|
|
Jabe Ale to nie znaczy, że sprzedawanie jaj jest nieuczciwe. To jest istota sprawy. Nikt nie każe wszystkim sprzedawcom jaj zwracać (części) pieniędzy, nawet jeśli większość z nich oszukuje. Nawet jeśli wszyscy oszukują, nakazuje się każdemu z osobna, nie kolektywowi. |
|
|
Sprzedawanie zgniłych jaj jako świeżych jest oszustwem. Chyba źle Pan występuje w złej sprawie. |
|
|
Jabe To kredytobiorca się nie połapał, że dostał nie to, o co była umowa? Wolne żarty! Bank nie musiał franków mieć, wystarczy że może w każdej chwili kupić. Na tym polegały te umowy, że klient dostawał korzystniejsze (szwajcarskie) warunki, ale ryzykował kursem. Jeśli banki świadomie doradzały klientom źle, to powinny ponieść tego konsekwencje (I to tylko te, które faktycznie tak robiły! Bez kolektywizmu). To jednak na ocenę tych umów nie wpływa.
Jak Panu baba na targu sprzeda zgniłe jaja, mówiąc że są świeże, to Pan nie krzyczy, że sprzedawanie jaj jest oszustwem. Mylę się? |
|
|
Francik A w jaki sposób wyszłoby na jaw? Czy ktoś sprawdzał czy bank pożyczający (na papierze) franki rzeczywiście posiadał ilość franków wystarczającą dla udzielenia tych kredytów? Wszystko było udawane - bank udawał, że pożycza franki podczas, gdy przelewał kredytobiorcy złotówki i udawał, że pożycza na korzystną - szwajcarską - stopę procentową, podczas, gdy dobrze wiedział, że odbije sobie koszty na wzroście kursu franka. Myślę, że ta wiedza wśród wtajemniczonych bankowców była dość powszechna. Pamiętam, gdy znajomy bankowiec dał mi jednoznacznie do zrozumienia, by nie brać kredytu we frankach - "kredyt bierze się w walucie, w której się zarabia". Ciekawe, czy usłyszałbym podobną radę, gdybym był po prostu klientem, który przyszedł "z ulicy". |
|
|
Jabe To rzekome oszustwo wyszłoby na jaw podczas brania kredytu, a nie gdy trzeba spłacać. |