Miała 19 lat, kiedy za niego wyszła. Kilka miesięcy później razem wyjechali z Polski. Przez następne 64 lata byli małżeństwem. Ich życie zaczęło się od biedy i emigracji, a skończyło w świecie najwyższych władz PRL.
Stanisława Jędrusik pochodziła z Sosnowca, z rodziny górniczej. Edward Gierek był od niej o pięć lat starszy i również wywodził się z rodziny górniczej. Poznali się w Zagłębiu, a 10 kwietnia 1937 roku wzięli ślub kościelny. Stanisława miała wtedy 19 lat.
Ich początki nie miały nic wspólnego z późniejszym przepychem, z którym kojarzono nazwisko Gierków.
Edward miał za sobą pobyt we Francji, działalność komunistyczną, udział w strajku i wydalenie z tego kraju. Po powrocie do Polski długo nie mógł znaleźć normalnej pracy. Dlatego młode małżeństwo zdecydowało się na emigrację zarobkową. W 1937 roku wyjechali do Belgii i osiedlili się w górniczej Limburgii, w okolicach Genku. Edward pracował w kopalni, a Stanisława zajmowała się domem.
W Belgii urodził się ich pierwszy syn, Adam, w 1938 roku.
Dwa lata później wydarzyła się rodzinna tragedia.
Na świat przyszedł drugi chłopiec – Zygmunt. Dziecko zmarło jednak w wieku niemowlęcym i zostało pochowane w Genk. Była to strata, o której Stanisława przez całe życie mówiła bardzo niewiele. Późniejsze wspomnienia rodzinne potwierdzają jednak, że śmierć dziecka była dla niej ogromnym ciosem. W 1942 roku urodził się trzeci syn, Jerzy. Gierkowie przeżyli w Belgii wojnę. Ich życie nadal było życiem rodziny robotniczej. Adam Gierek wspominał po latach niewielki dom w górniczej osadzie: cztery pokoje, piwnica i toaleta w przybudówce. Ojciec pracował ciężko w kopalni, często na nocne zmiany.
Do Polski wrócili w 1948 roku.
I wtedy życie Stanisławy zaczęło zmieniać się razem z karierą jej męża.
Edward szybko awansował w strukturach PZPR. W 1957 roku został I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Wtedy Stanisława była już żoną człowieka, który na Śląsku miał ogromną władzę.
Ale prawdziwa zmiana przyszła w grudniu 1970 roku.
Edward Gierek został I sekretarzem KC PZPR i od tego momentu Gierkowie stali się jedną z najbardziej rozpoznawalnych par w Polsce.
Stanisława nie była politykiem i nie zajmowała oficjalnego stanowiska odpowiadającego funkcji „pierwszej damy”, ale jej obecność była czymś nowym w polskim życiu publicznym. Chętnie pojawiała się u boku męża, towarzyszyła mu podczas zagranicznych podróży i wizyt w kraju. Była fotografowana znacznie częściej niż żony wcześniejszych przywódców PRL.
I właśnie wtedy narodziła się legenda „Gierkowej”. Eleganckie ubrania, fryzury, zagraniczne wyjazdy i oficjalne przyjęcia sprawiły, że zaczęły krążyć opowieści o jej rzekomym zamiłowaniu do luksusu. Pojawiły się nawet historie, że co tydzień latała do Paryża na zakupy i do fryzjera albo że w willi Gierków były złote klamki.
Tyle że te najbardziej efektowne opowieści nie mają potwierdzenia. Źródła zajmujące się jej biografią wskazują je właśnie jako plotki.
Była natomiast niewątpliwie częścią nowego stylu władzy Gierka. Rodzinne fotografie zaczęły pokazywać pierwszego sekretarza nie tylko podczas partyjnych narad, lecz także w otoczeniu żony, dzieci i wnuków. To było zamierzone odejście od bardziej surowego, niedostępnego wizerunku wcześniejszych przywódców.
A prywatnie?
Według wspomnień syna Adama w domu Stanisława miała bardzo dużo do powiedzenia. Zajmowała się rodziną, gotowała, piekła, organizowała dom. Edward, który poza domem był jednym z najpotężniejszych ludzi w Polsce, w sprawach rodzinnych miał być znacznie mniej dominujący. Tak przynajmniej przedstawiają ich relacje wspomnienia rodzinne i późniejsze publikacje.
Nie było to więc małżeństwo, które zaczęło się od politycznej kariery i wygodnego życia.
Zaczęło się od dziewiętnastoletniej dziewczyny z Sosnowca i młodego górnika, który po problemach we Francji nie miał nawet pewności, gdzie będzie pracował.