się składa, że byłem przez kilkanaście lat tłumaczem konsultantem technicznym jednej z największych amerykańskich korporacji światowych. I jak czytałem Pański komentarz miałem wrażenie, że to ja go napisałem. Nie ma to, jak współmyślenie Panie Kolego. Dziękuję za ten komentarz i serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
@Sceptyk "A może tak pokaże Pan całość listu od Prezesa?..." -------------- Nie wiem, czy pan Jarosław Kaczyński życzyłby sobie bym upubliczniał całość listu. Ale na skanie, który załączyłem jest mój adres. Proszę do mnie napisać, umówimy się i pokażę Panu cały list. Pozdrawiam
Witam serdecznie Tzw. koleje życia wiodły mnie i przez gaj Akademosa, gdzie rozmaici przedstawiciele nauk ścisłych i technicznych uprawiają swoje zajęcie a czasem nawet naukę, ale polscy to raczej rzadko. Miałem okazję poznać i porównać modus operandi luminarzy nauki z Polski i z poza. Jako rzekłem, byli to inżynierowie-praktycy, no i polska strona.. Zasadniczo da się zaobserwować jedna, podstawowa i uniwersalna zasada: W Polsce, obecnie, zasadniczo kompetencje zawodowe [profesjonalizm] nie idą w parze ani z tytułami, ani z tzw. stażem. Przekładając dialogi pomiędzy przedstawicielami Polski i obcych krajów wielokroc musiałem się wstydzić obserwując błysk niedowierzania w oczach interlokutora wywołany błazeńską wręcz niekompetencją polskiego rozmówcy, co początkowo skutkowało podważaniem moich umiejętności językowych. Zaufanie powracało, gdy rozmówca zorientował się, iż nie jestem jedynie tłumaczem, lecz także współtwórcą rozwiązań, o których "wyższe szarże" po polskiej stronie miały zgoła niewielkie pojęcie. Poza jednym - ile za to da się wydoić z budżetu unii oraz co zrobić, by jak największą ilość kasy przeputać "poza programem". W tym właśnie specjalizuje się polska profesura, poza oczywiście wojnami podjazdowymi we własnym gronie. Nomina sunt odiosa, więc nie będę wytykać po nazwisku, ale obserwacje dotyczą lat a nie dni, około setki uczestników z kilkunastu krajów oraz kilku polskich uczelni. Śmiem twierdzić, że próbka jest reprezentatywna. Pozdrawiam PS O humanistach nie chcę się wypowiadać, bo uważam że nauka zajmuje się faktami, a nie opiniami. Dlatego za naukę należałoby uznać jedynie historię, no i może ekonomię matematyczną, a i to tylko ze względu na metodologię.
A może tak pokaże Pan całość listu od Prezesa?
Szanowny Panie Krzysztofie. Ciekaw jestem jak czują się Ci co wylali Panu na głowę hektolitry pomyj i fekaliów. Nie wiem czy Pan Jarosław Kaczyński posłuchał Pana rad (Szczerski, Duda) ale może być Pan dumny, że miał Pan "nosa". Na to konto przed snem pięćdziesiątkę łyknę. Pozdrawiam, bolesław.
Krzysztof Pasierbiewicz
@manko1492 Dobrze, że są tacy, którzy pamiętają, co pisałem. Niestety są i tacy, którzy nie pamiętają, albo nie chcą pamiętać. W "Pasażu 13" niedaleko "Jaszczurów", vis a vis "Wierzynka" bracia Likusowie mają w przyziemiu delikatesy. Przy wejściu do tego sklepu jest bar, gdzie dają najlepszą kawę w mieście. A jeśli interesuje Pana kawa mielona do parzenia w domu, to przy ulicy Św. Tomasza, zaraz przy Floriańskiej jest uroczy sklep "Pożegnanie z Afryką", gdzie mają chyba wszystkie najlepsze gatunki kawy. Potrafią także doradzić. Polecam. Pozdrawiam Pana
Potwierdzam, pamiętam, czytałem, pod innym nikiem popierałem. Pozdrawiam i życzę miłych dyskusji przy dobrej kawie. A gdzie najlepsza w Krakowie?
Do wpisu: Fantasmagorie galicyjsko jagiellońsko skansenowe
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
@Tarantoga Proszę się podpisać, tak jak ja imieniem i nazwiskiem, to pogadamy.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Tarantoga Faktycznie kiedyś "przejechałem się" po panu profesorze Brodzie. A zrobiłem to dlatego, że pan profesor ślepo bronił krytykowanych przeze mnie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego o komuszym rodowodzie. Chodziło mi o to, że w zeszłym roku na Uniwersytecie Jagiellońskim odbył się Kongres Sic! Kultury Akademickiej, którego gwiazdorami byli profesorzy o paskudnie komuszym rodowodzie, których kariera wyrosła z ich niegdysiejszej działalności, jako zasłużonych dla komuny aktywistów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Krytykowałem, bo to nie byli tylko członkowie tej partii, lecz jej aktywiści, którzy kształtowali, albo lepiej okaleczali studenckie mózgi. A pan profesor Broda musiał przecież wiedzieć jaką rolę ci ludzie spełniali i do jakich zadań byli wyznaczani i komu służyli. Ci ludzie do dnia dzisiejszego stanowią "wizytówkę" Uniwersytetu Jagiellońskiego. A mimo to ten stan pana profesora Brody nie oburzał. Patrząc, jak pan profesor Broda ślepo broni kasty profesorskiej z UJ to przypomina mi się tak zwana "babska solidarność". Bo każdy kumaty student wie, że w Trzeciej RP Uniwersytet Jagielloński utracił praktycznie wszystkie przymioty swej dawnej świetności, a panującym na zasadzie zasiedzenia uczelnianym beneficjentom okrągłego stołu udało się przekuć niegdysiejszy majestat Jagiellońskiej Wszechnicy w złudne przeświadczenie, że to wciąż tak samo renomowana uczelnia, jak kiedyś. Tę ewidentną ściemę uprawiano z zadziwiającym powodzeniem dzięki wprowadzeniu na tejże uczelni systemu feudalnych rządów leciwych i kompletnie oderwanych od racjonalnego postrzegania rzeczywistości świętych krów akademickich o komuszym rodowodzie, którym jak dotąd nikt się podskoczyć nie odważył. Bo niestety, pan profesor Broda, choć reprezentuje prawdziwie wielką klasę naukową i jest wspaniałym Polakiem zalicza się jednak do grupy "pisowców", którzy nie rozumieją co to takiego krytyka konstruktywna, powtarzam konstruktywna kierowana w najlepszej wierze pod adresem PIS-u. Martwi mnie to, bo takie postawy nie pomogą panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie w zostaniu prezydentem wszystkich polaków, a nie tylko połowy, na co Polska po raz pierwszy od wielu lat ma realną szansę. Krzysztof Pasierbiewicz
Widzę, że p. dr K.P. nie zna, a jeśli zna to na pewno nie rozumie.