|
|
Jabe ad 1) Jeśli bank bawił się w doradcę, to miał poinformować. Na ocenę umów frankowych to nie wpływa.
ad 2) Przede wszystkim to pan Owsiński twierdzi jednocześnie, że był to hazard i było to nieuchronne. Tu nie ma albo, albo. Naturalnie banki kalkulowały, stąd niższe odsetki w takich umowach. To oczywiste. Z pewnością ubezpieczono się. To nie rząd grecki.
ad 3) Nie interesuje mnie, czy bank ponosi stratę, czy nie. To jego sprawa. Zapewne mają wkalkulowane, że na jednych umowach stracą, na innych zyskają więcej i wyjdą na swoje. Nie o to chodzi, że im się krzywda stanie. Nam się stanie, bo tak nie wolno – Pacta sunt servanda!
Ten „kurs sprawiedliwy” to jakiś wytwór sprawiedliwości socjalistycznej? „Przekręt w społecznej skali”...?
Najgorsze w tym jest kolektywistyczne myślenie, które wylazło z ludzi przy okazji: banki stanowią kolektyw, który ponosi kolektywną winę za kredyty frankowe wobec kolektywu frankowiczów. Większość zarzutów do tych kredytów nie jest wcale z nimi związana. W gruncie rzeczy, jedyny zarzut jest taki, że kredyty frankowe są we frankach.
Szczerze wątpię w powiązanie zachowania S&P ze sprawą banków, to są w końcu groszowe sprawy. Co nie znaczy, że sądzę, że nikt im niczego nie zasugerował. |
|
|
1) jeżeli wzrost wartości franka był nieuchronny,jak pisze komentator Jabe, to psim obowiązkiem banku było poinformowanie o tym kredytobiorcy,
2) jeżeli bankom nie było wiadoma nieuchronność wzrostu franka, bo pewnie tak Jabe napisze, to w momencie zawierania umowy banki musiały wkalkulować również swoją "przegraną" i zarezerwować odpowiednie środki na pokrycie "strat",
3) strat piszę w cudzysłowie, bo w kontekście przewalutowania z kursem na dzień zawarcia umowy, czy też przewalutowania po "kursie sprawiedliwym" - banki nie ponoszą strat ! Banki nie zarabiają tyle, ile obmyśliły sobie zarobić w trybie bandyckich umów ze swoimi klientami.
---
Inicjatywa Prezydenta dowodzi, że projektodawcy uznają pośrednio fakt złamania prawa przez banki. Skoro Autorzy powiedzieli "a" - niech więc powiedzą "b". W szczególności, gdyby to złoto żerne bydło próbowało nadal się przeciwstawiać, poza już wielką szkodą, jaką wyrządzili spuszczając z łańcucha S&P. Banki można postawić przed sądem choćby na gruncie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
Nawiasem mówiąc, widoczne wystąpienie przekrętu w społecznej skali, powinno od razu spowodować interwencję przynajmniej KNF, UOKiK oraz prokuratury.
Moim zdaniem Autor ma całkowitą rację. |
|
|
Anonymous @autor
Kursy walut i WIBORY/LIBORY są zmienne i dochody kredytobiorców są zmienne - czysty hazard. Tyle, że frankowicze chcieli tej gry w trzy karty z banksterami a rządy IIIRP udostępniły ciemny zaułek przepisów prawa bankowego, bo dały bankom przywileje. Przywilejów bankom nie odbiorą, więc będą ręcznie regulować. |
|
|
Anonymous @Nasz_Henry
Spekulowały obie strony. Nie ma co do tego faktu najmniejszych wątpliwości. |
|
|
Zygmunt Korus Dużo z Pańskich spostrzeżeń jest trafnych, ale wydaje się, że projekt prezydencki zmierza w dobrym kierunku: należy wrócić do początku, przyjąć moment startu jako opcję zerową i tym razem zabezpieczyć reguły gry zgodnie z wymogami prawa (dotyczącego instytucji zaufania publicznego). O tym, że dotychczas to lichwiarze mieli pozwolenie na dojenie polskiego plebsu, jest dowodów jak góry Ałtaju. Pozwalam sobie przypomnieć wpis pełen konkretów "jak to się naciąga Polaków" - w każdej walucie.
naszeblogi.pl |
|
|
Jabe Skoro wzrost wartości franka był nieuchronny, to nie było to zdarzenie losowe, Panie Owsiński!
Skąd Pan wie, że odsetki były zaniżane (i to celowo)? Skąd Pan wie, jakie z tym wiązały się koszty?
Jak by podaż kredytów była nadmierna, to by były tanie. A w Polsce, jak słyszałem, kredyty tanie nie są. Pan ten kuriozalny wniosek wyciągnął licząc reklamy?! |
|
|
NASZ_HENRY Spekulacje banksterów na kredytach frankowych ;-) |