Otrzymane komantarze

Do wpisu: Jeszcze o kredytach denominowanych
Data Autor
Francik
Zgadzam się, że kwestia kredytów frankowych to sprawa dla wymiaru sprawiedliwości a nie ustawodawcy. To było jedno wielkie oszustwo - tak jak tzw. opcje walutowe. De facto banki pożyczały złotówki i złotówkami są spłacane kredyty w końcu to złoty jest prawnym środkiem płatniczym w Polsce. Przeliczanie na franki to tylko wybieg finansowy - kreatywna księgowość. Z pewnością można udowodnić, że banki, które pożyczały franki praktycznie tej waluty nie posiadały - czyli pożyczały coś czego nie miały, a to zwykłe oszustwo i zadanie dla prokuratury. Problem jest bardziej natury politycznej - obawa, że banksterzy przystąpią do otwartej wojny z Polską. Chyba posunięcie Standard&Poor's było ostrzeżeniem. Żeby z nimi wygrać trzeba by przebudować polski rynek finansowy, a tego się nie zrobi w kilka miesięcy.
Jabe
Skoro, jak Pan pisze, „bank nie jest przedsięwzięciem hazardowym”, a „»zjawiskiem losowym« w świetle prawa jest każde zdarzenie przyszłe niezależnie od stopnia trudności przewidywania”, to, wg Pana, bankom nie wolno ani oferować kredytów, ani przyjmować depozytów. No chyba że pomylił się Panu hazard ze zjawiskiem losowym. W takim razie to jest unik z Pańskiej strony. Naturalnie w normalnym państwie takie rzeczy się załatwia drogą sądową. W polskich warunkach oznacza to, że bogata instytucja mająca wynajętą kancelarię, która dobrze żyje z ubogimi krewnymi (sędziami), może na ich przychyność liczyć (mam nadzieję, że przesadzam) – „Duży może więcej”. Chyba że sprawa sprawa staje się głośna. Wtedy vox populi, vox dei. Niestety w najbliższym czasie na poprawę sytuacji w kwestii sądownictwa nie ma co liczyć. Tego nie ma w planach. Swego czasu pan Cysewski gardłował tu za ławami przysięgłych. Nie wzbudziło to specjalnego zainteresowania. Z sądownictwem cywilnym byłoby zapewne jeszcze gorzej. Normalność się poprostu ludziom w głowach nie mieści. Tak, czy owak... Pacta sunt servanda.
Anonymous
@autor Zaproponowana przez Pana droga sądowa jest przekonująca. Prezydenta tłumaczę z decyzji politycznej obietnicą wyborczą i brakiem niezależnych sądów. Banksterzy nie potrzebują adwokatów ale Polska tak, i ci adwokaci sprawy polskiej właśnie się prawdują.
Do wpisu: Nieporozumienia z kredytami denominowanymi w CHF
Data Autor
Jabe
ad 1) Jeśli bank bawił się w doradcę, to miał poinformować. Na ocenę umów frankowych to nie wpływa. ad 2) Przede wszystkim to pan Owsiński twierdzi jednocześnie, że był to hazard i było to nieuchronne. Tu nie ma albo, albo. Naturalnie banki kalkulowały, stąd niższe odsetki w takich umowach. To oczywiste. Z pewnością ubezpieczono się. To nie rząd grecki. ad 3) Nie interesuje mnie, czy bank ponosi stratę, czy nie. To jego sprawa. Zapewne mają wkalkulowane, że na jednych umowach stracą, na innych zyskają więcej i wyjdą na swoje. Nie o to chodzi, że im się krzywda stanie. Nam się stanie, bo tak nie wolno – Pacta sunt servanda! Ten „kurs sprawiedliwy” to jakiś wytwór sprawiedliwości socjalistycznej? „Przekręt w społecznej skali”...? Najgorsze w tym jest kolektywistyczne myślenie, które wylazło z ludzi przy okazji: banki stanowią kolektyw, który ponosi kolektywną winę za kredyty frankowe wobec kolektywu frankowiczów. Większość zarzutów do tych kredytów nie jest wcale z nimi związana. W gruncie rzeczy, jedyny zarzut jest taki, że kredyty frankowe są we frankach. Szczerze wątpię w powiązanie zachowania S&P ze sprawą banków, to są w końcu groszowe sprawy. Co nie znaczy, że sądzę, że nikt im niczego nie zasugerował.
1) jeżeli wzrost wartości franka był nieuchronny,jak pisze komentator Jabe, to psim obowiązkiem banku było poinformowanie o tym kredytobiorcy, 2) jeżeli bankom nie było wiadoma nieuchronność wzrostu franka, bo pewnie tak Jabe napisze, to w momencie zawierania umowy banki musiały wkalkulować również swoją "przegraną" i zarezerwować odpowiednie środki na pokrycie "strat", 3) strat piszę w cudzysłowie, bo w kontekście przewalutowania z kursem na dzień zawarcia umowy, czy też przewalutowania po "kursie sprawiedliwym" - banki nie ponoszą strat ! Banki nie zarabiają tyle, ile obmyśliły sobie zarobić w trybie bandyckich umów ze swoimi klientami. --- Inicjatywa Prezydenta dowodzi, że projektodawcy uznają pośrednio fakt złamania prawa przez banki. Skoro Autorzy powiedzieli "a" - niech więc powiedzą "b". W szczególności, gdyby to złoto żerne bydło próbowało nadal się przeciwstawiać, poza już wielką szkodą, jaką wyrządzili spuszczając z łańcucha S&P. Banki można postawić przed sądem choćby na gruncie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Nawiasem mówiąc, widoczne wystąpienie przekrętu w społecznej skali, powinno od razu spowodować interwencję przynajmniej KNF, UOKiK oraz prokuratury. Moim zdaniem Autor ma całkowitą rację.
Anonymous
@autor Kursy walut i WIBORY/LIBORY są zmienne i dochody kredytobiorców są zmienne - czysty hazard. Tyle, że frankowicze chcieli tej gry w trzy karty z banksterami a rządy IIIRP udostępniły ciemny zaułek przepisów prawa bankowego, bo dały bankom przywileje. Przywilejów bankom nie odbiorą, więc będą ręcznie regulować.
Anonymous
@Nasz_Henry Spekulowały obie strony. Nie ma co do tego faktu najmniejszych wątpliwości.
Zygmunt Korus
Dużo z Pańskich spostrzeżeń jest trafnych, ale wydaje się, że projekt prezydencki zmierza w dobrym kierunku: należy wrócić do początku, przyjąć moment startu jako opcję zerową i tym razem zabezpieczyć reguły gry zgodnie z wymogami prawa (dotyczącego instytucji zaufania publicznego). O tym, że dotychczas to lichwiarze mieli pozwolenie na dojenie polskiego plebsu, jest dowodów jak góry Ałtaju. Pozwalam sobie przypomnieć wpis pełen konkretów "jak to się naciąga Polaków" - w każdej walucie. naszeblogi.pl
Jabe
Skoro wzrost wartości franka był nieuchronny, to nie było to zdarzenie losowe, Panie Owsiński! Skąd Pan wie, że odsetki były zaniżane (i to celowo)? Skąd Pan wie, jakie z tym wiązały się koszty? Jak by podaż kredytów była nadmierna, to by były tanie. A w Polsce, jak słyszałem, kredyty tanie nie są. Pan ten kuriozalny wniosek wyciągnął licząc reklamy?!
NASZ_HENRY
Spekulacje banksterów na kredytach frankowych ;-)
Do wpisu: Atak na Polskę ? –Odpierać atakiem
Data Autor
NASZ_HENRY
POtomków Hitlera i Stalina atakować w dzień i w nocy ;-)
Trzeba uważać również na to,pomimo wielu nie budzacych wątpliwości argumentów w naszych rękach,że unia wcale nie pali się do uczciwego potraktowania tej sprawy.Oni nie będą rozpatrywać stanu faktycznego,tylko będą tworzyć fakty przeciw Polsce.
Anonymous
@autor Atakować trzeba przede wszystkim samą formę wspólnoty, która europejska jest tylko z nazwy. W rzeczywistości UE jest formą okupacji Europy przez wrogich jej zasadom socjalistów. Demokracja nawet nie jest szczególnie eksponowana i nie bez powodu. Referenda, jak pamiętamy, oparte były na zasadzie aż do skutku. Poza wyborami do parlamentu nie ma wyborów demokratycznych, a liczba przedstawicieli została zmanipulowana. Odstąpiono od zasady jednomyślności oraz suwerenności krajów członkowskich. Unię Europejską trzeba gruntownie zreformować powracając do EWG i strefy Schengen, pogwałconej przez antyniemiecki i socjalistyczny rząd RFN, o czym nikt nie mówi.
Naszą postawę można by też kształtować wg niepodważalnego spostrzeżenia, iż to, że Komisja Europejska wszczęła procedurę nadzoru znaczy dokładnie to, że Komisja Europejska wszczęła procedurę nadzoru... Nie twierdzę przy tym, że należy do objaśnień KE delegować od razu szefa narodowców pana Kowalskiego, w kompanii z prof. Pawłowicz, bo byłaby to zbyt ciężkie doświadczenie dla brukselskiej pederastii. Można natomiast zafundować im aktualną, scaloną wersję przepisów o Trybunale Konstytucyjnym i poprosić o ich ocenę "na zgodność" z wyobrażeniami KE o standardach ochrony konstytucji w państwie demokratycznym. Pożytecznym byłoby wskazanie nam wzorcowego rozwiązania w którymś z krajów Europy. --- Pan zaczyna być dla nas łaskawy, gdyż akurat doskonale się to wszystko zbiega z wizytą n. V-ministra Spraw Zagranicznych pana Marka Ziółkowskiego w Moskwie. Nic tak skutecznie bowiem nie wprowadzi liberalnych goryli w UE w paraliżującą sraczkę jak właśnie -oby tak się stało- inicjowanie się normalnych relacji Polska-Rosja.
Mind Service
Zgadzam się w całej rozciągłości. Dodam tylko, że reakcja Polski powinna być spokojna, zrównoważona a jednocześnie stanowcza, konsekwentna i dobrze przemyślana. Zalecał bym o powstrzymywanie się od jakichkolwiek komentarzy panią Pawłowicz, gdyż zostanie to natychmiast wykorzystane przeciwko nam. Dobrym pomysłem było by także wniesienie wniosku do instytucji unijnych o zbadanie stanu praworządności i wolności słowa w Niemczech w związku z atakami islamskich imigrantów na ķobiety i zatajaniem tego faktu przez ich policję i media. Kolejną sprawą jest kwestia rury blokującej dostęp do naszego portu statków o większym zanurzeniu. Mam wrażenie, że Niemcom szybko rura zmięknie. A możemy jeszcze wspomnieć o bilionowym odszkodowaniu za zniszczenia wojenne WW2. Oczywiście trzeba równolegle zapewniać o tym, że bardzo nam zależy na jak najlepszych stosunkach z Niemcami. Wspólne działania gospodarcze, kulturalne i społeczne muszą być wzorowe i bez jakiegokolwiek związku z polityką.
Do wpisu: „500 zł.” –skąd wziąć pieniądze
Data Autor
Jabe
Może chodzi o to, żeby dzieci płodzili bezrobotni, bo mają więcej czasu. Taki rodzaj robót publicznych.
NASZ_HENRY
Czy nie lepsze byłoby wspólne opodatkowanie rodziców i dzieci ;-)
No właśnie, wystarczy tylko sprawdzić wyliczenia emerytalne i przywrócić je do normalności, a pieniądze na program 500+ znajdą się same: Przykład: Krzywonos, 6000 zł emerytury. 2000 zł to emerytura właściwa i 4000 to emerytura uznaniowa. No dobrze, ale te 4000 uznawał Tusk (król europy), natomiast od 25.10.2015 to uznanie wygasło. A więc po sprawdzeniu 6000 - 2000 = 4000 !!! 4000 (Słownie: cztery tysiące zł) znaleziono tylko u jednego oszusta emerytalnego, co daje 4000 / 500 = 8. A zatrem 8 dzieci ma już zapewnione pieniądze !!! Jeszcze lepiej ma się sprawa es-beckich lub wojskowych oszustów emerytalnych. Tam w grę wchodzą takie sumy emerytalne jak 18000-20000 zł miesięcznie, co automatycznie po sprawdzeniu tylko jednego gagatka daje pieniądze dla około 30 dzieci. Co wy no to Polacy ?!!
Jabe
Pomysł, że wzrost gospodarczy powoduje wzrost wpływów z podatków, nie jest wcale odkrywczy. Tylko że to trudne. Niestety, na razie sięganie do kieszeni podatnika, by sfinansować pomoc dla niego, jest jedynym pomysłem.
Anonymous
P.S. A skoro już mówimy o pieniądzach, pisał Pan niedawno o niezbędnych strategicznych inwestycjach gospodarczych. Ktoś te inwestycje musi sfinansować. Tymczasem nie mamy własnej klasy wyższej zdolnej do inwestycji na większą skalę. Nie mamy nawet klasy średniej zdolnej do aspirowania by stać się klasą wyższą. Ambicją Polaków, w minionym 25leciu, była praca etatowa lub wyjazd za granicę. Wygląda na to, że min.finansów będzie finansowało te inwestycje z pieniędzy podatników. Chyba, że podjąć myśl rzuconą przez szefa Solidarności Dudę, który zaapelował by zrezygnować z obsługi finansów górnictwa przez ING Bank Śląski. Problem komu te środki powierzyć skoro – jak słyszę – nie ma już banków opartych o kapitał polski. Rozwiązaniem byłoby założenie banku rządowego. Ciekawe czy Polacy zainwestowaliby swoje skromne oszczędności w udziały takiego banku i jakie byłyby notowania. Może nie najgorsze jeśli przenieśliby swoje konta do takiego banku, a chyba całkiem dobre gdyby ten bank był tylko franczyzodawcą. Ciekawe też co by było gdyby rząd zamiast zabierać Polakom pieniądze w postaci podatków, część pozwolił inwestować w swoje strategiczne przedsięwzięcia. Notowania tych gospodarczych inicjatyw rządu na giełdzie przy możliwości obrotu nimi w oddziałach bankowych przez przeciętnych obywateli byłyby miarą wiarygodności tych inwestycji. Jakie jest Pańskie zdanie?
Anonymous
@autor "Relacja emerytury do zarobków musi być dla wszystkich jednakowa" Z tym się zgadzam a jednak rozumiemy przez to coś innego. Pańskim zdaniem liniowa. Moim zerowa, czyli zarobki w PRLu i III RP nie mogą mieć wpływu na zasiłek emerytalny wypłacany w równej kwocie wszystkim obywatelom IV RP od ustalonego roku życia. Rozwiązanie oparte na grabieży kolejnych młodych pokoleń by wypłacać emerytury ich rodzicom i dziadkom jest zwykłą piramidą finansową. Taką samą jak Amber Gold i Lehman Brothers. To się po prostu nie bilansuje. Na pogłębianiu zadłużenia silnej Polski się nie zbuduje bo powstały w konsekwencji dług wewnętrzny generuje zyski obsługującym go instytucjom finansowym z naszej kieszeni.
Do wpisu: Nafta już nie „rządzi” światem
Data Autor
Anonymous
@autor A zatem nafta jednak rządzi światem. W zależności od regulacji kurkiem następuje zmiana pozycji na polityczno-gospodarczej mapie świata. Właśnie idziemy w górę a uzależniony sąsiad w dół.
smieciu
Ciekawe uwagi. Istotna zwłaszcza wydaje się zmiana dystrybutora pieniądza. Przesunięcie tak wielkiej masy pieniądza do sektora naftowego sprawiło że on właśnie oraz państwa eksportujące ropę stały głównym źródłem inwestycji, celem podwykonawców itd. Został stworzony dość czytelny i prosty schemat przepływu pieniądza w którym wiele łatwej kasy poszło na różne lewe interesy jak sponsoring terroryzmu czy potęgi Rosji. Ale też poszło na różne zbytki jak fikuśne wyspy w Dubaju i tego podobne zbyteczne rzeczy, które owszem dały ludziom pracę ale nie wniosły nic na przyszłość. No i teraz w dobie powrotu do "normalnych" cen ropy musi nas czekać załamanie tego sztucznie wykreowanego łańcucha dystrybucji dolara. Firmy naftowe oraz państwa eksportujące nie mają kasy. Nikt nie ma, bo ta w magiczny sposób wyparowała wyłożona na owych terrorystów, sponsoring przewrotów, czy nic nie wnoszące luksusy. Zostało tylko sporo długu oraz niepotrzebnych mocy przerobowych. I jak się wydaje nie będzie łatwego powrotu do 25$ za baryłkę. Raczej zobaczymy nowe dziwne wydarzenia...
Do wpisu: Sprawa polskich długów
Data Autor
Zygmunt Korus
Jak ja słyszę, że najważniejszy dla gospodarki jest EKSPORT, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Ten liczman dławi od lat każdą twórczą myśl ekonomiczną, by wreszcie Polska zrobiła coś, jakiś zdecydowany manewr, by stanąć na nogi. Jak można cokolwiek wyeksportować, jak się wygasiło praktycznie państwo; krajową gospodarkę opartą na własnym potencjale, dosłownie wszystkie branże!? Polska jest wystarczająco dużym narodem, by postawiła zdecydowanie na popyt wewnętrzny, zaspokajany wsobnie. A sprzedawać poza granice można to, na co będzie popyt lub nadwyżki. Białoruś ma na eksport unikalne dobro - boksyty, no i teraz, jak się okazuje, zalewa świat traktorami, jest małym państwem, i nie zdechło z głodu mając importerów głęboko w d... Wiem o czym piszę, bo zgłosili się do mnie młodzi ludzie z Mińska, że chcą pewien produkt od nas sprowadzać, ale jak mi pokazali zapory graniczne stworzone przez Batiuszkę, tośmy sobie szybko dali spokój. A w Polsce, także stale (i ostatnio) spekulacje: złoty się umacnia, to fatalnie dla naszych eksporterów; euro drożeje, importerzy podniosą ceny... Ten zaklęty krąg myślenia o eksporcie przez 24 godz. na dobę wdrukowali w umysły nad Wisłą cwaniacy gdzieś na górze, a inni powtarzają ten wyświechtany, otumaniający slogan jak mantrę, nie potrafiąc wyjść poza te podstępnie stworzone jałowe dukty do prowadzenia rzetelnego dyskursu jak wreszcie wyjść w polskiej gospodarce na jakąś prostą wznoszącą. Budownictwo OK - tylko niechże obok niego ruszą inne gałęzie - bez tej zakały - importu wszystkiego - od, dla przykładu, konfekcjonowanych śrubek na sztuki poczynając, poprzez drogie klamki a na widelcach kończąc!
"... Od ćwierćwiecza powtarzam, że motorem napędowym polskiej gospodarki powinno być budownictwo mieszkaniowe i eksport..." --- Termin "eksport" jest hasłem, które musi mieć podpięty wymiar rzeczowy. Określenie tego wymiaru wymaga pilnej "inwentaryzacji" pozostałego nam jeszcze potencjału dla eksportu (ludzie, baza produkcyjna i już przetarte ścieżki). Dla bezpieczeństwa łączyłbym to z branżowo zidentyfikowaną chłonnością rynku wewnętrznego - pozostającą poza dumpingową konkurencją dostawców zachodnich. Chłonnością, którą można sobie jakoś zapewnić, np. produkcja uzbrojenia dla polskiej armii a także służb paramilitarnych w rodzaju policji, straży granicznej, służb specjalnych czy wreszcie oddziałów obywatelskiej samoobrony gdyby miały zostać obmyślone i możliwe do powołania. Oczywiście w grę wchodziłoby, z definicji (!) wyposażenie dla administracji państwowej a przy akceptowalnej ustrojowo instrumentacji pobudzania - także administracji samorządowej. Wspomniane przez Pana budownictwo jest poza dyskusją. Jak sądzę, kapitalne znaczenie ma również wzmocnienie banków państwowych. --- Przy okazji - czy myślał ktoś do tej pory o scenariuszu administrowania "ręcznego" na najbardziej newralgicznych odcinkach funkcjonowania państwa (w razie zdestruowania systemów informatycznych)?