Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Polska na krawędzi. Kto zatrzyma tę wojnę?

mjk1 07.11.2026

 Po wielkich słowach przyszła pora na rozmowy. Tylko o czym? To pytanie, które dzisiaj powinien sobie zadać każdy, komu naprawdę zależy na Polsce. Karol Nawrocki uzależnia spotkanie z Donaldem Tuskiem od wycofania policyjnych kordonów z terenu Trybunału Konstytucyjnego i przywrócenia do pracy sędziów, których prezydent uznaje za legalnie sprawujących swoje funkcje. Donald Tusk odpowiada, że prezydent nie powinien stawiać warunków spotkania. W rezultacie rozmowy, które miały doprowadzić do obniżenia napięcia, stanęły w miejscu. I nie chodzi już tylko o Trybunał. Chodzi o to, kto w Polsce ustala granice władzy i czy ktokolwiek jeszcze zamierza ich przestrzegać.

 Powiedzmy sobie szczerze: znaleźliśmy się w sytuacji przypominającej zimną wojnę domową. Nie ma jeszcze otwartej konfrontacji, nie ma barykad ani walk na ulicach, ale jest coś równie niebezpiecznego - dwie strony, które coraz mniej uznają wzajemnie swoje prawo do sprawowania władzy i coraz częściej traktują przeciwnika jak wroga, którego trzeba pokonać, a nie partnera, z którym trzeba dzielić jedno państwo.

 Dzisiaj żadna ze stron nie może już łatwo się cofnąć. Jeżeli prezydent ustąpi bez uzyskania gwarancji przestrzegania prawa, straci wiarygodność i pokaże, że wystarczy odpowiednio mocny nacisk, aby zmusić go do rezygnacji z konstytucyjnych kompetencji. Co więcej, otworzy drogę do dalszego ograniczania jego roli. Jeżeli natomiast ustąpi Donald Tusk i zgodzi się na rozwiązanie, które będzie oznaczało uznanie bezprawności dotychczasowych działań, będzie musiał liczyć się z poważnymi konsekwencjami politycznymi, a być może także prawnymi. Nie tylko on, ale również osoby, które podejmowały konkretne decyzje i ponoszą za nie odpowiedzialność.

 I tutaj trzeba powiedzieć coś, o czym wielu polityków woli nie myśleć. Jeżeli doszło do świadomego łamania prawa, nikt nie może być chroniony wyłącznie dlatego, że działał na polecenie partii albo w interesie określonego obozu politycznego. Odpowiedzialność musi dotyczyć konkretnych osób, konkretnych decyzji i konkretnych czynów. Jeżeli zaś właściwe organy stwierdzą, że doszło do zamachu na konstytucyjny porządek państwa, konsekwencje muszą być wyciągnięte zgodnie z prawem, bez względu na nazwiska i partyjne legitymacje. Nie może być jednak zbiorowej odpowiedzialności za samo popieranie określonego ugrupowania. Państwo prawa nie może zwalczać bezprawia kolejnym bezprawiem.

 Czy Tusk zdecyduje się na użycie siły? Nie sądzę, żeby było to dla niego korzystne. Polska nie funkcjonuje w politycznej próżni. Każda próba siłowego rozstrzygnięcia konfliktu miałaby konsekwencje międzynarodowe, osłabiłaby pozycję naszego państwa i mogłaby doprowadzić do kryzysu, którego skutków nikt dzisiaj nie potrafi przewidzieć. Nie wystarczy mieć pod sobą administrację i służby, żeby mieć rację. Nieobecność Ursuli von der Leyen na wspólnej konferencji z Nawrockim w Trenczynie wywołała zresztą wiele spekulacji, choć Komisja Europejska tłumaczyła ją względami organizacyjnymi. Nie traktowałbym tego jako dowodu poparcia lub jego braku. W polityce liczą się konkretne decyzje, a nie domysły dotyczące gestów. Nawet gdyby ten konflikt zakończył się jakimś porozumieniem, pozostanie problem znacznie większy niż spór o Trybunał. 

Problemem jest nasze społeczeństwo.

 I tutaj, przyznam szczerze, mam największe obawy. Nie dlatego, że wszyscy Polacy myślą jednakowo. Wręcz przeciwnie. Różnorodność poglądów jest wartością. Obawiam się tego, że coraz większa część społeczeństwa przestała oceniać wydarzenia według faktów i zasad, a zaczęła oceniać je wyłącznie według tego, kto na nich zyskuje, a kto traci.

 Wystarczy popatrzeć na dyskusje pod wpisami na naszych blogach. Kiedy próbuję rozmawiać o prawie, odpowiedzialności i przyszłości państwa, otrzymuję odpowiedzi, które często nie mają z tym nic wspólnego. I teraz już, bez "owijania w bawełnę". Sake zamiast odnieść się do konkretnych argumentów, przypisuje mi poglądy, których nigdy nie wyrażałem. Potrafi zarzucić mi, że chcę oglądać pobitych ludzi, że wspieram Tuska i że marzę o podporządkowaniu kolejnych instytucji jego władzy. Nie potrafi jednak wskazać, gdzie rzeczywiście coś takiego napisałem. Zdzichu zamiast podjąć merytoryczną dyskusję, wyciąga moje nazwisko, przypisuje mi poparcie dla Tuska i obrzuca obelgami. Tezeusz idzie jeszcze dalej, przypisując mi komunistyczny i ubecki rodowód. I co najciekawsze, takie komentarze znajdują poklask innych uczestników dyskusji.

Dlaczego o tym piszę? Nie chodzi mi o osobiste urazy. To tylko mały przykład znacznie większego zjawiska. Jeżeli człowiek nie potrafi zaakceptować, że ktoś może krytykować jego ulubioną partię, nie będąc jednocześnie zwolennikiem partii przeciwnej, to jak mamy oczekiwać porozumienia na poziomie całego państwa? Jeżeli zamiast argumentów wystarczą etykietki, obelgi i przypisywanie przeciwnikowi zdrady, to co właściwie pozostaje z demokratycznej dyskusji? I nie zamierzam udawać, że problem dotyczy tylko jednej strony. Wszystkie ugrupowania polityczne mają w tym swój udział. PiS przez lata budował przekonanie, że tylko ono reprezentuje prawdziwy patriotyzm. Obecna koalicja również nie potrafi wyjść poza logikę rozliczeń i walki z poprzednikami. Konfederacja, Braun i pozostałe środowiska także często wolą mobilizować swoich wyborców przeciw komuś, niż przekonywać ich do wspólnego programu naprawy państwa. Każdy chce mieć własny elektorat, własną prawdę i własnego wroga. A Polska? Polska coraz bardziej schodzi na dalszy plan.

 I właśnie w takiej sytuacji Donald Tusk ma ogromną przewagę. Nie musi nawet przekonywać wszystkich do swoich racji. Wystarczy, że odpowiednio wykorzysta istniejące podziały. Dysponuje potężnym zapleczem medialnym, które może nadawać określonym wydarzeniom pożądany kierunek interpretacji. Można się spodziewać, że przeciwnicy polityczni będą przedstawiani jako jeden wspólny obóz, bez względu na to, jak bardzo różnią się między sobą. Braun, Nawrocki, PiS i pozostałe środowiska zostaną połączeni w jeden obraz politycznego zagrożenia. Pierwsze próby takiego przedstawiania przeciwników już zresztą obserwujemy.

 A społeczeństwo? Niestety, wystarczy spojrzeć na nasze dyskusje, żeby zobaczyć, jak łatwo ludzie dają się wciągać w tę grę. Zamiast pytać o podstawy prawne konkretnych decyzji, zaczynają walczyć między sobą. Zamiast wymagać od polityków odpowiedzialności, bronią ich nawet wtedy, gdy sami nie potrafią uzasadnić ich działań. W ten sposób ludzie stają się nie kontrolerami władzy, lecz jej kibicami. A kibic nie pyta, czy jego drużyna przestrzega zasad. Kibic chce tylko, żeby wygrała.

 Najgorsze jest to, że w takim układzie nie ma zwycięzców. Jeżeli ustąpi prezydent i zostanie złamana zasada niezależności konstytucyjnych organów państwa, przegrają wszyscy. Jeżeli rząd zostanie zmuszony do odwrotu, ale w zamian druga strona zacznie urządzać własne porachunki, również niczego nie naprawimy. Zmieni się tylko kierunek politycznego wahadła. Dzisiaj jedni będą rozliczać drugich, jutro role się odwrócą, a państwo nadal będzie funkcjonowało według zasady: kto ma władzę, ten ustala reguły. Czy naprawdę o taką Polskę walczyły poprzednie pokolenia?

 Nie chcę jednak kończyć tego wpisu pesymistycznie. Wbrew temu, co można wywnioskować z internetowych dyskusji, nie wszyscy dali się porwać politycznej nienawiści. Jest w Polsce środowisko ludzi, których nazwałbym prawdziwie myślącą inteligencją. Nie chodzi mi o tytuły naukowe, stanowiska czy przynależność do określonej grupy. Chodzi o umiejętność samodzielnego myślenia, odróżniania faktów od propagandy, przyznawania racji przeciwnikowi, kiedy ma rację, i krytykowania własnego obozu, kiedy na krytykę zasługuje. Być może nie są dzisiaj najgłośniejsi. Być może nie widać ich na pierwszych stronach gazet ani w najbardziej emocjonalnych programach telewizyjnych, ale są. I mam wrażenie, że jest ich coraz więcej. To właśnie w nich widzę nadzieję na zmianę.

 Nie potrzebujemy kolejnego wodza, kolejnej rewolucji ani kolejnej partii, która ogłosi, że tylko ona potrafi uratować Polskę. Potrzebujemy ludzi, którzy przestaną pytać, kto wygrał polityczną awanturę, a zaczną pytać, co z niej będzie miało państwo i przyszłe pokolenie. Polska nie jest własnością Tuska, Nawrockiego, Kaczyńskiego ani żadnego innego polityka. Nie jest też własnością ich wyborców. Jest naszą wspólną ojczyzną i wszyscy, niezależnie od poglądów, mamy wobec niej taki sam obowiązek.

  Politycy kiedyś odejdą, partie się zmienią, a ich dzisiejsze spory staną się tylko kolejnymi kartami w podręcznikach historii. Polska jednak zostanie. Pytanie tylko, czy zostawimy ją naszym dzieciom i wnukom jako państwo, w którym obowiązuje prawo, czy jako kraj, w którym zawsze wygrywa silniejszy. Ja wciąż wierzę, że możemy wybrać tę pierwszą drogę, ale nie zrobią tego za nas politycy. Musimy zrobić to sami.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 55
mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 261
Liczba wyświetleń: 323 418
Liczba komentarzy: 5 360

Ostatnie wpisy blogera

  • Po wielkich słowach przyszła pora na rozmowy. Tylko o czym?
  • Reset państwa, nie tylko Trybunału. Czy politycy odważą się na zmianę?
  • Prawica ogłasza zwycięstwo a Trybunał dalej śpi pod cudzym kierownictwem.

Moje ostatnie komentarze

  • To nie rób mi łaski i nie czytaj, bo nie rozumiesz zwykłego tekstu pisanego.. Ty nie odpowiadasz na nasze bzdety, tylko komentujesz swoje wyobrażenia. Dopóki tego nie zrozumiesz, po prostu nie…
  • Naucz się Sake najpierw czytać ze zrozumieniem a potem komentuj, bo naprawdę wychodzisz na kompletna idiotkę. Nie wiem co Ci radzić? Weź jakieś lekcje, zapytaj sąsiadów. Poradź się dzieci albo wnuków…
  • Właśnie wokół tego zdania powinniśmy zbudować całą dyskusję Pani Zofio. Jeżeli chcemy naprawić państwo, musimy najpierw przestrzegać obowiązującego prawa, a następnie zmieniać je zgodnie z…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • Es, Umiesz sprzedajny zasrancu cokolwiek niz tylko przekaz dnia od prowadzącego powtarzać?Aktywność twoich kumpli od handlowania Polską na etapie prac sejmowych zerowa. Dopiero zawstydzeni na głosowaniu…
  • mjk1, To nie rób mi łaski i nie czytaj, bo nie rozumiesz zwykłego tekstu pisanego.. Ty nie odpowiadasz na nasze bzdety, tylko komentujesz swoje wyobrażenia. Dopóki tego nie zrozumiesz, po prostu nie…
  • sake2020, @mkj....A ja nie proszę ani o troskę ani o radę i odpowiadam konkretnie na wasze bzdety.To że nie możecie zrozumieć o czym piszę tylko świadczy o was tak głupich,że nie potraficie ogarnąć…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności