Otrzymane komantarze

Do wpisu: Rosja sowiecka sojusznik Niemiec
Data Autor
smieciu
W Niemczech też sa fajne laski. Szczegolnie te wymieszane. Tak właśnie sobie pomyślałem że sporo treści niesie ten przekaz. Że jednak mieszanie może mieć swoje zalety. A i nowy Niemiec (Niemka :) ) może mieć zupełnie inny stosunek do Polaków :P A my do nich ...
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Rosja zawsze była sonusznikiem Niemiec. Pzdr
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
W Niemczech też sa fajne laski. Szczegolnie te wymieszane. Tez jeztem za tym, by po prostu robić swoje i nie oglądać się na rząd. Pzdr
xena2012
Rosja obecna też okazuje się sojusznikiem Niemiec bez względu na ich ustrój., a Nord-Stream pełni rolę dawnego paktu Ribentrop-Mołotow. Tylko czy historia się powtórzy i nastąpi zwanie stosunków jak w 1941?
smieciu
No właśnie... Jedna z tych rzeczy, których ludzie nie przyjmą do wiadomości. A warto, by nie wpadać dzisiaj w podobne pułapki. Np. ja rozumiem że Niemcy są źli :) Ale to pewnie wynika z urody ich kobiet. Widzą świat w ponurych barwach. Zazdroszczą Polakom fajnych dziewczyn... Dlatego nie powinniśmy traktować ich jak wrogów. Tzn. wiadomo, mają więcej kasy, laski na to lecą. Ale nie przesadzajmy. Jak jakaś jest głupia to może i lepiej. W każdym razie. Z tego co wiem to ich rząd nie traktuje ich jakoś specjalnie inaczej niż nas. Ot motłoch tyle że ma nieco inne nawyki. Motłoch pozostanie motłochem jeśli będzie w motłochowaty sposób dawał się podpuszczać na siebie. Ale jeślibyśmy zamiast skupiać się na wrogich Niemcach skupili na wrogim rządzie, wrogich rządach to może byłoby już w nas troszkę mniej motłochu a trochę więcej świadomości. A to byłoby fajne :)
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Scenarusz tej wojny był napisany w latach trzydziestych - powiedział to w chwili szczerości Rettinger. Scenariusz Polin jest już dawno napisany. Pzdr  T
smieciu
Tak, tak. Ale co było celem Stalina? Dlaczego wojnę poprowadził w tak beznadziejny sposób? Choć przynajmniej do początków 1940 rozgrywał znakomicie? Dlaczego Angole dały sobie spokój z uderzeniem przez Włochy, od południa, woląc przedzierać się przez zasieki we Francji? Są też inne pytania. Dla mnie w każdym razie sprawa jest poważna. Kiedy z jednej strony Hitler i Stalin ale także Angole z brutalną zimną kalkulacją oraz z sukcesami realizują swoje plany. Podczas gdy z drugiej popełniają takie głupoty jakby im umysł odebrało. Ot kolejny przykład: Dlaczego Hitler nie wciągnął Rusków, Ukraińców do walki po swojej stronie? Miał ku temu znakomitą możliwość. Po czystkach Stalina, wielkim głodzie, terrorze, skończył się czas iluzji. Masy wojsk po prostu poddawały się Niemcom. Wszystko zdawało się lepsze od komunistycznego szczęścia. Wydawałoby się że jedyne co Hitler potrzebuje zrobić to na front wschodni rzucić Goebbelsa. Dać Ruskom buty i przeciwstawić ten obraz obszarpanym chłopom gonionym na rzeź przez NKWD. Ale nie...  
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Tu nie trzeba sie doszukiwac drugiego dna- choć tekst Orwella jak najbardziej aktualny. Zawsze chodzi o to samo - o władzę i pieniądze i o nic wiecej- cała reszta to bajki dla dzieci. Teraz też o to chodzi. Hitler , Stalin, Churchill, Roosevelt byłi bandziorami zainteresowanymi łupem. Beck był wiejskim przygłupem, masonem  i na dodatek przytłumiony alkoholem. I w tych kategoriach trzeba to rozpatrywać. Nie inaczej jest i dzisiaj. Pakt R-M był tylko dlatego, że Polska dała sie nabrać na angielskie bajeczki - nie pierwszy i nie ostatni raz. Celem Hitlera była Rosja i odebranie hegemonii nad światem Anglii. Te wszystkie obecne instytucje typu UE, czy Bank Światowy, IMF to kalka niemieckich planów zrealizowana po wojnie przez .... Pzdr
smieciu
Stalin był sojusznikiem bo zawarł pakt. Nie był gdyż tak naprawdę liczyło się co innego. Ale jednak był tylko że ... Pisze pan: Stalin przygotował go (pakt Rib-Moł) z całą perfidią nie tylko przeciw Polsce i całej ludzkości, ale także przeciwko własnemu krajowi, a nawet swoim własnym zbrodniczym interesom. To zdanie jest kluczem. Powiedziałbym nawet że kluczem do wszystkiego. Tak wiele treści niesie tamta historia „sojuszu” Stalin - Hitler że aż ciężko to opisać. Sojusz, który polegał na czymś o czym ludzie nie mają i nigdy nie będą mieć pojęcia. I dlatego nigdy nie zrozumieją tego co się dzieje teraz. Tym bardziej że wtedy sam Hitler i Stalin nie rozumieli lub tylko częściowo :) W tej chwili nie mam wyjścia jak po raz któryś napisać: “He who controls the past controls the future. He who controls the present controls the past.” Esencjonalny tekst Orwella. A tamten temat. Owego „sojuszu”... No cóż. Jakbym zaczął pisać to musielibyśmy się chyba przenieść do innego wymiaru :) Czegoś więcej niż nasza zatwierdzona rzeczywistość. Świat jest ździebko pokręcony. Ale jeśli posługujemy się logiką to ... tak by to wyglądało.
Do wpisu: Poprawianie „III Rzeczpospolitej”
Data Autor
Anonymous
Jest kilka spraw do skopiowania u Szwajcarów. Ich zasady demokracji samorządowej, które przetrwały tam jak w politycznym inkubatorze, żeby nie powiedzieć skansenie. Ich organizację służby wojskowej, podobno wzorowanej na rozwiązaniach Polski powstańczej (1863r.). I bankowość - sprzed zdławienia jej suwerenności. Geografii nie damy rady przeskoczyć.
Do wpisu: Co warte jest „Trójmorze”
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Dobrze i jasno napisane. Międzymorze to stara sanacyjna koncepcja. Polska była wtedy  politycznie w znacznie lepszej sytuacji niz obecnie a  i tak Piłsudskiemu sie nie udało tej koncepcji zrealizować. Obecnie sytuacja jest znacznie gorsza - taka, że ekonomicznie jestesmy ubogą prowincją Niemiec- dostawcą taniej siły roboczej i podwykonawcą ich przemysłu a politycznie i militarnie uzależnieni od USA jako mocarstwa morskiego. Wydaje się, że naszemu sojusznikowi zalezy na tym projekcie jedynie w tym celu, by szantazować ruskich. Jak sie dogadaja z ruskimi ( co nie jest takie wykluczone )  to bez najmniejszych skrupułów zostawia nas samych. Poza tym Niemcy za żadne skarby nie dopuszczą do tego, by powstała jakaś nawet teoretyczna przeciwwaga dla ich hegemonii i Mitteleuropy.  Dodtkowo mamy mierną klasę polityczna niezdolną do racjonalnego działania w interesie narodowym - o czym świadczy choćby zaproszenie przez prezydenta Dudę Niemców jako obserwatora do tego projektu. Nawet nie potrafimy skorzystac na zaistniałej sytuacji finansowo- wiec o czym tu dumać na paryskim bruku ? Pzdr
smieciu
Ok, może w jakiejś niedalekiej przyszłości zatrzęsie się ziemia, Londyn, Bruksela, Frankfurt i Berlin obrócone zostaną w gruzy i być może jeszcze zatopione :) Wtedy, wydrukowawszy zawczasu, przewidująco, ten tekst będziemy wiedzieć co działać. Natomiast póki co nie trzeba go nawet czytać. Gdyż są ludzie, którzy wiedzą co robić no i mają plany co do tego regionu. No i wprowadzą je. A my naprawdę nie musimy zawracać sobie tym głowy. No bo co niby to zmieni? No chyba że ktoś zna te plany. Wtedy można trochę pogłówkować by wycisnąć z tego kasę.
Jabe
należałoby przeprowadzić proces rozładowania nadmiernego zagęszczenia i powrotu masy emigracyjnej do miejsc rodzimych. – A jeśli masy nie zechcą?
Do wpisu: Wartość sojuszy
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Bardzo dobry tekst. Kazdy polityk powinien się z nim zapoznać. Musimy liczyć na siebie. Sojusze sa realne i egzotyczne ( za Cat Mackiewiczem)Pzdr
Anonymous
"nie można grać roli uszczęśliwionego, co czynią z wielkim zapałem kolejne rządy „III Rzeczpospolitej" Rządzący wierzą bardziej w propagandę sukcesu niż społeczeństwo. To zastanawiające. Czy oni rządzą, czy grają w reklamach? W najlepszej wersji robią dobrą minę do złej gry - gry naszym kosztem, a jedynie w kierunku zbliżonym do oczekiwanego. To jakiś autostop na chybił trafił za drogie pieniądze. Niepokojące jest jednostronne ukierunkowanie wrogości na Rosję - zresztą bez oparcia w samodzielnej sile. Naszym sąsiadem są również nadal Niemcy. Jesteśmy w fazie wojny celnej i dyplomatycznej. Możliwość konfliktu zbrojnego z Niemcami nie jest w ogóle brana pod uwagę. Jesteśmy do tego zupełnie nieprzygotowani. Jak zachowają się amerykanie wobec "sąsiedzkiej pomocy"? A w reakcji na eskalację terroryzmu tzw. imigrantów? A co w sytuacji likwidacji baz na mocy porozumienia USA-Niemcy? Mogą nas zaszczycić swoją obecnością na stałe.
Do wpisu: Czy wojna w 1939 roku musiała wybuchnąć?
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Otóż to ! Dokładnie - tej wojny nie można było uniknąć ( zbyt wielu sztatanów w tym kotle mieszało - a Hitler był raczej pomniejszym z nich  )  - podobnie jak nie będzie można uniknąć następnej. Pozostaje dla nas ten sam dylemat  - jak zrobić, by  wejśc do niej na końcu ? Francuzi pokazali jak należało to rozegrać. Polscy politycy i wojskowi się nie popisali  realizmem - delikatnie mówiąc. Pzdr.
Art
Życzę niespodziewanego powrotu do zdrowia.
smieciu
Pisze pan: Po podpisaniu polsko brytyjskiej umowy w południe 25 sierpnia dokonał rzeczy niebywałej, odwołał wydane rozkazy o ataku na Polskę. Ok. W takim co takiego się zmieniło że 1 września jednak ze spokojem zaatakował? Polska w tamtym czasie była skazana na pożarcie. Tak jak np. Czechy i tak samo decydowali o tym inni. Żeby coś zrobić trzeba było podjąć naprawdę niekonwencjonalne działania. Np. tak jak pan pisze próbować zmusić delegacje zachodu do czynu. Tylko jak? Obawiam się że pański pomysł że pójdą do Hitlera razem i mu pogrożą był nic nie warty. Bo przecież Francja i W. Brytania do końca mu „groziły”. 26 sierpnia było już za późno na dyplomację. Jednak jakiś miesiąc wcześniej? Czemu nie? Beck, czy ktoś powinien był postawić wszystko na jedną kartę. Pójść do Angoli i powiedzieć że jeśli Anglia natychmiast nie przystąpi do CZYNÓW to Polska odda nie tylko Gdańsk, Korytarz ale cały kraj pod zarząd Hitlera. Efektownym zagraniem mogłobyć np. ustąpienie rządu z przekazaniem władzy Hitlerowi. (A Ribbentrop i Mołotow dostaliby niezłego ździwka) Ok. Ktoś może się oburzać. Ale prawda jest taka że wojna była NIEUNIKNIONA. Szykowali się do niej wszyscy w Europie i tylko głupiec może sądzić że Hitler ot tak zostałby z Polską we władaniu. Że ze spokojem patrzyliby na to Ruskie i Angole. Nie. Za to uratowałoby to wielu Polaków. To była chyba jedyna rzecz jaką można było wtedy zrobić. Ta wojna nie była naszą wojną. Tak jak w Monachium nawet nie było Czechów, tak samo w II WŚ ktoś z zewnątrz rozdzielał role. Naszą miało być pole bitwy, bycie mięsem armatnim. Sensu w stawianiu oporu Hilerowi nie było żadnego. Bo i tak jasne było że to było rozwiązanie jedynie tymczasowe. Ale niestety. Sprawy były (i są!) ździebko bardziej skomplikowane. Poddanie się Hitlerowi choć ze wszech miar logiczne mogłoby narazić nas na ... karę. Karę wymierzoną przez przyszłych zwycięzców. Tak jak ukarano np. Węgry. Dlatego najlepszym rozwiązaniem było to co zrobili Francuzi. Którzy rozegrali wojnę po mistrzowsku. Petain, człowiek który miał łeb na karku i był prawdziwym patriotą poszedł na kolaborację i udawanie głupka. A jednocześnie Francuzi mieli ten swój „ruch oporu” (nie ważne czy na serio czy nie) i De Gaulla który robił za bohatera wolnych Francuzów i trzymał z przyszłymi zwycięzcami. To samo powinniśmy byliśmy uczynić. I myślę że wtedy dało się dojść do tego wniosku. Tylko że polska realizacja takiego planu była... cóż, niemożliwa. Bo to tylko muśnięcie powierzchni. Prawdziwa machineria II WŚ jest bowiem bardzo nieśmiało prezentowana. Jak każde niezbyt poprawne politycznie działanie historyka. Taaak, historię piszą zwycięzcy. A ci mogli być tylko jedni. A szans na to by nie doszło do wybuchu II WŚ nie było żadnych. Zbyt wiele zbyt ważnych ludzi zbyt dużo czasu na to poświęciło. I nie był to tylko Hitler czy Stalin.
Anonymous
Sądzi Pan, że zdezerteruje pod ostrzałem komentarzy? Tam nie ma obcych blogów, ani obcych komentatorów.
Zygmunt Korus
Czytam ten akapit i nie wierzę własnym oczom, że to Pan mógł napisać (takie political fiction): "Wystarczyło zażądanie, jako nieodzownego elementu umowy, natychmiastowej wspólnej wizyty u Hitlera ambasadorów Anglii, Francji, Polski i Belgii z „pokojową” misją i zdecydowanym ostrzeżeniem, że atak na którykolwiek z tych krajów oznacza wojnę ze wszystkimi." Zwłaszcza odtąd już jest naprawdę karkołomnie i zabawnie: "Hitler po odegraniu zwyczajowego rytuału z wrzaskami na temat krzywd niemieckich, byłby zmuszony do wyrażenia zgody na pertraktacje, co już ustawiało go w roli przegranego, lub przynajmniej zastrzeżenia sobie prawa do odpowiedzi w późniejszym czasie. Najważniejsze jednak było to, co nieuchronnie miałoby miejsce we własnym gronie - szał wściekłości na Ribbentropa mógł zakończyć się wydobyciem pistoletu i zastrzeleniem oszusta. Takie zachowanie wymagało obezwładnienia Hitlera i skierowanie do leczenia. O uprawnienia zastępstwa rozpoczęłaby się walka między Goeringiem i Himmlerem, przy czym niewykluczone, że zbiry z SS udusiłyby Hitlera w drodze do szpitala. Do śmiertelnej walki o przywództwo włączyłyby się partia NSDAP z formalnym następcą Hitlera Hessem, Wehrmacht i inni, pogrążając Niemcy w chaosie wojny wewnętrznej. Byłaby to znakomita okazja do podjęcia okupacji Nadrenii, terenów plebiscytowych itp.  Nieuchronna katastrofa gospodarcza doprowadziłaby do rozpadu III Rzeszy i nawet całkowitej separacji niektórych krajów, takich jak chociażby Bawaria. " Ale zgodnie z prośbą na początku ja, jako czytelnik, wybaczam Panu. Bo dalej już jest normalnie, czyli fakty i logika trzymają się jako wywód kupy, jak to u Pana zwykle bywało: "Jest to tylko niewielki fragment niezawisłości dotyczący głównie wymiaru sprawiedliwości, ale i to wystarcza do zmobilizowania potężnych sił przeciwko Polsce. Rozumowanie jest całkowicie przejrzyste: nie można dopuścić do jakiegokolwiek uszczerbku zależności, gdyż wywoła to następne żądanie poszerzenia zakresu niezawisłości." Ukłony.
emilek
Zycze Panu duzo zdrowia Panie Andrzeju.
WYBACZAMY !!! Anglikom i Francuzom nie należało, i nie należy w dalszym ciągu wierzyć. To po prostu tchurze. Najlepsze rozwiązanie bezpieczeństwa Polski w przyszłości jest to co robi PIS. Stałe bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Systemy obronne takie jak Patriot i duże inwestycje w lotnictwo !!!
Do wpisu: Dmowski kontra Piłsudski
Data Autor
Anonymous
O Francji: Francja zawsze szuka w Rosji sojusznika (odkąd o niej wie w każdym razie) nawet wbrew swoim interesom, toteż intrygująca jest jakakolwiek pomoc Polsce. Ostatecznie jednak Francja nie jest jedynym krajem działającym z zastanawiających powodów wbrew swoim interesom: "Najgorsze jest jednak przegranie w Rydze traktatu pokojowego z bolszewikami, w którym będąc i Naczelnikiem Państwa i naczelnym wodzem zwycięskiej armii pozwolił na zaprzepaszczenie jego własnej idei przesunięcia jak najdalej na wschód zasięgu polskiego władania." Na 100-lecie niepodległości powtarzamy błędy, ale przecież wejście do unii na zasadach odcięcia się od ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego, odcięcie się od zasad własnej wielkiej idei cywilizacyjnej i powierzenie własnej roli w geopolitycznej do rozgrywania jej Niemcom i Rosji było błędem jak od Warszawy (15 VIII) i znad Niemna (IX 2018) do Rygi. Powtarzamy błędy z powodów równie "niezrozumiałych" jak Francuzi.Celem jest utrzymanie linii Cursona wbrew interesom Europy Środkowo-Wschodniej. Pozostajemy jako lustrzane odbicie w stosunku do Białorusi, tylko tam lepiej idzie centralne planowanie. Może dlatego, że sowchozy zastąpiły latyfundia, a kołchozy majątki szlacheckie. PiS musi jeszcze wiele się nauczyć aby dogonić Łukaszenkę. Może Morawieckiemu się uda, wszak karykatura opozycji robi co może żeby został baćką.
Ryszard Surmacz
Taki "rzut z lotu ptaka" na Piłsudskiego i Dmowskiego był bardzo potrzebny. 
Do wpisu: „Żółte” niebezpieczeństwo
Data Autor
Anonymous
"Siła oddziaływania gospodarczego będzie przesuwać się z produkcji materialnej na dorobek intelektualny." To następuje w każdej epoce. Również obecnie dominuje know how obracania pieniądzem i propagandą przez tajne związki. W II wojnie obie strony konfliktu były wykreowane gospodarczo i finansowane przez jeden ośrodek. Nie podejrzewam aby obecnie było inaczej. Podejrzewam, że podział na marksistów rytu moskiewskiego, rytu pekińskiego i neomarksistów zachodnich jest jedyną dopuszczalną formą działania politycznego. Istotną, a niekolidującą, linią podziału jest naśladownictwo cywilizacji żydowskiej w jego podziale na zwolenników życia w Palestynie i na emigracji, czyli późniejszych syjonistów i diasporę. Są w związku z tym marksiści narodowi i internacjonaliści. Nie ma już walki klas. Narzędziem marksizmu w walce z cywilizacjami stała się walka ras. Nie wydaje się nieprawdopodobne, że w głębi kryje się walka dynastyczna.