BŁ. KS. JÓZEF STANEK ,,RUDY" KAPELAN Z POWSTANIA POWIESZONY NA SWOJEJ STULE. Został zamordowany 23 września 1944 ks. Jego droga do kapłaństwa zaczęła się w Wadowicach, skończyła się na szubienicy i gruzach walczącej Warszawy. Nienawiść Niemców sprowadziła na niego męczeńską śmierć przez powieszenie.
Towarzyszył powstańcom przez cały czas w walce. Niemcy prześcigali się w zawodach na najbardziej ohydną zbrodnię, a jedną z ofiar tych „zmagań” był bohaterski kapelan Zgrupowania „Kryska” ks Józef Stanek „Rudy”. (Prawidłowa nazwa zgrupowania. Nie ,,Kryśka", a ,,KRYSKA".)
W czasie gdy niemcy zmieniali się w bestie, niósł pociechę rannym i odprawiał msze dla walczącej Warszawy. Spędzonym na tę egzekucję wszystkim: jeńcom, powstańcom i ludności cywilnej udzielił z pętlą na szyi błogosławieństwa. Żegnał wszystkich przyglądających się tej tragedii znakiem krzyża.
.
DZIECIŃSTWO I MŁODOŚĆ
Ks Józef Stanek urodził się 4 grudnia 1916 r w Łapszach Niżnych jako syn Józefa i Agnieszki z domu Nowak.
Józek był 8 najmłodszym dzieckiem rodziców, którzy zajmowali się rolnictwem, co wymagało ciężkiej pracy. Mały Józio musiał zachwycać się górskimi widokami, patrząc przez okno rodzinnego domu i hasając z kolegami po okolicznych wzgórzach.
Odczuwał przez to również moc bożego stworzenia. Już w szkole podstawowej Józka wyróżniała powaga i dążenie do wiedzy oraz wrażliwość, spostrzegawczość ludzi i otoczenia. Duży wpływ na to miała niewątpliwie przedwczesna śmierć obojga rodziców i dziadków w 1923 r, na skutek panującej zarazy tyfusu.
Chłopiec był bardzo czynnym i uczynnym ministrantem w kościele, a nawet zdarzało się, że sam pomagał księdzu douczać religii młodszych kolegów.
Po 4 latach nauki w miejscowej szkole, w 1929 r starsze rodzeństwo, obserwując dążność brata do wiedzy postanowili oddać Go do szkoły ,,Collegium Marianum" Księży Pallotynów w Wadowicach na Kopcu.
W szkole, a właściwie w gimnazjum Pallotynów i jej maturalnym ukończeniem, Józef Stanek, przyszły Bł ksiądz, wyprzedzał o kilka lat gimnazjalistę innej wadowickiej szkoły, mianowicie Karola Wojtyłę, przyszłego Papieża Polaka Jana Pawła II.
Józef Stanek był członkiem uczelnianej orkiestry dętej, która zdobyła sobie sławę w całej okolicy Wadowic. Grał w niej na olbrzymiej tubie
W 1935 r, po zdaniu egzaminu maturalnego wstąpił do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. W 2 lata później rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie. Tam też zastał go wybuch II Wojny światowej.
.
II WOJNA ŚWIATOWA
Kiedy z innymi klerykami tego seminarium został ewakuowany przed zbliżającym się frontem, trafił do niewoli sowieckiej, z której ostatecznie uciekł.
Nie zapomniał jednak o swojej ukochanej, pięknej ziemi rodzinnej o Spiszu. Jako niezłomny góral postanowił mimo wszystko, jako wotum osiągniętego młodzieńczego celu zastania księdzem odprawić swoją Prymicyjną Mszę Świętą właśnie w kościele, w którym otrzymał Chrzest Święty, w rodzinnych Łapszach Niżnych.
Otrzymał od Władz Słowackich odpowiednie zezwolenie. Jednak słowacki proboszcz zastrzegł, aby w procesji prymicyjnej nie uczestniczyły chorągwie i miejscowa orkiestra dęta. Prymicyjna Msza Święta księdza Józefa Stanka miała miejsce 14 kwietnia 1941 r w kościele pod wezwaniem Św. Kwiryna, w Łapszach Niżnych.
W 1941 r rozpoczął naukę na tajnym Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, stąd jego dalsze losy związane zostały ze stolicą, gdzie pracował jako duszpasterz i kapelan szpitala w Zakładzie Sióstr Rodziny Maryi na Koszykach przy ul. Hożej w Warszawie. W tym właśnie miejscu zastaje go wybuch Powstania Warszawskiego.
.
KAPELAN ZGRUPOWANIA ,,KRYSKA"
W drugiej połowie sierpnia został skierowany do posługi w zgrupowaniu Armii Krajowej „Kryska”. Stając się duszpasterzem i kapelanem zgrupowania przyjął pseudonim „Rudy”. Służył innym odprawiając msze polowe dla żołnierzy AK i cywilów, spowiadając i odwiedzając pacjentów w szpitalach.
Niejednokrotnie ratował rannych wynosząc ich z pierwszej linii frontu.
Na Przyczółku Czerniakowskim poświęcił się ratowaniu życia innych. Odmówił ewakuacji na praski brzeg Wisły oddając swe miejsce w pontonie rannemu żołnierzowi.
23 września 1944 r ksiądz Józef Stanek „Rudy” dostał się w ręce niemieckich siepaczy. Na jego nieszczęście w tym rejonie działali wybitnie brutalni ludzie Dirlewangera rekrutujący się z wszelkiej maści kryminalistów oraz gwałcicieli, Przed śmiercią naziści katowali go i poniżali i torturowali.
Bijąc i popychając prowadzili kapelana na szubienicę. Ks. Stanek po torturach został powieszony na zapleczu magazynu przy ul. Solec w Warszawie. Powieszono go na własnej stule.
.
WSPOMNIENIA ŚWIADKÓW
„Gdy go zobaczyła karna kompania hitlerowska, nie przestawała zanosić się od szyderczych ryków. Zabiegali mu drogę i huzia pięściami prać go po twarzy.
Tłukli i walili krzycząc: ,,Ci się najgorsi! Nie Anglicy! Nie Żydzi! Ci w czarnych kieckach! To są diabły! Szarpiąc i ciągnąc, powiedli go pod niedalekie ruiny I tak właśnie zginął" wspomnienie jednego ze świadków.
**
,,W ostatnich chwilach życia okazał prawdziwe męstwo, do końca pozostał prawdziwym duszpasterzem. Ks. Stanek wszystkim spędzonym na egzekucję ludziom, jeńcom, powstańcom i ludności cywilnej udzielił spod szubienicy z pętlą na szyi błogosławieństwa. Żegnał przyglądających się tej tragedii znakiem krzyża" wspominała Stanisława Żórawska, która w czasie Powstania Warszawskiego mieszkała na Czerniakowie.
**
O znaczeniu obecności ks. Stanka wśród walczących żołnierzy możemy przeczytać we wspomnieniach jednego z żołnierzy zgrupowania „Kryska”, Wojciecha Zabłockiego ps ,,Derkacz":
,,Jestem ocalony. Przyglądam się swemu wybawcy. Nie ma wątpliwości, to kapelan, który jeszcze niedawno odprawiał nabożeństwo dla żołnierzy ks. Stanek.
Odrobiną wody zwilża mi wargi i daje pić. Pociesza, dodaje otuchy. Kapelan w miarę swych nader skromnych możliwości opiekuje się wszystkimi. Jego miła, spokojna twarz i kojące słowa pociechy towarzyszą nam jeszcze przez kilka godzin".
Żegnał wszystkich przyglądających się tej tragedii znakiem krzyża"
*****
Wyjątkowa nienawiść Niemców wobec kapelana zgrupowania „Kryska” miała być spowodowana jego radą dla powstańców, aby na własną odpowiedzialność niszczyli broń. Miało ich to ustrzec przed losem tych wszystkich, którzy schwytani z bronią i zostawali natychmiast rozstrzeliwani.
14 kwietnia 1945 zwłoki ks. Stanka ekshumowano i złożono w zbiorowej mogile przy ul. Solec w Warszawie. 4 marca 1946 przeniesiono je na cmentarz Powązkowski.
4 listopada 1987 w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej przy ul. Zagórnej odbyło się nabożeństwo żałobne połączone z ekshumacją i pogrzebem ks. Stanka, któremu przewodniczył kard. Józef Glemp.
5 listopada 1987 jego szczątki złożono w kwaterze zgrupowania AK „Kryska” znajdującej się na tym cmentarzu.
W 1994 przy skrzyżowaniu ulic Wilanowskiej i Solec postawiono pomnik ku czci ks. Stanka i wszystkich walczących na tym terenie w oddziałach Armii Krajowej i Wojska Polskiego.
13 czerwca 1999 r. znalazł się w gronie 108 męczenników II Wojny Światowej, beatyfikowanych przez papieża Jana Pawła II. W 2004 r. błogosławionego pallotyna ustanowiono patronem kaplicy w Muzeum Powstania Warszawskiego.
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI.🇵🇱